LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2011-10-15

Pora pieczonych warzyw. Bakłażan z dipem jogurtowym i pestkami granatu


Bakłażany  lśnią na stoiskach mojego bazarku, papryka aż się prosi, by ją kupić i upiec... Coś mi się stało i nerwowo piekę całe blachy  warzyw, by w pełni wykorzystać sezon. Nie mam  wprawdzie pojęcia, skąd pochodzą te dorodne bakłażany i subtelne cukinie, ale co tam -  sezon trwa! 
Mogłabym tej jesieni  jeść głównie przecierane zupy z upieczonych papryk, bakłażanów i cukinii, a karmelizowaną cebulę zajadać jako drugie danie; na śniadanie zaś najlepiej mi smakuje  domowy ajvar (czyli te same warzywa upieczone, zmiksowane, przetarte i odparowane), ale... dania te nie wiedzieć czemu jakoś mało odchudzają ;)

 Dodam więc do mej diety trochę zwierzęcego białka -  może pomoże mi dbać  o linię, bo plan mam ambitny: chcę jeść smacznie i chudnąć. Ha! 
To taka mała prowokacja wobec stanowiska dietetyków, którzy mdleją na samo brzmienie słów: gluten, masło, cukier czy wieprzowina. Polecają zaś napchane antybiotykami kurczaki oraz indyki. Też Was to złości? Protest się we mnie rodzi, ale z pokorą przyznaję, że moje  dotychczasowe menu nie sprzyjało odchudzaniu ;) 
Na lunch przygotowałam więc pieczone połówki bakłażanów, które piekły się obok innych warzyw, a podałam je z dipem jogurtowo-czosnkowym i pestkami granatu. Pyszne danie z dodatkiem świeżej mięty przeniosło mnie gdzieś  hen hen  aż w arabskie kraje... Albo do Izraela. O rany, jak tęsknię! Polecam.

Składniki:
  • 1 spory bakłażan (1/2 sztuki na  porcję)
  • odrobina oliwy do posmarowania 
  • kilka łyżek odchudzonego jogurtu naturalnego
  • ząbek czosnku
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • pestki granatu
  • mięta
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni. Bakłażana przecinamy na pół, nacinamy delikatnie wewnątrz w równą  kratkę - tak, by nie przeciąć skórki. Smarujemy z wierzchu oliwą (oszczędnie), posypujemy solą i pieczemy pod grillem koło 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika studzimy i polewamy dipem z jogurtu doprawionego roztartym czosnkiem, pieprzem  i solą. Posypujemy pestkami granatu i listkami mięty. Zajadamy bez wyrzutów sumienia... choć warto jeszcze skropić gotowe danie oliwą extra vergine - dla smaku i zdrowia :)
Pozdrawiam Was serdecznie!

13 komentarzy:

kass pisze...

Aniu, te pieczone warzywa działają na moje zmysły:)) ja dzisiaj zrobiłam sobie w parowarze z sosem jogurtowym... też były niczego sobie:)

Majana pisze...

Podobają mi się te bakłażany, zdecydowanie :)

Amber pisze...

Złości mnie dokładnie to samo.Jak dieta może być dobra,skoro opiera się na samym drobiu.
Myślę podobnie - można jeść pysznie i wszystko ,i schudnąć.Precz z dietami!
A bakłażany na słodko.Bardzo,bardzo mi się to podoba!

An-na pisze...

Kass- pokaż te warzywa na blogu, bo na razie kusisz samymi zakazanymi wypiekami :D

Majano -upiekłaś fajną (niedietetyczną!) chałę, ale nie mogę zostawić komentarza, bo znowu popełniam jakiś błąd przy logowaniu!

Amber - ten bakłażan "na słodko" jest w istocie kwaśny ;)
Czuję, że na moim blogu powstanie jakiś jadowity post pod adresem dietetyków. A swoją drogą - czy to nie dziwne, jak powoli rozwija się dietetyka w porównaniu z innymi dziedzinami wiedzy?

Est-Ouest pisze...

Ten baklazan bardzo mi sie podoba! Co do dietetykow zalezy o jakich piszesz... te ktora odwiedzam bardzo lubie, gdyz nic nie jest zakazane badz podejrzane. Liczy sie co innego i to dziala! Jedyne co moge napisac to "precz z Dukanem", "precz z dieta morz poludniowych czy inna zupa kapusciana" niech zyje zdrowy rozsadek i przyjemnosc jedzenia.

margot pisze...

Aniu , to jest przede wszystkim bardzo dekoracyjne danie , śliczne ,a że pyszne wierzę

atina pisze...

Cudownie wygląda, i musiało byc pyszne:)

Bea pisze...

Niech zyja pieczone warzywa! Teraz idealnie pasuja na jesienne szarosci :) Baklazan z granatem slicznie wyglada, do twarzy mu w tej czerwieni :)

Pozdrawiam Anno!

PS. Przyszlam tez 'dopisac' a propos Twojego pytania u mnie, ze Toskania w listopadzie tez moze byc piekna (zbiory oliwek), choc ja osobiscie wole troche wiecej slonca i zieleni mimo wszystko. No ale de gustibus rzecz jasna :)

kaprysia pisze...

Pieczony bakłażan z granatem, to chyba jest to czego mi ostatnio brakuje:) Zajadam się ostatnio depresyjnymi kluchami z sosem, tyłek rośnie, ze smutku dalej się objadam, więc może jednak bakłażan:)
Myślę,że spróbuję, bo pokazałaś go bardzo smakowicie:) Pozdrawiam jesiennie:)

An-na pisze...

Kaprysiu - ja zaciskam zęby i wcinam same dietetyczne potrawy, choć zimno jak diabli i zjadłoby się tłustej zupy...
Bakłażany polecam szczerze :)

Psie Wędrówki pisze...

brzmi przepysznie :)

An-na pisze...

Psie Wędrówki - dziękuję i polecam :)

buruuberii pisze...

Anna, czapki z glow, baklazan z ziarenkami z granatu i listkami miety wyglada oszalamiajaco!! Mam pomysl na przstake, dziekuje Ci :-)