LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2009-03-24

Zupa szczawiowa


Z tęsknoty za wiosną (to już nudne, wiem!) przygotowałam zupę szczawiową, jeszcze ze szczawiu ze słoiczka (sama nie wiem, skąd go mam - od Teściowej, od Ciotki -  mistrzyni wszelkich przetworów?).

Lubię zupy z charakterem i aż się dziwię, że ich tu u mnie tak mało! Kapuśniaki na wędzonce, barszcze białe i czerwone oraz żury (wszak ja z Lubelszczyzny, więc kwaśnych zup znam dużo, nawet tych zaskakujących, takich jak kwaśna zupa jabłkowa, wiśniowa czy czereśniowa, barszcz z kapusty kiszonej, czyli zabielany kapuśniak). Słowem - wszystko jeszcze przede mną...

Tymczasem - pyszna zupa szczawiowa, jadana rzadko, więc dopieszczona szczególnie. A musi być i kwaśna, i jednocześnie aksamitna od śmietany. Taką zupę można ugotować na wywarze warzywnym, ale lepiej smakuje gotowana na kości schabowej z kawałkami polędwiczek, podana z ziemniakami puree albo połówkami ziemniaków dodanymi do zupy, ale ugotowanymi osobno. To ważne, bo na Mazowszu gotują te kartofle w zupie i one już nie tak dobre ;) Ba, znam wersje zupy szczawiowej bez śmietany - zgroza i profanacja! No i jajek na twardo nie żałujemy, o nie!

Składniki:
  • włoszczyzna, przyprawy (liść laurowy, ziele angielskie, pieprz czarny)
  • kość schabowa z kawałkami mięsa (ostatecznie bez...)
  • słoik (o,33 ) domowego szczawiu
  • śmietana 22%
  • jaja na twardo (1 sztuka na porcję)
  • ziemniaki
Gotuję wywar z włoszczyzny, przypraw i schabowej kości, dodaję szczaw, cały pojemnik śmietany i doprawiam zupę solą i pieprzem. Kiedy zupa jeszcze spokojnie sobie bulgoce, obieram ziemniaki i gotuję osobno na puree, jaja ugotowane  na twardo i  pokrojone dodaję bezpośrednio do porcji zupy, tuż przed podaniem na stół. Ziemniaki układam na osobnym talerzu, ale lubimy je wkładać porcjami do zupy ;) Czasami jednak wrzucam je do miseczek w całości i wtedy też jest pysznie. Zupa szczawiowa lubi śmietanę. Prawdę mówiąc - śmietany nigdy za dużo, bo szczawiowa zyskuje wtedy wyjątkowo aksamitny smak.

Takie połączenie ziemniaków, zupy i jaj uważam za genialny wynalazek polskiej kuchni, naprawdę! A że mało dietetyczny - to trudno, nie samą dietą człowiek żyje ;)



18 komentarzy:

Ori pisze...

Anno, znowu pyszności:-), szczawiowa to moja ulubiona zupa ( ja z Rzeszowszczyzny, tam też kwaśne rzeczy ludzie lubią), ale o kwaśnej jabłkowej nie słyszłam nigdy, jako żywo! Proszę, napisz o niej! Serdecznie pozdrawiam

An-na pisze...

Ori, ta zupa to wiejska owocowa, tzw."jabczanka" z kwaśnych młodych jabłek , zabielana śmietaną z odrobiną mąki, bez cukru broń Boże!, podawana z tłuczonymi kartoflami, a kartofle z cebulką... serio! Może ja bym ją i zrobiła, ale mój mąż chyba by nie chciał - on z Warszawy...

Magoda pisze...

Dzięki za tego posta! Zapomniałam o szczawiu! Lodówkę wyczyściłam a mam jeszcze w zamrażarce szczaw!
Wokół domu rośnie latem masa szczawiu. Zbieram go i mrożę. Zimą jak znalazł!
Pozdrawiam serdecznie.

An-na pisze...

Świeży szczaw? Bomba! Ja też mogłabym mrozić a nie zamykać w słoiczki! No i te kartofle do szczawiowej ;)

Tilianara pisze...

A ja ze szczawiem wciąż się jakoś nie polubiłam, ale obiecuję że się postaram jak tak apetycznie wyglądającą zupkę widzę :)

majana pisze...

Uwielbiam szczawiową! :)) Z pysznym jajeczkiem, mniam! Cudowna zupka, kocham jej kwasny smak:)

kass pisze...

Szczawiowa...mmmm...pycha! A te ziemniaczki i jajeczko!...mmmm...pycha!
Widzę że dieta na mnie źle wpływa... :)))

kuchasia pisze...

oj zjadłoby się mniam :)

An-na pisze...

Dziewczyny, jeśli chodzi o szczawiową to mam duże doświadczenie - musi zawierać dużo szczawiu i duuuużo śmietany, która łagodzi smak szczawiu. Smak podnosi też mięsny bulion, naprawdę :)

olla pisze...

Szczawiowa wygląda apetycznie i wiosennie! Szkoda, że nie mam zapasu szczawiu, bo zrobiłabym natychmiast:) Aniu, ucieszyła mnie wiadomość, że jesteś z Lubelszczyzny-jeśli kuchnia tamtejsza jest taka jak na Zamojszczyznie, to błagam o przepisy na lokalne specjały:) Byliśmy lat temu kilka za Ziemi Zamojskiej i raczono nas wspaniałymi regionalnymi potrawami, smak niektórych na próżno usiłuję w domu odtworzyć ze względu na brak przepisów. M.in.coś w rodzaju placka cebulowego z makiem na cieście drożdżowym oraz takie jakby bułeczki pieczone w piekarniku, nadziewane kaszą gryczaną.

An-na pisze...

Olla, proszę bardzo! Te specjały z kaszą wypiekała moja Babcia, a cebularze były w każdej piekarni...

Bea pisze...

Uwielbiam zupe szczawiowa! mam nadzieje, ze tez niebawem uda mi sie ja popelnic :)

Pozdrawiam serdecznie!

olla pisze...

Aniu, w takim razie mam nadzieję,że podasz przepisy? Cebularze próbowałam chyba ze 3-4 razy i wyszły mi za suche, mak się sypał i ogólnie były nie takie jak TAM:)(chociaż pizza wychodzi mi bez problemu).
Natomiast specjały z kasza to już w ogóle nie wiem jak zrobić:)
Pozdrawiam:)

An-na pisze...

Ollu,
upiekłam cebularze, ale moje też wyszły nieco zbyt cienkie i ... chrupiące, więc planuję powtórkę,już niedługo ;)Ciasto wyrobiłam według popularnego przepisu na bułeczki - z masłem i mlekiem, a mak należy zmieszać na patelni z gorącą, delikatnie podsmażoną na oleju cebulką - wtedy przylega do placka. Tak robisz?

aga9999 pisze...

Uwielbiam szczawiową, uwielbiam :)
ale nie mam szczawiu buuu :(

Pozdrawiam
Aga

PS A ja znam inny sposób na cebulę z makiem do cebularza, zaraz poszukam..

Składniki:
1 łyżka czubata maku,
2 duże cebule pokrojone w gruba kostkę,
2 łyżki oleju,
szczypta soli.

Wykonanie: Cebulę do cebularzy należy przygotować na dzień lub dwa dni przed pieczeniem cebularzy. Pokrojoną w grubą kostkę cebulę wrzucić do wrzątku, chwilkę obgotować i odcedzić. Gorącą cebulę wrzucić do słoika, posypać solą, makiem i dodać olej. Słoik zakręcić i wstrząsać, aby wszystko dokładnie się wymieszało. Po ostygnięciu słoik z cebulą wstawić do lodówki. Dzięki temu cebula do cebularzy jest miękka, słodka i aromatyczna.

An-na pisze...

Aga, dzięki za przypomnienie tego przepisu na cebulę, widziałam go gdzieś w necie. Mnie ta delikatnie duszona na oleju cebula też bardzo smakuje, ale ciasto - pozostawia wiele do życzenia ;)

aga9999 pisze...

A probowałaś z przepisu na Bialys?

An-na pisze...

Aaaa, widzisz! Spróbuję, ale najpierw porządne drożdże kupię, bo nie mam zaufania do moich. Dzięki!