Jako że trwa karnawał, postanowiłam usmażyć pączki. Męczyłam więc Mamę, aby przypomniała sobie nasz rodzinny przepis na oponki i - przypomniała sobie, choć nie dość dokładnie. Postanowiłam zaryzykować i przepis odtworzyłam jak umiałam, właściwie "na oko", ale pączki udały się bardzo i smakowały tak, jak te przed laty... Smaży się je z ciasta drożdżowego (krucho-drożdżowego?) ze śmietaną i nie wyrabia, ale zagniata na stolnicy dość szybko. Potem czeka już tylko wycinanie i smażenie w głębokim tłuszczu. Mnie wydają się takie oponki smaczniejsze, mniej tłuste i nie aż tak sycące jak zwykłe pączki drożdżowe. Można ich zjeść znacznie więcej!
Składniki:
Składniki:
- 1/2 kg mąki
- 5 dkg świeżych drożdży (nie wiem, możliwe, że można mniej)
- 200 ml śmietany
- 3 żółtka
- 5 dkg masła
- ok. 1/2 szklanki mleka
- szczypta soli
- 5 dkg cukru
Drożdże należy wymieszać z łyżką cukru i ze śmietaną, potem trzeba dodać mąkę i rozpuszczone oraz wystudzone masło. Żółtka ubić delikatnie z pozostałym cukrem i szczyptą soli i dodać do ciasta. Całość zagnieść, dolewając tyle ciepłego mleka, by dało się zagnieść miękkie i elastyczne ciasto. To tyle. Nie dałam mu nawet odpocząć, rozgrzałam olej i wycinałam obwarzanki oraz malutkie pączusie i smażyłam je partiami w głębokim oleju. Po usmażeniu układałam oponki na papierowych serwetkach (do odsączenia) i posypywałam cukrem pudrem z prawdziwą wanilią. Ech! Smak dzieciństwa odzyskany! Przedkładam nasze domowe oponki ponad zwykłe pączki i faworki, które nie bardzo mi smakują. Polecam.