LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2009-10-31

Październikowo-listopadowo



 Listopadowo. Chłodno. Refleksyjnie. Kolorów mieszkaniu dodaje tylko dynia. Nawet przepisów nie chce się zamieszczać, ale gotować się chce, bo to ociepla atmosferę, o czym wiedzą wszyscy, którzy lubią gotowanie. Może więc warto w tych dniach zgromadzić przy stole żywych, by powspominać zmarłych i cieszyć się własnym ciepłem, życiem i blaskiem ognia. Ja tak (z)robię i od razu mi lepiej. Piekę chleb żytnio-pszenny z ziarnami, sernik z prawdziwego wiejskiego sera, z dużą ilością wanilii, zwykłą tartę z ostatnimi śliwkami albo z jabłkami w karmelu...Na obiad dobra jest w takie dni  rozgrzewająca zupa (krupnik z suszonymi  grzybami, którymi pachnie w całym domu!) i gołąbki z kaszą, mięsem i również z grzybami.

Dziś nie będzie przepisów, bo na zdjęciach znalazły się  proste dania znane wszystkim odwiedzającym mnie sympatykom kuchni. Ponure zdjęcie wron na drzewie zrobił mój Mąż, a ja je skopiowałam, myśląc, że to ...gałązka koperku, a nie gałązka z wronami ;)  Zamieszczam, bo świetnie oddaje klimat dzisiejszego dnia.
Pozdrawiam wszystkich ciepło!
Chleb od dawna piekę na oko - około 30 dkg zaczynu  z mąki żytniej razowej + 20 dkg mąki żytniej razowej  + 30 dkg żytniej jasnej + 30 dkg mąki pszennej chlebowej + woda, sól, ziarna.

 Ciasto piekłam na bardzo maślanym spodzie, na którym ułożyłam połówki śliwek. Posypałam cukrem pudrem już po upieczeniu.
Sernik z kilograma sera, 5 całych jaj, szklanki cukru  i laski wanilii, pieczony w niskiej temperaturze 140-160 stopni. Z owocami na wierzchu. Pycha!


16 komentarzy:

Bea pisze...

Masz racje Anno, nastal prawdziwie jesienny, refleksyjny czas. Ale i takie dni sa nam potrzebne, prawda? Wszystkiego po trochu, by zachowac rownowage i gdzies sie po drodze nie zatracic...

Podoba mi sie kontrast miedzy tymi dwoma pierwszymi zdjeciami, choc nie ukrywam, ze wole to 'kolorowe' ;) I z checia poczestuje sie sernikiem, dawno juz bowiem takiego 'prawdziwego' nie jadlam ;) Choc i chleb i tarta tez mnie kusza rzecz jasna :)

Pozdrawiam serdecznie!

Ori pisze...

Celebrowanie święta przy pysznych potrawach to rodzaj "dziadów", prawda? Nic też lepszego na smutki niż ciasto jedzone w miłym towarzystwie. Pozdrawiam!

Małgosia.dz pisze...

Co tam chleb! co tam tarta, czy sernik! Koperek jest świetny! :D
An-no, a ja Ci muszę powiedzieć (zresztą raz już pisałam w odpowiednim wątku), że namiętnie robię proziaki z Twojego przepisu. :) Słowo daję, uwielbiamy je! Do lecza, do fasolki, a nawet suche ot tak do ręki. :)

margot pisze...

o tak koperek mi się bardzo podoba :DDD

kass pisze...

Wszystko bardzo smakowite...sernik piękny, tarta też, a chleb...wyglada pysznie! Ja też często robię jak Ty tzn. na oko i wtedy wychodzi fantastyczny...coś w tym jest!Pozdrawiam.

An-na pisze...

Kass - i dlatego tak trudno zamieszczać przepisy na te domowe chleby...

Małgosiu, Margot - "koperek" mnie zadziwił...

Małgosiu, cieszę się, że proziaki Wam smakują - to dla mnie takie awaryjne pieczywo, które wszystkim smakuje :)

Beo, Ori - tak, dziady, tyle że w domu...

majka pisze...

Tez z checia zebralabym swoja rodzine przy stole i zaserwowalabym im jakies pysznosci. Niestety troche mi do nich za daleko...

Twoj chlebek wyglada slicznie. A tarta i serniczek...coz tu duzo pisac. Trzeba sie tylko oblizywac :))

Ania vel Vespertine pisze...

O tak, ochota na gotowanie znacznie wzrasta wraz z pierwszymi chłodami. Właściwie mogłabym wtedy nie wychodzić w kuchni...

Też sporo rzeczy ostatnio stworzyłam. Ale o pieczeniu chleba na oko moge tylko pomarzyć! :)

Pozdrawiam cieplutko...

Ania vel Vespertine pisze...

O tak, ochota na gotowanie znacznie wzrasta wraz z pierwszymi chłodami. Właściwie mogłabym wtedy nie wychodzić w kuchni...

Też sporo rzeczy ostatnio stworzyłam. Ale o pieczeniu chleba na oko moge tylko pomarzyć! :)

Pozdrawiam cieplutko...

MariaPar pisze...

na ten sernik mam ochotę ! Palce lizać. Pozdrawiam.

MKatarynka pisze...

Te "wrony" na koperku to gawrony. Im więcej ich na drzewach tym zima bliżej.
Tak, rozgrzewająca zupka konieczna na takie dni!
Ciepełka życzę!

Tilianara pisze...

Anno, a skąd ten wiejski ser? Ten sernik tak pysznie wygląda, i ten chleb i wszystko ... ale ja właśnie zaraziłam się chętką na gołąbki mmmm z kaszą jeszcze nie jadłam, ale czas spróbować :)

Monika. L pisze...

Bardzo się cieszę, że wróciłam i znów mogę u Ciebie na spokojnie, przy kawce zagościć.
Ogromnie imponujemi mi kucharzenie na oko. Tak na wyczucie.
To najbardziej naturalne i piękne gotowanie.
Tak się gotuje proste i sprawdzone potrawy, ale właśnie takie, którymi chce się nakarmić bliskich i siebie w jesiennej aurze.
Każda, która dziś u Ciebie się pojawiła jest dla mnie piękna.
Ja wczoraj wróciłam do domu.
Ugotowałam rosołek na rozgrzanie, potem makaron zapiekłam z serkiem i cebulką a na kolację jedliśmy szarlotkę pod pierzynką z leciutkiej piany, opruszonej drobną kruszonką :)
Taki sposkojny, domowy czas.
Przesyłam dużo ciepłych myśli.
M :)

olla pisze...

Dla mnie numerem jeden z tego zestawu jest sernik. Wieki nie piekłam, A może Aniu podsuniesz ciekawy przepis na sernik (a gdyby tak jeszcze na taki, który nie opada:)

buruuberii pisze...

Siwtnie Anna to ujelas: cieszyc sie zywymi! Pieczesz chleb zytnio-pszenny z ziarnami, no to popatrz obie tak zaklinay pogode :-) Chleb na oko - brawo, a ile dajesz tak na oko tych ziaren na te 80dag maki?
Usciski!

An-na pisze...

Majko, Aniu, Mario, Moniko - dziękuję i pozdrawiam jesiennie :)

MKatarynko - wiem, że to gawrony, Mąż mnie zawsze poprawia, ale nie przyjmuję tego do wiadomości - na te inteligentne ptaszyska zawsze mówiło się wrony ;)
Tili - ser z bazarku, bezpośrednio od producenta - tłusty, miękki, taki "do smarowania" a nie zbity w "serek" :)
Ollu - sernik pewnie wkrótce się pojawi, ale wiadomo, że nie trzeba ubijać osobno białek i piec w niskiej temperaturze - wtedy nie opada :)

Buruuberii - garść ziaren i trochę więcej wody niż zwykle, bo ziarna wchłoną płyn. Lubię ten jesienno-kuchenny czas. I wiem, że gdybym nie gotowała, miałabym chandrę; a tak - rzeczywistość oswojona...