Lubię słowo bałagan - za polskie i żydowskie (jidysz) brzmienie. Uwielbiają je Izraelczycy i pokrzykują często yalla balagan!, co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej tyle: "róbmy bałagan!" czy też "chodźmy bałaganić!" Samo yalla! to takie arabskie ponaglenie ;)
Zatem - róbmy bałagan i pieczmy warzywa! Yalla, yalla! Surowe pięknie się prezentują, a po upieczeniu przypominają niezły kulinarny bałagan... Tak bardzo lubię pieczone warzywa korzeniowe, że spontanicznie oderwałam się od komputera (co jest o tyle znamienne, że z a b r a ł a m się wreszcie do pracy...) i upiekłam je na lunch. Z rozpędu dodałam również rybę w papilotach, ale - zapewniam - nie jest to konieczne.
Oto moje pieczone zimowe warzywa:
Składniki:
- 3 marchewki
- 2 pietruszki albo 2 korzenie pasternaku
- 2 cebule czerwone
- 3-4 ziemniaki
- kilka ząbków czosnku
- 2 łyżki oleju
- 2 - 3 łyżki octu balsamicznego
- gruba sól morska
- świeżo zmielony czarny pieprz
- gałązki świeżego tymianku i rozmarynu
- świeży liść laurowy (suszonego nie daję w ogóle, jest zbyt aromatyczny i gorzki)
Pietruszki i marchewki obieram obieraczką i kroję w długie słupki, cebule i ziemniaki kroję na połówki albo na ćwiartki - jeśli są duże, ząbki czosnku bez łupinek dodaję w całości i mieszam wszystko z przyprawami, ziołami, olejem i octem balsamicznym. Piekę około godziny (może krócej, to zależy od warzyw i piekarnika) w temperaturze 200 stopni, kilkakrotnie mieszając, by równomiernie się rumieniły i nie przypalały. Powinny pozostać jędrne i chrupiące.
Po upieczeniu posypuję warzywa raz jeszcze pyszną solą, najchętniej w płatkach, bo doskonale smakuje i nie jest gorzka.
Wszystko skrapiam jeszcze niefiltrowaną oliwą i posypuję świeżymi ziołami. Podaję z... niczym albo z rybą. Można taki warzywny bałagan posypać miękkim owczym lub kozim serem i będzie pysznie. Yalla balagan!
Rybę piekę osobno, w papilotach, żeby warzywa nie przeszły jej smakiem. Tym razem miałam łososia, którego skropiłam oliwą, posypałam cytrynowym pieprzem i solą, zawinęłam w pergamin i piekłam na blaszce obok warzyw około 10 minut. Polecam!
A do czytania rekomenduję "Książkę" Mikołaja Łozińskiego, który wczoraj otrzymał Paszport "Polityki". Do słuchania zaś - odkrytą dzięki Małgosi - Julię Marcell, która wczoraj również została nagrodzona Paszportem "Polityki".
A do czytania rekomenduję "Książkę" Mikołaja Łozińskiego, który wczoraj otrzymał Paszport "Polityki". Do słuchania zaś - odkrytą dzięki Małgosi - Julię Marcell, która wczoraj również została nagrodzona Paszportem "Polityki".