LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2011-01-23

Śniadanie dla chorej. Maślane rogale

 Upiecz sobie rogale na sobotnie śniadanie - proponuje  lo.  Upiecz sobie rogale na niedzielne śniadanie! - dodam ja. Bo ja upiekłam. Zwykłe drożdżowe, maślane rogale,  na które miałam ochotę już od dawna; idealne do dżemu lub twarożku, doskonałe na śniadanie dla chorej. Bo jestem chora, ale że częściowy bezgłos nie przeszkadza specjalnie w pieczeniu - to upiekłam. Wycisnęłam nawet sok z pomarańczy, żeby rytuałom zdrowotnym stało się zadość, sfotografowałam wszystko i jestem zadowolona, bo za oknem piękna zima.  Zimowe śniadanie idealne. Biały puder. Biały obrus. Biała zima.


Oto mój przepis, inspirowany tym zamieszczonym u lo. Myślę jednak, że każdy inny  będzie równie dobry.
 Pieczcie maślane rogale na śniadanie!  I nie tylko maślane - można je nadziać doskonałą masą marcepanowo-orzechową.

 Składniki:
  •  0,5 kg mąki
  •  10 dkg cukru
  •  4 dkg drożdży (użyłam świeżych)
  •   ok. 1 szklanki mleka (200 ml albo mniej, zależy od wielkości żółtek)
  •   3 jajka
  •   skórka starta z cytryny
  •   szczypta soli
  •   12 dkg masła
  •   2 łyżki oleju
Masa do rogalików:
  • kawałek marcepanu
  • 2-3 łyżki cukru muscovedo
  • 3 łyżki mielonych lub dobrze rozdrobnionych orzechów
  • żółtko lub trochę śmietany do wymieszania składników na pastę
Zaczyn: 4 dkg g drożdży wymieszać z 1/2 szklanki ciepłego mleka, 1/2 szklanki mąki i 1 łyżeczką cukru. Odstawić na około 20 minut.
Ciasto:  Zmiksować jaja, pozostały cukier, sól, mleko i miękkie masło, dodać zaczyn i powoli dosypywać   mąkę, wyrabiać przez kilkanaście minut.  Można wyjąć ciasto na stolnicę albo deskę i dokończyć wyrabianie, dodając 2 łyżki oleju. Ciasto przykryć ściereczką albo folią i odstawić do wyrośnięcia aż do podwojenia objętości.   Wyrośnięte ciasto  odgazować, krótko wyrobić i  i zostawić pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia. Następnie  podzielić  je na trzy części,  każdą  ponownie krótko wyrobić, rozwałkować na okrągły placek o grubości 1 cm, pokroić na  8 części i zawijać rogale, zaczynając od szerszego końca.  Odstawić do wyrośnięcia na kilkanaście minut,   posmarować rozmąconym żółtkiem z odrobiną mleka i piec do zrumienienia w piekarniku nagrzanym do 190 stopni (około 15 minut albo ciut dłużej).

 * Ja podzieliłam ciasto na trzy części i z jednej upiekłam 8 rogali śniadaniowych, a z pozostałych dwóch rogaliki do kawy z nadzieniem marcepanowo-orzechowym. Wszystkie składniki nadzienia zmiksowałam na gęstą pastę, ułożyłam porcje  przy szerszym brzegu  i zawinęłam (dość ściśle) rogale. Posmarowałam je rozmąconym jajkiem i posypałam płatkami migdałów. Piekłam około 15 minut. Po upieczeniu  - oprószyłam  je cukrem pudrem. Oczywiście: mniam! Nadzienie bardzo przypomina w smaku to do rogali marcińskich. Polecam :)



2011-01-16

Ciasto drożdżowe z rodzynkami. Na podwieczorek

- Rogale maślane, rogaliki z powidłami, bułki "ślimaczki " z rodzynkami i brązowym cukrem czy  zwykłe drożdżowe? - zapytałam,  patrząc na wyrobione przez robota ciasto.
- Drożdżowe z rodzynkami! - zakrzyknął Mąż.  
No i masz babo placek. Z filozoficznym spokojem wsypałam do miski paczkę rodzynków i  wyrobiłam raz jeszcze. A chciałam tym razem upiec coś z nadzieniem... Tymczasem w tym cieście nie ma nic szczególnego - zwykła drożdżowa babka z rodzynkami i to  niezbyt słodka; można by powiedzieć: codzienna, gdyby nie fakt, że na co dzień ani nie piekę ciast drożdżowych, ani nie podaję  nic na podwieczorek. Ale w niedzielę, kiedy plucha i kiedy sama myśl o poniedziałkowym powrocie do pracy domaga się zadośćuczynienia, ciasto jest jak najbardziej pożądane. Nawet (a może zwłaszcza) zwykłe  drożdżowe. 

A jednak jest w nim coś wyjątkowego - wyjątkowa puszystość, mianowicie. Pozwoliłam ciastu wyrastać trzykrotnie a nawet czterokrotnie, jeśli policzyć rośnięcie w nagrzanym piekarniku,  i to znakomicie wpłynęło na strukturę babki - stała się jeszcze bardziej puszysta niż zwykle! Wspaniała i miękka.

Składniki:
  •  0,5 kg mąki
  •  10 dkg cukru
  •  4 dkg drożdży (użyłam świeżych)
  •  cukier waniliowy domowy z prawdziwą wanilią (2 łyżki)
  •   ok. 1 szklanki mleka (200 ml albo mniej, zależy od wielkości żółtek)
  •   4 żółtka
  •   skórka starta z cytryny
  •   szczypta soli
  •   10 dkg masła
  •   2 łyżki oleju
  • 10 dkg rodzynków


Zaczyn: 4 dkg g drożdży wymieszać z 1/2 szklanki ciepłego mleka, 1/2 szklanki mąki i 1 łyżeczką cukru. Odstawić na około 20 minut.
Ciasto: W tym czasie rozpuścić masło i ubić żółtka  z cukrem oraz cukrem waniliowym. W misce połączyć mąkę, zaczyn i sól, dodać ubite żółtka i  lekko ciepłe mleko, wyrabiać przez kilka minut. Potem stopniowo dolewać przestudzone (!) masło i wyrabiać jeszcze około 15-20 minut.* Można wyjąć ciasto na stolnicę albo deskę i dokończyć wyrabianie, dodając 2 łyżki oleju. Ciasto przykryć ściereczką albo folią i odstawić do wyrośnięcia aż do podwojenia objętości.   Wyrośnięte ciasto  odgazować, krótko wyrobić i  i zostawić pod przykryciem do ponownego wyrośnięcia. Następnie  podzielić  ciasto na pół, ponownie krótko wyrobić, uformować dwa wałki   i   umieścić je w posmarowanych masłem foremkach (można też formy wyłożyć papierem do pieczenia) i pozwolić im wyrosnąć - powinny podwoić objętość  i wypełnić formy (może to zająć około  godziny). Wyrośnięte ciasta  posmarować rozmąconym żółtkiem z odrobiną mleka i piec do zrumienienia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (około 35 minut albo ciut dłużej). Babcia by pochwaliła takie udane drożdżowe.  Teść zajadałby z mlekiem. Kot zjadał okruszki. My dokładaliśmy sobie kolejne porcje i  mieliśmy pyszny, choć  prosty,  niedzielny   podwieczorek. Do tego  łyżeczka jagodowego dżemu i  herbata z miodem i cytryną. Mniam :)

* Ja tym razem posłużyłam się robotem, który znacznie krócej wyrabiał moje ciasto :)
Na koniec  zdjęcie Kota, który   zdejmuje bombki z choinki, kradnie kiełbasę z garnka albo udaje się do łazienki, gdzie  lubi sobą wypełnić umywalkę:

2011-01-01

Na ten nowy rok...

Sylwestrowe podsumowania i noworoczne postanowienia nie są w moim stylu, ale miało być  zwyczajnie, spokojnie, domowo i leniwie. Tymczasem zamiast uroczystej  kolacji  była miseczka zupy, a szampana zastąpiła  filiżanka herbaty z cytryną, która miała leczyć różne dolegliwości.  Kot też  chory i osowiały, a gustowny bandaż kryje wenflon po -  zapewne nie ostatniej -  kroplówce.

Nie ma co planować, doprawdy. Chciałabym pobyć w domu, a tymczasem nowy rok wypędza mnie z domu na narty, które wyjątkowo tym razem  nie kuszą. Nadmiar szczęścia zapewne ;)
Zatem polecam Wam nalewki - moje są pyszne, mocne i przygotowane przez Siostrę. Wierzę, że są idealne   na poprawę zdrowia i nastroju:
I domowy creme brulee, aby nadchodzący  rok był słodki! Serdeczności!