LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2013-01-13

Panna cotta i granaty

 Witam Was bielą i czerwienią w NOWYM ROKU. Życzę wszystkim wielu marzeń do spełnienia, a  obfitości i kulinarnych inspiracji tyle, ile jest pestek w owocu granatu! Granat to wprawdzie owoc, który kojarzy się z żydowskim Nowym Rokiem (Rosz ha-Szana),  przypadającym we wrześniu, ale co tam, byle się życzenia spełniały! 

Tak sobie myślę o sile świąt i tradycji w ogóle i trochę mi żal, że nasze prasłowiańskie Gody (zastąpione Bożym Narodzeniem) trwają coraz krócej i że na Szczodry Wieczór (święto Trzech Króli) nie pieczemy już  szczodraków (pierogów, którymi obdarowywano innych), ale wybiegamy myślami  w przyszłość i z niecierpliwością wypatrujemy wiosny. A tu przecież śnieg za oknem, karnawał w pełni, czas spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Spotkanie nawet udało mi się zaaranżować, ale podałam na kolację same obce dania... Była więc jagnięca potrawka rogan yosh, były pieczone bataty i inne warzywa, była, wreszcie, na deser panna cotta z sosem malinowym. I było kilka godzin szczerego, oczyszczającego śmiechu, kiedy to  opowiadaliśmy sobie wszystkie najgłupsze przygody, jakie przytrafiły nam się w ostatnim czasie. Cudowna śmiechoterapia! Polecam.

 Dziś za to prosta i elegancka panna cotta - w nieco innym wydaniu. Uwielbiam tę  z malinowym sosem, ale za to granaty pięknie się prezentują o tej porze roku i świetnie kontrastują ze słodyczą deseru. Poza tym - sosu malinowego chwilowo zabrakło...

Tym, którzy nie wiedzą jeszcze, jak przygotować ten niezwykle prosty deser, radzę  ostrożnie dawkować  żelatynę, żeby śmietanka nie ścięła się zbyt mocno (tak jak moja) oraz używać najlepszych składników. Inaczej otrzymamy taką sobie galaretkę, a nie cudowny waniliowo-śmietankowy deser, który należy podawać z musem z ulubionych owoców. 

Składniki:
  • 1/2 litra słodkiej śmietanki 30% ( w wersji lekkiej można połowę śmietanki zastąpić mlekiem)
  • laska wanilii
  • 3-4 łyżki cukru
  • 3-4 łyżeczki żelatyny (ja dałam trochę więcej, bo goście mieli wkrótce się pojawić, ale z mojego doświadczenia wynika, że warto dać mniej żelatyny i dłużej chłodzić deser w lodówce.)
  • garść pestek granatu albo garść malin zmiksowana z cukrem do smaku
  • listki mięty albo melisy do dekoracji (uważni goście zauważyli, że u mnie jest coś innego...)
Laskę wanilii należy rozciąć i wrzucić do rondla ze śmietanką oraz cukrem. Podgrzewać na niewielkim ogniu, stale mieszając. Na chwilę przed zagotowaniem zdjąć z ognia, dodać  żelatynę i dokładnie wymieszać  śmietankę (najlepiej trzepaczką rózgową), aż do całkowitego rozpuszczenia żelatyny. Ochłodzić w lodówce przez godzinę lub dwie (a nawet dłużej, bowiem wszystko zależy od jakości żelatyny), wyjąć ostrożnie z miseczki  i podawać z pestkami dojrzałego granatu albo z malinowym sosem. 

Część deserów przygotowałam i podałam w szklaneczkach, a   maliny z sosem wyłożyłam na wierzch, pozostałe zaś chłodziłam w miseczkach i podałam  następnego dnia na talerzykach (miseczki  wstawiłam   na chwilę  do gorącej wody, by łatwiej  było pannę   cottę  wyłożyć na talerzyki). Obie wersje smakowite, polecam!
Tym razem panna cotta bez kota, bo Tycio nie załapał się w kadr, choć usilnie próbował :)


14 komentarzy:

Szana pisze...

po dobrym niedzielnym obiedzie przydałby się taki deser :)
pozdrawiam,
szana :)

Karmel-itka. pisze...

kusząca.. obłęd deserowy!

Majana pisze...

Coś wspaniałego taka panna cotta! A spotkanie z przyjaciółmi i śmiechoterapia jak najbardziej wskazana :)
Pozdrawiam Cię serdecznie:)

qwert123 pisze...

poproszę takie pysznosci!:D

Bea pisze...

Granaty idealnie tutaj pasuja Anno! Podoba mi sie Twoja wersja :)
A co do wiosny, to mimo wszystko od czasu do czasu o niej juz mysle, ale jak na razie czekam na... prawdziwa zime! Jakos nas bowiem znow omija szerokim lukiem, a przeciez grudzien i styczen to najlepszy dla sniegowej kolderki czas.

Pozdrawiam serdecznie!

margot pisze...

Jaka śliczna , biało -czerwona ta Panna cotta i na dokładkę zadziorna , wręcz wybuchowa przez te granaty , piękna

p.s to ja bym była chętna na ten przepis na chlebek -bułę z donicy
może na maila margot11@gazeta.pl?

An-na pisze...

margot - wyślę Ci ten przepis wkrótce. Może też zmobilizuję się i sama upiekę. Ale muszę sobie kupić nową doniczkę glinianą.

kass pisze...

Była pyszna!!!! ...granaty zrobiły swoje, i te barwy narodowe! Aniu u Ciebie zawsze pachnię Polską:)

gin pisze...

Wygląda obłędnie :) Granaty musiały dobrze współgrać z tym śmietankowo-waniliowym smakiem :)

kaprysia pisze...

Ach, jak pysznie wygląda:))) Pozdrawiam tradycyjnie zaśliniona:)

Olcik pisze...

Mniam!
:)
ale bym zjadła

kaprysia pisze...

Hop, hop... Tęsknimy. Wszystko dobrze ?

An-na pisze...

Nic, nic - wkrótce wrócę :)

Kaś pisze...

Ostatnio za mną chodzi taki przysmak... :)