LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2009-04-30

Sałata ze szpinaku z jajem sadzonym

Nie jest to trudna sałatka, za to - jaka dobra! Kiedy siadywałam nad swoim obiadem w ogródkach paryskich knajpek, takie sałaty widywałam przy okolicznych stolikach, cieszyły się powodzeniem zwłaszcza wśród kobiet. Sałata mogła być różna, najczęściej były to chyba różne mieszanki, ale kromka przypieczonego, rustykalnego chleba i jajo sadzone albo gotowane w koszulce pojawiały się na wierzchu obowiązkowo. Zatęskniłam za Paryżem i za francuską joie de vivre. Przygotowałam więc sałatę z młodego szpinaku, z pomidorami, wymieszaną z dobrym sosem vinegret (musztarda z Dijon, ocet winny, czosnek, sól i pieprz, dobry olej z pestek winogron) i ułożoną na dużych talerzach. Usmażyłam bez tłuszczu grzanki z domowego ciemnego chleba , natarłam ząbkiem czosnku, ułożyłam je fantazyjnie na sałacie, a na nich spoczęło jajo sadzone, przyprawione jedynie solą, pieprzem i szczypiorkiem. Pycha!

2009-04-27

Tagine z morelami i wyróżnienie


Nie mam garnka do tagine (tajine), bo nie wiem, czy bym go w ogóle używała, skoro mięso i warzywa można dusić albo piec w garnku glinianym czy żaroodpornym, ale prezentacja na pewno na tym traci, więc kto wie...
Pisałam już o tym nie raz, że uwielbiam wszelkie duszone mięsa z warzywami i mogłabym się nimi żywić całą zimę i lato zapewne, bo w ogóle mięsa najbardziej lubię w wersji duszonej i mam w zanadrzu masę na nie przepisów z różnych kuchni świata, mogę nimi właściwie sypać jak z rękawa! Albo nie jeść mięsa wcale. Taka jestem.
Ostatnio znów nabrałam ochoty na arabskie smaki, więc udusiłam kurczaka z morelami i migdałami, z dodatkiem mieszanki przypraw arabskich i kilkoma łyżkami gotowej pasty do tagine, bo nie miałam kiszonych ani suszonych cytryn (suszone w całości cytryny kupuję w arabskim sklepiku).
Swoją drogą - to zastanawiające, jak podobne są to potrawy: kurczaka z owocami można przygotować po polsku (cudo!), po francusku, żydowsku czy arabsku... Wszystko to kwestia przypraw, ale idea jest podobna - mięso, cebula, śliwki lub morele i różne dodatki - wino, migdały, kumin, goździki, cynamon, kiszone cytryny. Tak czy siak - pycha, na przykład z kaszą bulgur.

Składniki:

  • 8 kawałków kurczaka (części udek pozbawione kości)
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • garść moreli
  • garść migdałów - sparzonych i obranych ze skórki
  • samodzielnie przygotowana mieszanka przypraw - np. goździki, kumin, kolendra, kardamon, chili, cynamon, kozieradka, kurkuma, pieprz - utłuczone w moździerzu + gałka muszkatołowa i cynamon - starte na tarce.
  • sól
  • kiszone cytryny lub 2 łyżki gotowej pasty do tagine zawierającej kiszone cytryny; można też ostatecznie dodać kawałki cytryn ze skórką - takie wersje przepisu też spotykałam
  • siekana kolendra lub natka pietruszki
  • ok 2 szklanek bulionu lub wody
Mięso podsmażam na oliwie, wyjmuję i odsączam z tłuszczu, w tym samym garnku podsmażam pokrojoną w plastry cebulę, czosnek i przyprawy. Dodaję mięso, podlewam bulionem i duszę około godziny na wolnym ogniu, uzupełniając w razie potrzeby płyn. Dodaję morele i migdały i duszę jeszcze około pół godziny. Podaję z kaszą bulgur i sałatą. Ech!


I na koniec najważniejsze:

Ori i Elisse dziękuję za bardzo miłe wyróżnienie, które wprawiło mnie w dobry nastrój. Bardzo się cieszę i już miałam napisać, że ze swej strony nie nominuję nikogo, bo wszyscy (wszystkie z Was ) nominacje już mają, ale pomyślałam, że napiszę, kogo ostatnio najczęściej odwiedzam i z kim mi się świetnie rozmawia, a kogo jeszcze ja sama nie wyróżniłam. Są to, oczywiście:

Ori z pelnialatawdomutymianka.blogspot.com - te Twoje zwierzęta i umiejętność ich opisywania i fotografowania! Mam taki odruch, że zawsze, ale to zawsze uśmiecham się na widok psów - Twoje zwierzaki oglądam uśmiechnięta od ucha do ucha :)

Buruuberii
z makagigi.blogspot.com - za klimaty polsko-czesko-izraelskie i za szczególne kulinarne (i nie tylko!) porozumienie, które nas obie zadziwia :)



[wyroznienie2[1].jpg]

2009-04-26

Wiosenne menu


Wiosną, kiedy spacery i wycieczki w głowie, jadamy lekko; wiadomo, najlepiej bez zbędnych kalorii, bez soli, czyli: na parze. Można jeść same warzywa, można z przygotowanym na patelni grillowej mięsem z kurczaka. Pewnie lepiej bez. W wersji ortodoksyjnej nie polewamy warzyw żadnym sosem, tylko skrapiamy oliwą i sokiem cytrynowym. I też jest dobrze. Jeśli chcemy zaszaleć - polewamy wszystko ulubionym vinegretem albo sosem jogurtowo-czosnkowym, co bardzo dobrze zrobi nijakiemu mięsu, bo ono - mimo iż zamarynowane w occie balsamicznym, pieprzu, oliwie i czosnku - i tak smakuje jak wióry (sucha pierś kurczaka lub cokolwiek innego nie cieszy się moim wielkim uznaniem). Ale przecież nie o to, by zaspokoić apetyt mięsożercy chodzi, lecz o efekt lekkości! Od stołu wstajemy zadowoleni, bo jest nam lekko w żołądku i lekko na duszy. Polecam :)

Potem możemy podziwiać kwitnące na Polu Mokotowskim drzewa. Tak.