LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2009-04-05

Świąteczny pasztet francuski


Pora pomyśleć o świętach, zwłaszcza, że aura sprzyja. Dziś odbyliśmy długą, ale raczej monotonną i średnio przyjemną wyprawę rowerową po Warszawie. Niestety, nie jestem entuzjastką rowerowej jazdy po mieście, choć podoba mi się widok pięknych kobiet na rowerach, z koszykami pełnymi porów i bagietek (jest w necie taki piękny fotograficzny blog, który zachęca każdym zdjęciem do tego, by przesiąść się na rower). To chyba jednak nie dla mnie - i wcale nie dlatego, że na rowerowej wycieczce złamałam rękę. Po prostu - za duży stres i hałas nie do zniesienia.Dziś wylądowaliśmy na odpoczynek u znajomych i pożarliśmy niedzielny obiad z ich rodziną... Co innego wycieczka rowerowa poza miastem. Do czterdziestego kilometra trasy zazwyczaj nie marudzę, choć zdarza mi się cisnąć rower w lesie, kiedy nie daję już rady dołom, piachom i wądołom ;)

Jednakże Wielkanoc za pasem, a dla mnie oznacza to pieczenie, gotowanie i pieczenie... Na własne życzenie - powinnam zrymować. Tym razem upiekę chleby ( dla siebie i dla rodziny), pasztety (dla siebie i dla rodziny), mazurki, serniki, baranka, baby drożdżowe (j.w.) oraz wykonam jaja faszerowane po polsku (w skorupkach) i zwykłe, wiosenne. Potem będę mieć już wszystkiego dość, ale będę trzymać fason, a co! No i jeszcze przecież barszcz muszę ugotować biały, z chrzanem, wędzonką i kopą jaj, bo bez tego ani rusz! Zapomniałam napisać, że jakieś pieczyste przygotować trzeba, a w ogóle święta powinny być zielone od sałat, lekkie od musów i żółte od jaj, a na stołach powinny królować dekoracje. Koniecznie minimalistyczne, białe, szare, zielone, świeże i nie żółte na pewno, bo to zbyt pospolite! Powinny, ale nie będą, bo jak zwykle ulegnę, z przyjemnością, dodajmy, tradycji i nawet jeśli nie postawię na stole żadnego żółtego tulipana i plastikowego kurczaczka - to i tak będzie kolorowo. Naprawdę marzą mi się święta w kolorze roszponki, z trawnikiem na stole i pisankami w stonowanych kolorach, zajączki i baranki w bieli, ale nie wiem, czy dam radę. Mogę być za bardzo zmęczona.
Na pewno spotkam się jednak z Anią, będziemy piec baby, mazurki kajmakowe, kłócić się o to, jak powinny wyglądać dekoracje i ile dać kajmaku, pić wino lub nalewki, zależnie od pogody. Tradycja!
Skoro jednak do świąt pozostało kilka dni, można trochę poeksperymentować i przygotować dania na próbę. Moja rodzina lubi klopsy, takie zwykłe, samo mięso. Ja, znużona prostotą przepisu, ciągle poszukuję urozmaiceń i dodaję oliwki, rozmaryn, kapary, grzyby, orzechy, wykorzystuję tylko wieprzowe mięso albo mieszane, albo drobiowe. Jednym słowem - eksperyment! Wszystkiego na święta nie wykonam, bo i po co - inni też chcą się popisać, ale postanowiłam sprawdzić, jak się spisze klops w cieście, czyli francuski pasztet Macieja Kuronia.


Upiekłam i choć ciasto popękało, nic nie straciło na urodzie. Przepis prosty, efektowny i bardzo smaczny. Można dodać nieco rozmarynu albo kaparów lub ulubionych przypraw, bo pasztet ten jest łagodny, w sam raz do sosu tatarskiego (majonez + korniszony + grzybki marynowane +szczypiorek + musztarda + kapary) albo chrzanowego (chrzan + majonez). Ciasto jest bardzo łatwe do wykonania i przesmaczne, a pasztet świetnie się kroi. Polecam! Ja dodałam tylko surowe jajo do masy mięsnej, na wszelki wypadek. Reszta bez zmian. Nie wiem, czy warto dawać taki pasztet na półmisek wędlin, bo otoczony jest ciastem i sycący - raczej nie, może jako przystawkę? Albo zamiast półmiska wędlin, pięknie się będzie prezentował na świątecznym stole, wśród sałat i jaj. Albo na wielkanocny piknik na przykład! Przepis, odrobinę przeze mnie zmodyfikowany, znajduje się w sobotnim dodatku do "Gazety Wyborczej", zatytułowanym: Przepisy Macieja Kuronia.

Składniki:

Farsz:
  • 6 jaj
  • 800 g mielonej wieprzowiny (np. łopatka - to ode mnie)
  • pęczek posiekanej natki pietruszki
  • 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
  • sól, pieprz
  • ew. szczypta majeranku albo trochę rozmarynu (to mój pomysł)
  • 1 surowe jajo (moja modyfikacja)
Ciasto:
  • 250 g mąki
  • 150 g masła
  • 100 ml wody
  • 1 łyżeczka soli
Mięso mielone mieszamy z jajem, natką i przyprawami. 5 jaj gotujemy na twardo. W tym czasie przygotowujemy ciasto: masło kroimy na stolnicy i wyrabiamy z mąką oraz solą. W trakcie wyrabiania dolewamy 100 ml zimnej wody. Kiedy zaczyna odchodzić od ręki, zawijamy w folię, rozpłaszczamy nieco i odstawiamy na pół godziny do lodówki (u mnie 15 minut w zamrażalniku).
Po wyjęciu z lodówki rozwałkowujemy ciasto na prostokąt. Na środku, wzdłuż, układamy połowę farszu, obrane ze skorupek jaja (można im ściąć czubki, dzięki temu podczas krojenia nie będzie fragmentów z samym białkiem). Jaja przykrywamy pozostałą częścią masy mięsnej. Farsz oraz brzegi ciasta smarujemy roztrzepanym jajem. Zawijamy boki ku górze i zlepiamy je nad farszem. Ciasto smarujemy pozostałym jajem (to mój pomysł, pasztet lepiej się wtedy prezentuje) i nacinamy w kilku miejscach, żeby para mogła uchodzić, a nadmiar sosu mógł wypłynąć. (Tej rady nie było w przepisie, ale ja wiem, że tak się często dzieje, bo piekę kulebiaki). Pasztet zawijamy luźno w folię aluminiową i pieczemy przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 st. Ja po godzinie odkryłam folię i dopiekałam pasztet do zrumienienia.
Kroimy po wystygnięciu. Nawet jeśli pęknie, będzie piękny na świątecznym stole. Podajemy z ulubionym sosem. Polecam serdecznie nie tylko na święta!

Danie bierze udział w zabawie kulinarnej:

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

16 komentarzy:

aga9999 pisze...

Super! A wiesz, że chyba go zrobię. Tak mi właśnie pasztet chodził po głowie ;) Czy jak zrobię bez jajka to duzo strace? :)

Pozdrawiam
PS Ambitne masz plany swiateczne :)

kass pisze...

Nie dość że piękny to jeszcze pyszny!!!Robiłam kiedyś podobny...znikał w oczach :)

An-na pisze...

Aga, takie pasztety bez jaj też robię, ale warto dać oliwki albo kapary. Ja bardzo lubię rozmaryn, ale to już nie każdy toleruje. Smak dużo prostszy niż w klopsie, bo bez cebuli i surowych jaj. Daj choć cebulę ;)

An-na pisze...

Kass, pycha, naprawdę! I bardzo szybko go zrobiłam :)

Donka pisze...

bardzo ładnie wygląda
ciekawe czy też tak smakuje jak wygląda

aga9999 pisze...

Aniu, kapary bardzo lubię, cebulę też :D Rozmaryn kocham a mój Małż niedawno pokochał, także no problema ;)
Dzięki
kolorowych snów

olla pisze...

Nieziemsko efektowny pasztet! Dzięki za ten przepis. Myślę, że dobry jest pomysł zrobienia nacięć w cieście.
Na pewno zrobię próbę generalną w najbliższych dniach:)

Magoda pisze...

Sprawiłaś nam taka ucztę, że najpierw musiałam przetrawić :)))
Świetny przepis! Jak zwykle dokładne instrukcje, piękne zdjęcia! Kobieto jak ty znajdujesz na to czas?!
Podziwiam i pozdrawiam!

majana pisze...

Mniam, ale apetyczny! :))

Tilianara pisze...

Już nie pamiętam kiedy ostatnio klops piekłam :) Pięknie się prezentuje :)

la falena bianca pisze...

Ale ładny!
Ja też planuję trochę popasztecić ;-) pieczenie bab to oczywiście wiadoma sprawa, ale w mięsach nie jestem z byt dobra, więc w tym roku będzie trening. A dekoracje.. masz racje, żółte są fe. Ja w tym roku stawiam na zieleń, beż, biel i ogólnie naturalne kolory :) zero plastiku ;)

PS. Dzięki za miłe powitanie :)

An-na pisze...

Dziękuję Wam bardzo i zapewniam, że to bardzo łatwy i szybki przepis!

Casia pisze...

Ale piękny pasztet! Gratuluję i podziwiam! :)

An-na pisze...

Casiu, dziękuję, już po nim nie ma śladu :)

Ania pisze...

Ale świetny, An-no! Bardzo mi się podoba, może upieczemy po świętach :)

Przesyłam świąteczne pozdrowienia!

An-na pisze...

Aniu - a jakie to dobre danie na piknik! W ogóle się nie rozpada. Nikt mi nie wierzy, że to najszybsza pieczeń - ciasto zrobiłam i chłodziłam wtedy, kiedy gotowały i studziły się jaja...

Pozdrawiam :)