<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362</id><updated>2012-01-30T14:47:13.032-08:00</updated><category term='Kuchnia azjatycka'/><category term='Serniki'/><category term='Kuchnia włoska'/><category term='Ryby'/><category term='Smaki spiżarni'/><category term='Mięsa'/><category term='Bez mięsa'/><category term='Lekko'/><category term='Potrawy jednogarnkowe'/><category term='Inspiracje'/><category term='Kuchnia bliskowschodnia'/><category term='Miejsca'/><category term='Ciasta drożdżowe'/><category term='Święta'/><category term='Ryż'/><category term='Smaki dzieciństwa'/><category term='Pierogi'/><category term='ciasta owocowe'/><category term='Makarony'/><category term='Kuchnia skandynawska'/><category term='Chleby'/><category term='Zimowo'/><category term='Zupy'/><category term='Kuchnia francuska'/><category term='Na słodko'/><category term='Pasztety i terriny'/><category term='Sałatki'/><category term='Potrawy z glinianego garnka'/><category term='Warzywa'/><category term='Opowieści'/><category term='Wielkanoc'/><category term='Owocowo'/><category term='Piekarnia po godzinach'/><category term='Wiosennie'/><category term='Ciasta'/><category term='Latem'/><category term='Waniliowo'/><category term='Weekendowa Cukiernia'/><category term='Jesiennie'/><category term='Ciasteczka'/><category term='Kuchnia węgierska'/><category term='Bułki'/><category term='Grzyby'/><category term='Tarty'/><category term='Podróże'/><category term='Pieczywo'/><category term='Kuchnia polska'/><category term='Boże Narodzenie'/><category term='książki kucharskie'/><category term='Wydarzenia'/><category term='Weekendowa Piekarnia'/><category term='Przystawki'/><category term='Owoce morza'/><category term='Sałaty'/><category term='Pizze i tarty'/><category term='Kuchnia bałkańska'/><title type='text'>Waniliowo</title><subtitle type='html'>czyli kuchnia z charakterem...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>251</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-718944909825328894</id><published>2012-01-29T07:34:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T10:44:12.489-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>Currywurst i Berlin</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DyeX-6HRAzU/TyVELJ9dK4I/AAAAAAAAC9g/s3lH71IdoME/s1600/CIMG0535.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-DyeX-6HRAzU/TyVELJ9dK4I/AAAAAAAAC9g/s3lH71IdoME/s640/CIMG0535.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To wcale nie było oczywiste, że pojedziemy do Berlina. Wcale też nie byłam pewna, czy będę zadowolona, bo miałam wielkie wobec tego miasta wielkie oczekiwania. Tymczasem pogoda była najczęściej &amp;nbsp;taka sobie, a chwilami po prostu wstrętna. Nic to - nasze pozytywne nastawienie zwyciężyło! &amp;nbsp;W walce z wiatrem i deszczem pomogły - a jakże! - &amp;nbsp;fantastycznie rozbudowana sieć podziemnej komunikacji ( w ciągu kilku dni spędziliśmy w U-Bahn i w S-Bahn naprawdę sporo czasu) i oferta muzeów, na którą tak liczyliśmy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Mnie w Berlinie kusiła jednak &amp;nbsp;przede wszystkim nowoczesna &lt;b&gt;&lt;a href="http://bryla.gazetadom.pl/bryla/51,85298,7711688.html?i=0&amp;amp;fb_source=message"&gt;architektura&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; - chciałam zobaczyć na własne oczy projekty najsłynniejszych architektów świata i poczuć współczesnego ducha miasta. Chciałam przyjrzeć się &amp;nbsp;miejscom po murze i nowocześnie zagospodarowanej przestrzeni pustego przez lata i poprzecinanego murem &lt;b&gt;&lt;a href="http://potsdamerplatz.de/en/home/"&gt;Potsdamer Platz&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, ciągnęło mnie pod dach słynnego &amp;nbsp;kompleksu &amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.sonycenter.de/en/center"&gt;Sony Center&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; projektu Jahna, ze słynną i z daleka widoczną kopułą:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Mam1wjMLDjY/TyVkGwGD7dI/AAAAAAAAC-I/VrNndH0eQX4/s1600/CIMG0550.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-Mam1wjMLDjY/TyVkGwGD7dI/AAAAAAAAC-I/VrNndH0eQX4/s640/CIMG0550.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I - przede wszystkim - do &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.archirama.pl/ikony/swiat/10-lat-temu-otwarto-muzeum-zydowskie-w-berlinie-arcydzielo-daniela-libeskinda,29_1219.html?&amp;amp;page=0"&gt;Muzeum Żydowskiego&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- najsłynniejszego projektu Daniela Libeskinda:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HpMMRQbWq5w/TyVjjf0WU5I/AAAAAAAAC94/ZDBbRLkQz8Y/s1600/CIMG0688.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-HpMMRQbWq5w/TyVjjf0WU5I/AAAAAAAAC94/ZDBbRLkQz8Y/s400/CIMG0688.JPG" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trafiliśmy też na świetną wystawę Saraceno w &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.hamburgerbahnhof.de/exhibition.php?id=29989"&gt;Hamburger Bahnhof&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IWyR8fw_9KE/TyVlhDZ0_yI/AAAAAAAAC-Q/xfDy154AWEc/s1600/CIMG0631.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-IWyR8fw_9KE/TyVlhDZ0_yI/AAAAAAAAC-Q/xfDy154AWEc/s400/CIMG0631.JPG" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zatem było co oglądać, a po całodziennym zwiedzaniu (z przerwą na kawę) odpoczywaliśmy gdzieś &amp;nbsp;w restauracji, pijąc wino, piwo i próbując tradycyjnej, ciężkiej kuchni niemieckiej, która tym się od polskiej różni, że przygotowana jest z większym sercem i z szerokim gestem: tu się na porcjach mięsa nie oszczędza;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uparłam się również, by spróbować berlińskiego fast foodu, czyli słynnej &lt;i&gt;Currywurst &lt;/i&gt;- i nie byłam zawiedziona. Budka nieopodal Hauptbahnhof była nowa jak dworzec, bardzo czysta, a menu - choć skromne - &amp;nbsp;bardzo smaczne i świeże. Kiełbaski podaje się w sosie pomidorowym, mocno doprawionym curry, z dodatkiem pysznych frytek. W takim miejscu można spróbować również innej niemieckiej specjalności - &lt;i&gt;Kartoffelsalat &lt;/i&gt;w sosie majonezowym albo winegret. Obie kwaśne, smaczne i wyraziste!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Domowa wersja Currywurst (2 porcje)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 &amp;nbsp;kawałki delikatnej i nietłustej pieczonej białej kiełbasy, takiej bez nadmiaru czosnku &amp;nbsp;i majeranku lub kawałki kiełbasy &amp;nbsp;wieprzowej wędzonej, takiej o miękkiej skórce&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oleju&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2-3 łyżki cebuli pokrojonej w kostkę&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2-3 łyżki curry&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka dobrej węgierskiej papryki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki ostrego ketchupu (u mnie Heinz)&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 1 szklanki wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ew. chili, dla zaostrzenia smaku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ac1Fksl0_lk/TyVbjJRYR_I/AAAAAAAAC9o/sgIxxy8QeqM/s1600/CIMG0489.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ac1Fksl0_lk/TyVbjJRYR_I/AAAAAAAAC9o/sgIxxy8QeqM/s640/CIMG0489.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na jednej patelni podsmażyć mocno naciętą w talarki kiełbasę lub upiec ją pod grillem w piekarniku. Na drugiej patelni podsmażyć na oleju cebulę, dodać curry, paprykę, dobrze wymieszać, wlać ketchup oraz wodę i gotować przez chwilkę, aż sos stanie się apetycznie szklisty i odpowiednio gęsty... Gotową kiełbaskę ułożyć na sosie i posypać dodatkowo curry. Można podawać z &amp;nbsp;frytkami albo z pieczonymi kartoflami. Pyszne. Tuczące. Pikantne. A nade wszystko - rozgrzewające danie! Po kilku godzinach zwiedzania - doskonały zastrzyk energii :) Przepis zaczerpnęłam &lt;a href="http://www.dobra-rada.pl/niemiecka-currywurst-street-food-naszych-sasiadow_385" style="font-weight: bold;"&gt;stąd&lt;/a&gt;, wypróbowałam i wiem, że oryginalny sos smakuje &amp;nbsp;właśnie tak :) Można, oczywiście, taki sos ugotować bez dodatku ketchupu, za to z &amp;nbsp;pomidorami pelati, chili, octem i miodem, ale &amp;nbsp;to już nie będzie fast food ;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do następnego razu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS&lt;br /&gt;A dla tych, którzy pierwszy raz wybierają się do Berlina, &amp;nbsp;znaleziona już po powrocie mała &amp;nbsp;&lt;b&gt;ściąga:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/berlin-w-48-godzin/"&gt;http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/berlin-w-48-godzin/&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.berlin.vel.pl/"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;można znaleźć znacznie więcej przydatnych informacji. Polecam.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xLYx6Lyt0OE/TyVf8jM_IlI/AAAAAAAAC9w/tfktHbKbK_A/s1600/CIMG0532.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-xLYx6Lyt0OE/TyVf8jM_IlI/AAAAAAAAC9w/tfktHbKbK_A/s400/CIMG0532.JPG" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-718944909825328894?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/718944909825328894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=718944909825328894&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/718944909825328894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/718944909825328894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2012/01/berlin.html' title='Currywurst i Berlin'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DyeX-6HRAzU/TyVELJ9dK4I/AAAAAAAAC9g/s3lH71IdoME/s72-c/CIMG0535.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7532614319051425388</id><published>2012-01-18T06:23:00.000-08:00</published><updated>2012-01-26T15:06:00.414-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><title type='text'>Yalla balagan! Pieczone warzywa. Pieczona ryba.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-d5z4HPbEbF4/TxbIvYZnw4I/AAAAAAAAC68/VzHtkAzIjrg/s1600/P1070745.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-d5z4HPbEbF4/TxbIvYZnw4I/AAAAAAAAC68/VzHtkAzIjrg/s640/P1070745.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Lubię słowo &lt;i&gt;bałagan&lt;/i&gt; - za polskie i żydowskie (jidysz) brzmienie. Uwielbiają je Izraelczycy i pokrzykują często &lt;i&gt;yalla balagan!&lt;/i&gt;, co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej tyle: "róbmy bałagan!" czy też "chodźmy bałaganić!" Samo &lt;i&gt;yalla!&lt;/i&gt; to takie arabskie ponaglenie ;)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem - róbmy bałagan i pieczmy warzywa! &lt;i&gt;Yalla, yalla!&lt;/i&gt; Surowe pięknie się prezentują, a po upieczeniu przypominają niezły kulinarny bałagan... Tak bardzo lubię pieczone warzywa korzeniowe, że spontanicznie oderwałam się od komputera (co jest o tyle znamienne, że &amp;nbsp;z a b r a ł a m &amp;nbsp;się wreszcie do pracy...) i upiekłam je na lunch. Z rozpędu dodałam również rybę w papilotach, ale &amp;nbsp;- zapewniam - nie jest to konieczne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Oto moje pieczone zimowe warzywa:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 marchewki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 pietruszki albo 2 korzenie pasternaku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 cebule czerwone&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3-4 ziemniaki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka ząbków czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oleju&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 - 3 &amp;nbsp;łyżki octu balsamicznego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;gruba sól morska&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;świeżo zmielony czarny pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;gałązki świeżego tymianku i rozmarynu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeży liść laurowy (suszonego nie daję w ogóle, jest zbyt aromatyczny i gorzki)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Pietruszki i marchewki obieram obieraczką i kroję w długie słupki, cebule i ziemniaki &amp;nbsp;kroję na połówki albo &amp;nbsp;na ćwiartki - jeśli są duże, ząbki czosnku bez łupinek dodaję w całości &amp;nbsp;i mieszam wszystko z przyprawami, &amp;nbsp;ziołami, olejem i octem balsamicznym. Piekę około godziny (może krócej, to zależy od warzyw i piekarnika) w temperaturze 200 stopni, kilkakrotnie mieszając, by równomiernie się rumieniły i nie przypalały. Powinny pozostać jędrne i chrupiące.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jKzQmpUcziM/TxbKCfyLc1I/AAAAAAAAC7k/gIejURji-IY/s1600/P1070744.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://4.bp.blogspot.com/-jKzQmpUcziM/TxbKCfyLc1I/AAAAAAAAC7k/gIejURji-IY/s640/P1070744.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po upieczeniu posypuję warzywa raz jeszcze pyszną solą, najchętniej w płatkach, bo doskonale smakuje i nie jest gorzka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VF7tjh01ECc/TxbI-ChdgwI/AAAAAAAAC7M/GiWpxzr5x_o/s1600/P1070749.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-VF7tjh01ECc/TxbI-ChdgwI/AAAAAAAAC7M/GiWpxzr5x_o/s640/P1070749.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wszystko &amp;nbsp;skrapiam jeszcze niefiltrowaną oliwą i posypuję świeżymi ziołami. Podaję z... niczym albo z rybą. Można taki warzywny bałagan posypać miękkim &amp;nbsp;owczym lub kozim serem i będzie pysznie. Yalla balagan!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CnTrlnEMblE/TxbJNBSLGfI/AAAAAAAAC7U/wenGJHothdQ/s1600/P1070752.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/-CnTrlnEMblE/TxbJNBSLGfI/AAAAAAAAC7U/wenGJHothdQ/s640/P1070752.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rybę piekę osobno, w papilotach, żeby warzywa nie przeszły jej smakiem. Tym razem miałam łososia, którego skropiłam oliwą, posypałam cytrynowym pieprzem i solą, zawinęłam w pergamin i piekłam na blaszce obok warzyw około 10 minut. Polecam!&lt;br /&gt;A do czytania rekomenduję "Książkę" Mikołaja Łozińskiego, który wczoraj otrzymał &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.polityka.pl/paszportypolityki"&gt;Paszport "Polityki"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Do słuchania zaś - odkrytą dzięki Małgosi - Julię Marcell,&amp;nbsp;która wczoraj również została nagrodzona &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.polityka.pl/paszportypolityki"&gt;Paszportem "Polityki".&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kSeH4SIUCfs/TxbJrsrCzkI/AAAAAAAAC7c/QOa6dKUbg4A/s1600/P1070755.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-kSeH4SIUCfs/TxbJrsrCzkI/AAAAAAAAC7c/QOa6dKUbg4A/s640/P1070755.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7532614319051425388?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7532614319051425388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7532614319051425388&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7532614319051425388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7532614319051425388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2012/01/yalla-balagan-pieczone-warzywa-pieczona.html' title='Yalla balagan! Pieczone warzywa. Pieczona ryba.'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-d5z4HPbEbF4/TxbIvYZnw4I/AAAAAAAAC68/VzHtkAzIjrg/s72-c/P1070745.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8700816886950233977</id><published>2012-01-06T04:44:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T03:38:25.101-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potrawy jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Zupa rybna versus zupa z rybą...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kYABXwhrZy0/TwbczGlSEyI/AAAAAAAAC6s/wwlUZ-IGozA/s1600/P1070537.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-kYABXwhrZy0/TwbczGlSEyI/AAAAAAAAC6s/wwlUZ-IGozA/s640/P1070537.JPG" width="468" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Prawdziwa zupa rybna to jakaś tajemnica - te ryby, te wywary, te dodatki... Moja Siostra mówi, że &amp;nbsp; &amp;nbsp;dobra marsylska &lt;i&gt;bouillabaisse &lt;/i&gt;kosztuje &amp;nbsp;kilkadziesiąt euro. No nie, ja nawet nie zamierzam startować w konkurencji z marsylskimi kucharzami! Ja po prostu mam czasami ochotę na rybę w pomidorowej zupie ;). Niby gotuję jak trzeba, ale &amp;nbsp;zamiast wywaru rybnego mam warzywny, a zamiast kilku gatunków ryb - solidny kawał białej ryby. No i powiem Wam - lubię tę zubożoną wersję!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Moja zupa z rybą&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" style="background-color: white;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="a2"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ok. &amp;nbsp;1kg morskiej ryby&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;puszka pomidorów pelati&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;1 mały por&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;1 cebula&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;1 marchewka&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;kawałek selera&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oleju&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;skórka z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;kilka gałązek tymianku&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2 świeże liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;odrobina szafranu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;1 litr wrzącej wody lub wywar rybny&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Zaczynam od przygotowania warzywnego wywaru. Kroję marchewki i seler w słupki, cebulę, pora i ząbki czosnku - &amp;nbsp;w półplasterki. &amp;nbsp; W garnku z grubym dnem rozgrzewam olej i smażę na nim &amp;nbsp;czosnek, cebulę i - dodane po chwili - &amp;nbsp;pozostałe warzywa. Jedynie rozdrobnione pomidory dodaję po kilku minutach i duszę tę warzywną pulpę, dopóki nie zmiękną cebule i marchewki, a pomidory się nie rozpadną. W trakcie duszenia&amp;nbsp;wrzucam do zupy gałązki tymianku, szafran &amp;nbsp;i liście laurowe oraz świeżo startą skórkę z cytryny, a odparowany płyn uzupełniam niewielką ilością &amp;nbsp;&amp;nbsp;wrzącej wody. Pod koniec &amp;nbsp;dolewam resztę wody (niewiele, bo zupa ma być przecież dość gęsta) lub bulion rybny i wkładam ostrożnie duże kawałki ryby. Gotuję na wolnym ogniu około 10 minut. Doprawiam zupę solą i pieprzem. Podaję w miseczkach, z kawałkami ryby ułożonymi na wierzchu. Można podawać z czosnkowymi grzankami, można ugotować zupę na rybnym wywarze i użyć kilku gatunków ryb oraz skorupiaków. Wszystko można, ale to już będzie &lt;b&gt;prawdziwa&lt;/b&gt; zupa rybna, a nie moja zupa z rybą ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;A jak się tak przepisowi ponownie przyjrzałam to odkryłam, że wystarczy dodać kiszone ogórki, oliwki, kapary i plaster cytryny, by otrzymać rybną... soljankę! Doskonała zupa-baza :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;img height="2" src="http://gotowanie.onet.pl/0" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8EQvgsihk4o/Twbc6nKsjRI/AAAAAAAAC60/wQkY49QMYlU/s1600/P1070532.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/-8EQvgsihk4o/Twbc6nKsjRI/AAAAAAAAC60/wQkY49QMYlU/s640/P1070532.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8700816886950233977?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8700816886950233977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8700816886950233977&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8700816886950233977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8700816886950233977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2012/01/zupa-rybna-versus-zupa-z-ryba.html' title='Zupa rybna versus zupa z rybą...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kYABXwhrZy0/TwbczGlSEyI/AAAAAAAAC6s/wwlUZ-IGozA/s72-c/P1070537.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8767432120249205801</id><published>2012-01-01T15:25:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T03:39:16.508-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><title type='text'>Noworoczna surówka z selera z suszoną żurawiną</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UZTsLGPfYvA/TwDrW-YfodI/AAAAAAAAC5I/zZearq2kPfI/s1600/P1070684.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-UZTsLGPfYvA/TwDrW-YfodI/AAAAAAAAC5I/zZearq2kPfI/s640/P1070684.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Czerwień świąteczna nie chce mnie opuścić w tym roku, zakradła się nawet do surówki z selera. Ładny, biały i &amp;nbsp;mięsisty korzeń selera jest doskonały jako baza do jesiennej albo zimowej surówki. Moja tym razem była z suszoną żurawiną. Mniam! Zapytałam wprawdzie rodzinę o zdanie, ale poza mną nie było wielbicieli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;- &amp;nbsp;Dooobre... - Zdrowe... - usłyszałam. Przywykłam ostatnio do powściągliwych recenzji i braku entuzjazmu (u mojej Teściowej nawet dzisiejszy&amp;nbsp;&lt;i&gt;creme brulee, &lt;/i&gt;przygotowany według &lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/creme-brulee-zawsze.html"&gt;tego&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; przepisu, &amp;nbsp;entuzjazmu nie wbudził!), ale myślę sobie swoje...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Wam polecam tę prostą i efektowną sałatkę, chyba że to właśnie seler nie budzi Waszego "entuzjazmu" albo nie przepadacie za suszoną żurawiną :) Zwykle dodaję do selera rodzynki, ale ostatnio żurawina - pyszna &amp;nbsp;i zdrowa - skradła moje serce. Inny przepis na selerową surówkę znajdziecie&lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2009/02/surowka-z-selera.html"&gt; tu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Surówka towarzyszyła noworocznej kaczce z jabłkami i pomarańczami, była bardzo świeża i lekka za sprawą chudej kwaśnej śmietany, doprawionej sokiem z cytryny, solą, pieprzem &amp;nbsp;i odrobiną cukru pudru. Przygotowałam ją w ostatniej chwili przed podaniem i &amp;nbsp;przyznam, że &amp;nbsp; tak naprawdę chodziło mi o połączenie białego i czerwonego koloru. No i o miskę :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Surówka z selera z suszoną &amp;nbsp;żurawiną&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;1/2 dużej bulwy selera&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;garść suszonej żurawiny&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;kilka łyżek śmietany albo gęstego jogurtu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;sok z cytryny&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;cukier puder&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Seler starłam na grubej tarce, szybko skropiłam sokiem z cytryny, wymieszałam ze śmietaną, większością żurawin i doprawiłam do smaku. Gotową sałatkę posypałam dla urody pozostałą żurawiną. Naprawdę proste!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-24x1gdX4C_I/TwDkyPOea3I/AAAAAAAAC48/sqMbRvwTkU0/s1600/P1070688.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-24x1gdX4C_I/TwDkyPOea3I/AAAAAAAAC48/sqMbRvwTkU0/s640/P1070688.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8767432120249205801?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8767432120249205801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8767432120249205801&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8767432120249205801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8767432120249205801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2012/01/noworoczna-surowka-z-selera-z-suszona.html' title='Noworoczna surówka z selera z suszoną żurawiną'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UZTsLGPfYvA/TwDrW-YfodI/AAAAAAAAC5I/zZearq2kPfI/s72-c/P1070684.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8324354300086847230</id><published>2011-12-31T05:19:00.000-08:00</published><updated>2011-12-31T07:40:32.021-08:00</updated><title type='text'>Dużo dobroci i dużo miłości!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FN6Haz16LCI/Tv8EBRTH1yI/AAAAAAAAC4E/DnB0zDE-zBg/s1600/P1070665.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-FN6Haz16LCI/Tv8EBRTH1yI/AAAAAAAAC4E/DnB0zDE-zBg/s640/P1070665.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcale nie wiem, czy mam ochotę na &amp;nbsp;jakiekolwiek podsumowania, choć one i tak czają się z tyłu głowy, ale na pewno w &amp;nbsp;rok 2012 chcę wstąpić z nadzieją, że będzie po prostu dobry i że uda mi się &amp;nbsp; wreszcie dokończyć pewne projekty, zrealizować plany (właśnie: plany, nie marzenia - &amp;nbsp;i to te najbardziej realistyczne).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim czytelniczkom i czytelnikom oraz &amp;nbsp;sobie życzę przede wszystkim, by ominął nas kryzys i &amp;nbsp;byśmy na świat patrzyli przez dobrze dobrane okulary i niech nam dopisuje zdrowie! Dużo dobroci i dużo miłości od nas i od Kota!*&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eWOSyTamA6c/Tv8LV5Gu1UI/AAAAAAAAC4o/Kzvg2z-7eiY/s1600/P1070651.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-eWOSyTamA6c/Tv8LV5Gu1UI/AAAAAAAAC4o/Kzvg2z-7eiY/s640/P1070651.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dziś - smakujmy szampana i cieszmy się sylwestrową nocą! Menu sylwestrowe zapowiada się następująco: sushi, łosoś marynowany z sosem z kaparów(?), kawior na grzankach, szynka parmeńska na sałacie, krewetki z czosnkiem i chili, smażone w głębokim tłuszczu. Na deser - jak zwykle - &lt;i&gt;creme brulee&lt;/i&gt; i (chyba?) ptysie. Do picia hiszpańska wytrawna&lt;i&gt; cava&lt;/i&gt;. Bardzo możliwe, że zamiast powyższych propozycji przygotuję po prostu ziemniaczane bliny z kawiorem albo &amp;nbsp;łososiem do wyboru i z kwaśną śmietaną... Do wieczora jeszcze mam trochę czasu ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;A co u Was? Jak świętujecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Spostrzegawczym wyjaśnię tylko, że napis love w firmowym opakowaniu, bo nie należy do nas, ale dopóki Właścicielka jeszcze go nie odebrała, stoi na konsolce...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g1ofEDF_02M/Tv8EMbIJLVI/AAAAAAAAC4Q/bjIixPQeH8I/s1600/P1070657.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-g1ofEDF_02M/Tv8EMbIJLVI/AAAAAAAAC4Q/bjIixPQeH8I/s640/P1070657.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8324354300086847230?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8324354300086847230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8324354300086847230&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8324354300086847230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8324354300086847230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/12/duzo-dobroci-i-duzo-miosci.html' title='Dużo dobroci i dużo miłości!'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FN6Haz16LCI/Tv8EBRTH1yI/AAAAAAAAC4E/DnB0zDE-zBg/s72-c/P1070665.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6268302049562252143</id><published>2011-12-29T15:19:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T03:39:49.157-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasztety i terriny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>Pasztety, terriny... Święta nadal trwają!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pLoCm1a3kBo/TvzxkdMpKEI/AAAAAAAAC3U/J0q3stMK9U4/s1600/P1070644.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-pLoCm1a3kBo/TvzxkdMpKEI/AAAAAAAAC3U/J0q3stMK9U4/s640/P1070644.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: x-small;"&gt;To nieprawda, że święta się skończyły! Trwają i trwać będą do Trzech Króli, a przynajmniej do Nowego Roku. Najbardziej lubię ten czas "pomiędzy" - kiedy można bez napinania &amp;nbsp;spotykać się ze znajomymi w celu zjedzenia "resztek". Takie resztkowe przyjęcia, spotkania odbywane &amp;nbsp;mimochodem, kiedy mówię gościom: mam tylko trochę kapusty, sałatkę i resztki pasztetu - &amp;nbsp;są urocze. W domu pełna iluminacja: choinka, girlandy, lampy i świece, kawa, herbata i dobry koniak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kC6x6M3WMg0/Tvzlar8zgPI/AAAAAAAAC2A/kXLPpBOU6_M/s1600/P1070630.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-kC6x6M3WMg0/Tvzlar8zgPI/AAAAAAAAC2A/kXLPpBOU6_M/s640/P1070630.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Czemu nie? Można porozmawiać od niechcenia o wigilijnych kolacjach, o potrawach, które wyszły lepiej lub gorzej (ach, ten sos grzybowy do karpia!) i posmakować kolejnej terriny, którą zgodnie uznaliśmy wszyscy za doskonałą! Mój marudny Mąż mówił wprawdzie coś o nie dość zwartej konsystencji pasztetu, ale On jest po prostu &amp;nbsp; r o z b e s t w i o n y &amp;nbsp;;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Przyznać muszę, że w kwestii terrin i pasztetów mam już niejakie doświadczenie (na każde święta inna terrina!), ale ta była nietypowa - zawierała tylko wieprzowinę i wątróbkę, więc musiała być aksamitna i delikatna w smaku. Polecam serdecznie! Przepis zaczerpnęłam z "Werandy Country", a jego autorką okazała się... &amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.olgasmile.com/"&gt;Olga Smile&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, która piecze pyszne pasztety i terriny, co sprawdziłam już niejednokrotnie :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Terrina z wątróbką&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;1/2 kg kurzej wątróbki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;1/2 kg karkówki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;200 g surowego boczku wędzonego w plasterkach&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;szalotka&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;garstka kaparów (ja dałam ich jeszcze trochę do wyrobionej masy)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;1/2 śmietanki tortowej&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;4 gałązki tymianku&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;cytryna&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;1 łyżka zielonego pieprzu z zalewy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;garść pistacji&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;1 i 1/2 łyżeczki soli (w oryginalnym przepisie jest jeszcze 1 łyżka vegety i tylko 1/2 łyżeczki soli, ale ja konsekwentnie nie używam tego typu przypraw)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;pieprz&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Wątróbki należy umyć i oczyścić, odłożyć 6 sztuk, każdą owinąć &amp;nbsp;w plasterek boczku. Resztą boczku należy wyłożyć brytfankę. Nagrzać piekarnik do 160 stopni C. W tym czasie mięso pokroić w kostkę i przepuścić przez maszynkę dwukrotnie, razem z wątróbką, szalotką &amp;nbsp;i kaparami. Doprawić pieprzem, solą, tymiankiem i otartą skórką z cytryny, dodać pistacje oraz śmietankę, i dokładnie wymieszać. Teraz połowę masy należy wlać do długiej i wąskiej formy, ułożyć na środku wątróbki i zalać resztą masy. Formę należy przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika na blachę, do której należy wlać sporo wrzątku (na wysokość 2 cm ). Piec w kąpieli wodnej przez 1 i 3/4 godziny albo nieco dłużej. Pod koniec pieczenia można zdjąć folię, by wierzch apetycznie się przyrumienił. Po upieczeniu wystudzić i schłodzić przez noc w lodówce. Podawać z żurawiną, chrzanem albo z &amp;nbsp;ulubionym sosem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Olga o tym nie pisze, ale doświadczeni kucharze radzą najpierw &lt;b&gt;dobrze &amp;nbsp;schłodzić &lt;/b&gt;mięso oraz maszynkę do mielenia, a potem upieczoną &amp;nbsp;terrinę obciążyć, np. &amp;nbsp;drugą foremką i słoikami, by zachowała zwartą konsystencję. Ta terrina jest szczególnie delikatna i kremowa &amp;nbsp;z powodu dużej ilości wątróbki, więc nie jestem pewna, czy obciążenie jest konieczne, ale ja tak zrobiłam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small;"&gt;Wątróbki można uprzednio sparzyć, &amp;nbsp;jeśli &amp;nbsp; &amp;nbsp; chcemy uniknąć różowego sosu, który przeniknie do mięsa - &amp;nbsp; znam to z innych przepisów - &amp;nbsp;ale tutaj boczek otacza każdą wątróbkę z osobna, więc można sobie tę czynność darować. &amp;nbsp; Nie żałowałam pistacji, ale i tak się schowały ani &amp;nbsp; kaparów - dodałam ich jeszcze trochę do wyrobionej masy, a &amp;nbsp; terrina okazała się doskonała w smaku i bardzo łatwa do przygotowania. &amp;nbsp;Polecam!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZJ4CwCkMauQ/Tvz8OsROUII/AAAAAAAAC3s/5nAo38B3wwI/s1600/P1070645.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZJ4CwCkMauQ/Tvz8OsROUII/AAAAAAAAC3s/5nAo38B3wwI/s400/P1070645.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A kot, zmęczony podjadaniem, walką o miejsce przy stole i zwracaniem na siebie uwagi za wszelką cenę, zasnął sobie spokojnie na miękkim posłaniu:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xFhizIl0wUI/Tvz7Vj6TwII/AAAAAAAAC3g/yAPtYdbyyMM/s1600/P1070606.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-xFhizIl0wUI/Tvz7Vj6TwII/AAAAAAAAC3g/yAPtYdbyyMM/s400/P1070606.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6268302049562252143?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6268302049562252143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6268302049562252143&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6268302049562252143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6268302049562252143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/12/pasztety-terriny-swieta-nadal-trwaja.html' title='Pasztety, terriny... Święta nadal trwają!'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pLoCm1a3kBo/TvzxkdMpKEI/AAAAAAAAC3U/J0q3stMK9U4/s72-c/P1070644.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-1645334782544073508</id><published>2011-12-25T04:21:00.000-08:00</published><updated>2011-12-25T04:21:54.261-08:00</updated><title type='text'>Radosnych Świąt!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bT5Cjad4pkk/TvcRuZtj4jI/AAAAAAAAC1g/fKOJbh0woro/s1600/P1070600.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-bT5Cjad4pkk/TvcRuZtj4jI/AAAAAAAAC1g/fKOJbh0woro/s640/P1070600.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzałam na chwilę, by złożyć wszystkim świąteczne życzenia. Mam nadzieję, że pierniczki się udały, karp był mało błotnisty w smaku, a uszka się nie rozpadły i wszyscy goście byli zadowoleni z prezentów...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja sama życzyłabym sobie nieco lepszej organizacji świątecznych przygotowań - po raz pierwszy od dawna byłam naprawdę poważnie zmęczona i musiałam odsypiać wczorajszy wysiłek ;) &amp;nbsp;Teraz za to cudownie smakuje poranna kawa, a &amp;nbsp;nieśpiesznie jedzone śniadanie świąteczne wprawia w dobry nastrój.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Radosnego świętowania Wam życzę!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c0wowQQS6yo/TvcR1PMEUyI/AAAAAAAAC1o/IzK5Q8gIH6Q/s1600/P1070597.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="454" src="http://3.bp.blogspot.com/-c0wowQQS6yo/TvcR1PMEUyI/AAAAAAAAC1o/IzK5Q8gIH6Q/s640/P1070597.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-1645334782544073508?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/1645334782544073508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=1645334782544073508&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1645334782544073508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1645334782544073508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/12/radosnych-swiat.html' title='Radosnych Świąt!'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-bT5Cjad4pkk/TvcRuZtj4jI/AAAAAAAAC1g/fKOJbh0woro/s72-c/P1070600.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-752371430702287127</id><published>2011-12-18T22:30:00.000-08:00</published><updated>2011-12-18T13:33:02.233-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>W międzyczasie. Filiżanka zupy z soczewicy i pomidorów</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ih1Xe98hDyE/Tuu3yGd_ucI/AAAAAAAAC1I/NqKOFnjI4Ac/s1600/P1070586.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-ih1Xe98hDyE/Tuu3yGd_ucI/AAAAAAAAC1I/NqKOFnjI4Ac/s640/P1070586.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora przedświątecznych zakupów, pora pieczenia pierniczków i adwentowych ciasteczek. Od nadmiaru aromatów można dostać bólu głowy. Tymczasem proponuję filiżankę pysznej zupy z soczewicy - &amp;nbsp;warto odpocząć od słodyczy... Zima wprawdzie w tym roku ciepła, ale niemal codziennie potrzebuję filiżanki lub miseczki zupy na rozgrzewkę. Najlepiej, żeby była bez mięsa, z samych pysznych warzyw, ziaren &amp;nbsp;albo kasz, a że &amp;nbsp;do soczewicy mam niejaki sentyment i lubię o niej myśleć jak o &amp;nbsp; daniu-pocieszaczu na jesienno-zimową porę, przypomniałam sobie przepis na pyszną i pożywną zupę. &amp;nbsp;Wymyśliłam go dawno temu, więc mogę go chyba nazwać przepisem sentymentalnym, prawda? Polecam :)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;250 g czerwonej soczewicy&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 marchew&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 por&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;gałązka selera naciowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;tymianek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 świeże liście laurowe lub 1 suszony&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka gałązek natki pietruszki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oleju do smażenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 puszka pomidorów pelati&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;około 1 litra bulionu albo wody (zupa ma być gęsta od warzyw i soczewicy, lepiej dać mniej płynu na początku i rozrzedzić zupę pod koniec &amp;nbsp;gotowania, jeśli okaże się to konieczne)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Zaczynam od pokrojenia warzyw &amp;nbsp;w plasterki i w słupki (tylko marchew tak kroję, taką mam słabość). Podsmażam najpierw cebulę, czosnek i pora, potem dorzucam marchew i kawałeczki selera, i cały czas mieszam warzywa. Następnie dorzucam soczewicę i jeszcze przez chwilę smażę ją z warzywami, zanim zaleję wszystko bulionem lub wrzącą wodą. Jeszcze tylko dorzucam zioła i zupa będzie się gotować powoli przez 25 - 30 &amp;nbsp;minut, aż soczewica zmięknie i lekko się rozpadnie. Na patelni duszę tymczasem &amp;nbsp;rozgniecione pomidory pelati z &amp;nbsp;ząbkiem czosnku, aż pomidory zamienią się w gęstą pulpę. Dodaję ją stopniowo do ugotowanej zupy - ale tylko &amp;nbsp;tyle, by smak pomidorów dodał zupie wyrazistości, lecz jej nie zdominował. Nie gotuję przecież pomidorowej... Jeszcze tylko usuwam gałązki tymianku, doprawiam zupę solą i świeżo zmielonym pieprzem, posypuję natką pietruszki, próbuję &amp;nbsp;i powtarzam: "jakie to dobre!"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-lXr2-Nwr4Ws/Tuu4GrjvAiI/AAAAAAAAC1Q/nFZH9axze4k/s1600/P1070584.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-lXr2-Nwr4Ws/Tuu4GrjvAiI/AAAAAAAAC1Q/nFZH9axze4k/s640/P1070584.JPG" width="466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-752371430702287127?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/752371430702287127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=752371430702287127&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/752371430702287127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/752371430702287127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/12/w-miedzyczasie-filizanka-zupy-z.html' title='W międzyczasie. Filiżanka zupy z soczewicy i pomidorów'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ih1Xe98hDyE/Tuu3yGd_ucI/AAAAAAAAC1I/NqKOFnjI4Ac/s72-c/P1070586.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7444653750325020504</id><published>2011-12-11T08:03:00.000-08:00</published><updated>2011-12-10T13:07:42.911-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>"Niech garnki perkoczą zimą!" Cielęcina w koperku</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cNxolAUHbIg/TtpILSbw97I/AAAAAAAAC0A/Uz7vb8McGpE/s1600/P1070560.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-cNxolAUHbIg/TtpILSbw97I/AAAAAAAAC0A/Uz7vb8McGpE/s640/P1070560.JPG" width="478" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami mam ochotę ugotować coś ściśle według przepisu jakiegoś kucharza. Nie jest to łatwe, bo zwykle i tak wprowadzam choćby drobne zmiany. Ale co nowego można dodać do delikatnej &amp;nbsp;potrawki cielęcej w śmietanie? Zaintrygował mnie jednak skandynawski &amp;nbsp;przepis z Food&amp;amp;Friends, w którym doprawia się mięso z sosem specjalną zaprawą octową. Spróbowałam - smak &amp;nbsp;przypominał marynatę do konserwowych ogórków albo ryb: słodko-kwaśną i &amp;nbsp;koperkową. Ponadto - nęciło mnie hasło "pyszne długie gotowanie", no i - wielbię wszelkie potrawki!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie te pomysły są również konsekwencją diety eliminacyjnej, której się na jakiś czas poddałam i &amp;nbsp;która wcale nie jest monotonna. Nie jadam wprawdzie &amp;nbsp;chleba i jaj oraz kilku innych produktów, ale za to z chudym mięsem mogę sobie pohulać ;) . Była więc perliczka gotowana na parze z sosem zielonym, bywają &lt;i&gt;osso bucco&lt;/i&gt;, duszona wołowina &lt;i&gt;limusine&lt;/i&gt;, ekologiczne kurczaki czy też ryby na różne sposoby. No i warzywne zupy przeróżne, i kasze. Zdjęć nie ma i nie będzie, bo światło nie pozwala, ale napisać ku pamięci i pochwalić się mogę, prawda? Oto dokładny przepis na &lt;b&gt;cielęcinę w koperku&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;80 dkg &amp;nbsp;przedniej cielęciny&amp;nbsp;pokrojonej na duże kawałki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 marchewki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 pasternaki / u mnie jednak &amp;nbsp;pietruszki ;)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;6 ziaren białego pieprzu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Zaprawa smakowa:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;100 ml wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;50 ml ostu spirytusowego 12%&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;10 łodyżek koperku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Ponadto:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;200 ml śmietany&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól i pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;koperek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Pokroiłam mięso w dużą kostkę, a obrane warzywa - &amp;nbsp;w kawałki. Następnie włożyłam mięso do garnka i zalałam taką ilością wody, by zakryła mięso. Zagotowałam i zebrałam pianę. Dodałam warzywa i przyprawy, a następnie gotowałam potrawkę przez godzinę, aż mięso stało się kruche.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tym czasie przygotowałam zalewę smakową, czyli zagotowałam wszystkie składniki. Kiedy mięso było wystarczająco miękkie, wyjęłam je z garnka, a wywar zredukowałam do 400 ml. Dodałam śmietanę i ponownie zagotowałam. Następnie niewielkimi porcjami dolewałam zaprawę smakową - aż do uzyskania odpowiedniego smaku. Autorzy piszą: Nie szczędź koperku! Się wie... Dodałam z powrotem mięso, doprawiłam potrawkę solą i pieprzem oraz wsypałam naprawdę dużą garść koperku. I gotowe! Smakowało :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybym sama miała przygotować taką potrawkę, dodałabym zapewne do smaku soku z cytryny i &amp;nbsp;szczyptę cynamonu, ale to miało być przecież pyszne długie gotowanie z cudzego przepisu. W tym wypadku był to przepis &amp;nbsp;Malin Andersson.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-o3QHQplmXKA/TuJvysaIt1I/AAAAAAAAC0o/MgDNKNv_Mo4/s1600/P1070564.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://4.bp.blogspot.com/-o3QHQplmXKA/TuJvysaIt1I/AAAAAAAAC0o/MgDNKNv_Mo4/s640/P1070564.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7444653750325020504?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7444653750325020504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7444653750325020504&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7444653750325020504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7444653750325020504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/12/niech-garnki-perkocza-zima-cielecina-w.html' title='&quot;Niech garnki perkoczą zimą!&quot; Cielęcina w koperku'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-cNxolAUHbIg/TtpILSbw97I/AAAAAAAAC0A/Uz7vb8McGpE/s72-c/P1070560.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6243857047976466335</id><published>2011-11-20T05:05:00.001-08:00</published><updated>2011-12-02T12:53:59.105-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potrawy jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>Rosół na niedzielę i książka kucharska Anne Applebaum</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-10Gwj15c1sk/Tsj606Pc7FI/AAAAAAAACzg/e-PPjfF0UJE/s1600/P1070519.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-10Gwj15c1sk/Tsj606Pc7FI/AAAAAAAACzg/e-PPjfF0UJE/s640/P1070519.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Rosół w Polsce to już niemal instytucja - najważniejsza potrawa na niedzielę, która jednoczy wokół stołu rodzinę. Każdy ma ponadto swoje wyobrażenie o najdoskonalszym rosole, nawet jeśli gotuje go na kurzych albo indyczych udkach i dla smaku wsypuje czubatą łychę &lt;i&gt;vegety&lt;/i&gt;. Ba - niektórzy nazywają nawet taki rosół staropolskim ;) A jednak, nawet w tej wersji, jest &amp;nbsp;to zupa szczególna, której przypisuje się magiczną moc uzdrawiania - czy to w tradycji polskiej, czy żydowskiej (rosół zwany bywa żydowską penicyliną).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Anna Applebaum-Sikorska w swej wydanej ostatnio&amp;nbsp;&lt;a href="http://merlin.pl/Przepisy-z-mojego-ogrodu_Anne-Applebaum-Danielle-Crittenden/browse/product/1,963618.html?gclid=CPv5n56nxawCFQUhtAodxjWkrA#fullinfo" style="font-weight: bold;"&gt;książce kucharskiej&lt;/a&gt;, którą napisała razem z przyjaciółką &amp;nbsp;Danielle Grittenden, podaje przepis na polski &amp;nbsp;rosół. &amp;nbsp;Książka ta - notabene - ważna, bo popularyzuje polską kuchnię i pozwala spojrzeć na nią z zewnątrz, okiem cudzoziemki mieszkającej w Polsce, ukazuje, jak bardzo zmieniła się polska kuchnia w ostatnich latach i to - &amp;nbsp;na korzyść. Tak twierdzą odwiedzający Polskę cudzoziemscy przyjaciele autorki, korespondentki "Washington Post". Lubię takie spojrzenie, dlatego bliskie są mi również niektóre opinie i przepisy Tessy Capponi-Borawskiej, która od lat promuje w Polsce kuchnię i kulturę włoską, ale i rekomenduje niektóre dania z kuchni polskiej (szczególnym sentymentem darzę jej pierwszą książkę - &lt;i&gt;Moja kuchnia pachnąca bazylią &lt;/i&gt;- z której uczyłam się przygotowywać włoskie dania w czasach przed internetem i przed modą na kuchnię Toskanii).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak więc Anne Applebaum, która przecież &amp;nbsp;mieszka w Polsce od lat i nauczyła się gotować &amp;nbsp;po polsku, odsłania przed czytelnikami amerykańskimi i polskimi także swoje wersje polskich dań. Z ciekawością porównałam niektóre przepisy - np. na chłodnik, bigos, kurczaka pieczonego po polsku czy inne dania kuchni domowej, niekoniecznie tradycyjnie polskiej, ale związanej z miejscem, w którym autorka żyje, wykorzystującej miejscowe składniki. Najoryginalniej wypadają próby dostosowania do amerykańskiego podniebienia przepisu na pierogi ruskie - obie autorki proponują na przykład dodanie do farszu zielonego groszku albo jakiegoś ostrego sera*, podają też przepis na wykwintne pierogi ruskie z truflami i podrumienionym masełkiem albo pierogi z kaczką &amp;nbsp;i czerwoną kapustą w maśle pomarańczowym...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dotychczas, ilekroć &amp;nbsp;porównywałam włoskie wersje dań pierogowych z polskimi, &amp;nbsp;dochodziłam do wniosku, że naszym daniom brak przede wszystkim wykończenia, że te ludowe tradycje pora przełamać i warto nieco podkręcić przepisy, by je nieco uszlachetnić, czyli wzbogacić.** &amp;nbsp;Takie wariacje na temat tradycyjnej kuchni uważam za największą, niekwestionowaną wartość tej książki, &amp;nbsp; bowiem każda tradycja kulinarna potrzebuje odświeżenia i otwarcia - dziś przecież nie gotujemy tak jak sto lat temu, sztuka kulinarna i kulinarne techniki ulegają przeobrażeniom, wykorzystuje się w kuchni nieznane dotychczas albo zapomniane &amp;nbsp;składniki, &amp;nbsp;dostosowuje się przepisy do kulinarnych i zdrowotnych trendów. Ponadto - każda niedoświadczona kucharka może porównać przepisy własnej mamy z tymi w książce i czegoś się jeszcze nauczyć (patrz: niebanalny przepis na gołąbki albo buraczki), a doświadczona blogerka, która potrafi dobrze ugotować rosół czy bigos, nie wspominając o ogórkowej albo kotletach schabowych, &amp;nbsp; &amp;nbsp;może skorzystać z interesujących przepisów na sarninę, dzika, jesiotra czy łososia albo na domowe nalewki - wszak książka ta prezentuje przepisy zarówno z &amp;nbsp;kuchni prostej, jak i wykwintnej. Według mnie - ważna pozycja na ryku książek kulinarnych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A &amp;nbsp;w kwestii rosołu - Anna Applebaum nie proponuje szczególnych zmian, choć do gotowania dodaje goździki, czasami cukinię*** i plaster cytryny (mnie się to też zdarza) oraz... trochę cukru. A następnego dnia - jak większość Polaków - gotuje najlepszą pomidorową na rosole :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RIot0wV903w/Tsj7Xe2Pb3I/AAAAAAAACz4/G1Q1EYswwmY/s1600/P1070526.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-RIot0wV903w/Tsj7Xe2Pb3I/AAAAAAAACz4/G1Q1EYswwmY/s640/P1070526.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Oto mój przepis na rosół, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, jak go gotować:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kurczak rosołowy z ekologicznej hodowli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3-4 średniej wielkości marchewki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 - 2 &amp;nbsp;pory przecięte na połowy i dokładnie umyte&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 pietruszki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 bulwy dużego selera&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 opalona nad gazem cebula (to bardzo ważne!)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek kapusty włoskiej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka ziaren ziela angielskiego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilkanaście ziaren czarnego pieprzu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka gałązek natki i selera&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 suszone prawdziwki&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól i świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ew. plasterek cytryny dla skontrastowania smaku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Kurczaka razem z podrobami, warzywa i przyprawy wkładamy do zimnej(!) wody i gotujemy na wolniutkim ogniu (powierzchnia wywaru ma ledwo "mrugać") do miękkości, tj. około 2 godzin. Gdyby warzywa ugotowały się wcześniej, należy je wyjąć z rosołu, pokroić &amp;nbsp;i odłożyć na później. Jeśli rosół ma być bardziej esencjonalny, warto dodać kawałek wołowiny - szponder albo rostbef sprawdzą się najlepiej. Podawać z ugotowanymi w rosole kluseczkami lanymi, domowym makaronem albo ulubionym gotowym, kawałkami mięsa bez kości, marchewkami pokrojonymi w plasterki i natką pietruszki lub koperkiem. Szczypiorek też się sprawdza doskonale. Jeśli rosół ma zyskać azjatycki sznyt - można dodać imbir, sos sojowy, dużo dymki i podać z makaronem sojowym. A Wy jak gotujecie ulubiony rosół?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*No cóż - nie wszyscy kochają klasyczne ruskie, tak jak nie wszyscy kochają tradycyjny rosół. Mój Mąż na przykład nie znosił tej zupy i przekonywał się do niej stopniowo, najpierw w wersji chińskiej, mocno przyprawionej, a ostatnio polubił już i wersję klasyczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** Albo przeciwnie - wrócić do ortodoksyjnych form serwowania dań - jak kołduny &amp;nbsp;- to &amp;nbsp;w rosole, &amp;nbsp;jak ruskie &amp;nbsp;- to obowiązkowo z tłuszczem i z podaną w miseczce śmietaną, o czym połowa Polski nigdy nawet nie słyszała. Jak barszcz biały - to ze śmietaną, bo od tego jest BIAŁY przecież. &amp;nbsp;Barszcz biały czysty i na żytnim zakwasie to przecież żur albo zalewajka i nie o to chodzi, że w domu rodzinnym tak się mówiło, ale o elementarną świadomość kulinarnych i regionalnych różnic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*** Jakież było moje zdziwienie, kiedy na kolację szabatową w Tel Awiwie Liora przygotowała dla nas rosół, który nie był klarowny, lecz biały i pełen różnych warzyw, np. cukinii, &amp;nbsp;zamiast makaronu :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BVQXfXm4dPY/Tsj674RcJEI/AAAAAAAACzo/sMObX465npA/s1600/P1070518.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="464" src="http://3.bp.blogspot.com/-BVQXfXm4dPY/Tsj674RcJEI/AAAAAAAACzo/sMObX465npA/s640/P1070518.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6243857047976466335?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6243857047976466335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6243857047976466335&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6243857047976466335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6243857047976466335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/11/roso-na-niedziele-i-ksiazka-anne.html' title='Rosół na niedzielę i książka kucharska Anne Applebaum'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-10Gwj15c1sk/Tsj606Pc7FI/AAAAAAAACzg/e-PPjfF0UJE/s72-c/P1070519.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-916522315322471998</id><published>2011-11-13T04:57:00.001-08:00</published><updated>2011-12-05T14:22:12.508-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta owocowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Gęsi już wszystkie po wyroku...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g8quW7v7sQc/Tr--u9cSc9I/AAAAAAAACxg/Qegv_xkLaMI/s1600/P1070497.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-g8quW7v7sQc/Tr--u9cSc9I/AAAAAAAACxg/Qegv_xkLaMI/s640/P1070497.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;... nie doczekały się kolędy...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No trudno - i u mnie była &amp;nbsp;gęsina na świętego Marcina &amp;nbsp;i nie pomogła &amp;nbsp;wzruszająca pieśń Łucji Prus i Skaldów, ze słowami Agnieszki Osieckiej. &amp;nbsp;Raz w roku lubię &amp;nbsp;upiec gęś w całości, poza tym: &amp;nbsp;pochwalam &amp;nbsp;rodzącą na naszych oczach tradycję - gęś na Święto Niepodległości zamiast marszów przemocy na Marszałkowskiej!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już udało się kupić gęś, a stało się to &amp;nbsp;dopiero w czwartek wieczorem (!), zaprosiłam Rodzinę na świąteczny piątek i urządziliśmy sobie jednodaniową &amp;nbsp;ucztę - pieczona &amp;nbsp;gęś z jabłkami i przystawki. Mniam. Przyjęcie było nieco improwizowane, bo zorganizowane w ostatniej chwili, ale Rodzina stanęła na wysokości zadania i przywiozła dodatki: kapusta z grzybami oraz &amp;nbsp;marynowane buraczki z &amp;nbsp;papryką od Mamy, marynowane gruszki od Teściowej,&amp;nbsp;kasza gryczana, niepalona, od Siostry i&amp;nbsp;&amp;nbsp;borówki... ze sklepu. Sama gęś najlepiej według mnie smakuje natarta solą, pieprzem, czosnkiem i majerankiem i &amp;nbsp;nadziana cząstkami jabłek oraz &amp;nbsp;gruszek, a potem &amp;nbsp; długo pieczona &amp;nbsp;w niskiej temperaturze (150 - 160 stopni). Jabłka i gruszki sprawiają, że &amp;nbsp;gęś nabiera wspaniałego smaku &amp;nbsp;i zachowuje kształt oraz nie wysycha. Owoców nie trzeba &amp;nbsp;potem jeść, ale można podać takie owocowe &lt;i&gt;puree&lt;/i&gt; w osobnej miseczce. Danie &amp;nbsp;wystarczy dla 6 - 8&amp;nbsp;&amp;nbsp;głodnych osób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trudno taką upieczoną gęś &amp;nbsp;pokroić i ładnie podać, wjechała więc na stół &amp;nbsp;najpierw w całej okazałości - &amp;nbsp;po to, by później powrócić do kuchni dać się pokroić na spore porcje...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-w85ExFTtUKQ/Tr--8flZxTI/AAAAAAAACxo/xU5xWhwxGz8/s1600/P1070501.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-w85ExFTtUKQ/Tr--8flZxTI/AAAAAAAACxo/xU5xWhwxGz8/s400/P1070501.JPG" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 gęś (mrożona, "eine &amp;nbsp;junge, &amp;nbsp;polnische Gans")&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 jabłka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 gruszka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;majeranek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gęś rozmrażałam &amp;nbsp;przez całą noc w temperaturze pokojowej, potem odcięłam kuper, usunęłam płaty tłuszczu ze środka, natarłam tuszkę solą, &amp;nbsp;pieprzem, roztartym czosnkiem oraz &amp;nbsp;majerankiem i zostawiłam w spokoju na kilka godzin. Potem nadziałam gęś cząstkami owoców ze skórką, spięłam otwór wykałaczkami i umieściłam w brytfannie z rusztem. Na spód wlałam 2 szklanki wody i &amp;nbsp;piekłam ptaka około 3 godzin&amp;nbsp;&amp;nbsp;(ale warto piec nawet dłużej i po wyjęciu z pieca odstawić na 20 minut, by soki w mięsie &amp;nbsp;się ustabilizowały). Pamiętałam jeszcze, &amp;nbsp;by&amp;nbsp;&amp;nbsp;często podlewać tuszkę sosem z dna brytfanny albo spryskiwać &amp;nbsp; wodą i owinęłam skrzydła folią aluminiową, by nie przypiekły się zanadto. Stopień zrumienienia gęsi można kontrolować - ja pod koniec pieczenia podniosłam temperaturę pieca do 200 stopni. &amp;nbsp;Tylko tyle. Żadna filozofia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominają mi się przy okazji &amp;nbsp;wspomnienia i powieści Joanny Chmielewskiej, która pisała, że w czasach powszechnych "niedoborów i braków w &amp;nbsp;zaopatrzeniu" zdarzało jej się przyrządzać gęś dla rodziny nawet bez żadnej okazji, bo tylko taki drób udawało się wówczas kupić bez kolejki. Kiedy indziej zaś (to chyba &lt;i&gt;Lesio&lt;/i&gt;?) autorka pisała, że upiekli ze znajomymi całkiem niejadalną gęś, którą &amp;nbsp;nabyli &amp;nbsp;&lt;b&gt;poza sezonem&lt;/b&gt; od osłupiałej gospodyni... &amp;nbsp;Takiej gęsi ani pieczenie, ani duszenie nie pomaga - wszak najlepsza gęsina &amp;nbsp;na świętego Marcina! Zatem: sezon na gęsinę uważam za rozpoczęty :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kaszę do gęsi &amp;nbsp;podsmażyłam na oleju i zalałam bulionem, &amp;nbsp;a konkretnie sosem z gęsiny oraz &amp;nbsp;wrzącą wodą i gotowałam na niewielkim ogniu do miękkości. Pycha. Mama powiedziała, że i gęsi do takiej kaszy nie trzeba. To prawda, ale wielbiciele gęsiny górą!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IPQ8MwVTbfs/Tr_AV6GxdFI/AAAAAAAACx4/cuxNqnc41xk/s1600/P1070492.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/-IPQ8MwVTbfs/Tr_AV6GxdFI/AAAAAAAACx4/cuxNqnc41xk/s640/P1070492.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na deser były bardzo proste rogaliki &amp;nbsp;z różą od &lt;b&gt;&lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/"&gt;Basi&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Dzięki Basiu! Przepisy na błyskawiczne ciasto krucho-drożdżowe podawałam &lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2009/01/pczki-oponki.html"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/bieszczady-w-nowj-odsonie-i-karnawaowy.html"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Tym razem &amp;nbsp;ciasto podzieliłam na kilka części, każdą część rozwałkowałam w kształcie koła, przekroiłam &amp;nbsp;na 8 trójkątów, posmarowałam konfiturą z płatków róży, zwinęłam rogaliki, posmarowałam je rozmąconym żółtkiem, posypałam płatkami migdałów, ułożyłam na papierze do pieczenia i piekłam w temperaturze 180 stopni przez 25 minut. &amp;nbsp;Potem posypałam jeszcze rogaliki - dla smaku i urody - cukrem pudrem i podałam z herbatą. Z reszty ciasta &amp;nbsp; wykonałam struclę z jabłkami i orzechami.* Ot tak sobie, w ostatniej chwili... Ech! Żebym ja z równą przyjemnością &amp;nbsp;i od niechcenia lubiła sprzątać, pisać albo wykonywać te wszystkie czynności, których wykonywać nie lubię, byłabym "prawdziwym bohaterem w swoim domu", jak głosi &amp;nbsp;pewien slogan reklamowy;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ciasto nie doczekało się zdjęcia, ale rozwałkowałam je na cienki prostokąt, równomiernie ułożyłam na nim skrawki masła, złożyłam jak kopertę i rozwałkowałam ponownie. Zapewne warto ciasto nieco schłodzić, kilkakrotnie wałkować etc. , ale ja przecież chciałam upiec struclę błyskawiczną. I upiekłam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozdrawiam Was!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Ngt_lcLZm3E/Tr_e6TvQbqI/AAAAAAAACyA/YOZqGYcSgt4/s1600/P1070490.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-Ngt_lcLZm3E/Tr_e6TvQbqI/AAAAAAAACyA/YOZqGYcSgt4/s640/P1070490.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-916522315322471998?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/916522315322471998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=916522315322471998&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/916522315322471998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/916522315322471998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/11/gesi-juz-wszystkie-po-wyroku.html' title='Gęsi już wszystkie po wyroku...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-g8quW7v7sQc/Tr--u9cSc9I/AAAAAAAACxg/Qegv_xkLaMI/s72-c/P1070497.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7711617982961771131</id><published>2011-11-05T09:24:00.000-07:00</published><updated>2011-11-14T09:40:45.267-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia włoska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grzyby'/><title type='text'>Risotto ze smardzami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zYbJyjlv99I/TreHEbK7iyI/AAAAAAAACxY/1cymKmnTomk/s1600/P1070481.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-zYbJyjlv99I/TreHEbK7iyI/AAAAAAAACxY/1cymKmnTomk/s640/P1070481.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak naprawdę to dzisiejsze risotto było również z borowikami, ale "risotto ze smardzami" - jak to brzmi! Trzeba jednak uważać, by nie dodać do potrawy zbyt wiele borowików, bo mogą zagłuszyć smak delikatnych smardzów. Prawdę mówiąc - im więcej smardzów, tym lepiej, tylko cena nieco odstrasza...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zawsze chciałam spróbować, jak smakują te grzyby o przedziwnym wyglądzie i gdzieś tam ich próbowałam, ale od kiedy Filip zrobił tartę ze smardzami - oszalałam! Mam je teraz w zamrażarce i używam roztropnie, by się nie znudziły. Ale - czy wiecie, jak dobrze smakuje zwykła gotowana ryba (na przykład raja), podana ze &amp;nbsp;smardzami w śmietanie? Poezja! No i risotto - palce lizać!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ponieważ nie zawsze mam w domu bulion (właściwie rzadko się tak zdarza), podsmażony ryż z &amp;nbsp;grzybami zalewam wrzącą wodą i dodaję &lt;i&gt;bouquet garni, &lt;/i&gt;czyli gałązki tymianku, pietruszki, koperku oraz &amp;nbsp;świeże &amp;nbsp;liście laurowe, związane nitką albo gałązką pietruszki. Wolę to niż gotowe buliony. Ponadto - to taki mały protest przeciwko kuchni &amp;nbsp;restauracyjnej, która jest zbyt wyrazista w smaku od dodatku intensywnych bulionów i &amp;nbsp;tłusta od nadmiaru masła. Domowe risotto powinno być po prostu intensywnie grzybowe. I tyle. Koniecznie z lampką wina - w końcu i tak otworzyliśmy butelkę na początku gotowania :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 ząbek czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka oleju&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;1 łyżka masła*&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;200 g ryżu do risotto (np. arborio)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;250 g mrożonych smardzów i borowików&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;100 ml białego wina&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;po kilka gałązek świeżego tymianku, natki pietruszki i koperku**&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeży liść laurowy albo dwa - zależy od wielkości&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 750 g bulionu jarzynowego albo wrzątku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;20 g parmezanu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ew. szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siekam cebulę i czosnek, podsmażam na &amp;nbsp;oleju, aż się zeszklą. Wtedy dodaję ryż i smażę &amp;nbsp;przez kilka minut, następnie wlewam wino i gotuję kolejnych kilka minut, dopóki &amp;nbsp;ryż nie wchłonie całego płynu. Dodaję borowiki pokrojone w plastry i smardze przekrojone na pół (używam mrożonych grzybów, kupionych w MAKRO) oraz zioła. Podgrzewam, wlewając stopniowo bulion lub wodę. Za każdym razem czekam, aż poprzednio dodana porcja płynu zostanie przez ryż wchłonięta. Nie zapominam o mieszaniu risotta drewnianą łyżką! Na końcu usuwam gałązki ziół i dodaję starty parmezan oraz masło. Znawcy (czytaj: kucharze) twierdzą, że risotto powinno być dość rzadkie i kremowe. Moje takie było, ale do zdjęcia odrobinę odcedziłam płyn. Jamie Oliver skropiłby jeszcze takie risotto oliwą &lt;i&gt;extra vergine&lt;/i&gt; i obficie doprawił danie pieprzem na talerzu. Ja robię tak samo ;)&lt;br /&gt;Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* 1 łyżkę masła dodaję do ugotowanego risotta, ale tylko wtedy, kiedy się nie odchudzam - podnosi smak &amp;nbsp;i wpływa na konsystencję&lt;br /&gt;** jeśli mamy domowy bulion - możemy pominąć &amp;nbsp;dodatek ziół&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PaIVy21r_vo/TreF-qnJvFI/AAAAAAAACxI/SW5lIquG47w/s1600/P1070480.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="466" src="http://2.bp.blogspot.com/-PaIVy21r_vo/TreF-qnJvFI/AAAAAAAACxI/SW5lIquG47w/s640/P1070480.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7711617982961771131?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7711617982961771131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7711617982961771131&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7711617982961771131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7711617982961771131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/11/risotto-ze-smardzami.html' title='Risotto ze smardzami'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zYbJyjlv99I/TreHEbK7iyI/AAAAAAAACxY/1cymKmnTomk/s72-c/P1070481.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8111522048554270580</id><published>2011-11-02T04:48:00.000-07:00</published><updated>2011-11-02T10:11:56.771-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><title type='text'>Z lekką nutą dekadencji, czyli śledź w oleju</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pQB4EVmoRLQ/TrEVW0qez3I/AAAAAAAACv4/mwn5bUXi3aQ/s1600/P1070466.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-pQB4EVmoRLQ/TrEVW0qez3I/AAAAAAAACv4/mwn5bUXi3aQ/s640/P1070466.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Śledzie w oleju to moja tęsknota ostatnich dni. Nawet przygotowała je dla nas Ania, ale... tyle było innych smakołyków do spróbowania, że wcale się nimi nie najadłam. Wiem, wiem - &amp;nbsp;śledzie nie są po to, by się nimi &amp;nbsp;&lt;b&gt;n a j e ś ć&lt;/b&gt;, wszak to przekąska albo zakąska do mocno schłodzonej wódki, ale czułam prawdziwy &amp;nbsp;niedosyt.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Przy okazji - &amp;nbsp;zastanawiam się, czy dawny styl biesiadowania nie odchodzi powoli w niepamięć i zamiast śledzia z wódeczką nie wolimy czasem dipów, past, tart i &amp;nbsp;sałat wszelakich, &amp;nbsp;popijanych dobrym winem? Może śledzie i tatar zginą &amp;nbsp; razem z odchodzącą tradycją &amp;nbsp;imienin cioci? Trochę szkoda, prawda? Kiedyś - dobry śledzik, zagryziony kawałkiem pysznego razowca, &amp;nbsp;popijany zmrożoną, oleistą w konsystencji &amp;nbsp;wódką wyborową &amp;nbsp;to było prawdziwe przeżycie i dowód &amp;nbsp;kunsztu &amp;nbsp;kulinarnego,&amp;nbsp; jak piszą znawcy tematu! Sama się &amp;nbsp;niegdyś zdziwiłam, że śledź bywał &amp;nbsp;zakąską, którą podawano nawet na &amp;nbsp;eleganckich przyjęciach, nie tylko w męskim towarzystwie, &amp;nbsp;w podrzędnych knajpach albo w barach p&lt;i&gt;od socjalizmem&lt;/i&gt;, jak to określa moja koleżanka...&amp;nbsp;Dziś stał się właściwie tylko daniem wigilijnym, a i to często pogardzanym.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Moi młodsi znajomi &amp;nbsp;nie są w stanie wziąć do ust nie tylko śledzia, ale i tatara, na widok galarety z nóżek (o flakach nie wspomnę) niemal dostają spazmów, a wódkę piją tylko w landrynkowych koktajlach. Za to zupełnie nie przeszkadzają im różne świństwa z mikrofali albo domowe resztki pożerane z plastikowych pudełek, zwanych w &amp;nbsp;kręgach korporacyjnych &lt;i&gt;lunch boxami&lt;/i&gt;. Za szarlotkę - podgrzaną w mikrofali, a jakże, podaną &amp;nbsp;z bitą śmietaną &lt;b&gt;w sprayu (!) -&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;mogą oddać życie a przynajmniej zdrowie. O &amp;nbsp;tempora, o mores...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;No dobrze, nie będę się nakręcać, bo i po co. Powtórzę tylko, że umiejętność docenienia dobrego jedzenia - &amp;nbsp;tak jak i dobrego alkoholu - to przywilej wieku ;) &amp;nbsp;Zanim zamkną nas w mniej lub bardziej ekskluzywnych domach starców (vide: &lt;i&gt;Nowy wspaniały świat &lt;/i&gt;Huxleya lub &lt;i&gt;Seksmisja&lt;/i&gt;) i zaczną karmić zmodyfikowaną soją**, zorganizujmy sobie dekadenckie party ze śledzikiem i wódką, a co!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Oto mój &amp;nbsp; &amp;nbsp;dekadencki śledź w oleju:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;400 g wymoczonych matjasów albo 2 tacki śledzi, np. firmy Lisner&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 200 ml oleju ( po 100 ml rzepakowego i lnianego z pierwszego tłoczenia*)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ocet winny lub spirytusowy (będzie bardziej dekadencko)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;tymianek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;4 cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 słoiki po 400 g&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowuję dwa &amp;nbsp;słoiki typu weck lub twist i dwa rodzaje oleju. Śledzie moczę przez kilka godzin, a te z tacki tylko płuczę, kilkakrotnie zmieniając wodę. Kroję cebule w kostkę, śledzie zaś w kawałki i solidnie skrapiam je octem, następnie układam składniki &amp;nbsp;warstwami w słoikach. Dodaję liście laurowe, pieprz i gałązki tymianku. Śledzie z jednego słoika dokładnie zalewam olejem lnianym, te z drugiego - olejem rzepakowym, usuwam powietrze i zamykam słoje na kilka lub kilkanaście godzin***. Podaję z kromką pysznego razowca. Wielbicielom można ugotować do śledzi ziemniaki w mundurkach albo usmażyć placki ziemniaczane i podać jak bliny - ze śmietaną. Zmrożona wódka - obowiązkowa ;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZlydqLLSuwY/TrEbhzfYrXI/AAAAAAAACwo/RESe7qhrLBo/s1600/P1070477.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZlydqLLSuwY/TrEbhzfYrXI/AAAAAAAACwo/RESe7qhrLBo/s640/P1070477.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Dodam jeszcze, że olej lniany tłoczony na zimno ma żółty kolor, wyczuwalną goryczkę w smaku i jest niezwykle, wręcz &lt;b&gt;obrzydliwie&lt;/b&gt;, zdrowy - &amp;nbsp;jak twierdzą naukowcy &amp;nbsp;i specjaliści od żywienia. Dekadenci mogą go sobie tym razem &amp;nbsp;darować...&lt;br /&gt;** Co mam nadzieję szybko nie nastąpi...&lt;br /&gt;*** To śledzie do szybkiej "konsumpcji", jak &amp;nbsp;się w PRL-u mawiało, nie wymagają długiego dojrzewania w lodówce :)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pRICnd5fz7I/TrEa-_Io8WI/AAAAAAAACwg/lZblGZ2dqhA/s1600/P1070476.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-pRICnd5fz7I/TrEa-_Io8WI/AAAAAAAACwg/lZblGZ2dqhA/s640/P1070476.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8111522048554270580?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8111522048554270580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8111522048554270580&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8111522048554270580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8111522048554270580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/11/z-lekka-nuta-dekadencji-czyli-sledz-w.html' title='Z lekką nutą dekadencji, czyli śledź w oleju'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pQB4EVmoRLQ/TrEVW0qez3I/AAAAAAAACv4/mwn5bUXi3aQ/s72-c/P1070466.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2394994339642313718</id><published>2011-10-29T00:59:00.000-07:00</published><updated>2011-10-30T01:33:20.234-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia bałkańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki spiżarni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><title type='text'>Hymn na cześć pieczonych warzyw. Domowy ajvar</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-awQWu2OsLaI/TqukQ9fFA5I/AAAAAAAACvY/LKbYaHxBBX4/s1600/P1070416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-awQWu2OsLaI/TqukQ9fFA5I/AAAAAAAACvY/LKbYaHxBBX4/s640/P1070416.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu pieczone warzywa! Tak, to prawda - mogłabym pisać pieśni pochwalne na cześć pieczonych warzyw! Czasami bywam wegetarianką - tak okazjonalnie, kiedy mam dość mięsa i myślę z przyjemnością o warzywach strączkowych, intensywnych w smaku przecieranych zupach albo pastach. W takich chwilach blacha upieczonych papryk, bakłażanów, cukinii i cebul to pomysł na kilka dań.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Przede wszystkim - po obraniu papryk ze skórki, skropieniu warzyw octem balsamicznym i &amp;nbsp;oliwą &amp;nbsp; możemy cieszyć podniebienie szybką i &amp;nbsp;pyszną sałatką, patrz: zdjęcie &lt;b&gt;powyżej&lt;/b&gt;. Po dodaniu kaszy kuskus sałatka staje się &amp;nbsp;pełnym &amp;nbsp;daniem :) Pozostałe warzywa miksujemy i otrzymujemy doskonałe smarowidło do chleba, taki domowy, autorski&amp;nbsp;&lt;i&gt;ajvar,&amp;nbsp;&lt;/i&gt; w Bułgarii zwany &lt;i&gt;ljutenicą. &lt;/i&gt;Zamiast sałatki albo pasty możemy sobie przygotować zupę -&amp;nbsp;&amp;nbsp;do zmiksowanych warzyw &amp;nbsp; dodajemy wywar &amp;nbsp;albo bulion i po chwili zajadamy pyszną zupę warzywną, którą można ozdobić paseczkami pieczonych warzyw, posypać bazylią, skropić oliwą &lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;extra ve&lt;/span&gt;rgine&lt;/i&gt;, doprawić świeżo zmielonym pieprzem i solą. &lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;V&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 30px;"&gt;oilà!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 30px;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;4 papryki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;1 bakłażan&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;1 cukinia ( można pominąć, ale ja lubię)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;2 cebule&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;2 podłużne mięsiste pomidory&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;1 główka czosnku&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;papryczka chili albo czuszka&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;gałązka rozmarynu&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;ocet balsamiczny do smaku&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;1 łyżka oleju&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;Warzywa kroję na plastry, &amp;nbsp;połówki albo ćwiartki, zależnie od wielkości, główkę czosnku w łupinach przekrawam na pół, układam wszystko na papierze do pieczenia, skrapiam olejem i opiekam w nagrzanym piekarniku (220 stopni) pod grillem około &amp;nbsp;30 minut. Następnie obieram papryki ze skórki,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;ząbki czosnku wyciskam z łupin&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;i miksuję wszystkie warzywa na gładką pastę. Doprawiam solą, pieprzem, octem, czasami jakimiś ziołami - bazylia, czubrica - &amp;nbsp;i odparowuję w garnku nadmiar płynu. Jeśli lubicie w takim przecierze więcej pomidorów, radzę udusić i odparować je osobno, a potem połączyć z pozostałymi warzywami. Gorącą pastę przekładam do wyparzonego słoika, zalewam oliwą i przechowuję w lodówce. Pyszna z pieczywem i serem. Większe ilości pasty warto przełożyć do niewielkich słoików, zamknąć je szczelnie i odwrócić do góry dnem. Nie wymagają pasteryzacji. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 30px;"&gt;Przepis na oryginalną bułgarską&lt;i&gt; ljutenicę&lt;/i&gt; podaje Beata z &lt;a href="http://lawendowydom.blogspot.com/2011/09/ljutenica.html"&gt;Lawendowego Domu.&lt;/a&gt; Polecam!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YdAbbCI_16A/Tqukc2vrAMI/AAAAAAAACvg/LNlmnIJ_KfM/s1600/P1070422.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-YdAbbCI_16A/Tqukc2vrAMI/AAAAAAAACvg/LNlmnIJ_KfM/s640/P1070422.JPG" width="482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2394994339642313718?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2394994339642313718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2394994339642313718&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2394994339642313718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2394994339642313718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/10/hymn-na-czesc-pieczonych-warzyw-domowy.html' title='Hymn na cześć pieczonych warzyw. Domowy ajvar'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-awQWu2OsLaI/TqukQ9fFA5I/AAAAAAAACvY/LKbYaHxBBX4/s72-c/P1070416.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7006067885070278670</id><published>2011-10-23T08:56:00.000-07:00</published><updated>2012-01-03T17:21:44.459-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Domowy twaróg z maślanki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KkM-ikEs_Tk/TqQsE-_Mv-I/AAAAAAAACuU/rVX2sVxDqn0/s1600/P1070430.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-KkM-ikEs_Tk/TqQsE-_Mv-I/AAAAAAAACuU/rVX2sVxDqn0/s640/P1070430.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Domowy twarożek to odpowiedź na potrzebę jedzenia produktów naturalnych i dietetycznych. Zdaję sobie sprawę z tego, że to idea nie do końca spełniona, bo maślanka &amp;nbsp;ze sklepu jest produktem przetworzonym, zawiera oprócz mleka i bakterii zapewne mleko w proszku, ale podoba mi się w tym przepisie łatwość wykonania - takie wieczorne czary-mary: maślankę wystarczy podgrzać, ostudzić, wylać na sitko i zostawić na noc. Rano na śniadanie zajadamy delikatny, wilgotny, lekko kwaśny twarożek. I chudy, oczywiście ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdziwy twarożek z wiejskiego mleka byłby zapewne jeszcze lepszy, ale &amp;nbsp;tłusty i bardziej kaloryczny, wobec tego przepis &amp;nbsp;ten odkładamy na zaś.&amp;nbsp;Póki co - serek maślankowy wybornie smakuje z rzodkiewką, śmietaną, ze szczypiorkiem i odrobiną soli, w towarzystwie kromki chleba z ziarnami. Przepis ten widziałam w kilku miejscach w internecie, ale wart jest popularyzacji. &amp;nbsp;Zapraszam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 i 1/2litra maślanki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ew. 1 łyżka tłustej śmietany (tylko dla niedbających o dietę - &amp;nbsp;podstawowy przepis tego nie przewiduje...)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Maślankę należy wlać do garnka i podgrzewać na niewielkim ogniu do 70 stopni, czyli do chwili, aż zacznie się rozwarstwiać - &amp;nbsp;to znaczy, że &amp;nbsp;serek (skrzep) będzie się oddzielał &amp;nbsp; od serwatki. Nie wolno w tym czasie zagotować maślanki, bo ser może okazać się zbyt suchy. Teraz trzeba wyłączyć gaz i zostawić maślankę w garnku przykrytym pokrywką, aż ostygnie do temperatury pokojowej, a po ostygnięciu wylać serek na sitko wyłożone gazą i odczekać kilka godzin, aż serwatka odcieknie. Rano wyjmiemy z sitka około 300 gramów twarogu. Wystarczy na śniadanie dla 2- 3 osób ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NEwJxlRjCb0/TqQ1RA4kCSI/AAAAAAAACus/5A9KtNh5oS0/s1600/P1070426.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-NEwJxlRjCb0/TqQ1RA4kCSI/AAAAAAAACus/5A9KtNh5oS0/s640/P1070426.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7006067885070278670?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7006067885070278670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7006067885070278670&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7006067885070278670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7006067885070278670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/10/domowy-twarog-z-maslanki.html' title='Domowy twaróg z maślanki'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-KkM-ikEs_Tk/TqQsE-_Mv-I/AAAAAAAACuU/rVX2sVxDqn0/s72-c/P1070430.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7312696345441417340</id><published>2011-10-15T10:21:00.000-07:00</published><updated>2011-10-29T07:29:42.964-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia bliskowschodnia'/><title type='text'>Pora pieczonych warzyw. Bakłażan z dipem jogurtowym i pestkami granatu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_y5qqoV5gE4/TpnAFZqeT7I/AAAAAAAACt8/3K0t1pRSJeU/s1600/P1070412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-_y5qqoV5gE4/TpnAFZqeT7I/AAAAAAAACt8/3K0t1pRSJeU/s640/P1070412.JPG" width="484" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bakłażany &amp;nbsp;lśnią na stoiskach mojego bazarku, papryka aż się prosi, by ją kupić i upiec... Coś mi się stało i nerwowo piekę całe blachy &amp;nbsp;warzyw, by w pełni wykorzystać sezon. Nie mam &amp;nbsp;wprawdzie pojęcia, skąd pochodzą te dorodne bakłażany i subtelne cukinie, ale co tam - &amp;nbsp;sezon trwa!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mogłabym tej jesieni &amp;nbsp;jeść głównie przecierane zupy z upieczonych papryk, bakłażanów i cukinii, a karmelizowaną cebulę zajadać jako drugie danie; na śniadanie zaś najlepiej mi smakuje &amp;nbsp;domowy &lt;i&gt;ajvar &lt;/i&gt;(czyli te same warzywa upieczone, zmiksowane, przetarte i odparowane), ale... dania te nie wiedzieć czemu jakoś mało odchudzają ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UC2EYZrFOi0/TpnAdfhfJ6I/AAAAAAAACuE/f7N5i9pvDVI/s1600/P1070415.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-UC2EYZrFOi0/TpnAdfhfJ6I/AAAAAAAACuE/f7N5i9pvDVI/s640/P1070415.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Dodam więc do mej diety trochę zwierzęcego białka - &amp;nbsp;może pomoże mi dbać &amp;nbsp;o linię, bo plan mam ambitny: chcę jeść smacznie i chudnąć. Ha!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To taka mała prowokacja wobec stanowiska dietetyków, którzy mdleją na samo brzmienie słów: gluten, masło, cukier czy wieprzowina. Polecają zaś napchane antybiotykami kurczaki oraz indyki. Też Was to złości? Protest się we mnie rodzi, ale z pokorą przyznaję, że moje &amp;nbsp;dotychczasowe menu nie sprzyjało odchudzaniu ;)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na lunch przygotowałam więc pieczone połówki bakłażanów, które piekły się obok innych warzyw, a podałam je z dipem jogurtowo-czosnkowym i pestkami granatu. Pyszne danie z dodatkiem świeżej mięty przeniosło mnie gdzieś &amp;nbsp;hen hen &amp;nbsp;aż w arabskie kraje... Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 spory bakłażan (1/2 sztuki na &amp;nbsp;porcję)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;odrobina oliwy do posmarowania&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka łyżek odchudzonego jogurtu naturalnego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ząbek czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pestki granatu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;mięta&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni. Bakłażana przecinamy na pół, nacinamy delikatnie wewnątrz w równą &amp;nbsp;kratkę - tak, by nie przeciąć skórki. Smarujemy z wierzchu oliwą (oszczędnie), posypujemy solą i pieczemy pod grillem koło 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika studzimy i polewamy dipem z jogurtu doprawionego roztartym czosnkiem, pieprzem &amp;nbsp;i solą. Posypujemy pestkami granatu i listkami mięty. Zajadamy bez wyrzutów sumienia... choć warto jeszcze skropić gotowe danie oliwą extra vergine - dla smaku i zdrowia :)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam Was serdecznie!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Sblzv6Yevuo/TpnAtnPxpFI/AAAAAAAACuM/mG5yaWGve7Q/s1600/P1070411.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-Sblzv6Yevuo/TpnAtnPxpFI/AAAAAAAACuM/mG5yaWGve7Q/s640/P1070411.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7312696345441417340?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7312696345441417340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7312696345441417340&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7312696345441417340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7312696345441417340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/10/czas-pieczonych-warzyw-bakazan-z-dipem.html' title='Pora pieczonych warzyw. Bakłażan z dipem jogurtowym i pestkami granatu'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-_y5qqoV5gE4/TpnAFZqeT7I/AAAAAAAACt8/3K0t1pRSJeU/s72-c/P1070412.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8170310906529253102</id><published>2011-09-13T12:54:00.000-07:00</published><updated>2011-10-29T16:44:40.105-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia bałkańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Czerwień papryki i bułgarska sałatka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EZd5JKhO2bs/Tm-pJ2rX-cI/AAAAAAAACtw/AbRNaAAaeW8/s1600/P1070257.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-EZd5JKhO2bs/Tm-pJ2rX-cI/AAAAAAAACtw/AbRNaAAaeW8/s640/P1070257.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sierpniu i we wrześniu przygotowuję prostą bułgarską sałatkę z opiekanej &amp;nbsp;papryki. Kolor energetyzujący (uwielbiam!), &amp;nbsp;a czosnek zabija bakterie (wiadomość dla &amp;nbsp;walczących z długim przeziębieniem). Wrzesień zaczął się u mnie katarem i - póki co - nic się nie zmieniło. Zdążyłam w tym czasie pojechać na kilka dni do Lwowa i na Huculszczyznę, pójść na krótki spacer w góry, potem postać kilka godzin na granicy, wrócić &amp;nbsp;do pracy&amp;nbsp;po kilkunastu godzinach podróży, &amp;nbsp;a choróbsko nadal &amp;nbsp;trzyma! Zacznę chyba pożerać czosnek w ilościach hurtowych!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Ale sałatkę polecam również wszystkim zdrowym - dla jej cudownego smaku i koloru. Warto mieć jednak w domu dobrą oliwę z pierwszego tłoczenia, bo w tak prostych przepisach smak składników odgrywa kluczową rolę. Papryka powinna być mięsista, niekoniecznie bułgarska, bo takiej u nas prawie nie ma, może być duża czerwona &amp;nbsp; albo pomidorowa. Bułgarzy opiekają swoje papryki w całości i podają polane oliwą oraz skropione octem. Nie bawią się w przygotowywanie sosów, bo i po co - i tak jest pysznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Można upiec kilka kilogramów papryki, z części zrobić peperonatę, leczo i sałatkę albo samą sałatkę i resztę zamknąć w słoikach. &amp;nbsp;Albo przygotować niewielką porcję - jak ja.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fxMRfS06bto/Tm-zcpyZKTI/AAAAAAAACt4/qOgaCfQGwM8/s1600/P1070255.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-fxMRfS06bto/Tm-zcpyZKTI/AAAAAAAACt4/qOgaCfQGwM8/s640/P1070255.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;5 czerwonych papryk&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;oliwa extra vergine&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1- 2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ocet winny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Papryki należy przekroić na pół i usunąć gniazda nasienne, następnie ułożyć je na blasze wyłożonej pergaminem i opiec pod grillem w temperaturze 220 stopni przez 20 - 25 minut, aż się porządnie przypieką. Potem trzeba zdjąć je z blachy, umieścić w torbie foliowej i poczekać, aż ostygną. Następnie zdjąć skórkę, pokroić w grube paski, ułożyć na talerzu, posypać pokrojonym czosnkiem, polać oliwą, skropić octem, doprawić solą i pieprzem. &amp;nbsp;Schłodzić przed podaniem. Zagryźć pietruszką dla zabicia smaku czosnku. Albo niczym się nie przejmować i już.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można&amp;nbsp;jeszcze sałatkę posypać bazylią albo tymiankiem, a&amp;nbsp;ocet winny zastąpić octem balsamicznym i &amp;nbsp;- &amp;nbsp;jesteśmy na wakacjach, a katar mamy w nosie. Nadal.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-B_t5xD3Ofzk/Tm-ywHAqbuI/AAAAAAAACt0/TQcMYCCTAGU/s1600/P1070258.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-B_t5xD3Ofzk/Tm-ywHAqbuI/AAAAAAAACt0/TQcMYCCTAGU/s640/P1070258.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8170310906529253102?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8170310906529253102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8170310906529253102&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8170310906529253102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8170310906529253102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/09/czerwien-papryki-i-bugarska-saatka.html' title='Czerwień papryki i bułgarska sałatka'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-EZd5JKhO2bs/Tm-pJ2rX-cI/AAAAAAAACtw/AbRNaAAaeW8/s72-c/P1070257.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6099236472818696912</id><published>2011-09-03T09:46:00.000-07:00</published><updated>2011-10-29T08:04:13.013-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Czekoladowe ciasto truflowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UnG86jkOHSY/TmJF4wNPJUI/AAAAAAAACtc/b7hOb3ciCxc/s1600/P1070228.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-UnG86jkOHSY/TmJF4wNPJUI/AAAAAAAACtc/b7hOb3ciCxc/s640/P1070228.JPG" width="472" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy torty muszą być wysokie? A w ogóle - &amp;nbsp;czy muszą być pracochłonne? I czy muszą być piękne? No dobrze: piękne być powinny, choć niektórzy twierdzą, że ważniejszy jest smak... Tym razem zapraszam jednak &amp;nbsp;na &amp;nbsp;coś prostszego - &amp;nbsp;czekoladowe ciasto truflowe, inspirowane przepisem &amp;nbsp; Michela Rouxa, od którego &amp;nbsp;zaczerpnęłam pomysł na krem (taki czekoladowo-śmietanowy mus, przypominający&amp;nbsp;&lt;i&gt;ganache). &lt;/i&gt;Ciasto mistrza prezentuje się pięknie: jest równe i gładkie jak blat stołu... Moje to amatorskie ciasto domowe, ale - zapewniam - &amp;nbsp;niezwykle smaczne! Bardzo czekoladowe i łatwe do upieczenia. Pyszne ze świeżymi owocami, które równoważą ciężki smak czekoladowej masy. Biszkopt znów upiekłam według sprawdzonego &lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/tort-imieninowy.html"&gt;przepisu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, ale zmniejszyłam proporcje, by uzyskać niewysoki spód.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;/Biszkopt kakaowy/&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 średnie jaja&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/4 szklanki mąki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/4 szklanki kakao&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; font-style: normal; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&amp;nbsp;Dno tortownicy wyłożyłam papierem do pieczenia i zapięłam obręcz - tak żeby nadmiar papieru pozostał na zewnątrz. (Boków tortu nie należy smarować tłuszczem, bo nie dodajemy proszku do pieczenia! ). Następnie nastawiłam piekarnik na 170 stopni i zajęłam się ciastem. Połączyłam mąkę i kakao i &amp;nbsp;przesiałam &amp;nbsp;dwukrotnie. Oddzieliłam białka od żółtek i ubijałam białka w mikserze około 2 minut, potem powoli dodawałam cukier, następnie po jednym żółtku, cały czas ubijając masę. Do ubitej masy dodałam mąkę w trzech porcjach i każdą porcję wymieszałam z masą jajeczną za pomocą szpatułki. Ciasto wlałam do tortownicy i piekłam około 20 minut - do suchego patyczka. Gorące ciasto energicznie upuściłam na &amp;nbsp;blat &amp;nbsp;i pozwoliłam mu ostygnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; font-style: normal; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;div style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; font-style: normal; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Krem:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;300 g gorzkiej czekolady (70 % )&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;300 g śmietany kremówki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;2 - 3 &amp;nbsp;łyżki cukru pudru&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;2 łyżki koniaku lub wiśniówki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; font-style: normal; line-height: 16px; text-align: justify;"&gt;Kiedy biszkopt się piekł i studził, roztopiłam pokruszoną czekoladę w misce, którą ustawiłam na garnku z gorącą wodą. Czekolady nie mieszałam, by mogła roztapiać się powoli na płynną masę. Wymieszałam ją szpatułką dopiero po rozpuszczeniu i odstawiłam do ostygnięcia, ale pilnowałam, by nie ostygła poniżej 25 stopni. &amp;nbsp; Ubiłam śmietanę kremówkę z cukrem waniliowym &amp;nbsp;i połączyłam ją z czekoladą, &amp;nbsp;którą dodałam do śmietany &amp;nbsp;w dwóch porcjach. Masę delikatnie, ale dokładnie wymieszałam, wlewając koniak do smaku.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Kd1SL_VJeZM/TmJINlwBuAI/AAAAAAAACtg/6UKyvl5pKxQ/s1600/P1070225.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/-Kd1SL_VJeZM/TmJINlwBuAI/AAAAAAAACtg/6UKyvl5pKxQ/s640/P1070225.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal;"&gt;Ostudzony biszkopt &amp;nbsp;odwróciłam, usunęłam papier i&amp;nbsp;ułożyłam &amp;nbsp;ciasto na talerzu. Pokropiłam je koniakiem, potem założyłam obręcz od tortownicy i nałożyłam czekoladowy&amp;nbsp;&lt;/span&gt;mus&amp;nbsp;równą warstwą. Wygładziłam również boki ciasta i wstawiłam je do lodówki na kilka godzin. Przed podaniem posypałam ciasto kakao i ozdobiłam owocami. Smakowało! Jeszcze lepsze jest następnego dnia, kiedy ładnie stężeje. Wtedy też lepiej się kroi i piękniej wygląda, ale ja &amp;nbsp;- jak zwykle - piekłam ciasto w ostatniej chwili. Na imieniny Siostry :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #666666; font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-43K4h0v7l0s/TmJVa0l_N1I/AAAAAAAACto/haJR_yJ_bnE/s1600/P1070231.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-43K4h0v7l0s/TmJVa0l_N1I/AAAAAAAACto/haJR_yJ_bnE/s400/P1070231.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6099236472818696912?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6099236472818696912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6099236472818696912&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6099236472818696912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6099236472818696912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/09/czekoladowe-ciasto-truflowe.html' title='Czekoladowe ciasto truflowe'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UnG86jkOHSY/TmJF4wNPJUI/AAAAAAAACtc/b7hOb3ciCxc/s72-c/P1070228.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-3437837663118642469</id><published>2011-08-24T04:13:00.000-07:00</published><updated>2011-09-18T02:33:31.440-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bez mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowieści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia bliskowschodnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże'/><title type='text'>Z tęsknoty za Tel Awiwem. Hummus</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Y7jsOcF4TxU/TlS1KnL6gQI/AAAAAAAACsU/GP1JuHBuC8A/s1600/P1070205.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-Y7jsOcF4TxU/TlS1KnL6gQI/AAAAAAAACsU/GP1JuHBuC8A/s640/P1070205.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Zatęskniłam za Tel Awiwem tak bardzo, że na fali wspomnień przygotowałam hummus, falafle/falafele? i upiekłam pity. Nie pomogło. Musiałam jeszcze posłuchać muzyki i obejrzeć zdjęcia. Najbardziej mi brak ciągnących się kilometrami plaż Tel Awiwu:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2GJEJzUw0aY/TlTeuyeiamI/AAAAAAAACtE/rH33oPwySuo/s1600/040.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://4.bp.blogspot.com/-2GJEJzUw0aY/TlTeuyeiamI/AAAAAAAACtE/rH33oPwySuo/s640/040.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Plaż, które zimą były dość puste, bo woda o temperaturze 21 stopni okazuje się dla Izraelczyków za zimna... Brak mi też &amp;nbsp;architektury miasta (Bauhaus!), jego knajpek i ludzi. A ludzi można spotkać tam naprawdę różnych. Żadne slogany nie oddadzą tego &amp;nbsp;klimatu różnorodności, rozmów po polsku, rosyjsku, angielsku. I gardłowej &amp;nbsp;hebrajszczyzny wspieranej silną gestykulacją.&amp;nbsp;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.webtravel.pl/index.php?option=com_k2&amp;amp;view=item&amp;amp;id=30&amp;amp;Itemid=262"&gt;Tu&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;możecie przeczytać więcej o samym mieście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy zaczęła się izraelska zima, morze wyglądało tak:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4DN1cnNE4RM/TlTZlKGftbI/AAAAAAAACsw/D1FQ2kgPZqI/s1600/263.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-4DN1cnNE4RM/TlTZlKGftbI/AAAAAAAACsw/D1FQ2kgPZqI/s640/263.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkanie z miastem zaczęłam zaczęłam jednak w pogodny dzień od spaceru nad morzem, potem był hummus w Jaffie. Starożytna Jaffa jest już dziś niemal &amp;nbsp;częścią młodego Tel Awiwu i &amp;nbsp;to do niej chodzi się lub jeździ na hummus czy &amp;nbsp;falafel do arabskich knajpek. Odnowiona najstarsza część Jaffy pełna jest takich zakamarków:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-me_k5CSRv_Q/TlTb49bKbBI/AAAAAAAACtA/HVaH-BRpyWI/s1600/046.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-me_k5CSRv_Q/TlTb49bKbBI/AAAAAAAACtA/HVaH-BRpyWI/s640/046.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Na hummus jeździ się jednak do tej &amp;nbsp;zaniedbanej, ale za to bardziej autentycznej części miasta. Chciałam zrobić zdjęcie knajpki, w której jadłyśmy pyszny hummus, ale Liora powiedziała: " zostaw, jeszcze niejedno takie miejsce przed Tobą..." Wiedziała, o czym mówi, ale hummus podany z duszonymi pieczarkami w oliwie pozostanie w mojej pamięci. Pyszny był - zimna pasta i ciepłe pieczarki w oliwie to zaskakująco dobre połączenie!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-s6IhMt6BMDo/TlTm0imfvAI/AAAAAAAACtI/OZdCPhBYOL8/s1600/CIMG0034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-s6IhMt6BMDo/TlTm0imfvAI/AAAAAAAACtI/OZdCPhBYOL8/s400/CIMG0034.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem jadałyśmy hummus codziennie, a może nawet i dwa razy dziennie - począwszy od śniadania (bo hummus podaje się w Izraelu na śniadanie, więc był i na naszym szwedzkim stole w hotelu), po kolację w oazie na pustyni. Nic dziwnego, że po tygodniu miałam dość! Liora mówiła: "dajcie spokój - to przecież fast food". Miała nadzieję, że damy się wyciągnąć na sushi albo do jakiejś włoskiej czy francuskiej restauracji. Wybierałyśmy kuchnię wschodnią i śródziemnomorską. Sushi mamy w Warszawie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/2010/11/hummus.html"&gt;Basia&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; pisała, że ciecierzycę na &amp;nbsp;hummus należy moczyć w wodzie z dodatkiem sody, sodę dodaje się też do gotowania, by przyspieszyć sam proces gotowania i zmiękczyć ziarna cieciorki. Zaopatrzyłam się w arabskim sklepiku w produkty i ugotowałam. Oto mój hummus:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 szklanka suchej ciecierzycy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki sody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki pasty tahini&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sok z 1 cytryny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1-2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 łyżeczki kuminu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;oliwa&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Cieciorkę wypłukałam kilkakrotnie i namoczyłam - &amp;nbsp;jak fasolę - &amp;nbsp;w misce z dużą ilością wody i 1 łyżką sody. Po 12 godzinach nadawała się już do gotowania. Wypłukałam ją ponownie, dodałam kolejną łyżkę sody &amp;nbsp;i gotowałam ciecierzycę do miękkości &amp;nbsp;- około 1,5 godziny. Po ugotowaniu odcedziłam, ale zachowałam wodę i zmiksowałam na puree, dodając trochę płynu (myślę, że &amp;nbsp;łatwiej byłoby użyć elektrycznej maszynki do mielenia...) Dodałam pastę &lt;i&gt;tahini&lt;/i&gt; (Izraelczycy mówią: &lt;i&gt;thina&lt;/i&gt;), sok z cytryny, rozgnieciony czosnek, znów trochę płynu od gotowania i przyprawy - i miksowałam aż &amp;nbsp;do uzyskania gładkiej i aksamitnej masy. Małka Kafka z restauracji &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.tel-aviv.pl/"&gt;Tel-Aviv&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; twierdzi, że są dwie szkoły przygotowywania hummusu - na &amp;nbsp;mniej lub &amp;nbsp;bardzie aksamitną pastę. Ja wolę tę drugą... Podałam hummus z pyszną oliwą z pierwszego tłoczenia i z papryką, którą kupiłam na bazarze Karmel w dzielnicy jemeńskiej Tel Awiwu. &amp;nbsp;Trudno zapomnieć te widoki:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oXb7VjxjLOQ/TlTRXKdBzXI/AAAAAAAACss/dNFnNd1X0-8/s1600/226.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://1.bp.blogspot.com/-oXb7VjxjLOQ/TlTRXKdBzXI/AAAAAAAACss/dNFnNd1X0-8/s640/226.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZRRIxDMAGHA/TlTaLAOE-EI/AAAAAAAACs0/MJHnZ7y-Y44/s1600/224.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZRRIxDMAGHA/TlTaLAOE-EI/AAAAAAAACs0/MJHnZ7y-Y44/s640/224.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hummus jedliśmy z domową pittą, bo tych gotowych naprawdę szczerze nie lubię. A pitty piekłam z tego podstawowego przepisu. Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 szklanki mąki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 szklanka wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1,5 g drożdży&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżeczka soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 łyżeczki cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oliwy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #444444; font-family: Georgia, serif; font-size: 15px; line-height: 22px;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Mąkę przesiałam z solą. Drożdże rozpuściłam w wodzie, wymieszałam z cukrem, odrobiną mąki i odstawiłam na 15 minut. Do wyrośniętego zaczynu dodałam mąkę, wodę i oliwę i wyrabiałam ciasto w mikserze przez 5 minut albo trochę dłużej. Powinno być miękkie i elastyczne. Następnie &amp;nbsp;oprószyłam je mąką, przykryłam folią i odstawiłam &amp;nbsp;do wyrośnięcia w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (około 1 godziny). Po wyrośnięciu &amp;nbsp;wyłożyłam &amp;nbsp;ciasto na stolnicę, ponownie krótko wyrobiłam, by pozbyć się nadmiaru powietrza i &amp;nbsp;podzieliłam na 8 równych części. &amp;nbsp;Każdą kulkę ciasta rozwałkowałam na okrągłe placki o średnicy ok. 15 cm i grubości ok. 5 -8 &amp;nbsp;mm. Ułożyłam na posypanej mąką stolnicy, &amp;nbsp;przykryłam i pozostawiłam do wyrośnięcia na 20 minut. W międzyczasie nagrzałam piekarnik razem z blaszką do 230 st. C. Ułożyłam wyrośnięte chlebki na blasze i piekłam, aż napuchły - trwało to około 8 minut. Pity nie muszą się zarumienić, ale są ładniejsze i mnie takie bardziej smakują. Było pysznie, lecz tęsknota nie minęła...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #444444; font-family: Georgia, serif; font-size: 15px; line-height: 22px;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #444444; font-family: Georgia, serif; font-size: 15px; line-height: 22px;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Jeśli chcecie poczytać, co pisze prof. Hartman o Izraelu (warto!), zajrzyjcie&lt;a href="http://www.iphils.uj.edu.pl/~j.hartman/izrael.php"&gt; &lt;b&gt;tu&lt;/b&gt;:&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1BEE7FQl0YM/TlS1gD08YzI/AAAAAAAACsc/3tNhwr9uDQs/s1600/P1070208.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-1BEE7FQl0YM/TlS1gD08YzI/AAAAAAAACsc/3tNhwr9uDQs/s640/P1070208.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-3437837663118642469?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/3437837663118642469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=3437837663118642469&amp;isPopup=true' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3437837663118642469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3437837663118642469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/08/z-tesknoty-za-tel-awiwem-hummus.html' title='Z tęsknoty za Tel Awiwem. Hummus'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Y7jsOcF4TxU/TlS1KnL6gQI/AAAAAAAACsU/GP1JuHBuC8A/s72-c/P1070205.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4598967458038655814</id><published>2011-08-17T06:23:00.000-07:00</published><updated>2011-08-17T07:20:29.839-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Latem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Opowieści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże'/><title type='text'>Bałtyk w różnych odsłonach  i turbot z patelni</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TD_SXnP0ztM/TkuvcNANB7I/AAAAAAAACro/4aPJjaTc_t8/s1600/P1070156.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-TD_SXnP0ztM/TkuvcNANB7I/AAAAAAAACro/4aPJjaTc_t8/s640/P1070156.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Miały być Mazury albo dzika Suwalszczyzna, ale nie mieliśmy szczęścia... Uciekliśmy w popłochu na Hel i tam mogliśmy jak co roku podziwiać Bałtyk w &amp;nbsp;rożnych odsłonach i godzinami spacerować po najpiękniejszych plażach na świecie. Naprawdę tak myślę! A przy odrobinie wysiłku udawało się nam &amp;nbsp;uniknąć tłumów, plastiku i hałasujących dzieciaków (tak, wiem, że dzieci są przyszłością narodu, ale cudze potomstwo &amp;nbsp;dało nam w tym roku w kość, a permisywni lub zmęczeni rodzice to chyba jakiś ogólnopolski problem; jeśli do wychowania dołączą się jeszcze dziadkowie, dla których ukochane wnuczę plujące do talerza albo grzebiące w śmietniku to istny cud i sama radość - to wiecie, o czym piszę...) Pogoda na szczęście &lt;b&gt;nie&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;zawsze&lt;/b&gt; dopisywała, więc plaże dostępne były tylko dla wytrwałych.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CY4-8WIBuqI/TkutI9RgGNI/AAAAAAAACrU/prIXY9Jk5cU/s1600/P1070125.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-CY4-8WIBuqI/TkutI9RgGNI/AAAAAAAACrU/prIXY9Jk5cU/s640/P1070125.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Godzinami siedzieliśmy w koszu plażowym albo spacerowaliśmy, mocząc nogi w wodzie i &amp;nbsp;obserwując szybko przemieszczające się chmury.&amp;nbsp;I cieszyliśmy się jak dzieci, kiedy mocno wiało, a fale &amp;nbsp;załamywały się jedna po drugiej:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DvjhfiQXgUU/TkuthmeosCI/AAAAAAAACrg/EFKumu-LN0k/s1600/P1070129.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-DvjhfiQXgUU/TkuthmeosCI/AAAAAAAACrg/EFKumu-LN0k/s640/P1070129.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Nawet molo w Juracie nie było przy tak zmiennej pogodzie przeludnione:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IxTVblI5omY/TkuzyO8nuwI/AAAAAAAACrs/9_tg082Nna8/s1600/P1070122.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-IxTVblI5omY/TkuzyO8nuwI/AAAAAAAACrs/9_tg082Nna8/s640/P1070122.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, że Jastarnia ani Jurata to nie Sopot i poza zawsze przeludnioną &lt;i&gt;Werandą&lt;/i&gt; nie ma gdzie się napić porządnej kawy ani zjeść dobrej &amp;nbsp;ryby. Ale... wycieczka rowerowa do Kuźnicy zakończyła się kulinarnym sukcesem: ryby marynowane były wprawdzie takie sobie, za to turbot... turbot był doskonały! Bardziej &amp;nbsp;soczysty od flądry, usmażony na świeżym tłuszczu i &amp;nbsp;podany z masłem czosnkowo-koperkowym wart był wysiłku, czyli jazdy na rozklekotanym rowerze z wypożyczalni...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-irJLnpUd1VQ/Tku4HKNfC8I/AAAAAAAACr0/wVzIYqVv0as/s1600/P1070169.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-irJLnpUd1VQ/Tku4HKNfC8I/AAAAAAAACr0/wVzIYqVv0as/s400/P1070169.JPG" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Turbot to w ogóle ryba magiczna (patrz: powieść "Turbot" Guntera Grassa) i trudno dostępna (okres ochronny od czerwca do końca lipca); ponadto - zbyt duża i droga, by mogła cieszyć się powodzeniem w smażalniach. Przyznam, że mimo to zawsze mam na niego ochotę, bo &amp;nbsp;lubię turbota najbardziej &amp;nbsp;ze wszystkich bałtyckich ryb i szczerze Wam &amp;nbsp;polecam, nie tylko tego ze &amp;nbsp;smażalni z widokiem na Zatokę i surferów:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rG3TE668SaI/Tku_M93A6eI/AAAAAAAACr4/yzKkCpmUKTY/s1600/P1070170.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-rG3TE668SaI/Tku_M93A6eI/AAAAAAAACr4/yzKkCpmUKTY/s640/P1070170.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Miłego lata! A propos: lubicie Bałtyk?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4598967458038655814?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4598967458038655814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4598967458038655814&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4598967458038655814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4598967458038655814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/08/batyk-w-roznych-odsonach-i-turbot-z.html' title='Bałtyk w różnych odsłonach  i turbot z patelni'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TD_SXnP0ztM/TkuvcNANB7I/AAAAAAAACro/4aPJjaTc_t8/s72-c/P1070156.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2920396394378743108</id><published>2011-08-06T01:13:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T09:40:09.718-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><title type='text'>Dorada z kolendrą, czyli późny obiad dla dwojga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vUjdWLXjL2U/TjzrlUlgiBI/AAAAAAAACrA/PmvcuWkKTwg/s1600/P1070092.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-vUjdWLXjL2U/TjzrlUlgiBI/AAAAAAAACrA/PmvcuWkKTwg/s640/P1070092.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Ryby to taki polski kłopot: chciałoby się je kupować często, w dodatku świeże i w dużym wyborze. Tymczasem ich wygląd w supermarketach często odstrasza, że nie wspomnę o cenach... W efekcie większość klientów rezygnuje albo wybiera łososia lub kupuje mrożone filety, a pozostałe ryby starzeją się dalej... itd. Mój sklepik rybny jest właśnie zamknięty z powodu urlopu, więc tym bardziej muszę liczyć na okazję. I oto jest: w sklepie z międzynarodową żywnością widzę zachęcający napis: "Zapraszamy na świeże ryby!" Daję się zaprosić i wychodzę z dwiema pięknymi i niedrogimi doradami, które muszę dość szybko dowieźć do domu i upiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadowolona z zakupu obmyślam przepis - jakiś najprostszy, by nie zaszkodzić mięsu - i biorę się za przygotowanie dania. Jeszcze trzeba tylko ryby oskrobać i... oprawić!&amp;nbsp;Speszyło mnie własne roztargnienie: &amp;nbsp;nie zauważyłam, że kupuję ryby niesprawione... Zrezygnowana, &amp;nbsp;przygotowałam pilaw z ryżu (łatwy i pyszny) i czekałam na męską pomoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A po sprawieniu (rękami Męża) trzeba je było &amp;nbsp;już tylko doprawić, nafaszerować cytryną i kolendrą, i piec pod grillem w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yvzB1LUAInw/Tjzrr0XgtCI/AAAAAAAACrE/YYZFO3s03Wc/s1600/P1070089.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-yvzB1LUAInw/Tjzrr0XgtCI/AAAAAAAACrE/YYZFO3s03Wc/s640/P1070089.JPG" width="498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 dorada na osobę&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cytryna&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pęczek kolendry&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;lampka białego wina&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pieprz cytrynowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pomidorki koktajlowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Surowe ryby &amp;nbsp;natarłam solą i pieprzem cytrynowym, nadziałam kolendrą, plasterkami cytryny i &amp;nbsp;czosnkiem, następnie &amp;nbsp;- co widać na zdjęciu - ułożyłam na łodygach porów, obłożyłam dodatkowo &amp;nbsp;plasterkami cytryny, &amp;nbsp;kawałkami czosnku, polałam oliwą &amp;nbsp;i wstawiłam do piekarnika. Pomidorki dołożyłam chwilę później, wtedy też podlałam ryby białym winem. Piekłam około 30 minut. Po upieczeniu polałam dorady wytworzonym sosem i obficie (!) posypałam świeżą kolendrą. Pory posłużyły jedynie za rusztowanie, nie zdążyły się upiec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na talerzach położyłam &amp;nbsp;jeszcze kawałki cytryny, podałam żółty pilaw z ryżu &amp;nbsp; i mogliśmy jeść. Pyszne, lekkie i doskonałe danie popijaliśmy &amp;nbsp;resztą białego wina. Mężowi bardzo smakował pilaw (kto wie, czy nie bardziej niż dorada). Też z kolendrą - &amp;nbsp;oboje &amp;nbsp;uwielbiamy kolendrę i lubimy &amp;nbsp;ryby, które spodziewamy się jeść od jutra codziennie - &amp;nbsp;na krótkim urlopie. Pozdrawiam serdecznie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mheWC_KUdZ0/Tjzrzj8NQoI/AAAAAAAACrI/j4QRLV5OOQ8/s1600/P1070093.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-mheWC_KUdZ0/Tjzrzj8NQoI/AAAAAAAACrI/j4QRLV5OOQ8/s640/P1070093.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2920396394378743108?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2920396394378743108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2920396394378743108&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2920396394378743108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2920396394378743108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/08/dorada-z-kolendra-czyli-pozny-obiad-dla.html' title='Dorada z kolendrą, czyli późny obiad dla dwojga'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vUjdWLXjL2U/TjzrlUlgiBI/AAAAAAAACrA/PmvcuWkKTwg/s72-c/P1070092.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4502065029862970720</id><published>2011-07-31T13:00:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T07:45:41.614-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przystawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia włoska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><title type='text'>Melon i szynka parmeńska</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bl9VkW_1Xw8/TjWqSoL_HXI/AAAAAAAACqs/tt8ltfMFq7w/s1600/P1070075.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-bl9VkW_1Xw8/TjWqSoL_HXI/AAAAAAAACqs/tt8ltfMFq7w/s640/P1070075.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Są przystawki, które (chyba?) wyszły z mody, ale ja w kuchni kieruję się raczej smakiem niż modą. Czasami też węchem... Kiedy zobaczyłam i powąchałam w delikatesach dojrzałe melony kantalupa, wiedziałam, że na kolację będzie melon w szynce parmeńskiej. I wystarczy za cały posiłek. (Ekspedientki pracowały nad krojeniem tej szynki ciężej niż w siłowni, a i tak plastry nie okazały się równo ucięte... Nic to - jeśli są cieniutkie, łatwo je owinąć wokół kawałka melona). Jeszcze tylko decyzja w kwestii wyboru &amp;nbsp;wina &amp;nbsp;- &lt;i&gt;sauvignion blanc&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;chardonnay&lt;/i&gt;? Pewnie to drugie, bo mocniej zbudowane i bardziej owocowe, melonowe w smaku ;)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; I nic nas nie obchodzą kolejne lipcowe burze, mimo iż w ciągu całego miesiąca &amp;nbsp;zanotowano 20 dni opadów i tylko 10 dni słonecznych. Nie wiem, czy dokładnie tak było, bo w ostatnim tygodniu niemal każdy dzień był w połowie deszczowy, a w połowie słoneczny ;) Ale - dopóki są melony i pomidory - nic to!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WxAo8pbFQsM/TjWytxADF7I/AAAAAAAACq0/MzXAThwtp4c/s1600/P1070067.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="478" src="http://2.bp.blogspot.com/-WxAo8pbFQsM/TjWytxADF7I/AAAAAAAACq0/MzXAThwtp4c/s640/P1070067.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;8 kawałków melona&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;8 cienkich plastrów szynki parmeńskiej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Melon przekroić, wydrążyć, pokroić na cząstki i obrać ze skórki. Kawałki owinąć szynką, ułożyć na kamiennym łupku i oprószyć świeżo zmielonym pieprzem. W upalne dni podawać po schłodzeniu. Pycha!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ef2SHjUGw-0/TjWqZgkhQXI/AAAAAAAACqw/Mn1onFIcqx8/s1600/P1070076.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ef2SHjUGw-0/TjWqZgkhQXI/AAAAAAAACqw/Mn1onFIcqx8/s640/P1070076.JPG" width="496" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4502065029862970720?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4502065029862970720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4502065029862970720&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4502065029862970720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4502065029862970720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/melon-i-szynka-parmenska.html' title='Melon i szynka parmeńska'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-bl9VkW_1Xw8/TjWqSoL_HXI/AAAAAAAACqs/tt8ltfMFq7w/s72-c/P1070075.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2175084894639921845</id><published>2011-07-26T07:39:00.000-07:00</published><updated>2011-07-26T07:48:43.221-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waniliowo'/><title type='text'>Tort imieninowy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zncDrUDah0U/Ti6riGW3SaI/AAAAAAAACqI/iKg0UHszE24/s1600/P1070045.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-zncDrUDah0U/Ti6riGW3SaI/AAAAAAAACqI/iKg0UHszE24/s640/P1070045.JPG" width="518" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;Co jest trudnego w przygotowaniu tortu? Wszystko - &amp;nbsp;chciałoby się krzyknąć! Sama nie wiem - tak naprawdę &amp;nbsp;składanie, przekładanie i dekorowanie masą wydaje mi się sztuką i &amp;nbsp;nie pomaga równo wypieczony biszkopt (mój taki był) ani obręcz, która powstrzymuje krem, ani szeroki nóż... Potrzebna jest WPRAWA, a ja takiej nie mam ;) A mimo to tort imieninowy mi się zamarzył i go upiekłam - w dodatku w dniu, kiedy przychodzili goście. O moim szaleństwie niech świadczy fakt, że w tym samym dniu upiekłam jeszcze pasztet z mięs mieszanych (!), ciabatty, ciasto z owocami, dwie tarty i wielką blachę udek z kurczaka, pieczonych z warzywami, podlanych &amp;nbsp; białym winem. Piekarnik wytrzymał. Ja niekoniecznie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale &amp;nbsp;tort ten jest pyszny i naprawdę łatwy oraz szybki w przygotowaniu, &amp;nbsp;bo to wypiek podobny do tortu z &lt;i&gt;Czarnego Lasu&lt;/i&gt;, tylko z innymi owocami. Biszkopt jest &amp;nbsp;wysoki i wilgotny, a bita śmietana - wiadomo, musi być dobrze schłodzona i tyle. Przepis na biszkopt zaczerpnęłam od Asi z &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/blog/files/35d6c4756e506ab8608820ef408eb6c0-996.php"&gt;Kwestii Smaku&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, która &amp;nbsp;napisała, że ciasto jest wilgotne i łatwe do przekrojenia, ponadto - &amp;nbsp;pyszne i niezawodne! Domowy dżem albo konfitura dodatkowo je nawilżają i podkręcają smak, &amp;nbsp;który jest bardziej intensywny niż smak samych surowych owoców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serdecznie polecam! Obiecuję sobie, że w tym sezonie upiekę jeszcze oryginalną wersję tortu szwarcwaldzkiego, bo z wiśniami tort ten jest doskonały (wyjąwszy gotowce z cukierni).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biszkopt kakaowy - proporcje na mniejszą (22 cm) i - w nawiasie - na &amp;nbsp;większą (24 cm) tortownicę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2/3 szklanki cukru / 1 szklanka cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;5 jaj / 7 jaj&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki kakao /2/3 szklanki&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki mąki tortowej /2/3 szklanki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Krem:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 litr bardzo dobrze schłodzonej śmietany kremówki (30 % lub 36 %)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 szklanki cukru z wanilią&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 łyżeczki żelatyny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;oraz:&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;domowy dżem jagodowo-malinowy (1 słoiczek)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka łyżek nalewki malinowej (niekoniecznie)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok 300 g malin&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 300 g borówek amerykańskich&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;listki mięty pieprzowej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--zmA-0fSnwY/Ti6wTQ4v1YI/AAAAAAAACqg/O8uRz5PB0x0/s1600/P1070042.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/--zmA-0fSnwY/Ti6wTQ4v1YI/AAAAAAAACqg/O8uRz5PB0x0/s640/P1070042.JPG" width="488" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biszkopt piekłam w małej tortownicy - o średnicy 22 cm, dlatego zmniejszyłam proporcje składników. Zaczęłam od wyłożenia dna tortownicy papierem do pieczenia i zapięcia obręczy. (Boków tortu nie należy smarować tłuszczem ,bo nie dodajemy proszku do pieczenia! ). Następnie nastawiłam piekarnik na 170 stopni i zajęłam się ciastem. Połączyłam mąkę i kakao, potem przesiałam &amp;nbsp;dwukrotnie. Oddzieliłam białka od żółtek i ubijałam białka w mikserze około 2 minut, potem powoli dodawałam cukier, następnie po jednym żółtku, cały czas ubijając masę. Do ubitej masy dodałam mąkę w trzech porcjach i każdą porcję wymieszałam z masą jajeczną za pomocą szpatułki. Ciasto wlałam do tortownicy i piekłam około 40 minut - do suchego patyczka. Gorące ciasto energicznie rzuciłam o blat, by usunąć nadmiar powietrza (?) i pozwoliłam mu ostygnąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie ubiłam śmietanę kremówkę z cukrem waniliowym &amp;nbsp;i połączyłam ją z żelatyną, którą wcześniej rozpuściłam w 1/2 szklanki wrzącej wody i ostudziłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostudzony biszkopt odwróciłam, usunęłam papier i &amp;nbsp;przekroiłam ciasto na trzy części (przyda się szeroki nóż, jak radzi Filip) &amp;nbsp;i zaczęła się zabawa z dekorowaniem: spód ciasta (który był uprzednio górą) skropiłam nalewką, posmarowałam dżemem, ułożyłam na nim maliny i borówki i &amp;nbsp;przykryłam bitą śmietaną (około 1/4 porcji albo trochę więcej). Następnie położyłam drugi blat i powtórzyłam czynności. Przykryłam ciasto trzecim blatem, całość pokryłam bitą śmietaną, sporo przeznaczając na boki, &amp;nbsp;i ozdobiłam pozostałymi owocami oraz gałązkami mięty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Tort najlepiej smakuje mocno schłodzony, przechowywany w lodówce. Mój nie miał szans - został zjedzony błyskawicznie! Julka pożarła dwie porcje, o czym uprzejmie donoszę :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wszystkim Annom życzę szczęścia i - wspaniałych tortów!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xtBG1CAA9UA/Ti6s37SnWrI/AAAAAAAACqU/K2BZDwn9j3Y/s1600/P1070046.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-xtBG1CAA9UA/Ti6s37SnWrI/AAAAAAAACqU/K2BZDwn9j3Y/s400/P1070046.JPG" width="292" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2175084894639921845?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2175084894639921845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2175084894639921845&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2175084894639921845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2175084894639921845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/tort-imieninowy.html' title='Tort imieninowy'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-zncDrUDah0U/Ti6riGW3SaI/AAAAAAAACqI/iKg0UHszE24/s72-c/P1070045.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-3873176533635757778</id><published>2011-07-22T09:52:00.000-07:00</published><updated>2011-07-22T10:13:18.155-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Latem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Owocowo'/><title type='text'>Kocham kaszę! I koty...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_1xCdlEuCic/TigzXOmPTnI/AAAAAAAACp4/Siyj83SMwl0/s1600/P1060969.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-_1xCdlEuCic/TigzXOmPTnI/AAAAAAAACp4/Siyj83SMwl0/s640/P1060969.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje uczucie do kaszy gryczanej wybuchło znienacka i to &amp;nbsp;całkiem niedawno. Dotychczas ją lubiłam, ale gdyby ktoś kaszą &amp;nbsp;kazał mi zastąpić w niektórych potrawach ziemniaki albo kładzione kluseczki - odmówiłabym stanowczo. Ale - taka kasza prażona na sypko, cudownie chrupiąca i popijana maślanką albo kefirem - to jest smak dzieciństwa! Moja Mama przygotowywała &amp;nbsp;ją w prodiżu (kto to jeszcze pamięta!) a Babcia gotowała króciutko z solidną łyżką smalcu ze skwarkami, owijała gazetami i kocem, a potem &amp;nbsp; trzymała przez kilka &amp;nbsp;godzi &amp;nbsp;pod kołdrą... Najlepszy pomysł mieli moi Teściowie: podczas długich zagranicznych podróży, &amp;nbsp;rano zagotowywali kaszę, chowali do luku bagażowego i &amp;nbsp;trzymali &amp;nbsp;w cieple do wieczora, by potem zjeść ją z jakimś mięsem czy sosem &amp;nbsp;na kolację na którymś z chorwackich kempingów. Nie musieli długo &amp;nbsp;czekać na obiad ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio usłyszałam, że wybierającym się na Białoruś Polakom radzono, by zabrali &amp;nbsp;w prezencie kaszę gryczaną w torebkach. Tam podobno kasza jest podstawą wyżywienia, a zaczyna jej brakować...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Dziś nasza poczciwa kasza gryczana w najprostszej odsłonie - ze skwarkami! Specjalnie do tego celu kupiłam kawałek słoniny i wędzonego boczku, choć zwykle prażyłam kaszę na oleju. Ale ze skwarkami najlepsza!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;200 g kaszy gryczanej palonej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 - 2 łyżki smalcu ze skwarkami ze słoniny i wędzonego boczku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;woda&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tłuszcz rozpuszczam na głębokiej patelni, dodaję kaszę i mieszam przez chwilę, jak przy przyrządzaniu risotta, dopóki kasza się nie przyrumieni. Zalewam wrzątkiem, tak, aby woda przykryła kaszę, solę i powoli gotuję po przykryciem około 15 minut, &amp;nbsp;dopóki kasza nie wchłonie całego płynu. Próbuję i - jeśli jest nadal twarda, dolewam wrzątku, a jeśli płynu było za dużo - odparowuję go na silnym ogniu. Gotowe! Podaję z kubkiem pysznej maślanki. Cudowne wiejskie jedzenie, które nie ma nic wspólnego z rozgotowaną kaszą z polskich knajp i stołówek:&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6DRmVe_NMa8/TigzcNvY-NI/AAAAAAAACp8/KN5MAkJ31e0/s1600/P1060965.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-6DRmVe_NMa8/TigzcNvY-NI/AAAAAAAACp8/KN5MAkJ31e0/s640/P1060965.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nasyceni i zadowoleni mamy wreszcie czas &amp;nbsp;pomyśleć o innych, czyli o naszych "braciach mniejszych". Mam na myśli KOTY. Psy też kocham i zawsze ich widok &amp;nbsp;poprawia mi nastrój, ale koty to cudowne, charakterne stworzenia, o których można opowiadać anegdoty, które stają się wspaniałymi domownikami (mój Kot na &amp;nbsp;przykład nieco się obraża, kiedy nie dostaje miejsca przy stole i zwykle obserwuje, kogo może podsiąść znienacka; kiedyś nawet postanowił poczęstować się kieliszkiem szampana. Francuskiego, o zgrozo!) No, ale on jest rozpuszczony jak dziadowski bicz! O gotowaniu w towarzystwie kota pisałam&amp;nbsp;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2011/03/w-kuchni-z-kotem-bulion-i-caa-reszta.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;W tej chwili osiem kilo tego szczęścia &amp;nbsp;gramoli mi się na kolana i przeszkadza pisać posta... Ale bywa i tak:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RcWzniHa7i0/TimnBPULBiI/AAAAAAAACqE/dTJHLEnk4nM/s1600/P1060886.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-RcWzniHa7i0/TimnBPULBiI/AAAAAAAACqE/dTJHLEnk4nM/s640/P1060886.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;Bo WSZYSTKIE koty są &amp;nbsp;cudowne, mięciutkie, mruczące, przylepne, inteligentne, leczą choroby itd. A niektóre są w dodatku tak śliczne i przyjazne jak te w &lt;b&gt;&lt;a href="http://pelnialatawdomutymianka.blogspot.com/"&gt;Domu Tymianka&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt; i gotowe do kochania od zaraz. Kto przygarnie takie CUDA?&amp;nbsp;Zajrzyjcie &lt;b&gt;&lt;a href="http://pelnialatawdomutymianka.blogspot.com/2011/07/co-sie-dzieje-na-pododze.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i &lt;/b&gt;napiszcie do Ori. &amp;nbsp;Potem będziecie wykrzykiwać tak jak my: O Boże, jak my mogliśmy do tej pory żyć bez kota?!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-3873176533635757778?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/3873176533635757778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=3873176533635757778&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3873176533635757778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3873176533635757778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/kocham-kasze-i-koty.html' title='Kocham kaszę! I koty...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_1xCdlEuCic/TigzXOmPTnI/AAAAAAAACp4/Siyj83SMwl0/s72-c/P1060969.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4864014617575862683</id><published>2011-07-19T04:57:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T07:47:45.161-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Latem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tarty'/><title type='text'>Rustykalna tarta z cukinią. Galette</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZkEgkX1n78E/TiVb3O6Aa6I/AAAAAAAACpY/W9BMLdF-MLw/s1600/P1060987.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZkEgkX1n78E/TiVb3O6Aa6I/AAAAAAAACpY/W9BMLdF-MLw/s640/P1060987.JPG" width="472" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Galette&lt;/i&gt; mogłabym jeść codziennie! Ta rustykalna i &amp;nbsp;prosta tarta daje duże pole do popisu i jest łatwa &amp;nbsp;do &amp;nbsp;przygotowania. Ciasto, które tym razem proponuję, robi się jak zwykle w mig, a jeśli składniki są zimne, to nie wymaga nawet długiego chłodzenia. W smaku &amp;nbsp;przypomina nieco &amp;nbsp;francuskie - &amp;nbsp;Nela Rubinstein piekła z podobnego kulebiaki i wytrawne tarty. Ja w tym przepisie użyłam gęstego greckiego jogurtu zamiast serka homogenizowanego i wyszło wspaniale. Polecam &lt;i&gt;galette&lt;/i&gt; w mojej wersji z lampką schłodzonego białego wina na lunch albo na kolację - &amp;nbsp;znika tak szybko, że zostają jedynie okruszki...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MO3hLbWa_Rk/TiVazeANKwI/AAAAAAAACpQ/cZeN7HYpAsk/s1600/P1060996.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-MO3hLbWa_Rk/TiVazeANKwI/AAAAAAAACpQ/cZeN7HYpAsk/s640/P1060996.JPG" width="478" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki na ciasto:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szklanka mąki (140 &amp;nbsp;g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;120 g zimnego masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;120 g serka homogenizowanego lub gęstego jogurtu*&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szczypta cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;jajo do posmarowania brzegów ciasta&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Farsz:&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 małe cukinie&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2-3 &amp;nbsp;ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;tymianek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;bazylia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek tłustego wiejskiego &amp;nbsp;twarogu albo fety&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek sera bursztyn albo parmezanu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej do smażenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło siekam i palcami łączę z mąką, aż powstaną grudki. Dodaję pozostałe składniki i szybko zagniatam marmurkowe ciasto. Formuję z niego dość gruby placek, wkładam do foliowej torebki &amp;nbsp;i schładzam w lodówce.&lt;br /&gt;Kiedy ciasto leżakuje w lodówce, a czasami nawet w zamrażalniku -&amp;nbsp;&amp;nbsp;kroję w plasterki cukinie, cebulę &amp;nbsp;i czosnek i duszę warzywa na &amp;nbsp;na oleju z dodatkiem odrobiny wody, by &amp;nbsp;nie przypaliły się i nie zgorzkniały (!). Farsz doprawiam solą i pieprzem, zostawiam do schłodzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wyjmuję z lodówki zimne, ale dające się formować ciasto, przekładam je od razu na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozwałkowuję na duży placek przy pomocy małego wałka. &amp;nbsp;Najwygodniej to robić &amp;nbsp;przez folię, ale można posypać ciasto mąką. Na cieście rozsypuję pokrojoną bazylię, układam &amp;nbsp;farsz, zostawiając 3 cm &amp;nbsp; brzegu, posypuję cukinię pokruszonym białym serem, który mieszam z solą i pieprzem* oraz &amp;nbsp;tymiankiem i wiórkami &amp;nbsp; parmezanu lub innego twardego sera. Brzegi tarty zawijam do wewnątrz, by farsz nie wypływał, smaruję jajem rozmąconym z mlekiem** i piekę w temperaturze 220 stopni około 30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest pyszne! Polecam. Jeśli lubicie &amp;nbsp;dużo rozpływającego się sera w tarcie, możecie dodać pokrojoną mozarellę. Ja muszę wkrótce przygotować jeszcze &lt;i&gt;galette&lt;/i&gt; z kurkami - natchnęła mnie &lt;a href="http://kuchennymidrzwiami.blogspot.com/2011/07/wszystko-naraza-w-kuchni-klasykagalette.html" style="font-weight: bold;"&gt;Amber&lt;/a&gt;, którą pozdrawiam serdecznie :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Jeśli jogurt będzie zbyt rzadki &amp;nbsp;- można go dać mniej albo dosypać mąki. Składniki powinny się ze sobą łatwo połączyć.&lt;br /&gt;**Jeśli używam fety, obywam się bez soli - to oczywiste!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*** Resztę jaja można wlać do środka tarty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pv9EpAfjU0Y/TiVa-ShDYQI/AAAAAAAACpU/VsbBahOXU-M/s1600/P1060985.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="468" src="http://1.bp.blogspot.com/-pv9EpAfjU0Y/TiVa-ShDYQI/AAAAAAAACpU/VsbBahOXU-M/s640/P1060985.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4864014617575862683?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4864014617575862683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4864014617575862683&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4864014617575862683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4864014617575862683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/rustykalna-tarta-z-cukinia-galette.html' title='Rustykalna tarta z cukinią. Galette'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZkEgkX1n78E/TiVb3O6Aa6I/AAAAAAAACpY/W9BMLdF-MLw/s72-c/P1060987.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-357692384770623144</id><published>2011-07-15T04:58:00.000-07:00</published><updated>2011-07-15T14:38:33.839-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta owocowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Ciasto bardzo morelowe. Z inspiracji</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4knLC01CXG8/TiAgYeoAOuI/AAAAAAAACoo/yI7TokTDq-k/s1600/P1060955.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-4knLC01CXG8/TiAgYeoAOuI/AAAAAAAACoo/yI7TokTDq-k/s640/P1060955.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami inspiracje są najlepsze. &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2009/08/szybkie-ciasto-z-morelami.html"&gt;Bea&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; dość często podaje przepisy na ciasta z morelami i jeden taki utkwił mi w głowie już dawno temu, a przypomniał się teraz, w morelowym sezonie. Poza tym - sama z siebie &amp;nbsp;postanowiłam wypróbować połączenie moreli z tymiankiem, więc kiedy &amp;nbsp;zobaczyłam na straganie przepiękne morele... wyobraźnia &amp;nbsp;podpowiedziała mi, że pięknie się będą prezentować w połączeniu z borówkami amerykańskimi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Upiekłam więc placek, który mnie zachwycił, Eli smakował (chyba?) a mojemu Mężowi... no właśnie. Poniższy dialog wszystko wyjaśni:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;i&gt; No i jak? Dobre to &amp;nbsp;ciasto?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Dooobre...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Ale: "dooobre" czy "bardzo dooobre"?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Bardzo dobre, ale... morele zbyt kwaśne!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzeczywiście - były dość kwaśne, bo nie dodałam do nich cukru, tak jak Bea. I mnie ten kontrast &amp;nbsp;słodkiego ciasta i kwaśnych owoców bardzo odpowiadał. Ale - jeśli wolicie większą harmonię smaku i macie kwaśne morele - przed wstawieniem &amp;nbsp;do &amp;nbsp;piekarnika &amp;nbsp;posypcie je cukrem ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i ten tymianek - niby mało wyczuwalny, &amp;nbsp;a jednak potrzebny. Nie tylko do dekoracji!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="padding-left: 30px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;150 g miękkiego masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;150 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 jajka (przechowywane w temperaturze pokojowej)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki limoncello&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;150 g mąki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki mielonych migdałów + 1 &amp;nbsp;do wysypania formy)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;morele (ok. 1/2 kg (moje były duże i słodkie na surowo)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;garść borówek amerykańskich&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka gałązek świeżego tymianku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęłam od zmiksowania miękkiego masła z cukrem (utarłam je do białości), potem, nie przerywając ucierania, dodałam jaja, likier, mielone migdały i - partiami - mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wylałam do dużej formy na tartę (może być forma &amp;nbsp;25 x 25 cm albo i większa, bo moje ciasto niemal w całości zakryło morele). Formę przedtem posmarowałam masłem i wysypałam mielonymi migdałami*. Na cieście ułożyłam połówki moreli, a w wolne przestrzenie włożyłam kilka borówek. Na wierzchu ułożyłam oberwane z gałązek listki świeżego tymianku. Piekłam ciasto ok. 50 minut (do suchego patyczka) w temperaturze 180 stopni. Upieczone, posypałam obficie cukrem pudrem, udekorowałam resztą borówek i gałązkami tymianku. Polecam!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* mielone migdały można w tym wypadku &amp;nbsp;zastąpić bułką tartą...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gD2OmS-2vVI/TiAgGiprYvI/AAAAAAAACok/mGQ6bVSG3WE/s1600/P1060951.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-gD2OmS-2vVI/TiAgGiprYvI/AAAAAAAACok/mGQ6bVSG3WE/s640/P1060951.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-357692384770623144?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/357692384770623144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=357692384770623144&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/357692384770623144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/357692384770623144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/ciasto-bardzo-morelowe-z-inspiracji.html' title='Ciasto bardzo morelowe. Z inspiracji'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4knLC01CXG8/TiAgYeoAOuI/AAAAAAAACoo/yI7TokTDq-k/s72-c/P1060955.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8157523992329159292</id><published>2011-07-09T07:55:00.000-07:00</published><updated>2011-07-09T10:40:40.231-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waniliowo'/><title type='text'>Crème brulee? Zawsze!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HzwtdswjUwU/Thhek7KHsZI/AAAAAAAACoM/q2ILvzexOKQ/s1600/P1060905.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-HzwtdswjUwU/Thhek7KHsZI/AAAAAAAACoM/q2ILvzexOKQ/s640/P1060905.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Cr&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;è&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;me brulee&lt;/i&gt; przygotowałam &amp;nbsp;na proszony obiad w stylu francuskim. Choć po namyśle stwierdzam, że potraw było zbyt wiele jak na francuskie menu... Dość, że podałam tartę z porami i cukinią, ratatouille, kurczaka w białym winie z tymiankiem, młode ziemniaki, sałatkę z pomidorów w musztardowym winegrecie, a na deser właśnie&amp;nbsp;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;c&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="c_green"&gt;&lt;i&gt;rème&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;brulee&lt;/i&gt; i... mimochodem upieczoną (bo zostało mi dużo białek) bezę &amp;nbsp;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2010/07/lekka-jak-mga-pavlova.html"&gt;Pavlową&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;. Wiem, przesadziłam nieco, a goście - jak potem skwitował pewien sympatyczny Szwed &amp;nbsp; - zostali "dobrze wyżywieni" ;) Czasami mniej znaczy &lt;b&gt;lepiej&lt;/b&gt; i - prawdę mówiąc - jeden deser z pewnością by wystarczył! Zwłaszcza ten&amp;nbsp;&lt;i&gt;&amp;nbsp;c&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="c_green"&gt;&lt;i&gt;rème&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;brulee:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #444444;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="line-height: 1.4; list-style-image: initial; list-style-position: initial; list-style-type: disc; margin-bottom: 0.5em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0.5em; padding-bottom: 0px; padding-left: 2.5em; padding-right: 2.5em; padding-top: 0px;"&gt;&lt;li style="border-bottom-style: none; border-color: initial; border-left-style: none; border-right-style: none; border-top-style: none; border-width: initial; font-style: italic; margin-bottom: 0.25em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0.25em; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0.25em; text-indent: 0px;"&gt;2 szklanki śmietanki kremówki&lt;/li&gt;&lt;li style="border-bottom-style: none; border-color: initial; border-left-style: none; border-right-style: none; border-top-style: none; border-width: initial; font-style: italic; margin-bottom: 0.25em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0.25em; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0.25em; text-indent: 0px;"&gt;½ szkl. cukru + 12 łyżeczek do posypania&lt;/li&gt;&lt;li style="border-bottom-style: none; border-color: initial; border-left-style: none; border-right-style: none; border-top-style: none; border-width: initial; font-style: italic; margin-bottom: 0.25em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0.25em; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0.25em; text-indent: 0px;"&gt;1 laska wanilii&lt;/li&gt;&lt;li style="border-bottom-style: none; border-color: initial; border-left-style: none; border-right-style: none; border-top-style: none; border-width: initial; margin-bottom: 0.25em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0.25em; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0.25em; text-indent: 0px;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;5 dużych żółtek&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;Nagrzewam piekarnik do 180 stopni. W tym czasie podgrzewam &amp;nbsp;śmietankę i cukier w garnku z grubym dnem. Dodaję do śmietanki nasiona z 1 laski wanilii, wrzucam też pusty strąk i mieszam, aż całość się zagotuje. Wtedy redukuję ogień i gotuję około 10 minut. Żółtka ubijam delikatnie i stopniowo wlewam do nich &amp;nbsp;gorącą, przecedzoną miksturę, cały czas mieszając trzepaczką. Całość rozlewam do 6 foremek (wszystko zależy jednak od ich wielkości), które wstawiam do blachy lub ceramicznego naczynia z wodą (powinna sięgać do połowy foremek). Piekę krem ok. 30 minut, aż konsystencja zgęstnieje, ale nie zetnie się na bardzo sztywno. Studzę co najmniej kilka godzin, &amp;nbsp; &amp;nbsp;choć &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;c&lt;/i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="c_green"&gt;&lt;i&gt;rème&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;brulee&lt;/i&gt; &amp;nbsp;najlepiej smakuje następnego dnia. Ważne, żeby deser był dobrze schłodzony.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed podaniem każdy krem posypuję &lt;u&gt;równo,&lt;/u&gt;&amp;nbsp;dwiema a nawet trzema łyżeczkami cukru. &amp;nbsp;Potem &amp;nbsp;opalam powierzchnię deseru aż do karmelizacji cukru. Ma powstać cudowna w smaku skorupka, którą miło &amp;nbsp;przebić łyżeczką. Przyznam, że nie jest to wcale takie proste, ale Mąż potrafi...&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="c_green"&gt;&lt;i&gt;C&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;rème&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, Utopia, 'Palatino Linotype', Palatino, serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;i&gt;brulee &amp;nbsp;p&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;ysznie smakuje z truskawkami, ale mięta do dekoracji też wystarczy. Nieco odchudzoną wersję kremu znajdziecie &lt;b&gt;&lt;a href="http://waniliowo.blogspot.com/2009/01/crme-brulee.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nYPfgJynOWE/ThhexXBzPgI/AAAAAAAACoQ/I2_1j2OfZQQ/s1600/P1060902.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-nYPfgJynOWE/ThhexXBzPgI/AAAAAAAACoQ/I2_1j2OfZQQ/s640/P1060902.JPG" width="470" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pozdrawiam wakacyjnie!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bnzcBbWug6E/ThhrpFxN-NI/AAAAAAAACoU/bqhC9piKdKg/s1600/P1060927.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-bnzcBbWug6E/ThhrpFxN-NI/AAAAAAAACoU/bqhC9piKdKg/s640/P1060927.JPG" width="464" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8157523992329159292?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8157523992329159292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8157523992329159292&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8157523992329159292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8157523992329159292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/07/creme-brulee-zawsze.html' title='Crème brulee? Zawsze!'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HzwtdswjUwU/Thhek7KHsZI/AAAAAAAACoM/q2ILvzexOKQ/s72-c/P1060905.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-9052661058761089727</id><published>2011-06-29T03:09:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T07:47:13.946-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Latem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Midsommar po polsku, czyli letnie przesilenie. I ryby</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qbRbK1HVFoA/Tgrq-Ew_GZI/AAAAAAAACoE/rn3CzVQyMfE/s1600/P1060836.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-qbRbK1HVFoA/Tgrq-Ew_GZI/AAAAAAAACoE/rn3CzVQyMfE/s640/P1060836.JPG" width="473" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak świętowac Midsommar po polsku? Dla Skandynawów jest to bardzo ważne święto - niemal wszyscy &amp;nbsp;Szwedzi spotykają się wtedy na festynach, w ogrodach, w daczach nad wodą, tańczą i jedzą &amp;nbsp; śledzia ze śmietaną i szczypiorkiem oraz ziemniaki, zapijając piwem lub akwawitem. Skąd wiem? - Justyna mi mówiła...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tak na poważnie - uwielbiam letnie przesilenie i nie ma znaczenia, czy nazwiemy je &amp;nbsp;&lt;a href="http://www.swedenabroad.com/Page____60377.aspx"&gt;Midsommar&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Noc_Kupa%C5%82y"&gt;Nocą Kupały&lt;/a&gt;, Sobótką czy też nocą świętojańską - czas ten ma w sobie magię najdłuższego dnia i najkrótszej nocy. To święto słońca, wody, ognia i całej &amp;nbsp;natury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;My pojechaliśmy wtedy na Mazury, jedliśmy złowione przez Mamę (!) &amp;nbsp;smażone płocie i ukleje, popijaliśmy &amp;nbsp; piwem, a na deser podjadaliśmy &amp;nbsp;truskawki, kontemplując &amp;nbsp;kiczowaty zachód słońca nad jeziorem.&amp;nbsp;Było pięknie! Do domu przywieźliśmy zapas ryb i trochę wspomnień z miejsc, gdzie szumią trzciny i rosną poziomki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-11mkVArV-_c/TlVlYHq_xMI/AAAAAAAACtM/otjbT04uhKQ/s1600/P1060891.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-11mkVArV-_c/TlVlYHq_xMI/AAAAAAAACtM/otjbT04uhKQ/s640/P1060891.JPG" width="467" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na powrót Siostry &amp;nbsp;z Prowansji przygotowałam szybki lunch - tylko smażone ryby, posypane grubą solą, sałatka z pomidorów z bazylią i zimne białe wino. Pycha! Można było dzielic się wrażeniami - pola lawendowe i &amp;nbsp;szumiące cicho trzciny, obok których &amp;nbsp;przepływa się nieśpiesznie łódką...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A ryby przyrządza się &amp;nbsp;bardzo prosto, wystarczy je złowic albo poczekac, aż &amp;nbsp;Mama wyjedzie &amp;nbsp;na Mazury ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;płocie, leszcze i ukleje złowione przez Mamę&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;mąka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cytryna&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ryby sprawione &amp;nbsp;jeszcze na łódce (to robi R.), lekko solę, pieprzę, obtaczam &amp;nbsp;w mące i smażę w głębokim tłuszczu (oleju). Odsączam na papierowym ręczniku, posypuję jeszcze raz &amp;nbsp;grubą solą i podaję chrupiące &amp;nbsp;z cytryną. Wino i sałata - wskazane!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yP6DY4f2hz8/Tgrq2WDinoI/AAAAAAAACoA/CqPVr4QQBuM/s1600/P1060893.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-yP6DY4f2hz8/Tgrq2WDinoI/AAAAAAAACoA/CqPVr4QQBuM/s640/P1060893.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-9052661058761089727?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/9052661058761089727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=9052661058761089727&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/9052661058761089727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/9052661058761089727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/06/midsommar-po-polsku-czyli-letnie.html' title='Midsommar po polsku, czyli letnie przesilenie. I ryby'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qbRbK1HVFoA/Tgrq-Ew_GZI/AAAAAAAACoE/rn3CzVQyMfE/s72-c/P1060836.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7203709359892508427</id><published>2011-06-26T11:36:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T09:40:38.104-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Latem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiosennie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><title type='text'>Szparagi i jaja w koszulkach</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5rzOpGZ4w6Y/Tf0ISu_lCII/AAAAAAAACno/wzGICgOXc4Y/s1600/P1060728.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-5rzOpGZ4w6Y/Tf0ISu_lCII/AAAAAAAACno/wzGICgOXc4Y/s640/P1060728.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Różne kłopoty (zwłaszcza techniczne, których jeszcze nie opanowałam, jak widac) sprawiły, że odzywam się dopiero teraz. Ale... jeszcze zdążyłam! Jeszcze są! Ostatnie w tym sezonie szparagi. Gotuję je w tym roku szczególnie często, a zaczęłam tuż po świętach wielkanocnych i wcale nie chcą mi się znudzic...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szparagi zielone podaję w domu najczęściej &amp;nbsp;- i to na różne sposoby, bo &amp;nbsp;sprawdzają się jako dodatek do mięs, składnik sałatek lub tart, jednak przyznaję, że z jajem - ugotowanym &amp;nbsp;na miękko, sadzonym albo &amp;nbsp;w koszulce - smakują mi najbardziej...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pęczek zielonych szparagów&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 bardzo świeże jaja na osobę&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka octu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 tosty&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;masło&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sok z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Odłamuję zdrewniałe końce szparagów i gotuję je w wysokim garnku, pod pokrywką (tak, by główki gotowały się na parze, a łodygi - &amp;nbsp;w osolonej wodzie z dodatkiem łyżeczki cukru). Trwa to około 10 minut , ale &amp;nbsp;trzeba sprawdzic widelcem, czy łodygi zmiękły i czy główki szparagów ugotowały się wystarczająco.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W drugim garnku zagotowuję &amp;nbsp;wodę z octem i solą i ostrożnie wlewam ze spodeczka surowe jaja*. Jedno po drugim. Gotuję je około 4 minut, zawijając brzegi białka łyżką, by nadac im ładniejszy kształt. W tym czasie przygotowuję tosty i podaję danie z masłem i cytryną. Pyszny i &amp;nbsp;prosty wiosenny obiad. Właściwie to nie tylko wiosenny, bo w naszym klimacie szparagami cieszyc się można i na &amp;nbsp;początku lata. Tak jak teraz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy nie mam pomysłu na sałatkę lub przekąskę - &amp;nbsp;gotuję szparagi i polewam je sosem winegret. Też pyszne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jaja powinny byc naprawdę świeże, bo inaczej nie uda się ich ładnie uformowac. Moje były wprawdzie wiejskie i pyszne, ale &amp;nbsp;kształt mają taki sobie...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CB8-iw42K3I/Tgd1noN65yI/AAAAAAAACnw/g3ZdWknw3tA/s1600/P1060727.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-CB8-iw42K3I/Tgd1noN65yI/AAAAAAAACnw/g3ZdWknw3tA/s640/P1060727.JPG" width="468" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7203709359892508427?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7203709359892508427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7203709359892508427&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7203709359892508427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7203709359892508427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/06/szparagi-i-jaja-w-koszulkach.html' title='Szparagi i jaja w koszulkach'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5rzOpGZ4w6Y/Tf0ISu_lCII/AAAAAAAACno/wzGICgOXc4Y/s72-c/P1060728.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4814499938017587849</id><published>2011-04-23T02:45:00.000-07:00</published><updated>2011-12-31T02:41:55.992-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielkanoc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasztety i terriny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>Francuska terrina domowa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border: medium none;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fKjW8KOPCGY/TgeHTbeJdTI/AAAAAAAACn0/ul9Teiiq3P8/s1600/P1040771.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-fKjW8KOPCGY/TgeHTbeJdTI/AAAAAAAACn0/ul9Teiiq3P8/s640/P1040771.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Mimo awarii&lt;i&gt; &lt;/i&gt;komputera i utraty zdjęć oraz wielu ważnych dokumentów (te mam nadzieję odzyskać), chciałabym życzyć moim czytelnikom NAJLEPSZYCH ŚWIĄT i pożegnać się z Wami przepisem na terrinę francuską, którą lubię od czasu do czasu przygotować na Wielkanoc. Przepis czekał na publikację i teraz&amp;nbsp; go&amp;nbsp; przedstawię. Jest to dość łatwa do przygotowania potrawa, która jednak potrzebuje doby odpoczynku, by dojrzeć i uwolnić wszystkie smaki. Taki klops, tyle że bez dodatku bułki. Najbardziej kłopotliwe wydaje się rozciąganie nożem i układanie w formie cieniutkich plasterków boczku ;) Ja używam gotowego, cienko krojonego boczku zapakowanego&amp;nbsp;&amp;nbsp; próżniowo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie odpowiada mi w tym przepisie zbyt duża ilość alkoholu i zbyt mała soli, więc doprawiam po swojemu. Dobrze jest łyżkę doprawionej terriny usmażyć na patelni i spróbować, czy nam smakuje...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border: medium none;"&gt;&lt;i&gt;Terrine de campagne:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 450 g mielonej wieprzowiny &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 350 g mielonej wołowiny &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 200 g mielonej słoniny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 125 ml koniaku lub brandy (ja daję mniej, a w ogóle uważam, że równie dobrze się tu sprawdzi dżin albo jakiś owocowy destylat)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 2 duże ząbki czosnku drobno posiekane&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp; pęczek posiekanej natki pietruszki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 1 łyżka soli - według mnie potrzeba więcej &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 3/4 łyżeczki suszonego tymianku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 1 duża szczypta mielonego ziela angielskiego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 10 - 15 cienkich plastrów wędzonego boczku bez skóry (2 opakowania) &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;55 g wyłuskanych i grubo posiekanych  orzechów pistacjowych&lt;/i&gt; &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 pierś z kurczaka pokrojona w&amp;nbsp; paski&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do miski włożyć mięsa i słoninę oraz&amp;nbsp; wątróbkę, czosnek, natkę, sól,  tymianek, pieprz i ziele angielskie. Wszystko zalać koniakiem i&amp;nbsp;dobrze  wymieszać. Przykryć i odstawić do lodówki na 8- 12 godz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik rozgrzać do 160 stopni C. Formę do terrin albo dużą keksówkę, wyłożoną folią aluminiową,&amp;nbsp; wysmarować masłem i wyłożyć dno i boki&amp;nbsp;  plasterkami boczku - bardzo cienko pokrojonymi i rozciągniętymi za pomocą odwrotnej strony noża. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S9K0-otyArI/AAAAAAAACT0/ghrYVz9xrNo/s1600/P1040775.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S9K0-otyArI/AAAAAAAACT0/ghrYVz9xrNo/s400/P1040775.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Do masy mięsnej dodać orzechy i ponownie wymieszać. 1/2 masy wyłożyć&amp;nbsp;do  wyłożonej boczkiem formy, na wierzchu ułożyć paski piersi kurczaka i  przykryć pozostałą masą mięsną. Wszystko docisnąć dłonią i przykryć  wierzch&amp;nbsp; wystającymi z brzegów paskami boczku. Jeśli się to  nie uda, można po prostu na wierzchu położyć pozostałe&amp;nbsp; plasterki boczku. Przykryć  formę pokrywką lub&amp;nbsp; kawałkiem folii aluminiowej. Teraz należy umieścić formę z terriną&amp;nbsp; w&amp;nbsp; drugiej -&amp;nbsp; większej -&amp;nbsp; i wstawić je do piekarnika, a potem wlać do większej formy  gorącą wodę - tak, aby sięgała do połowy wysokości formy. Piec  w kąpieli wodnej przez 1 1/2 godziny. Pod koniec pieczenia można zdjąć formę, by plasterki boczku nieco się przyrumieniły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjąć formę&amp;nbsp; z piekarnika, odstawić na 5 minut, następnie  wylać nadmiar sosu,&amp;nbsp; całkowicie wystudzić.  Dobrze jest obciążyć terrinę czymś ciężkim (drugą metalową foremką, w której można umieścić&amp;nbsp; puszki albo... hantle). Obciążoną terrinę  wstawić do lodówki na co najmniej 24 godziny, żeby stężała i nabrała  pełni smaku. Terrina pięknie się prezentuje na świątecznym stole i pysznie smakuje z bagietką&amp;nbsp; i czerwonym winem. Zawsze staram się podać na stół jakieś potrawy w całości - bo terriny, galantyny i pasztety oraz mazurki&amp;nbsp; czy baby&amp;nbsp; lepiej wyglądają podane w całości, a stół nabiera prawdziwie wielkanocnego charakteru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Was serdecznie i świątecznie! Wracam za jakiś czas, kiedy tylko odzyskam komputer :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4814499938017587849?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4814499938017587849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4814499938017587849&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4814499938017587849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4814499938017587849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/04/francuska-terrina-domowa.html' title='Francuska terrina domowa'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fKjW8KOPCGY/TgeHTbeJdTI/AAAAAAAACn0/ul9Teiiq3P8/s72-c/P1040771.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2412093283753855485</id><published>2011-03-13T11:29:00.000-07:00</published><updated>2011-06-26T13:12:56.695-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><title type='text'>Potrawka z kurczaka. Comfort food na pożegnanie zimy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-igInp6n-R2A/TXzZpcj3w-I/AAAAAAAACmw/30PmSLM1jG0/s1600/CIMG0429.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh5.googleusercontent.com/-igInp6n-R2A/TXzZpcj3w-I/AAAAAAAACmw/30PmSLM1jG0/s640/CIMG0429.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam słabość do tego dania i przygotowuję je w różnych wersjach - z kurczaka ugotowanego w&amp;nbsp; rosole, z duszonych udek, z dodatkiem pieczarek albo zielonego groszku... Potrawka z kurczaka to po prostu danie mojego dzieciństwa. Moja Mama gotowała w domu pyszną, pełną mięsa i warzyw&amp;nbsp; potrawkę, która zadawała kłam socjalistycznej zmorze, czyli&amp;nbsp;&amp;nbsp; "kurze w krochmalu", jak nazywaliśmy potrawę podawaną w każdej stołówce szkolnej. Przyznam ze wstydem, że lubiłam nawet te stołówkowe wersje ;) Po prostu - potrawka z kurczaka była jednym z moich dań ulubionych! Dziś najczęściej przygotowuję ją tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;ugotowany kurczak z rosołu z kilkoma&amp;nbsp; marchewkami&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;200 ml śmietany&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 - 1 i 1/2&amp;nbsp; szklanki rosołu (zależy od wielkości kurczaka)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 czubata &amp;nbsp; łyżka mąki &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sok z cytryny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pęczek koperku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kurczaka obieram ze skóry i z kości, dzielę na dość duże kawałki. Pokrojoną w kostkę cebulę przesmażam na maśle i zalewam śmietaną, następnie duszę przez chwilę. Tak robi moja Mama - to dobrze wpływa na ostateczny smak potrawki. Następnie wlewam zimny rosół, wkładam mięso, pokrojone na kawałki marchewki,&amp;nbsp; posiekany koperek i duszę, redukując płyn. Jeśli to konieczne, dodaję&amp;nbsp; do sosu 1 - 2 łyżki mąki, wymieszanej z odrobiną zimnej wody, potem przyprawiam solą, pieprzem i odrobiną soku cytrynowego, i ponownie zagotowuję. Tak przygotowaną potrawkę podaję z puree ziemniaczanym i sałatą albo&amp;nbsp; buraczkami. Jeśli mam ochotę podać potrawkę z ryżem - dodaję do smaku więcej soku z cytryny, by całość nabrała charakteru.&lt;br /&gt;Tak wygląda przepis podstawowy. Można jeszcze dodać do dania inne warzywa z rosołu albo szklankę mrożonego zielonego groszku czy&amp;nbsp; podduszone pieczarki. Pycha! &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-PcgfPDDftlI/TX0Ocx-WTZI/AAAAAAAACnA/U3Zf4h5O-1I/s1600/CIMG0430.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="https://lh3.googleusercontent.com/-PcgfPDDftlI/TX0Ocx-WTZI/AAAAAAAACnA/U3Zf4h5O-1I/s400/CIMG0430.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W ten sposób postanowiłam pożegnać zimę i przejść na dania sezonowe - lekkie i&amp;nbsp; nowoczesne. Postanowiłam też zacząć jeździć na rowerze... Zobaczymy, na jak długo wystarczy mi zapału ;) Wam przesyłam bukiet białych tulipanów z mego stołu. Wiosna idzie!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;PS: Czy Wasze koty też&amp;nbsp; otwierają&amp;nbsp;&amp;nbsp; szafki kuchenne i wyciągają z kosza na&amp;nbsp; śmieci kości&amp;nbsp; i resztki&amp;nbsp; z kurczaka ?! Tak tylko pytam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-8zm5DU7pjtA/TX0KN4NNg_I/AAAAAAAACm8/t985-vyHYQc/s1600/CIMG0408.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh6.googleusercontent.com/-8zm5DU7pjtA/TX0KN4NNg_I/AAAAAAAACm8/t985-vyHYQc/s640/CIMG0408.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-JaXvBoLhzgk/TXzaII-FYuI/AAAAAAAACm4/TlG7vYI0IQY/s1600/CIMG0410.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 85px; top: 551px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 506px; top: 538px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=%20tak:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2412093283753855485?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2412093283753855485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2412093283753855485&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2412093283753855485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2412093283753855485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/03/potrawka-z-kurczaka-comfort-food-na.html' title='Potrawka z kurczaka. Comfort food na pożegnanie zimy'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-igInp6n-R2A/TXzZpcj3w-I/AAAAAAAACmw/30PmSLM1jG0/s72-c/CIMG0429.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5434312607137916028</id><published>2011-03-06T13:01:00.000-08:00</published><updated>2011-11-13T07:48:49.273-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>W kuchni z kotem. Bulion i cała reszta...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUAlaopEz2I/AAAAAAAACiY/gwe2t0xBVmM/s1600/P1060110.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUAlaopEz2I/AAAAAAAACiY/gwe2t0xBVmM/s640/P1060110.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zdjęć Wam oszczędzę, dość, że wyglądało to tak: postanowiłam ugotować dobry bulion lub też rosół albo pyszny krupnik i w tym celu wyjęłam z lodówki kawałek rostbefu, umieściłam mięso w garnku i zalałam wodą. Niech sobie postoi&amp;nbsp; odrobinę - pomyślałam. W tym momencie w kuchni zmaterializował się mój kot, smacznie dotychczas śpiący w pościeli. Nie zważając na mnie, wskoczył na blat i zanurzył łepek w garnku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Delikatnie&amp;nbsp; zdjęłam kota z kuchenki. Kot z filozoficznym spokojem wskoczył ponownie na blat. Przykryłam garnek z mięsem patelnią (bo dość ciężka) i poszłam sobie. Usłyszałam hałas i zobaczyłam kota, który odsuwa patelnię i wkłada łapę do gara. - Tak nie wolno - powiedziałam&amp;nbsp; stanowczo i zrzuciłam kota na podłogę. Garnek przykryłam pokrywką uniwersalną i patelnią. Po chwili usłyszałam hałas... Kot odsunął pokrywkę i patelnię,&amp;nbsp; i metodycznie dobierał się do mięsa. - Tak nie wolno - powtórzyłam z naciskiem i przykryłam garnek pokrywką od kompletu, dobrze dopasowaną. Po chwili usłyszałam znad garnka&amp;nbsp; ponaglające miałczenie. - Pomóż mi zdjąć tę pokrywkę - wymiałczał kot. - Jasne! Jeszcze czego. Dostał chrupki.&amp;nbsp; "Droga Redakcjo - czy ja popełniam jakieś błędy wychowawcze? "&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUGbZt3mxYI/AAAAAAAACkA/WYzimt0ngKU/s1600/P1060121.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUGbZt3mxYI/AAAAAAAACkA/WYzimt0ngKU/s200/P1060121.JPG" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ostatecznie poszliśmy na&amp;nbsp; kompromis, a kompromis wyglądał tak: Kot siedział w kąciku (udawał, że go nie ma), a ja walczyłam już tylko z bulionem, warzywami, beszamelem i narastającym bałaganem kuchennym. A przyznam, że nie jest łatwo utrzymać porządek w kuchni, w której chce się ugotować bulion, krupnik, warzywa na parze i warzywa na sałatkę jarzynową oraz sos beszamelowy.&lt;br /&gt;A w związku z beszamelem przypomniała mi się niedawna rozmowa z moją Siostrą:&lt;br /&gt;- jakiś oldschoolowy ten sos - powiedziała,&amp;nbsp; zajadając gołąbka w pomidorowym sosie, mocno doprawionym śmietaną.&lt;br /&gt;- Ano, oldschoolowy - przytaknęłam...&lt;br /&gt;Teraz&amp;nbsp; zapraszam Was na&amp;nbsp; na równie&amp;nbsp; "oldschoolowe" danie:&amp;nbsp; kapusta włoska z warzywami&amp;nbsp; pod beszamelem. Właściwie to miałam po prostu ochotę na kapustę włoską, a wszystkie inne potrawy powstały przy okazji ;) Przepis też chyba nie jest potrzebny - wystarczy pokrojoną na duże kawałki kapustę ugotować w rosole lub&amp;nbsp; bulionie&amp;nbsp; i podać w towarzystwie innych gotowanych warzyw. Całość polać beszamelem doprawionym sokiem z cytryny albo białym sosem koperkowym (bulion + śmietana + mąka + koperek). &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Można do tego podać jeszcze mięso z rosołu, ale pamiętajmy - to nie jest prawdziwy sztukamięs. Na&amp;nbsp;&amp;nbsp; "sztukamięs przy kości"&amp;nbsp; i "duże jasne" (owszem, Tuwim się kłania) zaproszę innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I najważniejsze: gości tego dnia na obiad nie zapraszałam, więc wszelkie krytyczne uwagi na temat obecności kota w kuchni są&amp;nbsp; całkowicie chybione ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUAwZ2AWzyI/AAAAAAAACi0/p5o5W3y6WJ8/s1600/P1060125.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUAwZ2AWzyI/AAAAAAAACi0/p5o5W3y6WJ8/s640/P1060125.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 676px; top: 1213px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5434312607137916028?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5434312607137916028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5434312607137916028&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5434312607137916028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5434312607137916028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/03/w-kuchni-z-kotem-bulion-i-caa-reszta.html' title='W kuchni z kotem. Bulion i cała reszta...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUAlaopEz2I/AAAAAAAACiY/gwe2t0xBVmM/s72-c/P1060110.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5362340591818274397</id><published>2011-02-26T06:47:00.000-08:00</published><updated>2011-06-26T13:01:29.411-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waniliowo'/><title type='text'>Bieszczady w nowej odsłonie i karnawałowy makowiec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-LM-0N4733pU/TWjom2MTpzI/AAAAAAAACmI/XQjR9-YMnko/s1600/P1060456.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh3.googleusercontent.com/-LM-0N4733pU/TWjom2MTpzI/AAAAAAAACmI/XQjR9-YMnko/s640/P1060456.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tam, gdzie spod śniegu zamiast przebiśniegów wyrastają misie (tzn. psie zabawki porzucone w listopadzie...) i gdzie psy biegają, aż wiatr łopocze im w uszach:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-oHh_ISqkcEs/TWjpIXOpUpI/AAAAAAAACmM/_FXFfoMo37E/s1600/P1060444.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-oHh_ISqkcEs/TWjpIXOpUpI/AAAAAAAACmM/_FXFfoMo37E/s400/P1060444.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;A młode kózki wychodzą na swój pierwszy spacer:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-xZqc1gJcc7g/TWl2Mp1pYyI/AAAAAAAACms/I51m8ixVpIA/s1600/P1060420.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="308" src="https://lh5.googleusercontent.com/-xZqc1gJcc7g/TWl2Mp1pYyI/AAAAAAAACms/I51m8ixVpIA/s400/P1060420.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tam, gdzie na ścieżce widać tropy dzikich&amp;nbsp; zwierząt:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-OoOe7nWwmm8/TWjpsPmQP1I/AAAAAAAACmQ/94B13oKwme8/s1600/P1060412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh5.googleusercontent.com/-OoOe7nWwmm8/TWjpsPmQP1I/AAAAAAAACmQ/94B13oKwme8/s640/P1060412.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A w pobliskim gąszczu można dostrzec jelenia:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-lw9sCILB2AA/TWjqSXFpMKI/AAAAAAAACmU/vNl_jnP_Zs4/s1600/P1060391.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-lw9sCILB2AA/TWjqSXFpMKI/AAAAAAAACmU/vNl_jnP_Zs4/s400/P1060391.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;I gdzie skuty lodem Wołosaty&amp;nbsp; meandruje łagodnie:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-tkAEmw08VXY/TWjrDDUrLEI/AAAAAAAACmY/Z9H-ZM1e2MM/s1600/P1060353.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh4.googleusercontent.com/-tkAEmw08VXY/TWjrDDUrLEI/AAAAAAAACmY/Z9H-ZM1e2MM/s400/P1060353.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A bobry budują żeremia nawet z najgrubszych drzew:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-AhcgiIsl6iw/TWjsTFI6MLI/AAAAAAAACmc/0KTogiEeZLw/s1600/P1060406.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-AhcgiIsl6iw/TWjsTFI6MLI/AAAAAAAACmc/0KTogiEeZLw/s400/P1060406.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszędzie tam byliśmy i odpoczywaliśmy w tym roku, racząc się karnawałowym makowcem. Makowiec upiekłam w nocy przed wyjazdem i zabrałam ze sobą w Bieszczady, by podjadać go w drodze albo wieczorami przy kominku u Jagody i Maćka, z kieliszkiem&amp;nbsp;&amp;nbsp; nalewki żurawinowej w ręku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto wybrałam łatwe niesłychanie, krucho-drożdżowe, nadziałam je domową&amp;nbsp; masą makową i posypałam cukrem pudrem. Jeśli do masy dodamy ulubione&amp;nbsp; bakalie i alkohol, otrzymamy makowiec prawdziwie świąteczny. Ważne, by maku było dużo, a ciasta niewiele. Polecam! Każdy potrafi go upiec :) Przepis znalazłam &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.dwiechochelki.pl/2009/12/makowiec-zawijany-krucho-drozdzowy.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mojej wersji przepis jednak&amp;nbsp; wyglądał nieco inaczej. W nawiasach podaję proporcje na dwa zgrabne makowce długości blachy do pieczenia (z wyposażenia piekarnika).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;500 g mąki (330 g )&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;250 g masła (170 g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;100 g cukru pudru z prawdziwą wanilią (70 g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;50 g drożdży (33 g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 jaja (1 jajo)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 żółtka (2 żółtka)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 łyżki gęstej śmietany lub jogurtu (2&amp;nbsp; łyżki)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Masa makowa:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;350 g maku&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;250 - 300 g cukru pudru z prawdziwą wanilią&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 jajo&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 żółtko&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;30 g drożdży (20 g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka mąki pszennej&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2&amp;nbsp; łyżki bułki tartej &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kieliszek rumu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;100 g rodzynek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 łyżki pokrojonej w kostkę kandyzowanej skórki pomarańczowej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-nvVUPuDfRAs/TWkL-nhoTjI/AAAAAAAACmk/Y1XisIis71M/s1600/P1060308.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh4.googleusercontent.com/-nvVUPuDfRAs/TWkL-nhoTjI/AAAAAAAACmk/Y1XisIis71M/s640/P1060308.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sposób przygotowania:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże należy wymieszać ze śmietaną&amp;nbsp; i łyżeczką cukru. Mąkę przesiać&amp;nbsp; do miski, następnie posiekać z  masłem i&amp;nbsp;  dodać lekko wyrośnięty rozczyn oraz&amp;nbsp; resztę składników,&amp;nbsp; zagnieść&amp;nbsp; ciasto jak  na  pierogi. Zostawić pod przykryciem na 30 -50 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Masa makowa:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mak należy zalać wrzącą wodą i gotować 30 - 35 minut. Ostudzić, odcedzić na sicie i przekręcić przez maszynkę&amp;nbsp; dwukrotnie (wystarczy raz, jeśli mamy drobne sitko do maku). Mak połączyć z pozostałymi składnikami, na końcu&amp;nbsp; zetrzeć na tarce drożdże, które należy dokładnie wymieszać z masą makową. *&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnie podzielić ciasto na połowę i kolejno rozwałkować każdy kawałek na duży, cienki prostokąt. Na cieście równomiernie rozsmarować połowę masy makowej, zawinąć&amp;nbsp; delikatnie krótsze brzegi, by mak nie wydostał się na zewnątrz i zrolować makowiec wzdłuż dłuższego boku. Delikatnie przenieść makowiec na papier do pieczenia. Dokładnie i równo (!) zawinąć ciasto w papier, zostawiając 1-2 cm luzu (można papier spiąć szpilkami albo brzeg zawinąć pod spód makowca) i przełożyć&amp;nbsp;&amp;nbsp; na blachę do pieczenia. To samo zrobić z drugim makowcem. Pozwolić ciastom&amp;nbsp; wyrastać w cieple około 30 minut, a potem piec je w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (termoobieg) przez&amp;nbsp; 30 -35 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Zawsze daję do maku żółtka i ubite białka, ale tym razem chciałam wypróbować przepis z&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.dwiechochelki.pl/2009/12/makowiec-zawijany-krucho-drozdzowy.html"&gt;&lt;b&gt;Dwóch Chochelek&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Masa makowa rzeczywiście nie oddzielała się od ciasta, ale nie wiem, czy to zasługa drożdży, czy też papieru do pieczenia. Mój makowiec okazał się bardzo smaczny i ładny, czego nie oddaje zdjęcie, bo kroiłam ciasto jeszcze ciepłe... Nie wiem też, czemu makowiec popękał nieco. Może nie pozwoliłam mu dobrze wyrosnąć? Co tam - i tak polecam!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-Irl415Pj4sY/TWkRbwlTdHI/AAAAAAAACmo/h9v4amcuyww/s1600/P1060300.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-Irl415Pj4sY/TWkRbwlTdHI/AAAAAAAACmo/h9v4amcuyww/s400/P1060300.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 78px; top: 2738px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=tu" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 641px; top: 3948px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Dw%C3%B3ch%20Chochelek" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5362340591818274397?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5362340591818274397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5362340591818274397&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5362340591818274397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5362340591818274397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/bieszczady-w-nowj-odsonie-i-karnawaowy.html' title='Bieszczady w nowej odsłonie i karnawałowy makowiec'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-LM-0N4733pU/TWjom2MTpzI/AAAAAAAACmI/XQjR9-YMnko/s72-c/P1060456.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6425743654842898468</id><published>2011-02-22T12:48:00.000-08:00</published><updated>2011-06-26T13:02:11.651-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waniliowo'/><title type='text'>Cannoli  siciliani</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XqCMCxGzNxQ/TWQLBlbbZrI/AAAAAAAAClw/cIG8715CPig/s1600/P1060546.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-XqCMCxGzNxQ/TWQLBlbbZrI/AAAAAAAAClw/cIG8715CPig/s640/P1060546.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie mogłam ich nie usmażyć! Kiedyś, wczesną wiosną zapewne, wstąpiłyśmy z koleżanką do włoskiej restauracji ze stoiskiem cukierniczym (gdzieś na Koszykowej, w pobliżu placu Na Rozdrożu) i kupiłam sobie rurkę nadziewaną ricottą. To było niebo w gębie! Nie wiedziałam wtedy, że te rurki to&amp;nbsp; słynne sycylijskie słodycze i że ciasto przypomina to faworkowe, i że jest smażone...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje upodobanie do słodyczy oscyluje nieuchronnie w kierunku deserów francuskich i włoskich. Z polskich trzymają się tylko baby i makowce ;) Wobec tego wiedziałam, że kiedyś te rurki sobie sama&amp;nbsp; przygotuję. Stało się to dopiero dziś. Trudno - lepiej późno niż... później! O mojej determinacji niech świadczy fakt, że smażyłam &lt;i&gt;cannoli,&lt;/i&gt; mimo iż smażenia unikam i że z braku metalowych form w kształcie rurek wykonałam takowe z kilkakrotnie złożonej folii aluminiowej, a potem pracowicie ściągałam z nich gorące rurki,&amp;nbsp; parząc sobie palce. Mąż okazał się w tym zdejmowaniu lepszy... Potrzebowałam tych foliowych form do smażenia kolejnej partii ciastek. Folia aluminiowa nie była wystarczająco sztywna, dlatego najpierw formowałam&amp;nbsp; foliowe rurki na grubym trzonku od wałka (takiego małego, przeznaczonego&amp;nbsp; do rozwałkowywania ciasta w tortownicy!), dopiero potem oklejałam je ciastem i smażyłam po kilka w głębokim tłuszczu. &lt;br /&gt;Opłacało się, bo &lt;i&gt;cannoli siciliani&lt;/i&gt; są pyszne i tak łatwe jak faworki, o ile ma się wyżej wspomniane metalowe&amp;nbsp; rurki. Może ktoś wie, gdzie je można kupić?!*&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kknS5INzQAQ/TWQKxEe-rvI/AAAAAAAACls/vAwkacXyye0/s1600/P1060554.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-kknS5INzQAQ/TWQKxEe-rvI/AAAAAAAACls/vAwkacXyye0/s640/P1060554.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przepisów znalazłam mnóstwo, ale znów przemówił do mnie jeden, ze względu na doskonałe zdjęcia. Zobaczcie &lt;a href="http://www.yummymagazine.fr/"&gt;&lt;b&gt;sami&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. To kolejny przepis Eddy z blogu &lt;a href="http://www.undejeunerdesoleil.com/"&gt;Un dejeuner de soleil&lt;/a&gt;, który mnie zainspirował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto moja wersja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki ciasta: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;300 g mąki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;30 g masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 jajo + 1 białko do zlepiania rurek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;40 g cukru pudru &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 60 ml wina Marsala albo wina białego (ja dałam spirytus i limoncello, jak do faworków)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki kakao&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej do smażenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;b&gt;Składniki kremu:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;400 - 500&amp;nbsp; g ricotty*&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;120 g cukru pudru z wanilią&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;40 g gorzkiej czekolady startej na tarce lub drobno pokrojonej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;40 g kandyzowanej skórki pomarańczowej &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1- 2 łyżki limoncello albo rumu&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie ciasta:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W misce albo w mikserze wymieszać mąkę, cukier, jajo i kakao, dodać alkohol i miękkie masło. Wyrobić dość miękkie, elastyczne&amp;nbsp; ciasto (jak na faworki) i odstawić je na 1/2 godziny do lodówki. (W tym czasie można przygotować krem).&amp;nbsp; Następnie schłodzone ciasto podzielić na trzy części i bardzo cienko rozwałkować każdą z części. Wykrawać dużą szklanką placuszki, sklejać je (po posmarowaniu brzegów białkiem ) na rurce - tak, by zachodziły na siebie - i smażyć po kilka na średnio rozgrzanym oleju. Potem odsączyć rurki z tłuszczu na papierowym ręczniku, poczekać aż nieco wystygną i usunąć foremki. Nieco męczące zajęcie, zwłaszcza że rurek z tych proporcji można uformować ponad 20 (mnie się udało chyba 24).&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tutaj macie filmik ze sposobem smażenia. Przepis jest wprawdzie inny, ale rurki sklejałam tak samo. Popatrzcie&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QFDJpdQlQew&amp;amp;feature=related"&gt;&lt;b&gt; tu.&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie kremu:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki wymieszać dokładnie, doprawić do smaku - może potrzeba nieco mniej lub więcej cukru albo alkoholu. Nadziewać rurki z obu końców łyżką albo za pomocą rękawa cukierniczego, czyli foliowej torebki z odciętym rogiem ;)&amp;nbsp; Posypać cukrem pudrem i podawać. Jeśli chcemy przygotować od razu więcej &lt;i&gt;cannoli&lt;/i&gt; , warto posmarować je w środku roztopioną czekoladą i dopiero potem nadziać, by nie rozmiękły.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-nKXrjJnqKjg/TWjoH-ENoYI/AAAAAAAACmE/iDGPxsj8-CY/s1600/P1060516.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh5.googleusercontent.com/-nKXrjJnqKjg/TWjoH-ENoYI/AAAAAAAACmE/iDGPxsj8-CY/s320/P1060516.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Największy kłopot jest z&lt;i&gt; ricottą&lt;/i&gt;, którą trudno kupić nawet w Warszawie. Przyznam, że część rurek nadziałam &lt;i&gt;mascarpone&lt;/i&gt; (choć to nie to samo, bo&amp;nbsp; mascarpone&amp;nbsp; smakuje przecież jak tłusta śmietana, więc koniecznie trzeba dodać do smaku trochę soku z cytryny). &lt;i&gt;Ricotta&lt;/i&gt; to &lt;i&gt;ricotta&lt;/i&gt; i już. Najbardziej przypomina w smaku tłusty, zupełnie niekwaśny twaróg na serniki - i rurki z nadzieniem z ricotty są po prostu doskonałe.&amp;nbsp; Spróbujcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Metalowe rurki, lekko zwężane na jednym końcu, kupiłam bez trudu w Tortowni.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hLgukK2TeVQ/TWaK2gKztFI/AAAAAAAACl8/dN45dnK-aEo/s1600/P1060522.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-hLgukK2TeVQ/TWaK2gKztFI/AAAAAAAACl8/dN45dnK-aEo/s400/P1060522.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;Cannoli&lt;/i&gt; &lt;i&gt;siciliani &lt;/i&gt;to nie jest bardzo czekoladowy deser, ale czekoladę zawiera, zatem chętnie dołączę z moimi rurkami do Czekoladowego Weekendu Bei i Atiny.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://atinabc.blox.pl/2011/01/Zaproszenie-na-Czekoladowy-Weekend.html" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="" height="154" src="http://atinabc.blox.pl/resource/czekoladowy2011_4.jpg" width="101" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 156px; top: 1881px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=mascarpone" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 161px; top: 1575px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Przygotowanie%20ciasta:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 478px; top: 1885px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=ricotta" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 104px; top: 1765px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=%20tu." target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6425743654842898468?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6425743654842898468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6425743654842898468&amp;isPopup=true' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6425743654842898468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6425743654842898468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/cannoli-siciliani.html' title='Cannoli  siciliani'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XqCMCxGzNxQ/TWQLBlbbZrI/AAAAAAAAClw/cIG8715CPig/s72-c/P1060546.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6138456306386186514</id><published>2011-02-18T12:19:00.000-08:00</published><updated>2011-11-13T07:49:33.671-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Ulubiona owsianka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-boi6fyVvDPk/TVmY5ZesHaI/AAAAAAAAClM/TNe7t715cCE/s1600/P1060272.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-boi6fyVvDPk/TVmY5ZesHaI/AAAAAAAAClM/TNe7t715cCE/s640/P1060272.JPG" width="480" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No właśnie - jaka&lt;i&gt; &lt;/i&gt;ma być ta&lt;i&gt; ulubiona&amp;nbsp; owsianka&lt;/i&gt; ? Zacznę&amp;nbsp; od tego, że nazwa &lt;i&gt;owsianka &lt;/i&gt;istnieje w moim słowniku od niedawna, a &lt;i&gt;płatki owsiane na mleku&lt;/i&gt; wielbiłam już jako dziecko. Była&amp;nbsp; to jedna z tych zup mlecznych dzieciństwa (oprócz lanych klusek na mleku i kaszy manny), które jadałam z prawdziwą przyjemnością. Potem długo do nich tęskniłam, ale jadałam sporadycznie, a teraz postanowiłam: dość tych sentymentów, przecież płatki są na wyciągnięcie ręki!&amp;nbsp; Można je sobie ugotować. I ugotowałam, takie jak lubię teraz - bardziej gęste niż w czasach kolonii letnich nad Jeziorem Białym, ale nie takie znów gęste&amp;nbsp; jak w brytyjskiej kuchni. To nie ma być szkocka&amp;nbsp; &lt;i&gt;porridge, &lt;/i&gt;lecz polska, gęsta&amp;nbsp; zupa mleczna. Koniecznie lekko&amp;nbsp; słona... I choć wiem, że smakowałaby mi bez żadnych dodatków, bardzo chciałam dodać do niej suszone żurawiny i mrożone jagody. Wyszło mi śniadanie idealne. Po prostu niebo w gębie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 szklanka mleka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 czubate łyżki płatków owsianych "górskich"&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;mrożone jagody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;suszone żurawiny&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W rondelku zagotować&amp;nbsp; mleko z płatkami i solą. Na małym ogniu pogotować płatki 5 -6&amp;nbsp; minut, aż&amp;nbsp; do uzyskania pożądanej gęstości&amp;nbsp; i -&amp;nbsp; podawać z ulubionymi owocami. Ja posypałam gorącą owsiankę mrożonymi jagodami, które&amp;nbsp; natychmiast nadawały się do spożycia. Żurawiny można pogotować z płatkami albo podawać suszone, uważam, że&amp;nbsp; obie wersje są smakowite.&lt;br /&gt;Można, oczywiście, dosłodzić taką owsiankę do smaku, jednak to rzecz gustu. Ja dlatego lubiłam w dzieciństwie zupy mleczne, że... nie były słodkie! I żadne kożuchy na mleku ani swąd przypalenizny nie mogły mnie do nich zniechęcić tak jak zwykły cukier... Ciekawa jestem, jakie są Wasze&amp;nbsp;&amp;nbsp; wspomnienia zup mlecznych i jaka jest Wasza ulubiona owsianka. Napiszcie!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-T6tie75xwe0/TVmZIFtnfMI/AAAAAAAAClQ/D37tt5Hrn00/s1600/P1060270.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://2.bp.blogspot.com/-T6tie75xwe0/TVmZIFtnfMI/AAAAAAAAClQ/D37tt5Hrn00/s640/P1060270.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6138456306386186514?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6138456306386186514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6138456306386186514&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6138456306386186514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6138456306386186514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/ulubiona-owsianka.html' title='Ulubiona owsianka'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-boi6fyVvDPk/TVmY5ZesHaI/AAAAAAAAClM/TNe7t715cCE/s72-c/P1060272.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4554950203150168996</id><published>2011-02-14T11:02:00.000-08:00</published><updated>2011-11-13T07:50:02.856-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Waniliowo'/><title type='text'>Obiecałaś  upiec napoleonkę!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-N_230Vftg6o/TVlrbz7hoKI/AAAAAAAACk0/My-uZgtXYpc/s1600/P1060294.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-N_230Vftg6o/TVlrbz7hoKI/AAAAAAAACk0/My-uZgtXYpc/s640/P1060294.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiecałam, to prawda. Rodzina od jakiegoś czasu domaga się tradycyjnej ( &lt;i&gt;oldscoolowej&lt;/i&gt;, można by rzec)&amp;nbsp; napoleonki, zwanej w Krakowie kremówką, * z listkującym się ciastem na bazie&amp;nbsp; margaryny i śmietany. Zaczęłam piec tę napoleonkę jeszcze jako nastolatka i potem towarzyszyła nam podczas różnych uroczystości rodzinnych albo umilała weekendy. Pomyślałam jednak, że&amp;nbsp; takich napoleonek dziś już się&amp;nbsp; nie piecze i że muszę tym razem nieco podrasować przepis... I choć samo ciasto jest bardzo smaczne, zamieniłam je na gotowe francuskie, a krem budyniowy wzbogaciłam o kilka składników (więcej żółtek, mniej mąki, laska wanilii) i otrzymałam doskonały &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: georgia, palatino;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;crème pâtissière&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; Wyszło pysznie, choć mrożone ciasto francuskie nieco się napuszyło, a ja nie miałam serca go zgnieść ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że następnym razem&amp;nbsp; zgniotę i obrócę wierzchy, by&amp;nbsp; porządnie przylegały do masy. Zapewniam jednak, że smak jest wyśmienity!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-82N-kuzms9g/TVl75OfXcDI/AAAAAAAAClI/tLyCYLwGwjo/s1600/P1060285.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-82N-kuzms9g/TVl75OfXcDI/AAAAAAAAClI/tLyCYLwGwjo/s640/P1060285.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;gotowe ciasto francuskie&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cukier puder&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Crème pâtissière&lt;/i&gt;&lt;i&gt;:&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;1 litr mleka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;6 dużych&amp;nbsp; żółtek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;200 g cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;100 g mąki &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;laska wanilii&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;W garnku zagotować 3 szklanki&lt;i&gt;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;mleka&amp;nbsp; z laską wanilii przeciętą na pół. W drugim garnku&amp;nbsp; ubić żółtka z cukrem, dodać szklankę zimnego mleka oraz mąkę&amp;nbsp; i dobrze wymieszać trzepaczką. Wlać do masy żółtkowej przecedzone mleko z wanilią i gotować do zgęstnienia kremu, energicznie mieszając trzepaczką. Gęsty krem odstawić do wystygnięcia (warto go kilkakrotnie zamieszać, albo przykryć folią,&amp;nbsp; by nie utworzył się kożuch). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto francuskie rozmrozić, rozwałkować, podzielić na pół, porządnie nakłuć, by zapobiec wybrzuszeniom i upiec każdy blat osobno w temperaturze 210 stopni. ( Ja wykorzystałam gotowe blaty firmy Frosta,&amp;nbsp; z których każdy&amp;nbsp; rozwałkowałam na długość blachy i upiekłam w dwóch partiach&amp;nbsp; dwa razy po trzy, a blaty przeznaczone na wierzch napoleonki od razu przed pieczeniem pokroiłam&amp;nbsp; na porcje).&amp;nbsp; Następnie &amp;nbsp; spody ciasta ułożyć na desce albo na blasze,&amp;nbsp; wylać na nie&amp;nbsp; stygnący krem i ułożyć wierzchy ciasta. Jeszcze tylko&amp;nbsp; cukier puder - i gotowe! Napoleonka szybka i pyszna. Najsmaczniejsza po schłodzeniu w lodówce. Lepsza niż kiedyś, bo przecież nie wszystko co dawne było lepsze... A dotyczy to zwłaszcza przepisów kulinarnych. Pozdrawiam Was&amp;nbsp;&amp;nbsp; s e r d e c z n i e&amp;nbsp;&amp;nbsp; w dniu świętego Walentego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* podobno napoleonka to przekręcona nazwa włoskiej&amp;nbsp; neapolitanki. Ale sama już nie wiem. Gdyby miała więcej warstw to nazywałaby się &lt;i&gt;mille feuille&lt;/i&gt;, czyli tysiąc warstw... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k733bPg6CrE/TVlsXfJGLTI/AAAAAAAAClA/RMmpO3ppuaM/s1600/P1060289.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-k733bPg6CrE/TVlsXfJGLTI/AAAAAAAAClA/RMmpO3ppuaM/s400/P1060289.JPG" width="400" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 88px; top: 1239px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=3%20szklanki" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 164px; top: 878px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=W%20garnku%20zagotowa%C4%87%20" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 284px; top: 1699px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=mille%20feuille" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4554950203150168996?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4554950203150168996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4554950203150168996&amp;isPopup=true' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4554950203150168996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4554950203150168996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/obiecaas-upiec-napoleonke.html' title='Obiecałaś  upiec napoleonkę!'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-N_230Vftg6o/TVlrbz7hoKI/AAAAAAAACk0/My-uZgtXYpc/s72-c/P1060294.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8442250893546539431</id><published>2011-02-06T15:03:00.000-08:00</published><updated>2012-01-18T04:31:38.925-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pierogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Lubicie ruskie?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8NKGxAqYI/AAAAAAAACkc/_l5oHXEDQ-E/s1600/P1060222.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8NKGxAqYI/AAAAAAAACkc/_l5oHXEDQ-E/s640/P1060222.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja lubię. Jadam je wprawdzie rzadko, bo rzadko je gotuję, a unikam jedzenia pierogów w restauracjach, barach i stołówkach. Nie przepadam zwłaszcza za grubym ciastem, które smakuje krochmalem i nie lubię takich tam grubych pierogowych&amp;nbsp; falbanek ani plastikowych przyrządów&amp;nbsp; do formowania pierogów. Najbardziej lubię pierogi niewielkie i pękate - takie jak te na zdjęciu, formowane "na stojąco".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dzieciństwie chodziłam na najlepsze ruskie do baru mlecznego i cieszyłam się, ilekroć mogłam zjeść tam porządną porcję pierogów za 4.20 (chleb kosztował 4 zł). Dziś wiem, że smak tych ruskich brał się z dobrze przyprawionego farszu, w którym przeważały ziemniaki, porządnie okraszone przyrumienioną&amp;nbsp; cebulką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Domowe (babcine) pierogi bywały jeszcze aromatyzowane świeżą miętą, co wówczas uwielbiałam. No i pierogi ruskie jadało się koniecznie z kwaśną śmietaną albo z tłuszczem i cebulką oraz ze śmietaną. A czasami z bardzo niezdrową, ale przepyszną zasmażką - na patelnię z tłuszczem i skwarkami&amp;nbsp; z cebulą należało wlać trochę tłustej śmietany i zagotować. Poezja smaku! Dziś nie wiem, czy odważyłabym się tak ryzykować, ale w dzieciństwie potrafiłam takich pierogów z tłuszczem i ze śmietaną zjeść całkiem dużo ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto na pierogi nauczyła mnie robić moja Teściowa, która wprawdzie nie umie zrobić ruskich, ale za to przygotowuje pyszne pierogi z kapustą i grzybami, z tym właśnie ciastem.&amp;nbsp; A jest to ciasto zaparzane, do którego dodaje się jajo i olej, dla elastyczności. Łatwo się je wałkuje i nie wysycha podczas lepienia, a jednocześnie nie smakuje jak krochmal z mąki i wody... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8nT84oHVI/AAAAAAAACks/SK9hGCnLlYI/s1600/P1060220.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8nT84oHVI/AAAAAAAACks/SK9hGCnLlYI/s640/P1060220.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pierogi ruskie: &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ciasto&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 szklanki mąki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 szklanka wrzącej wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1łyżeczka soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 jajo&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka oleju (czasami więcej)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Farsz:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;1kg ziemniaków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg tłustego sera&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, czarny pieprz &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;dodatkowo do podania:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;1 cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kwaśna gęsta śmietana &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;plaster wędzonego boczku (niekoniecznie)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;mięta (tylko do dekoracji, bo w tej wersji nie zgodziłaby się z cebulą...)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczynam od przygotowania farszu: Gotuję ziemniaki, lekko przestudzone przeciskam przez praskę razem z tłustym serem, dodaję zeszkloną na oleju, drobno pokrojoną, cebulę, doprawiam solą i pieprzem do smaku. Pieprz ma być mocno wyczuwalny. Farsz&amp;nbsp; - charakterny, brązowy od przysmażonej cebuli i zdecydowany w smaku.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz pora na ciasto: W dużej misce mieszam mąkę z solą i zalewam ją wrzącą wodą. Mieszam drewnianą łyżką, aż powstanie dużo niewielkich grudek. Pozwalam ciastu trochę wystygnąć i dodaję jajo oraz olej. Zagniatam - niezbyt długo, aż powstanie miękkie, elastyczne, ciepłe w dotyku ciasto. Oddzielam jedną trzecią ciasta i rozwałkuję na blacie zgrabne koło. Wycinam kółka szklanką albo specjalną okrągłą wycinaczką, nadziewam farszem i zlepiam na blacie - "na stojąco", żeby pierogi były pękate. Czasami (tak było właśnie tym razem) na rozwałkowanym cieście układam porcje farszu, przykrywam resztą ciasta z tego samego placka i odcinam półksiężyce, które dodatkowo sklejam jeszcze i formuję rękami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotowe pierogi gotuję na małym ogniu przez 3-5 minut w&amp;nbsp; osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oleju. Jeszcze tylko usmażona cebulka i śmietana - i można podawać. Konia z rzędem temu, kto potrafi posprzątać&amp;nbsp; kuchnię,&amp;nbsp; przygotować&amp;nbsp; dodatki (na przykład surówkę z marchewki z chrzanem i śmietaną) i podać ciepłe pierogi gościom. Dlatego pierogi&amp;nbsp; gotuję niezbyt często... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8l4EtU7sI/AAAAAAAACkk/v1F1U7HDeuQ/s1600/P1060234.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8l4EtU7sI/AAAAAAAACkk/v1F1U7HDeuQ/s400/P1060234.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 187px; top: 1262px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=mi%C4%99ta%20do%20dkoracji" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8442250893546539431?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8442250893546539431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8442250893546539431&amp;isPopup=true' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8442250893546539431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8442250893546539431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/lubicie-ruskie.html' title='Lubicie ruskie?'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TU8NKGxAqYI/AAAAAAAACkc/_l5oHXEDQ-E/s72-c/P1060222.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5054558002812445294</id><published>2011-02-02T13:57:00.000-08:00</published><updated>2011-10-23T10:50:11.461-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia skandynawska'/><title type='text'>Łosoś i pomidorki koktajlowe</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-O0sqZi528Vk/TqRTpw3bBTI/AAAAAAAACvM/FiWvJNr2O_g/s1600/P1060187.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-O0sqZi528Vk/TqRTpw3bBTI/AAAAAAAACvM/FiWvJNr2O_g/s400/P1060187.JPG" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mrożonego łososia mam zawsze w zamrażarce. Takiego porcjowanego i pakowanego firmowo w folii , a kupowanego w sklepach IKEA. Kiedy nie mam czasu albo niespodziewanie zjawią się głodni goście - odcinam porcje łososia, usuwam folię, przyprawiam i zapiekam kawałki ryby pod grillem.&amp;nbsp; Pięknie się prezentują z pomidorkami koktajlowymi, skropione oliwą i podane na sałacie wymieszanej z musztardowym winegretem. Ryż do tego też pasuje, jeśli obawiamy się głodu. Ale siła tego dania tkwi w jego prostocie. Jeśli nie brakuje mi składników, podaję do takiego łososia jeszcze zimny&amp;nbsp; sos jogurtowy. Też pycha!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Nawet trudno tu o szczegółowy przepis, bo prościej się nie da. Ale można to zrobić tak: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 porcje łososia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pieprz cytrynowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ulubiony olej lub oliwa&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 gałązki pomidorków koktajlowych&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;odrobina octu balsamicznego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cząstki cytryny do przybrania &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;oraz:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;sałata mieszana&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;dressing z oleju, octu, musztardy, soli i pieprzu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Łososia nacieram pieprzem cytrynowym, solą morską, skrapiam octem balsamicznym i olejem. Na wierzchu układam pomidorki koktajlowe, które również skrapiam olejem i odrobinę solę, całość zapiekam pod grillem około 10 - 15 minut w temperaturze 200 stopni. Długość pieczenia zależy od stopnia rozmrożenia&amp;nbsp; i wielkości porcji ryby, i od indywidualnych upodobań. Ostatnio poczęstowałam takim daniem KUCHARZA. On by piekł takiego łososia znacznie krócej, aby ryba pozostała w środku szklista. Przyznam, że tego nie lubię i w tym miejscu lekceważę nieco sztukę kulinarną. Na surowo to ja wolę łososia w sushi ;) Układam więc rybę na sałacie wymieszanej z dressingiem i - gotowe. Można&amp;nbsp; gotowe porcje&amp;nbsp; skropić&amp;nbsp; jeszcze doskonałą oliwą. Prawdziwy kucharz by tak zrobił. Mnie wystarczy gruba sól w płatkach albo odrobina jogurtowego sosu z cytryną. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-A-2Zh9YN5nk/TqRSdABlgiI/AAAAAAAACu8/mFqz9EZBXnU/s1600/P1060184.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-A-2Zh9YN5nk/TqRSdABlgiI/AAAAAAAACu8/mFqz9EZBXnU/s400/P1060184.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 85px; top: 1022px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5054558002812445294?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5054558002812445294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5054558002812445294&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5054558002812445294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5054558002812445294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/02/osos-i-pomidorki-koktajlowe.html' title='Łosoś i pomidorki koktajlowe'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-O0sqZi528Vk/TqRTpw3bBTI/AAAAAAAACvM/FiWvJNr2O_g/s72-c/P1060187.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2066392463674788944</id><published>2011-01-27T04:09:00.000-08:00</published><updated>2011-06-26T13:15:18.398-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><title type='text'>Baba au rhum, czyli baba w słoju...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdO6IcY8I/AAAAAAAACjk/2XqrG0Cvelc/s1600/P1060204.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdO6IcY8I/AAAAAAAACjk/2XqrG0Cvelc/s640/P1060204.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Mam, wreszcie mam,&amp;nbsp; upragnioną &lt;i&gt;baba au rhum&lt;/i&gt;, czyli babkę w rumie, w formie babeczek-grzybków zanurzonych w szklanym słoju!&amp;nbsp; Słój pełen babek. Piękne! Odkąd zobaczyłam je w cukierni &lt;i&gt;Consonni &lt;/i&gt;przy Szpitalnej&lt;i&gt; &lt;/i&gt;w Krakowie, nie zaznałam spokoju. I nie chodziło mi o popularną babę &lt;i&gt;savarin&lt;/i&gt; w kształcie wieńca, tylko właśnie o te nasiąknięte rumem, wyrośnięte korki od szampana! Takie same albo piękniejsze, bo&amp;nbsp; cudownie piękne w swojej prostocie, zobaczyłam na francuskim blogu&amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.undejeunerdesoleil.com/2011/01/baba-au-rhum-le-vrai-baba-di-adriano.html"&gt;Un Dejeuner de Soleil&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; oraz na włoskim blogu u &amp;nbsp; &lt;a href="http://profumodilievito.blogspot.com/2007/09/il-baba_15.html"&gt;Adriano&lt;/a&gt; i - przepadłam! Lekkie jak puch, opuchnięte od rumu - takie są te babeczki. Zdaje się, że właśnie w takim kształcie sprzedaje się je w cukierniach francuskich i włoskich*.&amp;nbsp; Ale miło pamiętać, że babkę w rumie wymyślił cukiernik króla Stanisława Leszczyńskiego, bo królowi polskie baby drożdżowe wydawały się za suche!&amp;nbsp; I tak ciasto zrobiło karierę międzynarodową, a Wikipedia tłumaczy na angielski znaczenie polskiego słowa baba...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis. który prezentuję,&amp;nbsp; jest prosty, choć warto mieć dobrego robota, bo ciasto pozostaje długo rzadkie i delikatne. Nie sprawiło mi żadnych kłopotów, po wyrobieniu w mikserze łatwo dało się złożyć na blacie.&amp;nbsp; Polecam Wam serdecznie tę wersję babki -&amp;nbsp; ciasto chłonie syrop rumowy jak gąbka i świetnie się przechowuje w słoju, puchnie, nasiąka, ale się nie rozpada&amp;nbsp; :) Poza słojem babeczki trochę wysychają&amp;nbsp; i wymagają ponownego nasączenia. Autorzy przepisu radzą &amp;nbsp; umieścić je w syropie na całą noc, w cukierni widziałam, jak sobie stały w słoju&amp;nbsp; na ladzie - jak&amp;nbsp; - nie przymierzając&amp;nbsp; - kiszone&amp;nbsp; ogórki. - Nie rozmiękną? - zapytałam. - Nic a nic - usłyszałam w odpowiedzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdBIvSRqI/AAAAAAAACjg/IKQSG1DnTug/s1600/P1060202.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdBIvSRqI/AAAAAAAACjg/IKQSG1DnTug/s400/P1060202.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUCY5f4Ly4I/AAAAAAAACjQ/6CVqAFgqycA/s1600/P1060167.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Oto przepis, inspirowany przepisami i wskazówkami z blogów, do których linki podałam wcześniej: &lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;350 g mąki (najlepiej o dużej zawartości glutenu)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;20 g drożdży&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;4-5 jaj (250 g)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;80 g masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 łyżki cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szczypta soli&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;30 g wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFcR_MRiwI/AAAAAAAACjY/GCFg4TeOouc/s1600/P1060130.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFcR_MRiwI/AAAAAAAACjY/GCFg4TeOouc/s200/P1060130.JPG" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Zaczyn&lt;i&gt;: &lt;/i&gt;Drożdże wymieszać z wodą&lt;i&gt; &lt;/i&gt;i 1 łyżką cukru, pozostawić na 20 minut do wyrośnięcia. W tym czasie oddzielić białka od żółtek i ubić najpierw same białka&amp;nbsp; w mikserze, dodając po chwili tyle mąki, żeby powstało rzadkie ciasto. Ciasto odstawić na 30 minut (darowałam sobie) i dodawać po kolei resztę składników - zaczyn,&amp;nbsp; potem&amp;nbsp; kolejno po jednym żółtku na przemian z łyżką mąki, cukier i sól , a potem miękkie masło. Dalej wyrabiać już hakiem, aż ciasto zacznie odstawać od ścianek naczynia i stanie się elastyczne. Można wykonać test &lt;a href="http://profumodilievito.blogspot.com/2007/09/il-baba_15.html"&gt;&lt;b&gt;szyby&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, ale po 15 minutach powinno być gotowe. Dla pewności złożyć ciasto na blacie kilkakrotnie i odstawić do wyrośnięcia&amp;nbsp; - do potrojenia objętości. Ja w połowie wyrastania odgazowałam ciasto i złożyłam je w kwadrat. Następnie uformowałam 12 małych kulek i 6 dużych&amp;nbsp; (bo zabrakło mi papierowych tutek&amp;nbsp; zrobionych przez Męża), pozwoliłam wszystkim&amp;nbsp; ładnie wyrosnąć ponad foremki i&amp;nbsp; piekłam babeczki w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Lepiej żeby babeczki były naprawdę niewielkie (8-10 cm wysokości), bo&amp;nbsp; potem mocno napuchną ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Syrop:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;50 dkg cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1,5 litra wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;150 ml rumu (można dać więcej)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;skórka otarta z cytryny i trochę świeżo&amp;nbsp; wyciśniętego soku dla zrównoważenia smaku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki zagotować w rondlu&amp;nbsp; i wyłączyć gaz. Można dodać jeszcze trochę alkoholu do smaku. Ciepłe babeczki zanurzyć i potrzymać chwilę w gorącym syropie albo - postąpić&amp;nbsp; jak ja - część z nich ułożyć&amp;nbsp; ciasno&amp;nbsp; w&amp;nbsp; słoju i zalać syropem. Opadną na dno dopiero po solidnym nasączeniu.&amp;nbsp; Ostudzić i ochłodzić w lodówce. Podawać polane rumem (powinny mieć wyraźnie alkoholowy smak!), w towarzystwie&amp;nbsp; świeżych&amp;nbsp; owoców albo sosu czekoladowego lub bitej śmietany.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdjkSu5uI/AAAAAAAACjo/B4NmEL7RuKc/s1600/P1060195.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdjkSu5uI/AAAAAAAACjo/B4NmEL7RuKc/s640/P1060195.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Albo bez dodatków. Mnie szczególnie dobrze smakują babeczki podane z wiśniami z syropu. Niebo w gębie!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFbcC72GlI/AAAAAAAACjU/GQ37kvdls9E/s1600/P1060180.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFbcC72GlI/AAAAAAAACjU/GQ37kvdls9E/s640/P1060180.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,7725705,Podroze_kulinarne__Od_ciasta_do_miasta.html"&gt;Tu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; możecie poczytać o neapolitańskiej babie z rumem.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 512px; top: 2109px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=u%C5%82o%C5%BCy%C4%87%20" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 573px; top: 1066px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=szyby" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 19px; top: 2785px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=%20Tu" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2066392463674788944?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2066392463674788944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2066392463674788944&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2066392463674788944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2066392463674788944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/01/baba-au-rhum-czyli-baba-w-soju.html' title='Baba au rhum, czyli baba w słoju...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TUFdO6IcY8I/AAAAAAAACjk/2XqrG0Cvelc/s72-c/P1060204.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-67379449860376858</id><published>2011-01-24T10:24:00.000-08:00</published><updated>2011-07-10T06:43:14.609-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia azjatycka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Inwazja meduz albo zupa pho</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2qXTe51PI/AAAAAAAACh4/1hHKm8PJVEA/s1600/P1060036.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2qXTe51PI/AAAAAAAACh4/1hHKm8PJVEA/s640/P1060036.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Czy zdarzyła Wam&amp;nbsp; się kiedyś&amp;nbsp; inwazja meduz? Ugotowałyście/ugotowaliście zupę, której Wam codzienne przybywało? A może macie pułk wojska do wykarmienia albo dorastającą i wszystkożerną&amp;nbsp; młódź w domu?&amp;nbsp; Jeśli tak - polecam niewinną z pozoru azjatycką zupę z makaronem sojowym. W oryginale należy użyć makaronu ryżowego, ale my woleliśmy szerokie sojowe wstążki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zaczęło się niewinnie: wstawiłam na gaz bulion z kurczaka i zajęłam się przygotowywaniem pozostałych składników i po kilku minutach rozgrzewająca zupa z imbirem, grzybami shitake, płatkami kurczaka i świeżą kolendrą była gotowa. Makaron wprawdzie był dość śliski, nie tak jak ryżowy w wietnamskich knajpkach, ale jedliśmy ze smakiem, resztę zupy zostawiając na następny dzień. Następnego dnia miałam garnek pełen meduz, bo makaron napęczniał i wchłonął bulion. Niezrażona, wyjęłam kostkę rosołową (podobno ich nie używam, hm... ),&amp;nbsp; dolałam wrzątku, dodałam pozostałe grzyby i pęczek dymki. Zupa była lepsza niż pierwszego dnia, bo makaron zmiękł. Resztę zostawiłam na potem. Trzeciego&amp;nbsp; dnia znów miałam garnek pełen meduz! Wyjęłam więc kostkę rosołową...itd.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak, naprawdę tak było! Postanowiłam dodać&amp;nbsp; trochę mięsa - tym razem były to płatki wołowiny, bo w zupie przeważał makaron... i pokroiłam kolejny pęczek dymki oraz dosypałam - dla odmiany - przyprawy pięciu smaków. Smakowało! Czwartego dnia - jęknęłam&amp;nbsp; na widok gara pełnego meduz,&amp;nbsp; szybko dolałam wywaru, wlałam zupę do słoików i zdecydowałam obdarować nią zdrowych i chorych członków rodziny. Niech teraz oni&amp;nbsp; męczą się&amp;nbsp;&amp;nbsp; z meduzami!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A wszystko przez głupi pomysł dodania ugotowanego makaronu do garnka z rosołem. Nie mogliśmy zrobić inaczej, bo z rozpędu ugotowałam całą paczkę, a przechować takiego makaronu w osobnej misce nie można...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A prawdziwą zupę pho z makaronem ryżowym można zjeść w wielu warszawskich knajpkach (na Chmielnej, na placu Konstytucji, na Polnej).&amp;nbsp; Do niedawna była legendą Stadionu Dziesięciolecia. Można spróbować jej różnych wersji - z gotowaną wołowiną, z surową wołowiną zalewaną wrzącym wywarem wołowym, z kurczakiem... Grzyby shitake sama sobie wymyśliłam, jak sądzę. Zapraszam na moją wersję zupy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wietnamska zupa pho&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 1/2 litra długo gotowanego z cynamonem i anyżem wołowego rosołu (albo dobry bulion doprawiony tymi przyprawami lub&amp;nbsp; przyprawą pięciu smaków)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;papryczka chili&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ząbek czosnku &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek imbiru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sos sojowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sos rybny (niekoniecznie)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 paczki&amp;nbsp; surowych grzybów shitake&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;makaron ryżowy wstążki ugotowany osobno (u mnie nieszczęsny sojowy)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pęczek kolendry&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pęczek dymki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kiełki fasoli mun&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;limonka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pierś z kurczaka albo dobra wołowina pokrojona w płatki &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli mamy gotowy wywar lub bulion wołowy, wrzucamy do niego pokrojone grzyby shitake, ząbek czosnku, pokrojoną chili, starty na tarce imbir, 2 łyżki sosu sojowego, laskę cynamonu i gwiazdkę anyżu (albo trochę przyprawy 5 smaków), sól, pieprz i gotujemy przez chwilę. W tym czasie siekamy kolendrę, dymkę, kroimy w płatki mięso, gotujemy makaron ryżowy albo sojowy i podajemy zupę na jeden ze sposobów:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;1. W misce umieszczamy porcje ugotowanego makaronu, kiełki, surowe płatki mięsa, zalewamy wszystko wrzącym (!) rosołem, posypujemy kolendrą i doprawiamy limonką. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;2. Do wrzącego rosołu wkładamy na chwilkę&amp;nbsp; płatki mięsa, makaron i rozlewamy zupę do misek, doprawiając kolendrą albo dymką i sokiem z limonki. I niech Wam makaron nie puchnie w zupie, chyba że chcecie mieć niekończącą się opowieść...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2tRyeU8uI/AAAAAAAACiA/uTnguTPQO0o/s1600/P1060037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2tRyeU8uI/AAAAAAAACiA/uTnguTPQO0o/s400/P1060037.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2tRyeU8uI/AAAAAAAACiA/uTnguTPQO0o/s1600/P1060037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Robienie zdjęć też nie przyszło mi łatwo, ponieważ w każdy kadr wciskała się w ostatniej chwili&amp;nbsp; jakaś część kota:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2tHslk7GI/AAAAAAAACh8/BHzpLcYLIhg/s1600/P1060034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2tHslk7GI/AAAAAAAACh8/BHzpLcYLIhg/s400/P1060034.JPG" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 90px; top: 998px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-67379449860376858?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/67379449860376858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=67379449860376858&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/67379449860376858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/67379449860376858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/01/inwazja-meduz-albo-zupa-pho.html' title='Inwazja meduz albo zupa pho'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TT2qXTe51PI/AAAAAAAACh4/1hHKm8PJVEA/s72-c/P1060036.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-1058181942730837373</id><published>2011-01-23T05:00:00.000-08:00</published><updated>2011-10-16T02:01:46.359-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><title type='text'>Śniadanie dla chorej. Maślane rogale</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwV1dWSLQI/AAAAAAAAChc/ecXdPH-QIlY/s640/P1060068.JPG" width="480" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;Upiecz sobie rogale na sobotnie śniadanie&lt;/i&gt; - proponuje&amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;a href="http://pistachio-lo.blogspot.com/2011/01/upiecz-sobie-rogale-na-sobotnie.html"&gt;lo&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&amp;nbsp; Upiecz sobie rogale na niedzielne śniadanie! - dodam ja. Bo ja upiekłam. Zwykłe drożdżowe, maślane rogale,&amp;nbsp; na które miałam ochotę już od dawna; idealne do dżemu lub twarożku, doskonałe na śniadanie dla chorej. Bo jestem chora, ale że częściowy bezgłos nie przeszkadza specjalnie w pieczeniu - to upiekłam. Wycisnęłam nawet sok z pomarańczy, żeby rytuałom zdrowotnym stało się zadość, sfotografowałam wszystko i jestem zadowolona, bo za oknem piękna zima.&amp;nbsp; Zimowe śniadanie idealne. Biały puder. Biały obrus. Biała zima.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwg-OBPoGI/AAAAAAAAChw/BcuszAulrz0/s1600/P1060079.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwg-OBPoGI/AAAAAAAAChw/BcuszAulrz0/s640/P1060079.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto mój przepis, inspirowany tym zamieszczonym u&lt;b&gt; lo&lt;/b&gt;. Myślę jednak, że każdy inny&amp;nbsp; będzie równie dobry.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Pieczcie maślane rogale na śniadanie!&amp;nbsp; I nie tylko maślane - można je nadziać doskonałą masą marcepanowo-orzechową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;0,5 kg mąki &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;10 dkg cukru &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;4  dkg drożdży (użyłam świeżych)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    ok. 1 szklanki mleka (200 ml albo mniej, zależy od wielkości żółtek)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp; 3 jajka&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp; skórka starta z cytryny &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    szczypta soli&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    12 dkg masła&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    2 łyżki oleju &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Masa do rogalików:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kawałek marcepanu&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2-3 łyżki cukru muscovedo&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3 łyżki mielonych lub dobrze rozdrobnionych orzechów&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;żółtko lub trochę śmietany do wymieszania składników na pastę&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczyn:   4 dkg g  drożdży wymieszać z 1/2 szklanki ciepłego mleka, 1/2 szklanki  mąki  i 1  łyżeczką cukru. Odstawić na około 20 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ciasto:&lt;/b&gt;&amp;nbsp; Zmiksować jaja, pozostały cukier, sól, mleko i miękkie masło, dodać zaczyn i powoli dosypywać&amp;nbsp;&amp;nbsp; mąkę, wyrabiać przez kilkanaście minut.&amp;nbsp;  Można wyjąć  ciasto na stolnicę albo deskę i dokończyć  wyrabianie,  dodając 2 łyżki  oleju. Ciasto przykryć ściereczką albo  folią i  odstawić do wyrośnięcia aż do podwojenia objętości. &amp;nbsp; Wyrośnięte ciasto&amp;nbsp;  odgazować, krótko wyrobić i&amp;nbsp; i zostawić pod przykryciem do ponownego  wyrośnięcia. Następnie&amp;nbsp; podzielić&amp;nbsp; je na trzy części,&amp;nbsp; każdą&amp;nbsp; ponownie krótko  wyrobić, rozwałkować na okrągły placek o grubości 1 cm, pokroić na&amp;nbsp; 8 części i zawijać rogale, zaczynając od szerszego końca.&amp;nbsp; Odstawić do wyrośnięcia na kilkanaście minut, &amp;nbsp; posmarować rozmąconym żółtkiem z  odrobiną  mleka i piec do  zrumienienia w piekarniku nagrzanym do 190  stopni (około 15 minut albo ciut dłużej).&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;* Ja podzieliłam ciasto na trzy części i z jednej upiekłam 8 rogali śniadaniowych, a z pozostałych dwóch rogaliki do kawy z nadzieniem marcepanowo-orzechowym. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkie składniki nadzienia zmiksowałam &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;na gęstą pastę, ułożyłam porcje&amp;nbsp; przy szerszym brzegu&amp;nbsp; i zawinęłam (dość ściśle) rogale. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Posmarowałam je rozmąconym jajkiem i posypałam płatkami migdałów. Piekłam około 15 minut. Po upieczeniu&amp;nbsp; - oprószyłam&amp;nbsp; je cukrem pudrem. Oczywiście: mniam! Nadzienie bardzo przypomina w smaku to do rogali marcińskich. Polecam :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwYNJJIrXI/AAAAAAAACho/oqIhyG0zcoU/s1600/P1060069.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwYNJJIrXI/AAAAAAAACho/oqIhyG0zcoU/s640/P1060069.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 429px; top: 470px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=bezg%C5%82os%20nie%20p" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 124px; top: 566px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=podam%20za" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 345px; top: 994px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=%20lo" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-1058181942730837373?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/1058181942730837373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=1058181942730837373&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1058181942730837373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1058181942730837373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/01/sniadanie-dla-chorej-maslane-rogale.html' title='Śniadanie dla chorej. Maślane rogale'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTwV1dWSLQI/AAAAAAAAChc/ecXdPH-QIlY/s72-c/P1060068.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6137181062660375529</id><published>2011-01-16T14:22:00.000-08:00</published><updated>2011-07-09T08:49:24.892-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><title type='text'>Ciasto drożdżowe z rodzynkami. Na podwieczorek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNhZlcwpmI/AAAAAAAACgw/4NIF6uMHvsU/s1600/P1060027.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNhZlcwpmI/AAAAAAAACgw/4NIF6uMHvsU/s640/P1060027.JPG" width="472" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Rogale maślane, rogaliki z powidłami, bułki "ślimaczki " z rodzynkami i brązowym cukrem czy&amp;nbsp; zwykłe drożdżowe? - zapytałam,&amp;nbsp; patrząc na wyrobione przez robota ciasto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Drożdżowe z rodzynkami! - zakrzyknął Mąż.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i masz babo placek. Z filozoficznym spokojem wsypałam do miski paczkę rodzynków i&amp;nbsp; wyrobiłam raz jeszcze. A chciałam tym razem upiec coś z nadzieniem... Tymczasem w tym cieście nie ma nic szczególnego - zwykła drożdżowa babka z rodzynkami i to&amp;nbsp; niezbyt słodka; można by powiedzieć: codzienna, gdyby nie fakt, że na co dzień ani nie piekę ciast drożdżowych, ani nie podaję&amp;nbsp; nic na podwieczorek. Ale w niedzielę, kiedy plucha i kiedy sama myśl o poniedziałkowym powrocie do pracy domaga się zadośćuczynienia, ciasto jest jak najbardziej pożądane. Nawet (a może zwłaszcza) zwykłe&amp;nbsp; drożdżowe.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jednak jest w nim coś wyjątkowego - wyjątkowa puszystość, mianowicie. Pozwoliłam ciastu wyrastać trzykrotnie a nawet czterokrotnie, jeśli policzyć rośnięcie w nagrzanym piekarniku,&amp;nbsp; i to znakomicie wpłynęło na strukturę babki - stała się jeszcze bardziej puszysta niż zwykle! Wspaniała i miękka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;0,5 kg mąki &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;10 dkg cukru &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;4  dkg drożdży (użyłam świeżych)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;cukier waniliowy domowy z  prawdziwą  wanilią (2 łyżki)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    ok. 1 szklanki mleka (200 ml albo mniej, zależy od wielkości żółtek)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp; 4 żółtka&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp; skórka starta z cytryny &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    szczypta soli&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    10 dkg masła&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&amp;nbsp;    2 łyżki oleju&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;10 dkg rodzynków &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczyn:   4 dkg g drożdży wymieszać z 1/2 szklanki ciepłego mleka, 1/2 szklanki  mąki  i 1 łyżeczką cukru. Odstawić na około 20 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto:   W tym czasie rozpuścić masło i ubić żółtka&amp;nbsp; z  cukrem oraz  cukrem waniliowym. W misce połączyć mąkę, zaczyn i sól,  dodać ubite  żółtka i&amp;nbsp; lekko ciepłe mleko, wyrabiać przez kilka minut.  Potem stopniowo dolewać  przestudzone (!) masło i wyrabiać jeszcze około  15-20 minut.* Można wyjąć  ciasto na stolnicę albo deskę i dokończyć  wyrabianie, dodając 2 łyżki  oleju. Ciasto przykryć ściereczką albo  folią i odstawić do wyrośnięcia aż do podwojenia objętości. &amp;nbsp; Wyrośnięte ciasto&amp;nbsp; odgazować, krótko wyrobić i&amp;nbsp; i zostawić pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia. Następnie&amp;nbsp; podzielić&amp;nbsp; ciasto na pół,  ponownie krótko wyrobić, uformować dwa wałki&amp;nbsp;&amp;nbsp; i&amp;nbsp;&amp;nbsp; umieścić je w posmarowanych masłem foremkach (można też formy wyłożyć papierem do pieczenia) i  pozwolić im wyrosnąć - powinny podwoić objętość&amp;nbsp; i wypełnić formy (może to zająć około&amp;nbsp;  godziny). Wyrośnięte ciasta&amp;nbsp; posmarować rozmąconym żółtkiem z odrobiną  mleka i piec do  zrumienienia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (około 35 minut albo ciut dłużej). Babcia by pochwaliła takie udane drożdżowe.&amp;nbsp; Teść zajadałby z mlekiem. Kot zjadał okruszki. My dokładaliśmy sobie kolejne porcje i&amp;nbsp; mieliśmy pyszny, choć&amp;nbsp; prosty,&amp;nbsp; niedzielny &amp;nbsp; podwieczorek. Do tego&amp;nbsp; łyżeczka jagodowego dżemu i&amp;nbsp; herbata z miodem i cytryną. Mniam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Ja tym razem posłużyłam się robotem, który znacznie krócej wyrabiał moje ciasto :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNhlCoichI/AAAAAAAACg0/0yAtu9Rso7c/s1600/P1060025.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNhlCoichI/AAAAAAAACg0/0yAtu9Rso7c/s400/P1060025.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na koniec&amp;nbsp; zdjęcie Kota, który&amp;nbsp;&amp;nbsp; zdejmuje bombki z choinki, kradnie kiełbasę z garnka albo udaje się do łazienki, gdzie&amp;nbsp; lubi sobą wypełnić umywalkę:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNumTBQlSI/AAAAAAAACg8/iG9tm1XsSnc/s1600/P1060021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNumTBQlSI/AAAAAAAACg8/iG9tm1XsSnc/s400/P1060021.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6137181062660375529?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6137181062660375529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6137181062660375529&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6137181062660375529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6137181062660375529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/01/ciasto-drozdzowe-z-rodzynkami-na.html' title='Ciasto drożdżowe z rodzynkami. Na podwieczorek'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TTNhZlcwpmI/AAAAAAAACgw/4NIF6uMHvsU/s72-c/P1060027.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6425208593137684877</id><published>2011-01-01T11:46:00.000-08:00</published><updated>2011-07-10T06:46:33.582-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><title type='text'>Na ten nowy rok...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR9-s_qzmYI/AAAAAAAACgg/NZk18N3cvOE/s1600/P1050993.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR9-s_qzmYI/AAAAAAAACgg/NZk18N3cvOE/s640/P1050993.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Sylwestrowe podsumowania i noworoczne postanowienia nie są w moim stylu, ale miało być&amp;nbsp; zwyczajnie, spokojnie, domowo i leniwie. Tymczasem zamiast uroczystej&amp;nbsp; kolacji&amp;nbsp; była miseczka zupy, a szampana zastąpiła&amp;nbsp; filiżanka herbaty z cytryną, która miała leczyć różne dolegliwości.&amp;nbsp; Kot też&amp;nbsp; chory i osowiały, a gustowny bandaż kryje wenflon po -&amp;nbsp; zapewne nie ostatniej -&amp;nbsp; kroplówce.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR-Re-GxmNI/AAAAAAAACgo/dFrBjNM_0aw/s1600/P1050987.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR-Re-GxmNI/AAAAAAAACgo/dFrBjNM_0aw/s400/P1050987.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Nie ma co planować, doprawdy. Chciałabym pobyć w domu, a tymczasem nowy rok wypędza mnie z domu na narty, które wyjątkowo tym razem&amp;nbsp; nie kuszą. Nadmiar szczęścia zapewne ;)&lt;br /&gt;Zatem polecam Wam nalewki - moje są pyszne, mocne i przygotowane przez Siostrę. Wierzę, że są idealne &amp;nbsp; na poprawę zdrowia i nastroju:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR9-A0hFnUI/AAAAAAAACgY/GXByRnzTqvo/s1600/P1050976.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR9-A0hFnUI/AAAAAAAACgY/GXByRnzTqvo/s400/P1050976.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;I domowy creme brulee, aby nadchodzący&amp;nbsp; rok był słodki! Serdeczności!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR-Rr8nsM8I/AAAAAAAACgs/DR8tx2CjN5Q/s1600/P1050999.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR-Rr8nsM8I/AAAAAAAACgs/DR8tx2CjN5Q/s640/P1050999.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6425208593137684877?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6425208593137684877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6425208593137684877&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6425208593137684877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6425208593137684877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2011/01/na-ten-nowy-rok.html' title='Na ten nowy rok...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TR9-s_qzmYI/AAAAAAAACgg/NZk18N3cvOE/s72-c/P1050993.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6614870256293342411</id><published>2010-12-25T03:46:00.000-08:00</published><updated>2010-12-28T02:25:34.274-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><title type='text'>Skoro nie są białe...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRm6p2_2v3I/AAAAAAAACgI/Iv2IrTcUJ8I/s1600/P1050852.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRm6p2_2v3I/AAAAAAAACgI/Iv2IrTcUJ8I/s400/P1050852.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro nie mogą być białe - to niech będą przynajmniej dobre! Dużo dobroci Wam życzę w&amp;nbsp; te Święta. Dla innych i od innych. A ciepło dobroć wygrzewa, jak pisał poeta.&amp;nbsp; Zatem: dużo ciepła! &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRm67hNLTvI/AAAAAAAACgM/BJlMq2F5Bz4/s1600/P1050846.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRm67hNLTvI/AAAAAAAACgM/BJlMq2F5Bz4/s400/P1050846.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;I światła: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRXXO1dXyvI/AAAAAAAACf4/c_bt_PK6tzI/s1600/P1050857.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRXXO1dXyvI/AAAAAAAACf4/c_bt_PK6tzI/s400/P1050857.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;I powodzenia tyle, ile pestek w owocach granatów. W tych prawdziwych, wielkich i słodkich:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRXXilqEqUI/AAAAAAAACf8/NukQaKbL1SA/s1600/P1050827.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRXXilqEqUI/AAAAAAAACf8/NukQaKbL1SA/s400/P1050827.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6614870256293342411?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6614870256293342411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6614870256293342411&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6614870256293342411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6614870256293342411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/12/skoro-nie-sa-biae.html' title='Skoro nie są białe...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TRm6p2_2v3I/AAAAAAAACgI/Iv2IrTcUJ8I/s72-c/P1050852.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8141131888902378612</id><published>2010-12-16T14:14:00.000-08:00</published><updated>2011-07-09T08:52:58.670-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Tak było</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqKZ1Wra4I/AAAAAAAACfY/lEv4WBSftUs/s1600/084.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqKZ1Wra4I/AAAAAAAACfY/lEv4WBSftUs/s640/084.JPG" width="424" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak jak sobota jest blisko niedzieli* - tak Chanuka&amp;nbsp; koło Bożego Narodzenia... Na wszystkich blogach&amp;nbsp; widać&amp;nbsp; pierniczki i przedświąteczną krzątaninę, a ja&amp;nbsp; w tym czasie jadłam chanukowe pączki i placki (latkes) albo zwiedzałam Jaffę:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqJynvabHI/AAAAAAAACfQ/_MyZ9JBRPcc/s1600/049.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqJynvabHI/AAAAAAAACfQ/_MyZ9JBRPcc/s400/049.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Pływałam w Morzu Śródziemnym ( Tel - Awiw ma piękne plaże i ciepłe morze): &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqJgtSnWAI/AAAAAAAACfM/2-_EaGih6nQ/s1600/038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqJgtSnWAI/AAAAAAAACfM/2-_EaGih6nQ/s400/038.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Zwiedzałam kibuce niedaleko Morza Martwego:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqTU5IoFYI/AAAAAAAACfo/Y3Y_fcfqSVc/s1600/219.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqTU5IoFYI/AAAAAAAACfo/Y3Y_fcfqSVc/s400/219.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wędrowałam po pustyni Negew: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqKvMp-jiI/AAAAAAAACfc/D3DS3kY6qok/s1600/102.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqKvMp-jiI/AAAAAAAACfc/D3DS3kY6qok/s400/102.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I po wielu jeszcze innych miejscach.&amp;nbsp; W Betlejem - nie byłam, choć to właśnie najwłaściwszy czas.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Za to jadłam hummus, thinę i granaty...Wrażeń zaś zebrało się tyle, że jeszcze zmęczenie góruje nad zadowoleniem i trudno mi wrócić do rzeczywistości.&lt;/div&gt;Póki co -&amp;nbsp; pozdrawiam przedświątecznie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jak mawiają bohaterowie powieści Stryjkowskiego...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8141131888902378612?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8141131888902378612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8141131888902378612&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8141131888902378612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8141131888902378612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/12/tak-byo.html' title='Tak było'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TQqKZ1Wra4I/AAAAAAAACfY/lEv4WBSftUs/s72-c/084.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-3377733369711441688</id><published>2010-12-05T05:01:00.000-08:00</published><updated>2011-07-09T08:54:11.447-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Taka zima nie jest zła. Krem z ziemniaków z wędzonym łososiem</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8NxDvPCI/AAAAAAAACe4/UOMuR0kz634/s1600/P1050763.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8NxDvPCI/AAAAAAAACe4/UOMuR0kz634/s640/P1050763.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupa prosta i pyszna mi się przypomniała i to w okolicznościach niespodziewanych. Musiałam bowiem udać się do pewnej galerii handlowej, by kupić jakiś niewymuszony prezent mikołajkowy pewnej młodej osobie (nie znoszę tego, bo ja mam dobre intencje, tracę czas,&amp;nbsp; a obdarowany nigdy się nie cieszy, bo i tak źle trafiłam). Zmęczona i wyczerpana odpoczęłam od tłumu w zacisznej kawiarni sklepu Almi Decor i zamówiłam zupę z soczewicy z łososiem. Dziwne, ale bardzo smaczne połączenie. Przypominało - jako żywo - popularny krem ziemniaczany z tymże łososiem, co natchnęło mnie do przygotowania go w domu. Polecam - warzywa jakieś zwykle są w lodówce, a łosoś powinien być tam zawsze na wszelki wypadek, bo przyda się wtedy, kiedy&amp;nbsp; zgłodniejemy, a w domu ma&amp;nbsp; obiadu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka ziemniaków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1- 2 marchewki (można pominąć, ale dodadzą smaku i koloru)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 duża cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;por&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek selera&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;liść laurowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pieprz, sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;gęsta śmietana&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;plaster wędzonego łososia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;koperek, szczypiorek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;woda albo ulubiony bulion &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8ewiAlFI/AAAAAAAACe8/l9KQ8UpgXco/s1600/P1050766.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8ewiAlFI/AAAAAAAACe8/l9KQ8UpgXco/s640/P1050766.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warzywa należy pokroić i ugotować z liściem laurowym w niewielkiej ilości wody&amp;nbsp; lub bulionu (lepiej potem dolać trochę płynu niż odparowywać jego&amp;nbsp; nadmiar). Usunąć liść, zmiksować, doprawić solą i pieprzem, uzupełnić wrzątkiem albo bulionem do właściwej gęstości, jeśli to konieczne, wlać krem do miseczek,&amp;nbsp; ułożyć na wierzchu - ostrożnie -&amp;nbsp; kawałki łososia, ozdobić kleksem śmietany i koperkiem. Można&amp;nbsp; zupę obficie posypać szczypiorkiem&amp;nbsp; dla zaostrzenia smaku. Naprawdę dobry ten łososiowy krem! Jemy z przyjemnością i delektujemy się zimowym krajobrazem...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Za oknem osiedlowa namiastka lasu i jedyny w swoim rodzaju kontakt z naturą, jaki daje zoom naszego aparatu - zdjęcie z serii "ulubionych", &amp;nbsp; autorstwa&amp;nbsp; mego Męża ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8zwjL60I/AAAAAAAACfA/ZOtDtEtk4-4/s1600/P1050774.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8zwjL60I/AAAAAAAACfA/ZOtDtEtk4-4/s400/P1050774.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Za to kot sobie&amp;nbsp; śpi&amp;nbsp; na poduchach&amp;nbsp; i wygląda jak&amp;nbsp; mistrz drzemki:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt9T_0hl-I/AAAAAAAACfI/B4FqzGRpUQo/s1600/P1050782.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt9T_0hl-I/AAAAAAAACfI/B4FqzGRpUQo/s400/P1050782.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;albo&amp;nbsp; grzeje się pod kocem i wygląda jak... koci anioł: &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt9BSyImTI/AAAAAAAACfE/NUSkausYVCU/s1600/P1050777.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt9BSyImTI/AAAAAAAACfE/NUSkausYVCU/s400/P1050777.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A my niecierpliwie czekamy na nową książkę, która wreszcie się ukazała:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img id="lightboxImage" src="http://wforma.eu/files/ta_sama_europa.jpg" style="opacity: 0.9999; visibility: visible;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Serdecznie Was pozdrawiam! Taka zima nie jest zła :)&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 94px; top: 613px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-3377733369711441688?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/3377733369711441688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=3377733369711441688&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3377733369711441688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3377733369711441688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/12/taka-zima-nie-jest-za-krem-z-ziemniakow.html' title='Taka zima nie jest zła. Krem z ziemniaków z wędzonym łososiem'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPt8NxDvPCI/AAAAAAAACe4/UOMuR0kz634/s72-c/P1050763.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5735036988392119721</id><published>2010-11-28T13:22:00.000-08:00</published><updated>2011-10-16T02:02:52.818-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><title type='text'>Adwentowy barszczyk</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK2lk95jfI/AAAAAAAACec/BkjUApJdBOg/s1600/P1050751.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK2lk95jfI/AAAAAAAACec/BkjUApJdBOg/s640/P1050751.JPG" width="480" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Sypnęło śniegiem. Pierwsza niedziela adwentu i czas zapalić świeczkę w adwentowym wieńcu. Czas pieczenia ciasteczek i picia czarnej, aromatyzowanej jabłkiem i skórką z pomarańczy, herbaty. Nie miałam ochoty na nic słodkiego, choć wiem, że pieczenie poprawia nastrój, wyzwala pozytywną energię&amp;nbsp; itd. Wybrałam herbatę z żurawiną (w adwencie pijam czasami herbatę aromatyzowaną) i kieliszek&amp;nbsp; ulubionej żurawinowej&amp;nbsp; nalewki od mojej Siostry.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK3UAAR_zI/AAAAAAAACek/TsCipcTcDIQ/s1600/P1050758.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK3UAAR_zI/AAAAAAAACek/TsCipcTcDIQ/s400/P1050758.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na obiad był za to - między innymi - czerwony barszczyk. Prosty, szybki, klarowny i postny. Intensywny w smaku od dużej ilości buraków i słodko-kwaśny. Może i Wam posmakuje? &lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kg buraków pokrojonych w bardzo cienkie plasterki&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ok. 2 l wody&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 ziarenka ziela angielskiego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 suszony prawdziwek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1- 2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka ziarenek czarnego pieprzu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 - 2 łyżki octu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;łyżka cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;świeżo zmielony pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki oleju&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wodę zagotować z grzybkiem i przyprawami oraz połową cebuli. Dodać cienko pokrojone buraki, ocet (wtedy buraki nie stracą koloru!)* i&amp;nbsp; powoli doprowadzić do wrzenia. Gotować&amp;nbsp; jeszcze chwileczkę, a następnie odcedzić barszcz, a pozostałe buraki zalać raz jeszcze niewielką ilością wody i ponownie zagotować. Następnie znowu&amp;nbsp; odcedzić wywar buraczany&amp;nbsp; i dolać do garnka. Doprawić barszcz solą,&amp;nbsp; zmiażdżonym ząbkiem czosnku, cukrem i świeżo zmielonym pieprzem oraz octem, gdyby okazało się go za mało. Połowę cebuli zeszklić na oleju i dodać&amp;nbsp; razem z tłuszczem do barszczu, ale nie jest to konieczne, bo barszcz nawet bez tłuszczu jest bardzo smaczny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotowy barszczyk wlewać przez sitko do miseczek lub filiżanek z dwoma uszkami, by cebula pozostała w garnku, a barszczyk był czysty i pięknie buraczany :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* O dodawaniu octu na początku gotowania dowiedziałam się dopiero niedawno od Ani. Dotychczas zakwaszałam nim gotowy barszcz, a dla pogłębienia koloru dodawałam sok z surowego buraka startego na tarce.&amp;nbsp; Ale przecież&amp;nbsp; tu chodzi o barszcz, a nie o buraki, więc&amp;nbsp; one wcale nie muszą zmięknąć i mogą gotować się bardzo krótko i z octem. Polecam - barszczyk jest pyszny, powstaje w mig, a można go podawać&amp;nbsp; na przykład z ziemniakami albo z krokietami z kapustą lub pierogami.&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK2_cCbfhI/AAAAAAAACeg/x3wCa06xzQU/s1600/P1050752.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK2_cCbfhI/AAAAAAAACeg/x3wCa06xzQU/s640/P1050752.JPG" width="456" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem zapaliłam świece i, popijając herbatę, czytałam o miejscu, do którego wkrótce się wybieram. Jeśli wyprawa dojdzie do skutku - napiszę. Pozdrawiam Was adwentowo i ciepło. Niech&amp;nbsp; nam nie zabraknie śniegu!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK6AYItMnI/AAAAAAAACew/x365er3IJ90/s1600/P1050762.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK6AYItMnI/AAAAAAAACew/x365er3IJ90/s400/P1050762.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 75px; top: 874px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5735036988392119721?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5735036988392119721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5735036988392119721&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5735036988392119721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5735036988392119721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/11/adwentowy-barszczyk.html' title='Adwentowy barszczyk'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TPK2lk95jfI/AAAAAAAACec/BkjUApJdBOg/s72-c/P1050751.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7034178477471171502</id><published>2010-11-20T12:51:00.000-08:00</published><updated>2010-11-20T13:07:12.480-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Sałata, wątróbki i   ocet malinowy. Na chandrę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TOgtoCx-zzI/AAAAAAAACd4/1RUf9-jIHB8/s1600/P1050750.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TOgtoCx-zzI/AAAAAAAACd4/1RUf9-jIHB8/s400/P1050750.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chandra jak malowana, sobota zmarnowana. Ciemno, ponuro, sennie. Nawet herbaty zrobić się nie chce. Na bazarze emeryci rozmawiają w kolejce po chleb o tym, że trzeba chodzić na spacery, bo inaczej to... i coś tam jeszcze z tak zwanych porad typowych dla jesieni życia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolendry nie ma, bo nikt nie kupuje. Fasolki nie ma, bo się skończył sezon. Są wątróbki. No to niech będą. Może usmażę po francusku - z octem malinowym -&amp;nbsp; jeszcze trochę mi go zostało i więcej nie będzie, bo sklep zlikwidowali. Widać nie przynosił zysku.&amp;nbsp; Tymczasem wątróbki Mąż usmażył, bo ... chandra jak malowana od wieczora do rana itd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki (2 porcje):&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;mieszanka sałat&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg wątróbek drobiowych&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 duża cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 2- 3&amp;nbsp; łyżki octu malinowego (ja daję do smaku)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej i masło do smażenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sałatę ułożyć na talerzach, wątróbki i cebulę pokrojoną w krążki&amp;nbsp; usmażyć na&amp;nbsp; maśle i oleju, aż cebula się ładnie zrumieni, ale wątróbki pozostaną lekko różowe w środku (5 minut). Skropić octem malinowym i smażyć jeszcze chwileczkę. Posolić, popieprzyć i wyłożyć na sałatę. Tyle. Każdy potrafi. Mąż też.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sfotografowałam sałatę&amp;nbsp; na tle bałaganu książkowego, ale tylko tam jest o tej porze dnia (?!)&amp;nbsp; mocne światło. A sprzątać mi się dzisiaj nie chciało, bo chandra itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Was serdecznie. Może jutro będzie lepiej.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TOgt0spTozI/AAAAAAAACd8/R_5kHl1f3N4/s1600/P1050747.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TOgt0spTozI/AAAAAAAACd8/R_5kHl1f3N4/s400/P1050747.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 94px; top: 602px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=Sk%C5%82adniki:" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7034178477471171502?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7034178477471171502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7034178477471171502&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7034178477471171502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7034178477471171502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/11/saata-watrobki-i-ocet-malinowy-na.html' title='Sałata, wątróbki i   ocet malinowy. Na chandrę'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TOgtoCx-zzI/AAAAAAAACd4/1RUf9-jIHB8/s72-c/P1050750.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-6428821119243930504</id><published>2010-11-07T03:20:00.000-08:00</published><updated>2011-07-09T08:55:36.994-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potrawy jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Bardzo grzybowe gołąbki z kaszą gryczaną</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlQGCijOI/AAAAAAAACdc/RwKCJaQSRkI/s1600/P1050732.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlQGCijOI/AAAAAAAACdc/RwKCJaQSRkI/s640/P1050732.JPG" width="452" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadamy za mało kasz. Stanowczo.&amp;nbsp; Zatęskniłam za kaszą o mocno grzybowym smaku i przypomniałam sobie pierwsze wigilijne gołąbki z kaszą gryczaną i grzybami. Nie smakowały mi wtedy,&amp;nbsp; choć kaszę lubiłam. Pewnie były z olejem lnianym... Pamiętam też spiżarnię pełną worków z różnymi kaszami u mojej Babki. Ale to nic dziwnego - wychowywałam się w regionie, w którym uprawiało się wiele zbóż na kasze, a w dzieciństwie lubiłam oglądać pola kwitnącej gryki za domem. Do dziś lubię ten widok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja Mama za to dość często wypiekała kaszę gryczaną w prodiżu i polewała ją tłuszczem ze skwarkami. Do tego piliśmy zwykle kefir lub maślankę. Czy ktoś pamięta jeszcze te buteleczki z kapslem w zieloną kratkę? Pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś&amp;nbsp; poszukiwałam kulinarnego natchnienia na bazarze. Pomyślałam sobie, że mam ochotę na gołąbki z kaszą gryczaną i z grzybami. Oraz z mięsem. (Na wszelki wypadek, gdyba sama kasza wydała mi się zbyt sucha...). Kiedy na straganie wypatrzyłam niewielkie główki kapusty włoskiej, które nie wyglądały na mocno przenawożone, decyzja zapadła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię długo duszone potrawy, które sprawiają kłopot tylko podczas przygotowywania, a potem już&amp;nbsp; same gotują się na gazie. I, przyznam, że nie wyobrażam sobie listopadowej soboty bez gotującego się w kuchni&amp;nbsp; obiadu&amp;nbsp; albo pachnącego chleba pieczonego w piekarniku. W przeciwnym razie - chandra murowana ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam więc na gołąbki z kaszą, grzybami i mięsem, podane w towarzystwie sosu z boczniaków. Będą więc grzyby z grzybami. Oraz, ma się rozumieć, kasza!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 niewielkie główki kapusty włoskiej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 woreczki kaszy gryczanej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg mielonego mięsa &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 dkg suszonych podgrzybków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 jajo&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz, 2 liście laurowe&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki sosu sojowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej, masło do smażenia &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;łodygi kopru do przełożenia gołąbków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Namoczyłam i ugotowałam&amp;nbsp; grzyby. W tym czasie&amp;nbsp; obgotowałam kapustę w dużym garnku, w osolonej wodzie, następnie zdjęłam z&amp;nbsp; każdej&amp;nbsp; główki sparzone liście. Ugotowałam&amp;nbsp; też i ostudziłam kaszę gryczaną. Zeszkliłam na maśle i oleju 2 pokrojone w kostkę cebule, dodałam pokrojone grzyby i przez chwilę potrzymałam na ogniu. Wystudzone grzyby i cebule dodałam razem z tłuszczem do mięsa i kaszy, wbiłam jajo i doprawiłam farsz solą, pieprzem i sosem sojowym. Farsz doprawiam na oko, ale kiedy nie mam pewności, czy jest odpowiednio słony, próbuję, przytykając koniec języka do odrobiny farszu na łyżce. Sól powinna być wyczuwalna. Tak mnie uczyła Mama. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Farsz zawijałam w liście kapusty pozbawione grubego nerwu i układałam gołąbki w żeliwnym garnku, którego dno wyłożyłam wierzchnimi liśćmi kapusty. Pomiędzy gołąbki wetknęłam kilka łodyg kopru, a całość polałam wywarem grzybowym i skropiłam olejem. Dusiłam na małym ogniu godzinę albo nieco dłużej. Zapewne można jeszcze dodać kostkę bulionową, ale staram się tego unikać w mojej kuchni.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlzK_KKYI/AAAAAAAACdk/ZJLcOE2iQ_8/s1600/P1050727.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlzK_KKYI/AAAAAAAACdk/ZJLcOE2iQ_8/s400/P1050727.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie przygotowałam sos z boczniaków:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sos:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg boczniaków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;gęsta śmietana&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sos sojowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;wywar spod gołąbków&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;koperek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Grzyby pokroiłam w paski i obsmażyłam bez tłuszczu, aż do odparowania wody. Dodałam pokrojoną cebulę i&amp;nbsp; olej,&amp;nbsp; i dusiłam przez kilka minut, dopóki cebula nie zmiękła, a grzyby się nie przyrumieniły. Doprawiłam śmietaną, sosem sojowym, solą, pieprzem i koperkiem, podlałam bulionem i zagotowałam.&lt;br /&gt;Sos okazał się koniecznym dodatkiem do tych grzybowych gołąbków -&amp;nbsp; jeszcze podkręcił smak. Naprawdę polecam. Takie gołąbki warto przygotować w wersji bezmięsnej, ale trzeba wtedy dodać do farszu więcej tłuszczu niż zwykle.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlmtVG0GI/AAAAAAAACdg/HT1YKtXoP5E/s1600/P1050735.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlmtVG0GI/AAAAAAAACdg/HT1YKtXoP5E/s640/P1050735.JPG" width="489" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://przystole.blox.pl/2010/11/Nowa-akcja-kulinarna-Jedzmy-kasze-Zaproszenie.html" target="_blank"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://img607.imageshack.us/img607/1060/jedzmykasze1banermay.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;style&gt;qtl { position: absolute; border: 1px solid #cccccc; -moz-border-radius: 5px; opacity: 0.2; line-height: 100%; z-index: 999; direction: ltr;}qtl:hover,qtl.open { opacity: 1;}qtl,qtlbar { height: 22px;}qtlbar { display: block; width: 100%; background-color: #cccccc; cursor: move;}qtlbar img { border: 0; padding: 3px; height: 16px; width: 16px; cursor: pointer;}qtlbar img:hover { background-color: #aaaaff;}qtl&gt;iframe { border: 0; height: 0; width: 0;}qtl.open { height: auto; }qtl.open&gt;iframe { height: 200px; width: 300px;}&lt;/style&gt;&lt;qtl class="" style="display: none; left: 455px; top: 517px;"&gt;  &lt;qtlbar name="bar"&gt;&lt;img src="http://www.qtl.co.il/img/copy.png" title="Copy Selction" /&gt;&lt;a href="http://int.ask.com/web?siteid=10000861&amp;amp;webqsrc=999&amp;amp;l=dis&amp;amp;q=i" target="_blank" title="Search With Ask"&gt;&lt;img src="http://www.ask.com/favicon.ico" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img src="http://translate.google.com/favicon.ico" title="Translate With Google" /&gt;&lt;/qtlbar&gt;  &lt;iframe name="content"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/qtl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-6428821119243930504?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/6428821119243930504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=6428821119243930504&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6428821119243930504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/6428821119243930504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/11/bardzo-grzybowe-goabki-z-kasza-gryczana.html' title='Bardzo grzybowe gołąbki z kaszą gryczaną'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNWlQGCijOI/AAAAAAAACdc/RwKCJaQSRkI/s72-c/P1050732.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5221868464364982316</id><published>2010-11-03T11:51:00.000-07:00</published><updated>2011-12-16T13:09:50.980-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Bigos Neli?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-V4EAjuxP4fI/Tuuy9Id0p2I/AAAAAAAAC0w/ZogK4advPNs/s1600/P1050706.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-V4EAjuxP4fI/Tuuy9Id0p2I/AAAAAAAAC0w/ZogK4advPNs/s640/P1050706.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Tradycyjny polski bigos&lt;/i&gt; - pisze Nela - &lt;i&gt;jest kombinacją świeżego mięsa, wędzonego boczku, kiełbasy, szynki, kiszonej kapusty, cebuli, jabłek, pomidorów, ziół i przypraw oraz owoców jałowca.&lt;/i&gt; I ja się z tym zgadzam. Choć dodam do tego jeszcze suszone śliwki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;O bigosie mogę powiedzieć wiele, bo i skomplikowana to potrawa - nawet przydomki, takie jak: szlachecki, myśliwski, staropolski, kasztelański, litewski, hultajski&amp;nbsp; pozwalają dostrzec różnice. A o tym, że każda gospodyni ma swój przepis na bigos, nawet pisać nie będę, bo i po co. Zaraz wywołam spory na temat: dodawać kapustę słodką czy też nie;&amp;nbsp; wolno użyć pomidorów, bo może - o zgrozo! - psują one smak potrawy? No i - dawać czerwone wino, czy też postawić na bardzo prosty, grzybowy smak?&amp;nbsp; I jeszcze: gotować potrawę przez trzy dni&amp;nbsp; czy przez &amp;nbsp; trzy godziny?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mogę&amp;nbsp; jeszcze napisać, że jako dziecko nie lubiłam bigosu, wolałam kapustę z grzybami, a pierwszy bigos, od którego zaniemówiłam z wrażenia, nazywał się kasztelański i był ze śliwkami. Koleżanka kupiła go w sklepie z mrożonkami! Naprawdę. Zachwyciły mnie chyba te śliwki i to, że bigos nie był tłusty, lecz ciemny, grzybowy, głęboki w smaku, jakby bardziej dojrzały. Od tej pory, ilekroć gotowałam bigos, przemycałam do niego śliwki, dodawałam chude mięsa i dużo grzybów. Bigos mojej Mamy był zawsze pomidorowy&amp;nbsp; w smaku, lubiliśmy&amp;nbsp; go jeść&amp;nbsp; z dużą ilością kminku i majeranku. Ale przełom&amp;nbsp; w kwestii bigosu nastąpił dopiero wtedy,&amp;nbsp; kiedy&amp;nbsp; przeczytałam &lt;i&gt;Kuchnię Neli&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Od tej pory rozumiem naturę tej potrawy i wiem, jak szybko ugotować pyszny i dojrzały bigos. Czasami dolewam trochę wina, innym razem&amp;nbsp; daję więcej grzybów, piekę albo duszę mięso, ale ostateczny smak pozostaje podobny. Kiedyś uratowałam smaczny, ale niedojrzały bigos, dodając potajemnie łyżkę powideł śliwkowych i&amp;nbsp; płaską łyżkę koncentratu pomidorowego (przyspiesza dojrzewanie potrawy!).&amp;nbsp; Smakował naprawdę wykwintnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Oto przepis na bigos mocno inspirowany przepisem Neli Rubinstein:&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 kg kapusty kiszonej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kg mięsa wieprzowego (łopatka, karkówka, ale mogą też być dobrej jakości żeberka) *&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg kiełbasy dobrze uwędzonej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;spory kawałek wędzonego boczku albo wędzona kość schabowa z kawałkami mięsa&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 duże jabłko&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 garście grzybów suszonych (borowiki i podgrzybki)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2- 3 duże cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;garść suszonych śliwek i/lub czubata łyżka powideł śliwkowych&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 czubata łyżka kminku (mielonego lub utłuczonego) &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;po kilka ziaren jałowca, ziela angielskiego, pieprzu - zmiażdżonych w moździerzu&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;3 liście laurowe &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 pomidory lub czubata łyżka koncentratu pomidorowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki grzybowego sosu sojowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;lampka czerwonego wina (niekoniecznie)&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej lub masło&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ew. trochę wędzonej szynki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grzyby moczę w letniej wodzie i gotuję w osobnym garnku.&amp;nbsp; Boczek wędzony i 2 cebule kroję w kostkę i przesmażam na oleju w garnku żeliwnym. Dokładam do garnka&amp;nbsp; odciśniętą i&amp;nbsp; pokrojoną&amp;nbsp; kapustę, przekładając kolejne warstwy&amp;nbsp; zmiażdżonymi przyprawami, śliwkami, pomidorami, startym na tarce jabłkiem. Zalewam kapustę wrzącą wodą albo bulionem i gotuję pod przykryciem około 2 godzin. Albo krócej. Czasami dodaję jeszcze&amp;nbsp;&amp;nbsp; lampkę czerwonego wina.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;W osobnym garnku duszę tymczasem do miękkości pokrojone mięso i pozostałą cebulę.&amp;nbsp; Zapachy unoszą się nieziemskie! Nie zważam na to i dzielnie kroję kiełbasę w półplasterki,&amp;nbsp; następnie przesmażam&amp;nbsp; na patelni, by pozbawić ją nadmiaru tłuszczu. Potem łączę wszystkie składniki (mięso, kapustę z przyprawami, pokrojone w paski grzyby) i duszę wszystko jeszcze przez 15 - 30&amp;nbsp; minut. Doprawiam sosem sojowym (to naprawdę poprawia smak i wygląd bigosu!) i świeżo zmielonym pieprzem. Próbuję i ... dokładam trochę powideł. Ale nie&amp;nbsp; zawsze jest to konieczne, zapewniam!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ljQLFQlaDFo/TuuzNOSGH-I/AAAAAAAAC04/b0__cqLQtGk/s1600/P1050703.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-ljQLFQlaDFo/TuuzNOSGH-I/AAAAAAAAC04/b0__cqLQtGk/s640/P1050703.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnie wietrzę mieszkanie (!)&amp;nbsp; i&amp;nbsp; podaję wspaniały, aromatyczny bigos&amp;nbsp; z chlebem razowym i lampką czerwonego wina.&amp;nbsp; Bigos kilkakrotnie odgrzany jest podobno&amp;nbsp; lepszy, ale ten smakuje od samego początku. Lubię gotować po polsku - zwłaszcza w porze wrzosów i chryzantem :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;&lt;img align="middle" alt="Gotujemy po polsku!" border="1" name="AGMOID0" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;*Czasami piekę mięso - jak radzi Nela -&amp;nbsp; wtedy podsmażoną&amp;nbsp; kiełbasę dodaję razem z tłuszczem. Nela dodaje&amp;nbsp; jeszcze 500 g wędzonej szynki, ale - według mnie&amp;nbsp; i moich koleżanek&amp;nbsp; - bigos staje się wtedy zbyt słony. Zwłaszcza następnego dnia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak Wy gotujecie bigos? Macie jakieś ortodoksyjne przepisy? Gotujecie po "męsku" (z należną czcią, ze świeżo zakupionych składników i ściśle według przepisu ) czy po damsku (z poświątecznych mięsiw i sosów z pieczenia)?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja nie gotuję bigosu na święta, bo jest zbyt sycącą potrawą. Wolę go jeść w karnawale albo późną jesienią, kiedy na dworze słota i zimno. Albo 1 listopada - jak teraz. &lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TM6w8xx_xKI/AAAAAAAACc0/k58WzpBMkf4/s1600/P1050706.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TM6w8xx_xKI/AAAAAAAACc0/k58WzpBMkf4/s400/P1050706.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5221868464364982316?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5221868464364982316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5221868464364982316&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5221868464364982316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5221868464364982316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/11/bigos.html' title='Bigos Neli?'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-V4EAjuxP4fI/Tuuy9Id0p2I/AAAAAAAAC0w/ZogK4advPNs/s72-c/P1050706.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7596407355783809027</id><published>2010-10-29T12:07:00.000-07:00</published><updated>2011-07-16T00:43:19.776-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Serniczki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TMXfm0msbTI/AAAAAAAACb0/qxEdwx5y1Lo/s1600/P1050699.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TMXfm0msbTI/AAAAAAAACb0/qxEdwx5y1Lo/s640/P1050699.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Bo  właściwie dlaczego sernik ma być duży? Małe pieką się krócej, szybciej  tężeją&amp;nbsp; i każdy stanowi osobny&amp;nbsp; deser. I są takie niezobowiązujące! Ja  upiekłam ich całkiem dużo, ale można przecież przygotować je z połowy  porcji. A potem - biec z nimi na imieniny Teściowej albo na rodzinny  obiad.&amp;nbsp; Jedną foremkę zabrałam nawet do pracy!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Bardzo łatwo&amp;nbsp; przygotować takie serniczki, bo przepis jest podstawowy, bazuje  na tłustym, kremowym&amp;nbsp; serze (ekologicznym albo wiejskim), a masa serowa  aromatyzowana jest jedynie skórką z cytryny. Dlatego serniczki dobrze  smakują w towarzystwie sosu malinowego albo jagodowego. Ponadto:  pieczone w niskiej temperaturze i w kąpieli wodnej nie rumienią się  zanadto i NIE OPADAJĄ. A to czasami jest naprawdę ważne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zależało  mi na&amp;nbsp; uzyskaniu tradycyjnego smaku i stałej konsystencji, dlatego nie  dodawałam śmietany, a masę serową&amp;nbsp; wzmocniłam mąką ziemniaczaną, choć  nie lubię jej w sernikach. Można dać kaszę mannę zamiast mąki.*&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNBQrffUvWI/AAAAAAAACdI/HXv7rroI_Hk/s1600/P1050694.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TNBQrffUvWI/AAAAAAAACdI/HXv7rroI_Hk/s640/P1050694.JPG" width="481" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kg miękkiego, tłustego, kremowego sera, który nie wymaga mielenia**&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;8-9 jaj (ilość zależy od ich wielkości)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1,5 szklanki cukru (można mniej)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;skórka starta z 2 cytryn&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W  mikserze ubiłam całe jaja z cukrem na puszystą masę, dodałam ser i  skórkę, dobrze wymieszałam mieszadłem i - gotowe. Masę serową można  umieścić w foremkach do muffinów wyłożonych papilotami albo w  niewielkich foremkach wysmarowanych masłem i wysypanych tartymi  biszkoptami, tak jak u mnie. Foremki wstawiłam do dużej głębokiej  metalowej formy, wypełniłam do połowy wodą i piekłam serniczki w  temperaturze 160 stopni przez 40 minut.&amp;nbsp; Po 3 godzinach pięknie zastygły  i nadawały się na deser po imieninowym obiedzie. Przygotowanie sosu  jagodowego zajmuje jedynie 2 minuty. Abo ciut więcej. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Sos:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 garście jagód&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;1-2&amp;nbsp; łyżki cukru&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jagody z cukrem zagotować w rondelku.  Mieszać aż do rozpuszczenia się cukru. Zimne albo ciepłe podawać razem z  serniczkami albo osobno, w sosjerce. I już. Mąż zachwycony - ale nie  wiem, czy to się liczy, bo to prawdziwy sernikożerca ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Jeśli macie więcej czasu, nie dodawajcie mąki - serniczki i tak zastygną i będą jeszcze lepsze. Można do nich dodać trochę śmietany i limoncello... Będą wyglądały tak: &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TM6_75-x7dI/AAAAAAAACc8/I_GQc6Cit_Y/s1600/P1050716.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TM6_75-x7dI/AAAAAAAACc8/I_GQc6Cit_Y/s400/P1050716.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;** Do sera wiaderkowego dodałabym chyba trochę roztopionego albo bardzo miękkiego masła. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TMXhV8FXRpI/AAAAAAAACcE/hvvbZcMnLr4/s1600/P1050697.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7596407355783809027?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7596407355783809027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7596407355783809027&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7596407355783809027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7596407355783809027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/10/serniczki.html' title='Serniczki'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TMXfm0msbTI/AAAAAAAACb0/qxEdwx5y1Lo/s72-c/P1050699.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-4057391718050856946</id><published>2010-10-20T10:10:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T07:50:53.440-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia skandynawska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Köttbullar, czyli szwedzkie klopsiki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLyisNTuW4I/AAAAAAAACbg/cwTenir9lzc/s1600/P1050689.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLyisNTuW4I/AAAAAAAACbg/cwTenir9lzc/s400/P1050689.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Upiekłam &lt;i&gt;rostbef&lt;/i&gt; &lt;i&gt;z kością&lt;/i&gt; i pobiegłam na koncert Leonarda Cohena* (doskonały!). W nocy gotowałam  &lt;i&gt;pejzankę&lt;/i&gt;, bo następnego dnia miałam spotkanie z Etgarem&amp;nbsp; Keretem** (właśnie gościł w Polsce)&amp;nbsp; oraz &amp;nbsp;  feministyczne seminarium, które prowadziła koleżanka. I tak przez kilka  dni: zajęcia, spotkania, warsztaty, teatr, film (Warszawski Festiwal Filmowy!). I praca. Owszem. Jeden z  takich obfitujących w zajęcia dni skończył mi się o 24.00. Nic dziwnego, że sąsiad przyjrzał mi się podejrzliwie, kiedy mnie spotkał o tej porze przed domem...&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tak gdzieś pomiędzy jednym spotkaniem a drugim usmażyłam masę szwedzkich&amp;nbsp; klopsików&amp;nbsp; &lt;i&gt;köttbullar&lt;/i&gt;&lt;i&gt;***&amp;nbsp;&lt;/i&gt; i powstał obiad na trzy dni. Pierwszego&amp;nbsp; podałam klopsiki z tłuczonymi ziemniakami i buraczkami, choć wskazany jest tu raczej dżem z borówek, a przez następne dni jedliśmy pozostałe&amp;nbsp; w wyrazistym sosie paprykowo-pomidorowym,&amp;nbsp; z makaronem tagliatelle. Smakowite połączenie - taka europejska kuchnia &lt;i&gt;fusion&lt;/i&gt;. Danie dobre na zimne dni, zmęczenie i pośpiech.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kg mielonego mięsa wieprzowo-wołowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 rozbite trzepaczką jaja&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 cebula starta na tarce&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżeczka&amp;nbsp; musztardy (opcjonalnie) &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;masło + olej do smażenia &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Składniki wymieszać w misce&lt;i&gt; &lt;/i&gt;i mokrymi dłońmi formować pulpeciki wielkości orzecha włoskiego. Smażyć partiami na maśle z olejem, potrząsając patelnią, by równomiernie się rumieniły. Ważne, żeby pulpeciki były naprawdę niewielkie, bo tylko wtedy dobrze się usmażą w środku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sos:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki słodkiej papryki w proszku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżeczka ostrej papryki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka koncentratu pomidorowego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 - 3 łyżki&amp;nbsp; śmietany&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szklanka wody lub bulionu &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka masła &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzać masło, dodać paprykę w proszku i smażyć przez kilka sekund,&amp;nbsp; następnie dodać koncentrat pomidorowy, śmietanę i szklankę wrzącej wody albo bulionu, doprawić do smaku i gotować sos przez kilka minut&amp;nbsp; aż do zgęstnienia. Wrzucić kulki i smażyć jeszcze przez chwilę. Podawać z makaronem i sałatą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szybkie. Proste. Bardzo dobre. Sos powinien być intensywnie paprykowo-pomidorowo-śmietanowy w smaku.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLyeYWOcNhI/AAAAAAAACbU/g22pJakUgqo/s1600/P1050690.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLyeYWOcNhI/AAAAAAAACbU/g22pJakUgqo/s400/P1050690.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Boże, jak on śpiewa! Chyba jeszcze lepiej niż kiedyś. Co tu dużo pisać:&amp;nbsp;&amp;nbsp; piękny, głęboki głos, ogromna elegancja i kultura muzyczna. Trzy i pół godziny na scenie, siedem bisów i ... 76 lat.&amp;nbsp; Chapeau bas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;** Kereta lubię za styl i za osobowość. Jest dla mnie mistrzem krótkiej formy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*** Takie klopsiki w domu to niezła baza dla kilku obiadów - świetnie smakują zarówno w sosie pieczeniowym, grzybowym jak i&amp;nbsp; pomidorowym. Ale i podane bez żadnego sosu, tylko w towarzystwie ziemniaków&amp;nbsp; i borówek, smakują bardzo dobrze.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TL8kOUS1qnI/AAAAAAAACbo/1M0A4Qe8b_w/s1600/P1050682.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TL8kOUS1qnI/AAAAAAAACbo/1M0A4Qe8b_w/s400/P1050682.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-4057391718050856946?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/4057391718050856946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=4057391718050856946&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4057391718050856946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/4057391718050856946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/10/kottbullar-czyli-szwedzkie-klopsiki.html' title='Köttbullar, czyli szwedzkie klopsiki'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLyisNTuW4I/AAAAAAAACbg/cwTenir9lzc/s72-c/P1050689.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-896322695895982193</id><published>2010-10-10T04:39:00.000-07:00</published><updated>2011-07-10T06:48:37.324-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potrawy jednogarnkowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Wino i boeuf a la bourguignonne</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLCv6pY_jDI/AAAAAAAACbI/7ZwHTBoIUpM/s1600/P1050680.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLCv6pY_jDI/AAAAAAAACbI/7ZwHTBoIUpM/s640/P1050680.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Czasami jedzenie staje się pretekstem do wypicia kieliszka dobrego wina. Czasami gotujemy, by zwolnić tempo, bo czas wokół pędzi jak szalony, a my nie dajemy rady obowiązkom, wyjazdom, chorobom... Czasami mamy po prostu ochotę na danie jednogarnkowe, które możemy odgrzewać przez dni kilka, bo&amp;nbsp; zajęcia&amp;nbsp; nie pozwalają&amp;nbsp; na dłuższy pobyt w kuchni.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tym razem zatęskniłam za &lt;i&gt;boeuf a la&amp;nbsp; bourguignonne&lt;/i&gt;, czyli &lt;i&gt;wołowiną po burgundzku&lt;/i&gt;. Lubię to danie i zapewne przygotowywałabym je częściej, gdyby nie okropny smak&amp;nbsp; pieczarek, które od jakiegoś czasu smakują raczej wapnem niż&amp;nbsp; grzybem i są upiornie twarde i głąbiaste. Czy ktoś wie, o co tu chodzi?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zaryzykowałam jednak i kupiłam wszystkie składniki oprócz wina, bo miałam jakąś butelkę w domu. Jakąś - właśnie. Okazało się, że wino nie jest wcale francuskie, tylko hiszpańskie i że jest to doskonałe, trzymane na specjalną okazję, wino z regionu&amp;nbsp; &lt;i&gt;Rioha&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; Żal był wielki, ale mężnie wlałam wino do wołowiny, filozoficznie rozmyślając nad ceną, jaką płacimy za niektóre kulinarne przyjemności... I tak oto&amp;nbsp; francuska &lt;i&gt;wołowina po burgundzku&lt;/i&gt; stała się&amp;nbsp; jedynie bardzo smacznym dodatkiem do pysznego hiszpańskiego&amp;nbsp; wina. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 kg wołowiny gulaszowej, pokrojonej w dużą kostkę (ok. 5 cm)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;20 dkg wędzonego boczku &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt; 10 dkg masła&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej do smażenia,&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 &amp;nbsp; łyżki mąki pszennej &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka koncentratu pomidorowego &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg małych pieczarek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilkanaście szalotek&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;por &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 ząbki czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;350 ml czerwonego wina burgundzkiego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;500 ml bulionu wołowego &lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;marchewka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;bouquet garni (natka pietruszki, liść laurowy, tymianek)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Zaczynamy od nagrzania piekarnika do 150 stopni C. W tym czasie na patelni rozgrzewamy połowę&amp;nbsp; masła z kilkoma łyżkami oleju i smażymy pokrojony w kostkę boczek na rumiano. Po usmażeniu wkładamy go do żeliwnego garnka, a na pozostałym tłuszczu obsmażamy partiami wołowinę - aż się ładnie zrumieni.  Wołowinę dokładamy do boczku. Teraz musimy z  patelni zlać tłuszcz, nałożyć resztę masła i smażyć pokrojone w talarki warzywa: cebulę, pora, marchew i  czosnek ( przez 3 minuty ).&amp;nbsp; Po tym czasie posypujemy warzywa&amp;nbsp; mąką i smażymy jeszcze przez 2 minuty, intensywnie mieszając.  Wlewamy wino i bulion, i, znów mieszając,&amp;nbsp; doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy 1 minutę.  Całość wlewamy do garnka z mięsem. Potrawę&amp;nbsp;&amp;nbsp; trzeba teraz posolić, popieprzyć, dodać bouquet garni,  koncentrat pomidorowy i wymieszać. Płyn powinien sięgać 1 cm powyżej  warstwy mięsa -&amp;nbsp; w razie potrzeby dolewamy&amp;nbsp; więcej bulionu. Wstawiamy naczynie do  piekarnika i pieczemy przez 2 godziny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie zajmujemy się czymkolwiek, na co tylko mamy&amp;nbsp; ochotę*, bo wołowina powoli piecze się sama... Po upływie 2 godzin podsmażamy&amp;nbsp; na dwóch łyżkach masła&amp;nbsp; najpierw&amp;nbsp; całe szalotki,&amp;nbsp; potem&amp;nbsp; pieczarki, też w całości. Cebulki i pieczarki dodajemy do mięsa i pieczemy jeszcze 0,5 godziny. Gotowe.&amp;nbsp; Już jest pyszne, ale następnego dnia danie jeszcze zyskuje na smaku. Potrawę podajemy z resztą czerwonego wina, żałując,&amp;nbsp; że zostało go tak mało... Pełen zachwyt!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Ja miałam ochotę poczytać sobie eseje Zadie Smith, &lt;i&gt;Jak zmieniałam zdanie&lt;/i&gt;, ale zwykle robię w tym&amp;nbsp; czasie pranie albo sprzątam kuchnię ;)&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLCwVJmIXVI/AAAAAAAACbQ/OV1Pye-q0W0/s1600/P1050675.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLCwVJmIXVI/AAAAAAAACbQ/OV1Pye-q0W0/s640/P1050675.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-896322695895982193?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/896322695895982193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=896322695895982193&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/896322695895982193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/896322695895982193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/10/wino-i-boeuf-la-bourguignonne.html' title='Wino i boeuf a la bourguignonne'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TLCv6pY_jDI/AAAAAAAACbI/7ZwHTBoIUpM/s72-c/P1050680.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-7514142785648051520</id><published>2010-10-05T11:34:00.000-07:00</published><updated>2011-10-16T02:00:22.652-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Dynia z dynią, czyli  styryjski smak</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrBmomckLI/AAAAAAAACa8/c_qa-krp970/s1600/P1050671.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrBmomckLI/AAAAAAAACa8/c_qa-krp970/s640/P1050671.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tu nawet nie chodzi o dynię ani o zupę z dyni. Ważny jest styryjski olej dyniowy o wyrazistym orzechowym&amp;nbsp; smaku i silnym aromacie, dodawany na końcu, bezpośrednio do miseczki. Wystarczy kilka kropli i zupa otrzymuje ten ostateczny szlif, podkręcony smak. Olej nadaje zupie charakteru i ma niezliczone zalety, korzystnie wpływa na nasze zdrowie, o czym poczytać możecie w internecie,&amp;nbsp; bo blog kulinarny to nie miejsce, by pisać o tak nieapetycznych właściwościach.&amp;nbsp; W każdym razie - olej ten&amp;nbsp; jest pyszny i zdrowy. No i popularny&amp;nbsp; nie tylko w&amp;nbsp; Styrii w Austrii, skąd pochodzi. Polecam. Najpierw zapraszam na&amp;nbsp; zupę&amp;nbsp; krem z dyni:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; &lt;i&gt;1/2 kg dyni pokrojonej w kostkę&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;marchewka&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kawałek selera&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;cebula&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ząbek czosnku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ziemniak&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;kilka gałązek tymianku, natka pietruszki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól, pieprz, liść laurowy&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka masła + 1 łyżka zwykłego oleju do smażenia&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej z pestek dyni&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;prażone pestki dyni&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warzywa należy poddusić na maśle z olejem i zalać bulionem albo wrzątkiem, dodać zioła i przyprawy, gotować do miękkości. Zmiksować zupę&amp;nbsp; na krem, doprawić do smaku, przelać do miseczek i dodać odrobinę dyniowego oleju oraz&amp;nbsp; posypać prażonymi pestkami dyni. Naprawdę smakuje!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrBEuqyqMI/AAAAAAAACa4/vVmpE9M3wxg/s1600/P1050670.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrBEuqyqMI/AAAAAAAACa4/vVmpE9M3wxg/s640/P1050670.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;A na deser można sobie spróbować prawdziwego smakołyku:&amp;nbsp; lodów waniliowych z tymże olejem z pestek dyni. Pycha! Styryjski smak. Częstowała nas takimi lodami Małgosia podczas jednego&amp;nbsp; ze spotkań w naszym book clubie. O literaturze rozmawialiśmy w "międzyczasie"...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lubię tę październikowo-dyniową&amp;nbsp; jesień, bo to czas przyznawania literackich nagród - Nike, Kościelskich, Nobla. Jeśli chodzi o Nike - to nie miałam&amp;nbsp; tym razem swojego faworyta, ale nagroda dla Tadeusza Słobodzianka jest znamienna. Przyznano ją &lt;i&gt;Naszej Klasie&lt;/i&gt; za &lt;i&gt;sposób &lt;/i&gt;ujęcia trudnego tematu - jak powiedziała w laudacji przewodnicząca jury - prof. Grażyna Borkowska. Dramat Słobodzianka staje się tym samym&amp;nbsp; &lt;i&gt;częścią, elementem pracy żałoby&lt;/i&gt;, którą muszą wykonać Polacy, by zmierzyć się z historią i upiorami przeszłości. Warto. Ku rozwadze.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrB-z3-CuI/AAAAAAAACbA/gwtFfc50KeI/s1600/P1050659.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrB-z3-CuI/AAAAAAAACbA/gwtFfc50KeI/s640/P1050659.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-7514142785648051520?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/7514142785648051520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=7514142785648051520&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7514142785648051520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/7514142785648051520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/10/dynia-z-dynia-czyli-styryjski-smak.html' title='Dynia z dynią, czyli  styryjski smak'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TKrBmomckLI/AAAAAAAACa8/c_qa-krp970/s72-c/P1050671.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2753243745400108705</id><published>2010-09-26T11:50:00.000-07:00</published><updated>2010-09-26T11:50:39.285-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki dzieciństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mięsa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jesiennie'/><title type='text'>Dla wielbicieli. Wątróbki drobiowe z jabłkami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TJ-Ds8T8O3I/AAAAAAAACao/D-zw18GnwD8/s1600/P1050644.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TJ-Ds8T8O3I/AAAAAAAACao/D-zw18GnwD8/s400/P1050644.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Wiem, że to danie ma wielu przeciwników. Sama przez wiele lat nie przepadałam za smakiem wątróbki, ale ten zapach karmelizowanych jabłek i&amp;nbsp; przyrumienionej cebulki nie ma sobie równych... Kiedy Babcia mojego Męża smażyła takie wątróbki na obiad, aromat unosił się nawet na klatce schodowej. Smak też jest wspaniały, zwłaszcza w połączeniu z ziemniaczanym puree. Baaardzo domowe danie. Z tłuszczem, a jakże! W restauracji podano by nam takie wątróbki&amp;nbsp; na grzance albo&amp;nbsp; na cząstkach jabłek, ale w wersji domowej konieczne są ziemniaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1/2 kg wątróbek drobiowych&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 jabłka (najlepiej kwaśne)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 - 3&amp;nbsp; cebule&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;olej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;masło&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;ziemniaki&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Zaczynamy od ziemniaków, bo reszta składników smaży się szybko. Zatem - kiedy ziemniaki gotują się w garnku, kroimy w plasterki cebule, wątróbki czyścimy z ewentualnych żyłek, jabłka obieramy i kroimy w ósemki albo grube plasterki. Następnie&amp;nbsp; na&amp;nbsp; trzech patelniach rozgrzewamy olej z masłem (tłuszczu nie żałujemy, bo danie się nie uda ;) ) i smażymy każdy ze składników osobno. To według mnie jest gwarancją sukcesu, choć - jeśli patelnie są duże - wystarczą dwie. Jabłka można usmażyć obok wątróbek albo cebuli. Cebulę należy koniecznie ładnie zrumienić, jabłka nie mogą się rozpaść, a wątróbka musi pozostać soczysta. Na jednej patelni trudno ten efekt osiągnąć. Usmażone wątróbki solimy i doprawiamy pieprzem. Ziemniaki rozgniatamy na puree z łyżką masła albo tłuszczem spod wątróbek i - gotowe! Podajemy fantazyjnie ułożone na talerzu. Albo na półmisku. Pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewniam, że jabłka usmażone na maśle mają cudowny smak... I ciepło pozdrawiam wszystkich smakoszy wątróbki.&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TJ-DxhGGm2I/AAAAAAAACas/Azhh6rqjtnw/s1600/P1050648.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TJ-DxhGGm2I/AAAAAAAACas/Azhh6rqjtnw/s400/P1050648.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2753243745400108705?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2753243745400108705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2753243745400108705&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2753243745400108705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2753243745400108705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/09/dla-wielbicieli-watrobki-drobiowe-z.html' title='Dla wielbicieli. Wątróbki drobiowe z jabłkami'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TJ-Ds8T8O3I/AAAAAAAACao/D-zw18GnwD8/s72-c/P1050644.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-5209751290136108188</id><published>2010-09-05T03:49:00.000-07:00</published><updated>2010-09-05T03:50:03.838-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Lubię...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIEbNdc8tI/AAAAAAAACaI/LR1WitaCAcU/s1600/P1050536.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIEbNdc8tI/AAAAAAAACaI/LR1WitaCAcU/s400/P1050536.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://dziubankiany.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Ana&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; i &lt;a href="http://smakiaromaty.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Kass&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; zaprosiły mnie do zabawy w " lubię". Wymienię więc 10 nieoczywistych przykładów. Oto one: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Lubię odwiedzać miejsca kojarzone z literaturą, bo w ogóle uważam, że literatura ożywia przestrzeń, sprawia, że ta ostatnia zaczyna istnieć&amp;nbsp; inaczej. Na przykład Warszawa&amp;nbsp;&amp;nbsp; to miasto wyobrażone albo utrwalone w czyjejś pamięci, po wielekroć zmitologizowane&amp;nbsp; i dzięki temu inne. Inaczej patrzy się na wielki blok przy Hawajskiej, wiedząc, jak opisywał go Białoszewski albo&amp;nbsp; - całkiem inaczej odbiera&amp;nbsp; się miasto, wędrując śladami bohaterów "Lalki"...&amp;nbsp; Z kolei Helsingor&amp;nbsp; to już dla wszystkich miasto Hamleta. Bo tu,&amp;nbsp; na zamku Kronborg, akcję swego dramatu umieścił Szekspir:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIICqiWUy6I/AAAAAAAACZQ/q4DZ9yLamKQ/s1600/P1050270.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIICqiWUy6I/AAAAAAAACZQ/q4DZ9yLamKQ/s400/P1050270.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Lubię zimne morza, czyli&amp;nbsp; Bałtyk po prostu. I nie tęsknię wcale za gorącymi plażami. Podoba mi się surowa szlachetność Północy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIC1RhypvI/AAAAAAAACZY/EdJmOk9WDmw/s1600/P1050332.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIC1RhypvI/AAAAAAAACZY/EdJmOk9WDmw/s400/P1050332.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;3. A plaże to w ogóle najbardziej lubię te na Helu:&amp;nbsp; kilometry plaż i spacery przy każdej pogodzie, z falą oblewającą nogi:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TINnjcXr7UI/AAAAAAAACaY/zvzLlAtQhtA/s1600/bornholm+piotr+093.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TINnjcXr7UI/AAAAAAAACaY/zvzLlAtQhtA/s400/bornholm+piotr+093.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. Lubię też nowoczesną architekturę, która świetnie komponuje się ze starą&amp;nbsp; tkanką&amp;nbsp; miasta i dlatego zachwycił mnie Czarny Diament w Kopenhadze, czyli&amp;nbsp; &amp;nbsp; Kopenhaska Biblioteka Królewska:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIC-xOpo3I/AAAAAAAACZg/vLmTUkx-W7w/s1600/P1050449.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIC-xOpo3I/AAAAAAAACZg/vLmTUkx-W7w/s400/P1050449.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;5. Lubię pić kawę w miejscu z ładnym widokiem, na przykład przed tą biblioteką:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIJAWnPMtI/AAAAAAAACaQ/LLVt5x99kKw/s1600/P1050452.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIJAWnPMtI/AAAAAAAACaQ/LLVt5x99kKw/s400/P1050452.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;6. Lubię po prostu miejsca związane z literaturą i sztuką, w których tętni życie. Dlatego odwiedzam takie&amp;nbsp; księgarnie&amp;nbsp; jak Tarabuk, Czuły Barbarzyńca w Warszawie, czy Bookarest w Starym Browarze&amp;nbsp; w Poznaniu. Można tam popracować, wypić kawę, pogadać o książkach i wiele z nich kupić. Bo tam sprzedaje się tylko dobre książki. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;7. Lubię rowery w mieście i marzę&amp;nbsp; o tym, by polubić jazdę rowerem do pracy. Na razie lubię patrzeć na zdjęcia na tym &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.copenhagencyclechic.com/"&gt;blogu&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;8. Lubię &lt;a href="http://www.festiwalsingera.pl/"&gt;&lt;b&gt;Festiwal Singera&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; w Warszawie, który dziś właśnie się kończy, bo lubię, kiedy ludzie ożywiają przestrzeń, czyli przywracają życie miejscom już umarłym, nadając im nową jakość. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;9.&amp;nbsp; Lubię znaleźć się w obcym miejscu, w którym zewsząd otacza mnie obcy język. Na przykład szwedzki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;10. Lubię świeże smaki w kuchni i prostotę kuchni skandynawskiej, dlatego lubię sałatkę albo&amp;nbsp; kanapkę z krewetkami:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TINuxtrs26I/AAAAAAAACag/GDJY0Dee-yQ/s1600/P1050497.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TINuxtrs26I/AAAAAAAACag/GDJY0Dee-yQ/s400/P1050497.JPG" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Do zabawy w "lubię..." zapraszam te osoby, które jeszcze nie brały&amp;nbsp; w niej udziału, a właśnie tu zajrzały. Bawcie się dobrze!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-5209751290136108188?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/5209751290136108188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=5209751290136108188&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5209751290136108188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/5209751290136108188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/09/lubie.html' title='Lubię...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TIIEbNdc8tI/AAAAAAAACaI/LR1WitaCAcU/s72-c/P1050536.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-1199135617228198530</id><published>2010-08-15T08:59:00.000-07:00</published><updated>2011-10-16T01:56:57.493-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lekko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia skandynawska'/><title type='text'>Syndrom Bullerbyn, czyli z tęsknoty za Szwecją</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgNgia-XhI/AAAAAAAACYI/dLZAnfAdzOw/s1600/P1050525.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgNgia-XhI/AAAAAAAACYI/dLZAnfAdzOw/s640/P1050525.JPG" width="492" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tęsknota za Szwecją nie jest podobno tylko naszym polskim wymysłem. Niemcy też cierpią na syndrom Bullerbyn - o czym pisze&amp;nbsp; Tilmann Bunz,&amp;nbsp; autor &lt;i&gt;Krainy zimnolubów. &lt;/i&gt;Szwecja to przecież&amp;nbsp; takie wyimaginowane Bullerbyn w dużym formacie -&amp;nbsp; każdy może w niej znaleźć ową "nietkniętą, cudownie łagodną szwedzką przyrodę, malowniczo skondensowaną w mitycznym szwedzkim lecie"*. Ja takiej przyrody i takiego lata doświadczyłam, choć mieszkałam w dużym mieście, a skansen na skraju miasta zachwycił nas między innymi&amp;nbsp; maleńką miejską uliczką&lt;i&gt; z &lt;/i&gt;czasów Astrid Lingren, która wprawdzie&amp;nbsp; mieszkała w Smolandii, nie w Skanii, ale to przecież niedaleko:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgN59hhobI/AAAAAAAACYQ/dzAfC6g3Rkg/s1600/P1050476.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgN59hhobI/AAAAAAAACYQ/dzAfC6g3Rkg/s640/P1050476.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Trafiliśmy tam do starej drukarni, w której można jeszcze kupić drukarskie szuflady na czcionki oraz wydrukowane na miejscu&amp;nbsp; plakaty; wstąpiliśmy do sklepiku z mydłem i powidłem oraz do sklepu ogrodniczego pełnego&amp;nbsp; cudownych mebli i&amp;nbsp; przedmiotów do dekoracji wnętrz i ogrodów. &lt;i&gt;-&amp;nbsp; No i jak tu nie mieć pięknie urządzonych mieszkań, skoro sklepy wnętrzarskie są w Szwecji tak zaopatrzone - &lt;/i&gt;powiedziała Justyna&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; To prawda, estetyka skandynawska zasługuje na osobną refleksję. Nigdzie nie widziałam dobrze znanej nam&amp;nbsp; tandety... Widać&amp;nbsp; gust Szwedów kształtuje się od dzieciństwa? Muszę&amp;nbsp; o tym porozmawiać z mamą Justyny!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ale w skansenie była też prawdziwa szwedzka wieś, z charakterystyczną zabudową znaną z filmów i reportaży o Skandynawii:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgOLQDDpMI/AAAAAAAACYY/giQS5EblbVs/s1600/P1050479.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="273" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgOLQDDpMI/AAAAAAAACYY/giQS5EblbVs/s400/P1050479.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;Były tam również sady, poletka uprawne i piękny ogród różany, w którym zanurzyliśmy się z przyjemnością:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgOcMroAQI/AAAAAAAACYg/6T79YBQ9NY4/s1600/P1050487.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="451" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgOcMroAQI/AAAAAAAACYg/6T79YBQ9NY4/s640/P1050487.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na fali skandynawskich wspomnień gotuję&amp;nbsp; ostatnio po szwedzku - jadamy krewetki, śledzie,&amp;nbsp; pieczonego, marynowanego&amp;nbsp; albo grillowanego łososia, a dania popijamy cydrem gruszkowym albo napojem z kwiatów czarnego bzu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Najbardziej lubię w kuchni skandynawskiej proste połączenia smaków:&amp;nbsp; filet z łososia z&amp;nbsp; sosem śmietanowo-majonezowym z koperkiem i cytryną, sałatę z kwaśnym dressingiem i zimną sałatkę z ziemniaków w sosie winegret. No i krewetki, którymi zajadaliśmy się z niekłamaną przyjemnością! To jedzenie świeże, wykwintne w swej prostocie i pyszne. Podczas&amp;nbsp; tygodnia spędzonego w Szwecji jedliśmy właściwie tylko ryby i krewetki, bo szkoda nam było z nich rezygnować, a&amp;nbsp; w restauracji rybnej&amp;nbsp; przy porcie jachtowym powinniśmy już chyba dostać zniżkę...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Po powrocie do domu&amp;nbsp; przygotowałam grillowanego&amp;nbsp; łososia, którego wcześniej skropiłam oliwą i octem balsamicznym. Solą i świeżo zmielonym pieprzem doprawiłam filety już na talerzu. Zdradzę Wam, że najlepszego łososia można kupić w sklepiku IKEI&amp;nbsp; - jest porcjowany i mrożony w folii. Cudo!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Grillowanego łososia położyłam na&amp;nbsp; mieszance&amp;nbsp; sałat z dressingiem (olej winogronowy + musztarda Dijon + ocet winny + sól i pieprz) i podałam z sałatką z młodych ziemniaków, które od razu po ugotowaniu&amp;nbsp; zmieszałam z sosem z&amp;nbsp; oliwy, musztardy ziarnistej, octem, solą morską, pieprzem, szczypiorkiem i koperkiem i zostawiłam do wystygnięcia. Łososia polałam jeszcze sosem jogurtowo-majonezowym, wymieszanym&amp;nbsp; z koperkiem i czerwonym kawiorem.&amp;nbsp; Palce lizać! &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;* Tilmann Bunz,&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;i&gt;Kraina zimnolubów. Skandynawia dla początkujących, &lt;/i&gt;Wydawnictwo Dolnośląskie&lt;i&gt;, &lt;/i&gt;Wrocław 2008.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgWRMqCHbI/AAAAAAAACYw/QQ9vtPrsa-Y/s1600/P1050526.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgWRMqCHbI/AAAAAAAACYw/QQ9vtPrsa-Y/s640/P1050526.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-1199135617228198530?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/1199135617228198530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=1199135617228198530&amp;isPopup=true' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1199135617228198530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1199135617228198530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/08/syndrom-bullerbyn-czyli-z-tesknoty-za.html' title='Syndrom Bullerbyn, czyli z tęsknoty za Szwecją'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TGgNgia-XhI/AAAAAAAACYI/dLZAnfAdzOw/s72-c/P1050525.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8600783208461206446</id><published>2010-08-06T02:43:00.000-07:00</published><updated>2011-10-16T01:50:59.627-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Tam, gdzie rosną poziomki...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFpmaZo29zI/AAAAAAAACXQ/zQMBgw-sxoc/s1600/P1050253.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFpmaZo29zI/AAAAAAAACXQ/zQMBgw-sxoc/s640/P1050253.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Moja miłość do Szwecji jest zupełnie irracjonalna i&amp;nbsp; ma niemal tyle samo lat, co&amp;nbsp; ja...&amp;nbsp; Bo&amp;nbsp; przecież nie od Bergmana się zaczęło, ale od literatury dla dzieci i od fenomenu Dzieci z Bullerbyn oraz Pippi. I Muminków, bo myślałam, że Tove Jansson była Szwedką. Ale to powody oczywiste. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z mniej oczywistych wymienię niektóre:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt; Święto Łucji i&amp;nbsp; Boże Narodzenie, które zaczyna się&amp;nbsp; już w listopadzie (pierwsze pierniczki upiekłam dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam, jak je przygotowują w Ikei. A&amp;nbsp; jak one pachniały!)&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;wszechogarniające białe światło, które sprawia, że&amp;nbsp; Szwedzi mają tak wielkie upodobanie do bieli, co widać i&amp;nbsp; w strojach, i&amp;nbsp; w dekoratorstwie, i w&amp;nbsp; architekturze...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmNZdGEHzI/AAAAAAAACWg/yPIxSmb5HmM/s1600/P1050333.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmNZdGEHzI/AAAAAAAACWg/yPIxSmb5HmM/s640/P1050333.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;ciche, pustawe&amp;nbsp; plaże - bez hałasu, bo&amp;nbsp; nawet dzieci wrzeszczą jakby ciszej...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmN2w_quII/AAAAAAAACWo/4Ik2m0IiODo/s1600/P1050404.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmN2w_quII/AAAAAAAACWo/4Ik2m0IiODo/s640/P1050404.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&amp;nbsp; odpoczynek na plaży miejskiej, na której można kontemplować widok na zamek Hamleta w Danii:&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmOS9bmsmI/AAAAAAAACWw/JbMcuwANUwU/s1600/P1050336.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="459" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFmOS9bmsmI/AAAAAAAACWw/JbMcuwANUwU/s640/P1050336.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;architekturę wpisaną w krajobraz (kiedyś zostanę fanatyczką idei czystości krajobrazu, wiem to na pewno)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFvXpMNQZdI/AAAAAAAACXc/XOSW1imv8IA/s1600/P1050475.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFvXpMNQZdI/AAAAAAAACXc/XOSW1imv8IA/s400/P1050475.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;szacunek dla natury (co brzmi jak truizm, ale spróbujcie sobie wyobrazić Polskę wyszorowaną, wolną&amp;nbsp; od reklam wszelkiej maści,&amp;nbsp; bez śmieci zalegających w lasach i przy drogach, z czystymi jeziorami - tak mniej więcej wygląda przypominająca Polskę południowa Szwecja...)&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt; kryminały Mankella czy Larssona - a jakże!&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;pysznego, wędzonego na ciepło&amp;nbsp; łososia z zimnym sosem koperkowym (majonez + śmietana + koperek + szczypiorek + cytryna), podawanego w Ystad:&lt;qtlend&gt;&lt;/qtlend&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFl9HQ9WkkI/AAAAAAAACWY/THnk_LVmHdM/s1600/P1050498.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFl9HQ9WkkI/AAAAAAAACWY/THnk_LVmHdM/s640/P1050498.JPG" width="499" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;cdn. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8600783208461206446?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8600783208461206446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8600783208461206446&amp;isPopup=true' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8600783208461206446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8600783208461206446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/08/tam-gdzie-rosna-poziomki.html' title='Tam, gdzie rosną poziomki...'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TFpmaZo29zI/AAAAAAAACXQ/zQMBgw-sxoc/s72-c/P1050253.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-728462397958885384</id><published>2010-07-12T14:43:00.000-07:00</published><updated>2011-07-09T08:01:02.719-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta owocowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na słodko'/><title type='text'>Lekka jak mgła. Pavlova</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtneNUxLiI/AAAAAAAACVg/kjkKm7-e2GM/s1600/P1050130.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtneNUxLiI/AAAAAAAACVg/kjkKm7-e2GM/s640/P1050130.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kto nie zna Pavlovej? Kiedy pierwszy raz ją jadłam, myślałam, że takiego deseru nie da się upiec w domu. Bo to nie jest zwykła beza. To beza chrupiąca z zewnątrz i miękka, wilgotna, ciągnąca w środku, zachowująca konsystencję pianki. Cudo! Nie każdy ją lubi, ale my tak! Przynieśli ją do nas znajomi, a W. tłumaczył, że to słynny australijski deser, który dostał od szefa&amp;nbsp; właśnie otwieranej&amp;nbsp; sieci&amp;nbsp; cukierni z australijskimi i amerykańskimi ciastami.To było dawno temu. Dziś sieć istnieje pod inną nazwą, a Pavlova jest chyba... najgorszym z jej smacznych deserów. Lepiej ją przygotować samemu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Tym bardziej, że Pavlovą łatwiej przygotować niż tort bezowy, bo ta beza nie wymaga kilku godzin suszenia i podaje się ją od razu, choć następnego dnia też jest pyszna - mocno schłodzona w lodówce. Lekka jak mgła albo taniec primabaleriny.&amp;nbsp; Pawłowa -&amp;nbsp; po prostu!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtoSWmfkjI/AAAAAAAACVw/poYP-mJ4sR8/s1600/P1050132.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtoSWmfkjI/AAAAAAAACVw/poYP-mJ4sR8/s400/P1050132.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;Składniki:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;6 białek (najlepsze będą w temperaturze pokojowej)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;300 g drobnego cukru&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżka&amp;nbsp; mąki &amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;i&gt;ziemniaczanej&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;1 łyżeczka octu winnego&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szczypta soli&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;1/2 litra bardzo dobrze schłodzonej śmietany kremówki (co najmniej kilka godzin!)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2-3 łyżki cukru pudru z wanilią do smaku&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;odrobina soku z cytryny (ja wolę taką śmietanę, nie jest mdła)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;500 - 700 dkg&amp;nbsp; truskawek albo innych miękkich owoców sezonowych&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewam do 150 stopni. W tym czasie przygotowuję bezę - białka z solą ubijam mikserem niemal na sztywno i powoli, nie przerywając ubijania,&amp;nbsp; dodaję cukier oraz&amp;nbsp; ocet. Ubijam jeszcze kilka minut - piana powinna być błyszcząca i sztywna. Pod koniec ubijania dodaję mąkę&amp;nbsp; i mieszam ją z pianą. Bezę wykładam na dużą blachę wyłożoną papierem pergaminowym i łyżką formuję koło (wielkie, beza będzie&amp;nbsp; i tak wysoka), podnosząc brzegi&amp;nbsp; i formując nierówności. Można, oczywiście, wyrównać powierzchnię piany&amp;nbsp; łyżką, wtedy spód będzie równy i jednakowo się upiecze. Piekę 90 minut w temperaturze 150 stopni, potem studzę jeszcze w uchylonym piekarniku (15 - 30 minut). Spód Pavlovej ma być wysuszony i chrupiący, by się nie rozpadł i dał oddzielić od pergaminu. Może się zdarzyć, że beza będzie wymagała dłuższego pieczenia - wszystko zależy od grubości blatu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ubijam śmietanę z cukrem i sokiem cytrynowym. Gotową bezę przenoszę na paterę, wykładam na&amp;nbsp; wierzch&amp;nbsp; ubitą śmietanę i dekoruję tort (?) połówkami truskawek. Albo malin. Jagody też są dobre! Pięknie wyglądają&amp;nbsp; z listkami mięty. Podaję od razu. Ale schłodzona jakby lepsza...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam Was serdecznie i życzę smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtodjT8y8I/AAAAAAAACV4/E_kpHcIR1SU/s1600/P1050125.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtodjT8y8I/AAAAAAAACV4/E_kpHcIR1SU/s400/P1050125.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-728462397958885384?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/728462397958885384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=728462397958885384&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/728462397958885384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/728462397958885384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/07/lekka-jak-mga-pavlova.html' title='Lekka jak mgła. Pavlova'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDtneNUxLiI/AAAAAAAACVg/kjkKm7-e2GM/s72-c/P1050130.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-1159066815519784074</id><published>2010-07-09T05:50:00.000-07:00</published><updated>2010-08-15T12:22:55.565-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Dlaczego Ryga?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TBZf6UvrP5I/AAAAAAAACUk/AIHWU9BL6hI/s1600/DSC00359.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TBZf6UvrP5I/AAAAAAAACUk/AIHWU9BL6hI/s400/DSC00359.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;- Najpierw&amp;nbsp; Wilno czy Ryga?&lt;/i&gt;&amp;nbsp; -&amp;nbsp; &lt;i&gt;Ryga!&lt;/i&gt; -  decydujemy w Augustowie i jedziemy na Łotwę. Bez rezerwacji, za&amp;nbsp; to z&amp;nbsp;  przewodnikami o mieście i netbookiem, by łatwiej było odszukać adresy  hoteli. Postanowiliśmy&amp;nbsp; tam spędzić dwa dni. I spędziliśmy. Warto było!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ryga pociągała&amp;nbsp; mnie od  dawna, wiadomo - hanzeatyckie miasto i w ogóle&amp;nbsp; - Inflanty, które  Rzeczpospolita straciła w&amp;nbsp; XVII wieku na rzecz Szwedów... Nie  podejrzewałam jednak, że to tak piękne, bogate i tętniące życiem miasto, w którym turyści nie mają przewagi ( liczebnej i finansowej ) nad  miejscowymi, więc nie odnosimy&amp;nbsp; tego nieprzyjemnego&amp;nbsp; wrażenia, że  przebywamy w skansenie,&amp;nbsp; a&amp;nbsp; poubierani w ludowe stroje&amp;nbsp; kelnerzy&amp;nbsp;  obsługują hordy turystów, przekrzykując&amp;nbsp;&amp;nbsp; brzmienie&amp;nbsp; muzyki  rozlegającej się zewsząd. Tak - Ryga to nie Tallin, na szczęście!  Dlatego o Tallinie nie będę pisać. Nie napiszę też o Wilnie, bo tam naprawdę &lt;i&gt;nikt nie woła... &lt;/i&gt;Dla mnie Wilno na zawsze już chyba pozostanie miastem wyobrażonym, obecnym w przestrzeni literackiej, a nie realnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to Ryga, ze względu na historię nieco kosmopolityczna, pachnie&amp;nbsp; bryzą, choć leży nad rzeką&amp;nbsp; Dźwiną (Daugava), a do morza od centrum jest kilka kilometrów. Miasto zachwyciło nas Starówką, secesyjną&amp;nbsp; zabudową&amp;nbsp; i bulwarami. Odpoczywaliśmy w cieniu drzew, podglądając życie ryżan (tak to brzmi!) i snując refleksje&amp;nbsp; nad historią, językiem łotewskim,&amp;nbsp; przestrzenią miejską. Zresztą -&amp;nbsp; miasto, które swojemu burmistrzowi  postawiło taki pomnik (stoi&amp;nbsp; na nim wraz z żoną&amp;nbsp; i ukochanym psem)- musi być miejscem, w którym dobrze się żyje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TB5TcOd4P2I/AAAAAAAACU4/sM7u05rWBK0/s1600/P1040930.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&amp;nbsp;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TB5TcOd4P2I/AAAAAAAACU4/sM7u05rWBK0/s400/P1040930.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Osobnym tematem jest słynna ( podręcznikowa, jak  piszą)&amp;nbsp; secesja, skupiona zwłaszcza przy ulicy Alberta czy - jak ta na zdjęciu - przy ulicy Elżbiety.&amp;nbsp; A to wszystko dzieło jednego człowieka, Michaiła&amp;nbsp; Eisensteina, który nie był nawet architektem. Czyste szaleństwo, absolutna estetyka nadmiaru:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TB5T2mSAAwI/AAAAAAAACVA/oxp8FaiunqE/s1600/P1040924.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TB5T2mSAAwI/AAAAAAAACVA/oxp8FaiunqE/s400/P1040924.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i Ryga to cudowne zaułki ulic Szewskiej czy Rzeźniczej:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDb4Qv-jwoI/AAAAAAAACVI/Ji5M1bSYLS4/s1600/DSC00361.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDb4Qv-jwoI/AAAAAAAACVI/Ji5M1bSYLS4/s400/DSC00361.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A przed kościołem św. Piotra stoi rzeźba &lt;i&gt;Muzykanci z Bremy&lt;/i&gt;, przedstawiająca postacie zwierząt-muzykantów z bajki braci Grimm. Pamiętacie jeszcze? - Zwierzęta ustawiły się w piramidę i - rycząc, szczekając, miałcząc oraz piejąc - wystraszyły&amp;nbsp; i przepędziły zbójców z ich pełnego bogactw domu. (&lt;i&gt;fot. 1.)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze słynna &lt;i&gt;Kocia Kamienica&lt;/i&gt;&amp;nbsp; z dwiema wieżami, na których prężą się (?) koty. Zobaczcie sami:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDcL37iD9nI/AAAAAAAACVQ/T8QpuQmtm3M/s1600/P1040890.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TDcL37iD9nI/AAAAAAAACVQ/T8QpuQmtm3M/s400/P1040890.JPG" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego więc Ryga? - Dlatego!&amp;nbsp; I również dlatego, że w mieście łatwo&amp;nbsp;&amp;nbsp; o tanie noclegi&amp;nbsp; typu &lt;i&gt;bad&amp;amp;breakfast&lt;/i&gt; (sprawdziliśmy, naprawdę tanio, schludnie i wygodnie), łatwo się porozumieć, bo wszyscy mówią po rosyjsku (prawie połowa mieszkańców to Rosjanie) albo po angielsku, a&amp;nbsp; jedzenie nie jest drogie. Ryga ma sieć samoobsługowych restauracji - &lt;a href="http://www.lido.lv/lat/pakalpojumi/edinasana/kulinarija/"&gt;&lt;b&gt;Lido&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Jeśli będziecie w Rydze, wybierzcie się koniecznie do którejś z nich. My odwiedzaliśmy tę na Starówce, choć najsłynniejszy, podobno, jest Młyn. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lido bardzo nam się podobało - kuchnia łotewska w pełnym wyborze! Dania łotewskie są ciężkie i bardzo swojskie w smaku - czuć wpływy słowiańskie, niemieckie, skandynawskie.&amp;nbsp; Zaczynamy&amp;nbsp; więc od zimnego bufetu, który oferuje przepyszną sałatkę ziemniaczaną, zwykłą zieloną sałatę ze śmietaną, ogórki, oliwki,&amp;nbsp; ryby marynowane i wędzone i inne smakołyki. Potem na stoisku z daniami gorącymi wybieramy&amp;nbsp; mięsa&amp;nbsp; w gęstych śmietanowo-grzybowych sosach albo&amp;nbsp; kotlety, szaszłyki czy&amp;nbsp; ryby. Z zup kusi pyszna &lt;i&gt;soljanka &lt;/i&gt;lub&amp;nbsp; &lt;i&gt;chłodnik&lt;/i&gt;, zwany u nas litewskim. &amp;nbsp; Wielu gości zamawia&amp;nbsp; wszystkiego po trochu, by popróbować lokalnych smaków.&amp;nbsp; Do tego pieczone&amp;nbsp; ziemniaki, makarony, dodatki. I - śmietana. Jaka pyszna, jaka tłusta! Można sobie samemu nałożyć miseczkę gęstej śmietany z wielkiej misy stojącej na ladzie.&amp;nbsp; Nic dziwnego -&amp;nbsp; Łotysze i Litwini jedzą znacznie więcej śmietany niż my. Dla chętnych są &amp;nbsp; jeszcze desery, napoje&amp;nbsp; (kompot, kefir!) i płacimy w kasie. Niewiele,&amp;nbsp; zważywszy&amp;nbsp; na ilość.&amp;nbsp; My kupujemy&amp;nbsp; sobie piwo pszeniczne warzone na miejscu&amp;nbsp; i oddajemy się degustacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej zdziwił mnie świeży smak potraw, które przecież czekają na klientów na barowych podgrzewaczach. I ten&amp;nbsp; smak sałaty z rzodkiewką... Taki swój, pyszny. Uczciwie napiszę, że drugiego dnia potrawy smakowały mi już nieco mniej, choć&amp;nbsp; nadal były dobre i świeże. No i - nie jest to lekka&amp;nbsp; ani wykwintna kuchnia, o nie. Trzeba być głodnym,&amp;nbsp; zdrowym i lubić takie smaki. Albo &lt;i&gt;wracać z wyprawy&lt;/i&gt; - jak to napisał mistrz Mickiewicz, zachwalając litewskie potrawy. My, na szczęście, właśnie z wyprawy wróciliśmy,&amp;nbsp; jedliśmy więc&amp;nbsp; ze smakiem, nie dbając&amp;nbsp; o wątrobę :) Zresztą - na niestrawność pomaga &lt;i&gt;Rigas&lt;/i&gt; &lt;i&gt;melanis balzamas&lt;/i&gt; - słynny czarny balsam, czyli &amp;nbsp; nalewka na kilkudziesięciu&amp;nbsp; ziołach, którą warto kupić na prezent albo do domowej apteczki. Leczy wszystko. Tak głosi legenda :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli jednak chcecie naprawdę poczuć klimat&amp;nbsp; miasta - udajcie się na bazar. My tak zrobiliśmy. Ryga jest bardzo europejska, hanzeatycka w końcu, ale bazar ma charakter... rosyjski.&amp;nbsp; Język też&amp;nbsp; króluje rosyjski.&amp;nbsp; W wielkiej hali wzrok przyciągają zwłaszcza stoiska z nabiałem - królują&amp;nbsp; różne rodzaje śmietany i twarogu, masło w blokach, sery z kminkiem i ziołami, wędliny. Warto zrobić tam zakupy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem: &lt;b&gt;Dlatego Ryga. Dlatego Łotwa.&lt;/b&gt; Musimy tam wrócić - to miasto, te lasy, te plaże, ten Bałtyk...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Acha - i nie pytajcie mnie o popularne w krajach nadbałtyckich rosyjskie &lt;i&gt;pielmieni&lt;/i&gt;, bo ja ich naprawdę nie lubię. A te zamówione w rosyjskiej knajpie&amp;nbsp; (raczej jadłodajni dla masowego turysty) smakowały okropnie. Tak twierdzi rodzina.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie pytajcie też&amp;nbsp; o najważniejsze zabytki Rygi - bo te pokaże Wam internet.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozdrawiam serdecznie :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-1159066815519784074?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/1159066815519784074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=1159066815519784074&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1159066815519784074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/1159066815519784074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/07/dlaczego-ryga.html' title='Dlaczego Ryga?'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TBZf6UvrP5I/AAAAAAAACUk/AIHWU9BL6hI/s72-c/DSC00359.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-3407889495405564321</id><published>2010-06-14T01:21:00.000-07:00</published><updated>2010-06-19T10:28:00.740-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca'/><title type='text'>Głos  z Litwy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TA-dlrJMdeI/AAAAAAAACUE/xC8-0xRjWx8/s1600/P1050037.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TA-dlrJMdeI/AAAAAAAACUE/xC8-0xRjWx8/s400/P1050037.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może kawałek sękacza? - Nie jest specjalnie świeży, ale kupiłam go w Sejnach - tam, gdzie można zjeść smaczne kartacze, czyli&amp;nbsp; zeppeliny, pielmieni i inne potrawy kresowe. Sękacz kiedyś bywał&amp;nbsp; lepszy, bo świeższy. Ale za to jaki jest ładny!&lt;br /&gt;Przy sękaczu próbuję jakoś&amp;nbsp; ułożyć w głowie wrażenia z podróży do Rygi, Tallina i Wilna. Od razu napiszę, że Tallin to tłumy pasących się w knajpach turystów, Ryga cudowna i warta zachwytów, a Wilno - no cóż. &lt;i&gt;Jedźmy, nikt nie woła.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle. Reszta w następnym poście... Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądają :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TA-d9UwqA4I/AAAAAAAACUM/ps9fLchqTd4/s1600/P1050046.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TA-d9UwqA4I/AAAAAAAACUM/ps9fLchqTd4/s400/P1050046.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-3407889495405564321?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/3407889495405564321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=3407889495405564321&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3407889495405564321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/3407889495405564321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/06/gos-z-litwy.html' title='Głos  z Litwy'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/TA-dlrJMdeI/AAAAAAAACUE/xC8-0xRjWx8/s72-c/P1050037.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-8173740241245890659</id><published>2010-04-18T10:38:00.000-07:00</published><updated>2010-04-18T10:38:00.698-07:00</updated><title type='text'>Hiacynty</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S8tCBP_hLkI/AAAAAAAACTc/tW2o0DoyUVU/s1600/P1040761.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S8tCBP_hLkI/AAAAAAAACTc/tW2o0DoyUVU/s400/P1040761.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ostatnie już chyba&amp;nbsp; tej wiosny hiacynty. Nie mogłam sobie odmówić... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S8tCN9lmt3I/AAAAAAAACTk/RBr8qnuHjbY/s1600/P1040762.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S8tCN9lmt3I/AAAAAAAACTk/RBr8qnuHjbY/s400/P1040762.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-8173740241245890659?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/8173740241245890659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=8173740241245890659&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8173740241245890659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/8173740241245890659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/04/hiacynty.html' title='Hiacynty'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S8tCBP_hLkI/AAAAAAAACTc/tW2o0DoyUVU/s72-c/P1040761.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-53530845003416839</id><published>2010-04-10T10:43:00.000-07:00</published><updated>2010-04-11T00:59:06.575-07:00</updated><title type='text'>Bez słów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="http://2.bp.blogspot.com/_n7q0u9slXJI/S8Cgc7IokTI/AAAAAAAABb4/gTKcZW6M6OM/s1600/%C5%BCa%C5%82oba.jpg" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_n7q0u9slXJI/S8Cgc7IokTI/AAAAAAAABb4/gTKcZW6M6OM/s320/%C5%BCa%C5%82oba.jpg" width="212" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-53530845003416839?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/53530845003416839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=53530845003416839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/53530845003416839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/53530845003416839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/04/bez-sow.html' title='Bez słów'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_n7q0u9slXJI/S8Cgc7IokTI/AAAAAAAABb4/gTKcZW6M6OM/s72-c/%C5%BCa%C5%82oba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-2788488135699941532</id><published>2010-04-02T07:15:00.000-07:00</published><updated>2011-11-13T09:36:52.357-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielkanoc'/><title type='text'>Wielkanocne jaja faszerowane</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7XtlzuW5mI/AAAAAAAACSo/Z6vs7h6Nj0Y/s1600/P1040756.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7XtlzuW5mI/AAAAAAAACSo/Z6vs7h6Nj0Y/s400/P1040756.JPG" width="313" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nieśpiesznie przygotowuję potrawy świąteczne. Słucham sobie&amp;nbsp; kantat Jana Sebastiana albo radia i nigdzie się nie wybieram.&amp;nbsp; Lubię to bardzo, zwłaszcza od czasu, kiedy sama gospodaruję swoim czasem i nikt nie namawia mnie na spędzenie Wielkanocy w górach albo gdzieś w pensjonacie.&amp;nbsp; W święta lubię robić to, co lubię... Przyznam, że w tym roku niewiele mam do zrobienia - upiekę chleby,&amp;nbsp; baby drożdżowe, mazurki, serniki, terrinę wieprzowo-wołową z pistacjami, faszerowany mostek cielęcy&amp;nbsp; i przygotuję jaja faszerowane. Może drugiego dnia świąt upiekę kacze piersi i ugotuję barszcz chrzanowy? A może nie? Wszak drugiego dnia odpoczywamy...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jaja faszerowane po polsku pojawiają się u nas głównie na Wielkanoc. Moje Siostry przygotowują połówki jaj (białka) faszerowane na zimno -&amp;nbsp; szynką albo pieczarkami. W rodzinie Męża wszyscy z kolei uwielbiają od zawsze jaja faszerowane&amp;nbsp; w skorupkach, podawane na ciepło. Ja też je lubię i dziś zrobiłam kilka na śniadanie. Bardzo szybko się je przygotowuje, pod warunkiem, że&amp;nbsp; nie musimy nakarmić nimi całej rodziny. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na zdjęciach pokazałam, że brzegi jaj nie muszą być wcale równe. Zapewniam też, że&amp;nbsp; łatwo je przekroić, trzeba tylko zrobić to zdecydowanym ruchem (uderzając jajo ostrzem noża)&amp;nbsp; i mieć ostry nóż.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7XuFevrM3I/AAAAAAAACS4/08ntPefqZQM/s1600/P1040753.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7XuFevrM3I/AAAAAAAACS4/08ntPefqZQM/s400/P1040753.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;4 jaja ugotowane na twardo&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki masła (nie żałować!)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;odrobina drobnej musztardy dla zaostrzenia smaku (niekoniecznie, niektórzy wolą łagodną wersję)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;szczypiorek (albo koperek i szczypiorek, smak będzie bardziej wyrazisty, lepszy)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;sól&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;pieprz&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;bułka tarta do panierowania&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;i&gt;2 łyżki masła i 1 łyżka oleju do smażenia (na samym maśle mogą się przypalić)&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaja ugotować w osolonej wodzie, by nie popękały. Każde przekroić na pół zdecydowanym ruchem,&amp;nbsp; najlepiej na desce, przytrzymując je ostrożnie jedną ręką, następnie&amp;nbsp; wyjąć białka i żółtka&amp;nbsp; ze skorupek i drobno posiekać. Wymieszać ze szczypiorkiem, masłem, solą, pieprzem i musztardą. Nadziać skorupki, panierować z jednej strony (ja przyciskam połówkę jaja do talerzyka z bułką tartą) i smażyć na maśle z olejem, do zrumienienia. Trzeba to robić&amp;nbsp; na małym ogniu, by bułka się&amp;nbsp; nie przypaliła.&amp;nbsp; warto też przykryć patelnię pokrywką, by połówki dobrze się przygrzały.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takie jaja mogą być jedną z przystawek na śniadanie wielkanocne, ale można je podawać, jak pisze Nela Rubinstein, na przykład&amp;nbsp; do zupy szczawiowej. Polecam :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7Xt37BRGiI/AAAAAAAACSw/Un73WTxXCvM/s1600/P1040750.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7Xt37BRGiI/AAAAAAAACSw/Un73WTxXCvM/s400/P1040750.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2067376247746687362-2788488135699941532?l=waniliowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://waniliowo.blogspot.com/feeds/2788488135699941532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2067376247746687362&amp;postID=2788488135699941532&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2788488135699941532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2067376247746687362/posts/default/2788488135699941532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://waniliowo.blogspot.com/2010/04/wielkanocne-jaja-faszerowane.html' title='Wielkanocne jaja faszerowane'/><author><name>An-na</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13790677585094707837</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/SNK0U2sD1qI/AAAAAAAAAh4/v4HnQGOTx0U/S220/Anna.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S7XtlzuW5mI/AAAAAAAACSo/Z6vs7h6Nj0Y/s72-c/P1040756.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2067376247746687362.post-3572138855288557959</id><published>2010-03-26T14:11:00.000-07:00</published><updated>2010-07-09T13:36:37.138-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia azjatycka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><title type='text'>Ryba w curry</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S60XMnxT0cI/AAAAAAAACRw/R_TOEUSVr9s/s1600/P1040705.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_xvndEqpqhds/S60XMnxT0cI/AAAAAAAACRw/R_TOEUSVr9s/s400/P1040705.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Lubicie przygotowywać posiłki z ryb mrożonych? Bo ja nie... Ale ponieważ świeże ryby&amp;nbsp; nie zawsze są naprawdę świeże i łatwo dostępne, więc z posępnym wyrazem twarzy wyjęłam z zamrażarki kilka filetów tilapii. Miałam je zapiec ze szpinakiem albo przyrządzić na parze.&amp;nbsp; Myślałam nawet o zupie rybnej, ale&amp;nbsp; kiedy podsmażałam warzywa i posypywałam je ulubioną mieszanką curry (taką w młynku), pomyślałam, że wolę rybę w potrawce, czyli - curry. Dodałam więc śmietany, doprawiłam całość i delikatnie zanurzyłam w powstałym sosie rybę. Gotowałam pod przykryciem około 10 minut i potrawka była gotowa! Nie da się ukryć, że ostateczny smak nadała mojemu curry kolendra.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;- A gdzie mleko kokosowe - zapytacie? Ano - wolę śmietanę. Kokos to nie jest mój ulubiony smak, przez wiele lat nie byłam w stanie zjeść niczego z dodatkiem kokosowych wiórków; mleko jakoś jeszcze toleruję, ale nie nadużywam w mojej kuchni tego produktu i kiedy tylko mogę, zastępuję&amp;nbsp; śmietaną. Zresztą - to moja kuchnia i mój przepis ;) Łatwy i smaczny bardzo, więc polecam szczerze! Można podać taką rybę z ryżem albo z bagietką, albo z niczym, bo w sosie jest sporo warzyw.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/d
