LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2011-07-19

Rustykalna tarta z cukinią. Galette

Galette mogłabym jeść codziennie! Ta rustykalna i  prosta tarta daje duże pole do popisu i jest łatwa  do  przygotowania. Ciasto, które tym razem proponuję, robi się jak zwykle w mig, a jeśli składniki są zimne, to nie wymaga nawet długiego chłodzenia. W smaku  przypomina nieco  francuskie -  Nela Rubinstein piekła z podobnego kulebiaki i wytrawne tarty. Ja w tym przepisie użyłam gęstego greckiego jogurtu zamiast serka homogenizowanego i wyszło wspaniale. Polecam galette w mojej wersji z lampką schłodzonego białego wina na lunch albo na kolację -  znika tak szybko, że zostają jedynie okruszki...


Składniki na ciasto: 

  • szklanka mąki (140  g)
  • 120 g zimnego masła
  • 120 g serka homogenizowanego lub gęstego jogurtu*
  • 1/4 łyżeczki soli
  • szczypta cukru
  • jajo do posmarowania brzegów ciasta
Farsz:
  • 2 małe cukinie
  • 2-3  ząbki czosnku
  • cebula
  • tymianek
  • bazylia
  • kawałek tłustego wiejskiego  twarogu albo fety
  • kawałek sera bursztyn albo parmezanu
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
Masło siekam i palcami łączę z mąką, aż powstaną grudki. Dodaję pozostałe składniki i szybko zagniatam marmurkowe ciasto. Formuję z niego dość gruby placek, wkładam do foliowej torebki  i schładzam w lodówce.
Kiedy ciasto leżakuje w lodówce, a czasami nawet w zamrażalniku -  kroję w plasterki cukinie, cebulę  i czosnek i duszę warzywa na  na oleju z dodatkiem odrobiny wody, by  nie przypaliły się i nie zgorzkniały (!). Farsz doprawiam solą i pieprzem, zostawiam do schłodzenia.

Tymczasem wyjmuję z lodówki zimne, ale dające się formować ciasto, przekładam je od razu na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozwałkowuję na duży placek przy pomocy małego wałka.  Najwygodniej to robić  przez folię, ale można posypać ciasto mąką. Na cieście rozsypuję pokrojoną bazylię, układam  farsz, zostawiając 3 cm   brzegu, posypuję cukinię pokruszonym białym serem, który mieszam z solą i pieprzem* oraz  tymiankiem i wiórkami   parmezanu lub innego twardego sera. Brzegi tarty zawijam do wewnątrz, by farsz nie wypływał, smaruję jajem rozmąconym z mlekiem** i piekę w temperaturze 220 stopni około 30 minut.
To jest pyszne! Polecam. Jeśli lubicie  dużo rozpływającego się sera w tarcie, możecie dodać pokrojoną mozarellę. Ja muszę wkrótce przygotować jeszcze galette z kurkami - natchnęła mnie Amber, którą pozdrawiam serdecznie :)

* Jeśli jogurt będzie zbyt rzadki  - można go dać mniej albo dosypać mąki. Składniki powinny się ze sobą łatwo połączyć.
**Jeśli używam fety, obywam się bez soli - to oczywiste!
*** Resztę jaja można wlać do środka tarty.


2011-07-15

Ciasto bardzo morelowe. Z inspiracji


Czasami inspiracje są najlepsze. Bea dość często podaje przepisy na ciasta z morelami i jeden taki utkwił mi w głowie już dawno temu, a przypomniał się teraz, w morelowym sezonie. Poza tym - sama z siebie  postanowiłam wypróbować połączenie moreli z tymiankiem, więc kiedy  zobaczyłam na straganie przepiękne morele... wyobraźnia  podpowiedziała mi, że pięknie się będą prezentować w połączeniu z borówkami amerykańskimi. 
Upiekłam więc placek, który mnie zachwycił, Eli smakował (chyba?) a mojemu Mężowi... no właśnie. Poniższy dialog wszystko wyjaśni:

- No i jak? Dobre to  ciasto?
- Dooobre...
- Ale: "dooobre" czy "bardzo dooobre"?
- Bardzo dobre, ale... morele zbyt kwaśne! 

Rzeczywiście - były dość kwaśne, bo nie dodałam do nich cukru, tak jak Bea. I mnie ten kontrast  słodkiego ciasta i kwaśnych owoców bardzo odpowiadał. Ale - jeśli wolicie większą harmonię smaku i macie kwaśne morele - przed wstawieniem  do  piekarnika  posypcie je cukrem ;)
No i ten tymianek - niby mało wyczuwalny,  a jednak potrzebny. Nie tylko do dekoracji!

Składniki:
  • 150 g miękkiego masła
  • 150 g cukru
  • 3 jajka (przechowywane w temperaturze pokojowej)
  • 2 łyżki limoncello
  • 150 g mąki
  • 2 łyżki mielonych migdałów + 1  do wysypania formy)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  morele (ok. 1/2 kg (moje były duże i słodkie na surowo)
  • garść borówek amerykańskich
  • kilka gałązek świeżego tymianku
Zaczęłam od zmiksowania miękkiego masła z cukrem (utarłam je do białości), potem, nie przerywając ucierania, dodałam jaja, likier, mielone migdały i - partiami - mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wylałam do dużej formy na tartę (może być forma  25 x 25 cm albo i większa, bo moje ciasto niemal w całości zakryło morele). Formę przedtem posmarowałam masłem i wysypałam mielonymi migdałami*. Na cieście ułożyłam połówki moreli, a w wolne przestrzenie włożyłam kilka borówek. Na wierzchu ułożyłam oberwane z gałązek listki świeżego tymianku. Piekłam ciasto ok. 50 minut (do suchego patyczka) w temperaturze 180 stopni. Upieczone, posypałam obficie cukrem pudrem, udekorowałam resztą borówek i gałązkami tymianku. Polecam!

* mielone migdały można w tym wypadku  zastąpić bułką tartą...


2011-07-09

Crème brulee? Zawsze!

Crème brulee przygotowałam  na proszony obiad w stylu francuskim. Choć po namyśle stwierdzam, że potraw było zbyt wiele jak na francuskie menu... Dość, że podałam tartę z porami i cukinią, ratatouille, kurczaka w białym winie z tymiankiem, młode ziemniaki, sałatkę z pomidorów w musztardowym winegrecie, a na deser właśnie  crème brulee i... mimochodem upieczoną (bo zostało mi dużo białek) bezę  Pavlową. Wiem, przesadziłam nieco, a goście - jak potem skwitował pewien sympatyczny Szwed   - zostali "dobrze wyżywieni" ;) Czasami mniej znaczy lepiej i - prawdę mówiąc - jeden deser z pewnością by wystarczył! Zwłaszcza ten  crème brulee:

Składniki:
  • 2 szklanki śmietanki kremówki
  • ½ szkl. cukru + 12 łyżeczek do posypania
  • 1 laska wanilii
  • 5 dużych żółtek

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni. W tym czasie podgrzewam  śmietankę i cukier w garnku z grubym dnem. Dodaję do śmietanki nasiona z 1 laski wanilii, wrzucam też pusty strąk i mieszam, aż całość się zagotuje. Wtedy redukuję ogień i gotuję około 10 minut. Żółtka ubijam delikatnie i stopniowo wlewam do nich  gorącą, przecedzoną miksturę, cały czas mieszając trzepaczką. Całość rozlewam do 6 foremek (wszystko zależy jednak od ich wielkości), które wstawiam do blachy lub ceramicznego naczynia z wodą (powinna sięgać do połowy foremek). Piekę krem ok. 30 minut, aż konsystencja zgęstnieje, ale nie zetnie się na bardzo sztywno. Studzę co najmniej kilka godzin,    choć  
crème brulee  najlepiej smakuje następnego dnia. Ważne, żeby deser był dobrze schłodzony.
  
Przed podaniem każdy krem posypuję równo, dwiema a nawet trzema łyżeczkami cukru.  Potem  opalam powierzchnię deseru aż do karmelizacji cukru. Ma powstać cudowna w smaku skorupka, którą miło  przebić łyżeczką. Przyznam, że nie jest to wcale takie proste, ale Mąż potrafi...

Crème brulee  pysznie smakuje z truskawkami, ale mięta do dekoracji też wystarczy. Nieco odchudzoną wersję kremu znajdziecie tutaj.
Pozdrawiam wakacyjnie!