LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2010-01-24

Zupa nad zupami. Żur

To niełatwy temat... Żur? Żurek? Biały barszcz? Z grzybami, białą  kiełbasą, na wędzonce, z kawałkami wieprzowiny, na wywarze od szynki... Z chrzanem, z jajkiem, z ziemniakami (jak w zalewajce) albo z puree ziemniaczanym, okraszonym podsmażoną cebulką... Zupa poemat, zupa marzenie, zupa, która niejedno ma imię, chciałoby się nawet uderzyć w wysoki ton ;).  Zupa, o której nie mówi się nawet zupa, bo to żur  (żurek) i tyle. Ja, wychowana na białym barszczu, w wersji świątecznej tak bogatym, że stanowiącym osobny i bardzo sycący przysmak, uczyłam się gotować żur, a dopiero jako dorosła osoba poznałam zalewajkę...

Nie było łatwo i nie jest, bo i smak zakwaszonej mąki musi być doskonały, i wędzonka prawdziwa, i biała kiełbasa najwyższej jakości... Zawsze też muszę decydować, na jaki rodzaj żuru tym razem mam ochotę. Ja nie pytam w domu, czy ugotować żurek, ale: jaki ma być tym razem - śląski, lubelski, warszawski? Lubię dodać grzyby, ale czasami muszę się powstrzymać, by z rozpędu nie ugotować zupy grzybowej!

Uwielbiam też, podczas podróży po Polsce, próbować żuru i żurku w różnych restauracjach. Bywa elegancki - z paseczkami grzybów i najlepszych wędlin, z  jajem na twardo albo z jajem przepiórczym, podany w maleńkiej bulionówce lub przaśny - w misce, charakterny, kwaśny, z białą kiełbasą, czasem nawet bez śmietany za to z ziemniakami, okraszony podsmażoną cebulką... Bywa też podany w chlebie, co czasami mnie złości, bo pyszny żurek wsiąka w pieczywo i niewiele zostaje do zjedzenia. Ech!

Oto jedna z rozlicznych wersji gotowanego przeze mnie żuru, tym razem w pełni mięsna, wysoko kaloryczna, jak na środek zimy przystało:

Składniki:
  •  włoszczyzna (marchew, seler, pietruszka, por)
  • garść suszonych grzybów
  • 2 cebule
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 30 dag wędzonego boczku
  • 30 dag białej kiełbasy
  • kawałek dobrej,  naturalnie wędzonej kiełbasy (może być polska surowa albo wiejska)
  • 4 jaja ugotowane na twardo
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 1/2 l żuru (albo i więcej, jeśli nie jest zbyt kwaśny) 
  • 2 litry wody
  • łyżka oleju
  • 250 ml kwaśnej śmietany 
  • majeranek
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
Włoszczyznę obrać, umyć,  pokroić na spore kawałki. Grzyby namoczyć, osączyć, pokroić w paski. (Jeśli mam suszone grzyby w plasterkach, wrzucam je od razu do wywaru).
Włoszczyznę zalać zimną wodą, dodać pokrojone grzyby, większość boczku, obie kiełbasy, pieprz, sól, liście laurowe i ziele angielskie, gotować na wolnym ogniu  około 35 min. Wywar przecedzić. Grzyby włożyć z powrotem. Boczek i kiełbasę ostudzić, pokroić w paski lub plasterki i dodać z powrotem do żuru.  (Pozostały kawałek boczku można podsmażyć wraz z pokrojoną w kosteczkę cebulą i połowę dodać do zupy - pysznie smakują takie podsmażone paseczki - a resztą okrasić ugotowane ziemniaki). Wlać  żur, dodać roztarty z solą czosnek i roztarty w palcach majeranek. Dodać rozmieszaną z gorącym żurem  śmietanę  i gotować jeszcze  kilka minut. Gotowy żurek podawać z cząstkami jaj i z osobno ugotowanymi ziemniakami. Do  tej wersji zupy nie dodaję chrzanu, choć chrzan w żurku i barszczu wprost uwielbiam :)

Czasami podaję do takiego żuru ziemniaki "tłuczone"jak na puree,  a innym razem  połówki ugotowanych ziemniaków polewam tylko skwarkami z boczku. Pyszne. Niezdrowe. Niezdrowe, ale ...pyszne!

14 komentarzy:

Patrycja pisze...

Oj pyszne, pyszne jak najbardziej:)

MariaPar pisze...

Ale trafiłaś ! U Mnie jutro ! Pozdrawiam

Florentyna pisze...

Od samego czytania przepisu robi się cieplej i optymistyczniej, a co dopiero po zjedzeniu takiego pysznościowego żuru:-)

Dorota pisze...

Kurcze blaszka aż mi się zachciało żurku... :/ nie ma to jak dobre polskie potrawy, az mi zapachniał przez monitor :)
pozdrawiam

Małgosia.dz pisze...

An-no, ależ temat podjęłaś! Piszesz w ostatnich słowach, że niezdrowe ale pyszne... An-no, An-no, dla mnie to "niezdrowe" prawie jak bluźnierstwo zabrzmiało. :D Ja bym chciała to niezdrowe jeść i jeść. :D A tymczasem ograniczam się tylko do tego jednego razu w roku, w Wielkanoc...
Z tymi odmianami żuru, to mnie trochę zaskoczyłaś, bo ja nie wprawna zbytnio w kuchniach regionalnych, więc dla mnie żur - to po prostu żur. A chętnie bym się dowiedziała różnic. :) Pozdrawiam i głośno ślinkę przełykam. :)

stula pisze...

Baaaardzo trafiony wpis! Właśnie godzinę temu odgrzałam dokładnie taki sam żur i ... jedząc go rozmyślałam, że to moja zupa życia!!!
dzięĸi:)

Zaytoon pisze...

Chodzi za nami żur, oj chodzi - nawet wiejski zakwas, prosto od babci został przywieziony, więc z przepisem trafiłaś w sam raz!

I z tymi odmianami żurku, to troszkę mnie zadziwiłaś. Bo i owszem, znam kilka odmian (na maślance; pełen grzybów i masła; taki jak Twój...), ale żeby aż tyle?! Oj mamy wiele tradycji kulinarnych, oj mamy...

Pozdrawiam!

kaprysia pisze...

Ummm, żurek, mniam. Najlepszy kwasiła babcia mojego męża. Z całej gminy gospodynie zjeżdżały się po ten zakwas :) Dziś jedliśmy żurek na obiadek, z butekowego zakwasu, ale też dobry.Pozdrawiam:)

kass pisze...

A mój m właśnie codziennie mi wytyka brak żurku w ostatnich tygodniach...no to mu zrobię, niech ma...
Robię bardzo podobnie ale bez śmietany, mój jest własnie przaśny w 100%...taki lubimy.
Pozdrawiam cieplutko (chociaż własnie wróciłam z mrozu i ciepło to mi wcale nie było :)))

majka pisze...

Tym zurem podbilabys serce (i zoladek) mojego M. :)) Ja tez za zurkiem przepadam. Chetnie wpadne do Ciebie na lekcje nauki gotowania :))

savannah pisze...

Pamietam, pamietam, taki swiateczny, zimowy i w wigilie bez kielbaski a na drugi dzien to juz prawdziwy poemat polskiej kuchni :)
Niedawno jadlam przepyszny w malenkiej rodzinnej restauracji w Zywcu...mniam,mniam i tyle...
A moze jakis przepisik na zakwas bys podala ? Bo to zawsze dobrze wiedziec jak go inni robia :) pozdrawiam

Ori pisze...

Żurek to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości! I do końca swych dni upierać się będę, że najlepszy z najlepszych jest na Podkarpaciu, a najlepszy z najlepszych z najlepszych u mojej mamy własnej. tak pewnie każdy mówi o swojej mamie;-) pozdrawiam bardzo ciepło

Ori pisze...

Jeszcze się wtracę: u mnie w domu robiło się zawsze żurek bez majeranku i jestem do majeranku w żurze nastawiono wrogo. I to by było na tyle.

An-na pisze...

Dziewczyny - a może sobie kiedyś jakiś tydzień żuru zorganizujemy?... Skoro każda gotuje ALBO MARZY O UGOTOWANYM ŻURKU...

Małgosiu - INNE żury i barszcze jeszcze będą, bo mogę je ostatnio jeść codziennie ;)

Zaytoon - z grzybami to jasne, ale na maśle - nowość!

Kass - ja bez śmietany też lubię...

Savannah - tym razem był to żur z butelki, ale następnym razem ugotuję zupę z kiszonego i wtedy podam przepis ;)

Ori - wrogo? No, no... Myślałam, że tylko ja jestem taka zasadnicza. Jaki jest ten żur z Podkarpacia? - Na wędzonce? Owsiany? Ciekawam bardzo...

BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE :)