LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2011-07-22

Kocham kaszę! I koty...

Moje uczucie do kaszy gryczanej wybuchło znienacka i to  całkiem niedawno. Dotychczas ją lubiłam, ale gdyby ktoś kaszą  kazał mi zastąpić w niektórych potrawach ziemniaki albo kładzione kluseczki - odmówiłabym stanowczo. Ale - taka kasza prażona na sypko, cudownie chrupiąca i popijana maślanką albo kefirem - to jest smak dzieciństwa! Moja Mama przygotowywała  ją w prodiżu (kto to jeszcze pamięta!) a Babcia gotowała króciutko z solidną łyżką smalcu ze skwarkami, owijała gazetami i kocem, a potem   trzymała przez kilka  godzi  pod kołdrą... Najlepszy pomysł mieli moi Teściowie: podczas długich zagranicznych podróży,  rano zagotowywali kaszę, chowali do luku bagażowego i  trzymali  w cieple do wieczora, by potem zjeść ją z jakimś mięsem czy sosem  na kolację na którymś z chorwackich kempingów. Nie musieli długo  czekać na obiad ;)

Ostatnio usłyszałam, że wybierającym się na Białoruś Polakom radzono, by zabrali  w prezencie kaszę gryczaną w torebkach. Tam podobno kasza jest podstawą wyżywienia, a zaczyna jej brakować...

Dziś nasza poczciwa kasza gryczana w najprostszej odsłonie - ze skwarkami! Specjalnie do tego celu kupiłam kawałek słoniny i wędzonego boczku, choć zwykle prażyłam kaszę na oleju. Ale ze skwarkami najlepsza!

Składniki:
  • 200 g kaszy gryczanej palonej
  • 1 - 2 łyżki smalcu ze skwarkami ze słoniny i wędzonego boczku lub cebulka uduszona na oleju
  • woda
  • sól
Tłuszcz rozpuszczam na głębokiej patelni, dodaję kaszę i mieszam przez chwilę, jak przy przyrządzaniu risotta, dopóki kasza się nie przyrumieni. Zalewam wrzątkiem, tak, aby woda przykryła kaszę, solę i powoli gotuję po przykryciem około 15 minut,  dopóki kasza nie wchłonie całego płynu. Próbuję i - jeśli jest nadal twarda, dolewam wrzątku, a jeśli płynu było za dużo - odparowuję go na silnym ogniu. Gotowe! Podaję z kubkiem pysznej maślanki. Cudowne wiejskie jedzenie, które nie ma nic wspólnego z rozgotowaną kaszą z polskich knajp i stołówek:

Nasyceni i zadowoleni mamy wreszcie czas  pomyśleć o innych, czyli o naszych "braciach mniejszych". Mam na myśli KOTY. Psy też kocham i zawsze ich widok  poprawia mi nastrój, ale koty to cudowne, charakterne stworzenia, o których można opowiadać anegdoty, które stają się wspaniałymi domownikami (mój Kot na  przykład nieco się obraża, kiedy nie dostaje miejsca przy stole i zwykle obserwuje, kogo może podsiąść znienacka; kiedyś nawet postanowił poczęstować się kieliszkiem szampana. Francuskiego, o zgrozo!) No, ale on jest rozpuszczony jak dziadowski bicz! O gotowaniu w towarzystwie kota pisałam tu. W tej chwili osiem kilo tego szczęścia  gramoli mi się na kolana i przeszkadza pisać posta... Ale bywa i tak:


 Bo WSZYSTKIE koty są  cudowne, mięciutkie, mruczące, przylepne, inteligentne, leczą choroby itd. A niektóre są w dodatku tak śliczne i przyjazne jak te w Domu Tymianka, i gotowe do kochania od zaraz. Kto przygarnie takie CUDA? Zajrzyjcie tutaj i napiszcie do Ori.  Potem będziecie wykrzykiwać tak jak my: O Boże, jak my mogliśmy do tej pory żyć bez kota?!

2011-07-19

Rustykalna tarta z cukinią. Galette

Galette mogłabym jeść codziennie! Ta rustykalna i  prosta tarta daje duże pole do popisu i jest łatwa  do  przygotowania. Ciasto, które tym razem proponuję, robi się jak zwykle w mig, a jeśli składniki są zimne, to nie wymaga nawet długiego chłodzenia. W smaku  przypomina nieco  francuskie -  Nela Rubinstein piekła z podobnego kulebiaki i wytrawne tarty. Ja w tym przepisie użyłam gęstego greckiego jogurtu zamiast serka homogenizowanego i wyszło wspaniale. Polecam galette w mojej wersji z lampką schłodzonego białego wina na lunch albo na kolację -  znika tak szybko, że zostają jedynie okruszki...


Składniki na ciasto: 

  • szklanka mąki (140  g)
  • 120 g zimnego masła
  • 120 g serka homogenizowanego lub gęstego jogurtu*
  • 1/4 łyżeczki soli
  • szczypta cukru
  • jajo do posmarowania brzegów ciasta
Farsz:
  • 2 małe cukinie
  • 2-3  ząbki czosnku
  • cebula
  • tymianek
  • bazylia
  • kawałek tłustego wiejskiego  twarogu albo fety
  • kawałek sera bursztyn albo parmezanu
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz
Masło siekam i palcami łączę z mąką, aż powstaną grudki. Dodaję pozostałe składniki i szybko zagniatam marmurkowe ciasto. Formuję z niego dość gruby placek, wkładam do foliowej torebki  i schładzam w lodówce.
Kiedy ciasto leżakuje w lodówce, a czasami nawet w zamrażalniku -  kroję w plasterki cukinie, cebulę  i czosnek i duszę warzywa na  na oleju z dodatkiem odrobiny wody, by  nie przypaliły się i nie zgorzkniały (!). Farsz doprawiam solą i pieprzem, zostawiam do schłodzenia.

Tymczasem wyjmuję z lodówki zimne, ale dające się formować ciasto, przekładam je od razu na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i rozwałkowuję na duży placek przy pomocy małego wałka.  Najwygodniej to robić  przez folię, ale można posypać ciasto mąką. Na cieście rozsypuję pokrojoną bazylię, układam  farsz, zostawiając 3 cm   brzegu, posypuję cukinię pokruszonym białym serem, który mieszam z solą i pieprzem* oraz  tymiankiem i wiórkami   parmezanu lub innego twardego sera. Brzegi tarty zawijam do wewnątrz, by farsz nie wypływał, smaruję jajem rozmąconym z mlekiem** i piekę w temperaturze 220 stopni około 30 minut.
To jest pyszne! Polecam. Jeśli lubicie  dużo rozpływającego się sera w tarcie, możecie dodać pokrojoną mozarellę. Ja muszę wkrótce przygotować jeszcze galette z kurkami - natchnęła mnie Amber, którą pozdrawiam serdecznie :)

* Jeśli jogurt będzie zbyt rzadki  - można go dać mniej albo dosypać mąki. Składniki powinny się ze sobą łatwo połączyć.
**Jeśli używam fety, obywam się bez soli - to oczywiste!
*** Resztę jaja można wlać do środka tarty.


2011-07-15

Ciasto bardzo morelowe. Z inspiracji


Czasami inspiracje są najlepsze. Bea dość często podaje przepisy na ciasta z morelami i jeden taki utkwił mi w głowie już dawno temu, a przypomniał się teraz, w morelowym sezonie. Poza tym - sama z siebie  postanowiłam wypróbować połączenie moreli z tymiankiem, więc kiedy  zobaczyłam na straganie przepiękne morele... wyobraźnia  podpowiedziała mi, że pięknie się będą prezentować w połączeniu z borówkami amerykańskimi. 
Upiekłam więc placek, który mnie zachwycił, Eli smakował (chyba?) a mojemu Mężowi... no właśnie. Poniższy dialog wszystko wyjaśni:

- No i jak? Dobre to  ciasto?
- Dooobre...
- Ale: "dooobre" czy "bardzo dooobre"?
- Bardzo dobre, ale... morele zbyt kwaśne! 

Rzeczywiście - były dość kwaśne, bo nie dodałam do nich cukru, tak jak Bea. I mnie ten kontrast  słodkiego ciasta i kwaśnych owoców bardzo odpowiadał. Ale - jeśli wolicie większą harmonię smaku i macie kwaśne morele - przed wstawieniem  do  piekarnika  posypcie je cukrem ;)
No i ten tymianek - niby mało wyczuwalny,  a jednak potrzebny. Nie tylko do dekoracji!

Składniki:
  • 150 g miękkiego masła
  • 150 g cukru
  • 3 jajka (przechowywane w temperaturze pokojowej)
  • 2 łyżki limoncello
  • 150 g mąki
  • 2 łyżki mielonych migdałów + 1  do wysypania formy)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  morele (ok. 1/2 kg (moje były duże i słodkie na surowo)
  • garść borówek amerykańskich
  • kilka gałązek świeżego tymianku
Zaczęłam od zmiksowania miękkiego masła z cukrem (utarłam je do białości), potem, nie przerywając ucierania, dodałam jaja, likier, mielone migdały i - partiami - mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Ciasto wylałam do dużej formy na tartę (może być forma  25 x 25 cm albo i większa, bo moje ciasto niemal w całości zakryło morele). Formę przedtem posmarowałam masłem i wysypałam mielonymi migdałami*. Na cieście ułożyłam połówki moreli, a w wolne przestrzenie włożyłam kilka borówek. Na wierzchu ułożyłam oberwane z gałązek listki świeżego tymianku. Piekłam ciasto ok. 50 minut (do suchego patyczka) w temperaturze 180 stopni. Upieczone, posypałam obficie cukrem pudrem, udekorowałam resztą borówek i gałązkami tymianku. Polecam!

* mielone migdały można w tym wypadku  zastąpić bułką tartą...