LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2009-06-29

Domowa sałatka z kalafiora i ogórków małosolnych

Dawno temu wymyśliłam tę sałatkę i przygotowywałam na rodzinne przyjęcia. Przyjęła się i chyba każdy w rodzinie ją przyrządza, odrobinę inaczej krojąc czy doprawiając, ale podstawowe składniki są na ogół te same. Można dodać jakiś składnik albo go pominąć, ale kalafior, ogórki małosolne i jajo na twardo oraz koperek muszą być! Do niedawna za każdym razem dodawałam też młode ziemniaki pokrojone na ćwiartki albo na sześć części. Ziemniaki muszą być oskrobane, a nie obrane - niby drobiazg, a wpływa na smak. Dziś, jeśli chcę zjeść wersję lżejszą, ziemniaków nie dodaję, ale posypuję sałatkę rzodkiewką, która wprowadza pyszny, smakowy i kolorystyczny akcent. I choć majonezowe sosy nie są dziś specjalnie modne, nie warto się tym przejmować, za to warto spróbować tej sałatki, polecam. Moja Siostra kroi ją drobniej i otrzymuje zupełnie inny smak, ja układam składniki w misie i polewam sosem jogurtowo-majonezowym, a potem posypuję resztą koperku i plasterkami rzodkiewki. Nie mieszam tej sałatki, bo traci wygląd. Aby była naprawdę pyszna, nie wolno rozgotować kalafiora i ogórki muszą być mało ukiszone, naprawdę małosolne... Nie mam pewności, czy Wam posmakuje, bo doświadczenie mi mówi, że domowe smaki należą tylko do nas i innym wcale nie muszą odpowiadać, ale kto wie...

Składniki na dużą porcję:
  • kalafior ugotowany na półtwardo
  • 3 - 4 jaja na twardo, pokrojone na ćwiartki
  • 5-6 małosolnych ogórków (kiszone się nie nadają)
  • pęczek rzodkiewek
  • pęczek szczypiorku
  • pęczek koperku
  • 1/2 kg młodych ziemniaków (opcjonalnie)
  • mały kubeczek jogurtu lub kefiru
  • 1/2 małego słoika majonezu (u mnie Winiary)
  • sól, pieprz, sok z cytryny do smaku
Na dnie szklanej misy układam różyczki dobrze wystudzonego kalafiora, na nie albo pomiędzy nimi układam delikatnie cząstki jaj, posypuję sałatkę plastrami ogórka i rzodkiewki, posiekanym szczypiorkiem i koperkiem. Całość obficie polewam sosem jogurtowo-majonezowym albo... majonezowo-jogurtowym (z dodatkiem soli, pieprzu, ew. soku z cytryny) i posypuję resztą rzodkiewek w plasterkach, ozdabiam dłuższymi gałązkami koperku. Warto schłodzić sałatkę, jeśli misa zmieści się w lodówce ;) Pycha!

Wersja II

W szklanym naczyniu układam warstwami cząstki ziemniaków, kalafiora i ogórków, każdą z warstw posypuję koperkiem, szczypiorkiem i polewam sosem. Na wierzchu układam cząstki jaj, polewam resztą sosu, posypuję rzodkiewkami i układam gałązki koperku. Chłodzę w lodówce przed podaniem. Też pyszne. Polecam!

2009-06-28

Chleb wiejski Hamelmana

Opierałam się, jak mogłam, bo raczej powinnam dać sobie spokój z pszenicznymi wypiekami na jakiś czas, ale ten chleb kusił i kusił... Upiekłam więc. Przepis podaję za Gospodarzem tej edycji Weekendowej Piekarni, partnerze Gospodarnej Narzeczonej z blogu Na kruchym spodzie. Moje zmiany były niewielkie - dałam nieco więcej mąki, bo nie miałam chlebowej. Chlebek okazał się bardzo smaczny i łatwy w wykonaniu, przypomina nieco bagietkę i ciabattę. Jedziemy wobec tego do sklepu po sery i wino ;)
Dzięki za bardzo smaczny przepis! Myślę, że warto go przypominać zwłaszcza wtedy, kiedy planuje się śródziemnomorskie menu. Mniam.


On proponuje:
Chleb wiejski (Pain Rustique) za "Bread" Jeffrey Hamelman

Zaczyn drożdżowy (poolish):
  • mąka chlebowa 230g
  • woda 230g
  • drożdże świeże prasowane 0,5g, tj. na wielkość ziarna groszku z puszki (0,15g suche instant 1/16 łyżeczki = szczypta)

Ciasto właściwe:

  • mąka chlebowa 230g
  • woda 85g
  • zaczyn (poolish) cały
  • sól 8g
  • drożdże 7g świeże prasowane = trochę mniej niż 1 + 1/2 łyżeczki (suche instant 2,5g = 1/3 standardowego opakowania)

1. Zaczyn:

Rozrób drożdże w wodzie, dodaj mąkę, wymieszaj łyżką na jednolite ciasto, powinno mieć konsystencję ciasta na racuchy. Przykryj szczelnie, zostaw na 12 - 16 godzin w temp. pokojowej. Jeśli masz mniej czasu dodaj 2 razy więcej drożdży, tak czy inaczej 8 godzin to dobre minimum. Dojrzały zaczyn powinien być pełen bąbelków, a zaraz po odkryciu pachnieć bardzo mocno. Jeśli nie ma bąbli, ani zapachu - czekaj.

Ciasto właściwe:

a) Zmieszaj mąkę, wodę, oraz zaczyn. Nie dodawaj drożdży ani soli. Zmieszaj, nie znaczy zagniataj, wystarczy połączenie składników (ok 1-2 minut). Jeśli używasz słabszej mąki (nie-chlebowej), daj połowę wody, najwyżej dolejesz nieco na końcu wyrabiania. Przykryj szczelnie, odstaw na 20-30 minut w temp pokojowej.
b) Odkryj posyp sola i drożdżami (rozkruszonymi jeśli świeże). Wyrób (2 minuty w mikserze, 3 minuty dobrej pracy rękami). Może wydawać się, że to mało, ale ciasto rozwijało się już samo podczas tych 20 minut czekania;-), pamiętaj że później będziesz jeszcze je składać, więc nie przesadzaj z wygniataniem. Tak czy inaczej powinniśmy mieć dość miękkie i luźne ciasto o temp. ok 25 stopni C.

3. Dojrzewanie:

Przykryj. odstaw na 70 minut. W tym czasie złóż dwukrotnie (po 25 i 50 minutach) w kopertę - patrz French fold link. Przy drugim składaniu zacznij nagrzewać piec.

4. Dzielenie:

Tego ciasta absolutnie nie formujemy! Wyrzuć ciasto z miski na omączona dobrze stolnice, jeśli chcesz możesz je podzielić, jeśli nie wyjdzie jeden spory bochenek. Przełóż na omączoną ścierkę (omączoną stroną w dół. Ścierka nie musi (i tak jest koszerniej), choć może być umieszczona ani w koszu, ani w misce. Odstaw na 20-25 minut w ciepłe miejsce (25C).

5. Pieczenie:

Piec powinien mieć ok 240C. Przełóż "bochenek" omączona stroną do góry, na omączona łopatę, gruba tekturę, itp. Przetnij raz mocno i zamaszyście. Wsadź do pieca na nagrzaną blachę, kamień, itp . Zaparuj piec np. spryskiwaczem. Piecz 35 minut, w połowie uchylając nieco drzwiczki.

Wagę drożdży podałem dość dokładnie i na różne sposoby, ale i przy mniej dokładnym pomiarze wszystko powinno się udać. Byle zachować zasadę, zaczyn malutko, ciasto normalnie.


No i spróbowaliśmy chleba z serem i winem, choć nasz domowy Zaraz (vel Zarazek od Zaraza) nam to uniemożliwiał. Zapewne dlatego, że nie dostał swojego kieliszka ;)



[baner+weekendowa+facio+36.jpg]

2009-06-27

Magiczna zupa z porów


No i nadszedł ten czas, pora na pora, a raczej na wywar z porów... Bajka pana Jachowicza "Pan kotek był chory" się przypomina, a konkretnie te wersy:
[...]
Zanadto się jadło, co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;

No więc - zanadto się jadło - chlebeczki, bułeczki, ciasteczka i sosy i ... efekty są! Teraz więc trzeba zadbać o siebie, popijać zupę z porów, wierząc w jej magię. Lubię bardzo ten pomysł dwudniowego oczyszczania, który należy potraktować jako wstęp do diety. A że pory uwielbiam, więc nie jest to dla mnie szczególne wyrzeczenie - chętnie urządzam sobie raz na jakiś czas zdrowy weekend i popijam ten delikatny wywar co kilka godzin, a w porze obiadowej zjadam pory z dodatkiem soku z cytryny. Popularyzatorka przepisu - Mireille Guiliano *- pozwala skropić takie pory oliwą, można też delikatnie posypać je solą i pieprzem, ale ja z tego rezygnuję. Dbam o siebie i powstrzymuję się przez dwa dni od spożycia soli. To nie jest dla mnie trudne - jestem w końcu recydywistką w dziedzinie diet ;)
Wszystkich, którzy tego przepisu nie znają informuję, że nie jest to dieta odchudzająca, bo podczas tego weekendu traci się głównie wodę, ale jest to doskonały wstęp do naprawy swego organizmu albo - jak pisze autorka - do zmiany stylu życia.

Przepis podaję za Autorką i jej słynną książką Francuzki nie tyją:


[1054b2dc3f9b7d1d25d435acb28f4255.jpg]

"Magiczna zupa z porów

(porcja na weekend)

Składniki:
  • 1 kg porów
1. Oczyścić pory i dobrze opłukać z piasku i ziemi. Odciąć zielone końce, zostawiając białe części w całości i trochę zielonego (resztę zielonych części zachować na bulion).
2. Włożyć pory do dużego garnka i zalać wodą. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu bez przykrycia przez około 20 -30 minut. Zlać wywar i zachować. Przełożyć pory do miski.

Wywar należy pić (podgrzany albo w temperaturze pokojowej, jak lubisz) co dwie trzy godziny po pół szklanki.
Jako posiłek albo dla zaspokojenia głodu zjadamy same pory, pół szklanki naraz, skropione kilkoma kroplami oliwy z pierwszego tłoczenia i sokiem z cytryny. Dopraw oszczędnie solą i pieprzem, ewentualnie posiekaną natką pietruszki.

Przez dwa dni, aż do niedzielnego obiadu to to twój jedyny posiłek. Potem można zjeść mały kawałek mięsa lub ryby (10-15 dkg - nie przesadzaj z ważeniem!) z dwoma warzywami gotowanymi na parze z odrobiną masła lub oliwy i jakiś owoc."(s.28)

O tej książce pisałam już tutaj:

Ja do mojej zupy wrzucam albo gałązkę bazylii, albo oregano. Polecam!